Wiceminister Kowalski: Nierealne założenia PEP2040 mogą doprowadzić do uzależnienia od Rosji

3 lutego 2021, 10:46
840_472_matched__q7fp8x_840472matchedq7bwd7Zrzutekranu20200317o09.13.191

Rada Ministrów przyjęła wczoraj uchwałę w sprawie „Polityki energetycznej Polski do 2040 roku”, która zakłada, że źródła węglowe będą stopniowo wycofywane i zastępowane przez OZE i energetykę jądrową, a paliwem przejściowym w procesie transformacji będzie gaz ziemny. Wiceminister aktywów państwowych Janusz Kowalski ocenia jednak, że uruchomienie pierwszego bloku jądrowego w 2033 roku to termin nierealny, a bez tej podstawy rezygnacja z węgla zwiększy ryzyko, że Polska uzależni się od dostaw gazu ziemnego, głównie z Rosji.

2 lutego Rada Ministrów przyjęła uchwałę w sprawie „Polityki energetycznej Polski do 2040 roku”. Dokument, którego autorem jest resort klimatu i środowiska, ma być kompasem dla firm, samorządów i obywateli w zakresie transformacji polskiej gospodarki w kierunku niskoemisyjnym. Wyznaczy też ramy wszelkich działań – m.in. legislacyjnych i inwestycyjnych – w sektorze energetycznym w perspektywie nadchodzących dwóch dekad.

 Polska polityka energetyczna w istocie powinna być racjonalną i sprawiedliwą mapą drogową przeprowadzenia w Polsce transformacji energetycznej rozumianej jako proces, który spowoduje, że ceny energii elektrycznej i ciepła będą w Polsce akceptowane i że będziemy mogli zapewnić bezpieczeństwo energetyczne Polski. Niestety w tej sprawie mamy odmienne zdanie od naszych przyjaciół z Prawa i Sprawiedliwości i Porozumienia Jarosława Gowina, bo Solidarna Polska dostrzega ogromne niebezpieczeństwa przyjętej na szczeblu całej Unii Europejskiej, a więc również zaakceptowanej przez Polskę, tzw. unijnej polityki Zielonego Ładu – mówi agencji Newseria Biznes Janusz Kowalski, wiceminister aktywów państwowych.

Reklama
Reklama

Nowa polityka energetyczna została przyjęta po 12 latach od uchwalenia poprzedniej. Zakłada ona m.in. optymalne, możliwie długie wykorzystanie własnych, krajowych surowców energetycznych oraz dywersyfikację dostaw i rozbudowę infrastruktury sieciowej gazu ziemnego, ropy naftowej i paliw ciekłych. Udział węgla w miksie energetycznym ma jednak sukcesywnie spadać, osiągając nie więcej niż 56 proc. w 2030 roku, a przy podwyższonych cenach uprawnień do emisji CO2 może spaść nawet do poziomu 37,5 proc. Z kolei w 2040 roku ten udział ma już wynosić 28 proc. (albo 11 proc. w scenariuszu wysokich cen uprawnień do emisji CO2).

Rząd zakłada, że stopniowe odchodzenie od węgla będzie równoważone m.in. istotnym wzrostem mocy zainstalowanych w OZE oraz energią płynącą z farm wiatrowych na Bałtyku. Moc zainstalowana w offshore ma osiągnąć ok. 5,9 GW w 2030 roku i do ok. 11 GW 10 lat później. Rządowe plany potwierdzają też, że w 2033 roku ma zostać uruchomiony pierwszy blok elektrowni jądrowej o mocy ok. 1–1,6 GW. Zdaniem wiceministra aktywów państwowych taki scenariusz jest jednak mało realny.

– Przez 10 lat budowaliśmy gazoport. Nawet przy pełnej determinacji państwa będzie to najwcześniej w latach 2038–2040 – podkreśla Janusz Kowalski. – Przez te 20 lat unijne regulacje systemu handlu emisjami ETS spowodują, że uzależnimy się od gazu, którego w Polsce nie mamy.

Jak podkreśla, polskie wydobycie gazu ziemnego to ok. 4 mld m3, tymczasem już dzisiaj krajowe zapotrzebowanie jest pięciokrotnie większe. Dlatego przestawienie gospodarki na gaz – w oczekiwaniu na uruchomienie innych stałych źródeł – spowoduje, że Polska będzie musiała importować coraz więcej tego surowca, a to z kolei zagrozi krajowemu bezpieczeństwu energetycznemu.

– Nie mamy żadnej wątpliwości, że jedyną odpowiedzią na zwiększenie zapotrzebowania Polski na błękitny surowiec, jakim jest gaz ziemny, będzie konieczność kupienia go z Nord Stream 1 i Nord Stream 2, czemu się absolutnie sprzeciwiamy. Nie po to dzisiaj prowadzimy dywersyfikację dostaw gazu ziemnego, żebyśmy za dwa–trzy lata musieli go kupować z kierunku zachodniego czy południowego, przez Czechy czy Słowację. To jest realne niebezpieczeństwo, które jest konsekwencją wyboru zamiany węgla na gaz ziemny, którego w Polsce po prostu nie ma – mówi wiceminister aktywów państwowych.

Podkreśla, że odnawialne źródła energii mogą być jedynie uzupełnieniem miksu energetycznego opartego na stałych źródłach.

– Tymi źródłami są źródła węglowe, gazowe albo atomowe. Skoro atom może być wprowadzony najwcześniej za kilkanaście lat, to nagła, bardzo szokowa transformacja energetyczna i wyłączanie polskiego górnictwa, polskiej elektroenergetyki węglowej pewnikiem spowoduje skokowe uzależnienie się od rosyjskiego gazu. To jest sprzeczne z zasadami prowadzenia polityki dobrej dla bezpieczeństwa energetycznego Polski – ocenia przedstawiciel Solidarnej Polski. (Newseria)

Energetyka24
Energetyka24
KomentarzeLiczba komentarzy: 6
roston
środa, 3 lutego 2021, 15:02

Człowieku wiesz o czym marzy Rosja, aby Polska dała jej spokój, bo te pare litrów gazu to kupia wszędzie.

Clippers
środa, 3 lutego 2021, 13:51

Szacunek dla Pana Janusza za odwagę wypowiedzi. Nasuwa się tylko pytanie: "czy z nami leci pilot"?

Niuniu
środa, 3 lutego 2021, 13:50

Oświadczenie Pana Ministra jest trochę dziwaczne. Bo nawet jeśli nastąpi opóźnienie w budowie polskiej ej to nie znaczy automatycznie konieczności zwiększenia importu rosyjskiego gazu. Po pierwsze aby go więcej potrzebować to trzeba móc go gdzieś spalać a skoro zaczniemy budowę ej to nie zaczniemy budowy jakiejś nowej elektrowni gazowej. A po drugie rząd zrezygnował z importu rosyjskiego gazu po zakończeniu kontraktu Jamalskiego (już za rok). Gaz będziemy mieli z importu LNG (głównie amerykański i katarski) oraz z importu gazu z Norwegii za pomocą gazociągu BP (głównie z polskich koncesji w norweskich złożach gazu na morzu północnym). Czyli nawet jak będziemy potrzebować więcej gazu to go kupimy w USA lub Norwegii. Skąd ten pomysł, że ma być ruski? Zdaje się, że Pan minister jest z opcji solidarnej polski która to ostro kontestuje zgodę na likwidację emisji w Polsce.

Mario
czwartek, 4 lutego 2021, 15:13

Jest za polskim sektorem energetycznym opartym na polskim węglu brawo

Eiropejczyk z Alp
czwartek, 4 lutego 2021, 04:51

Zawsze mozecie byc niezalezni i kupowac rope i gaz codziennie na gieldzie w Ritterdamie. Nikt wam nie zabrania. Juz dzis mozecie nie brac ropy i gazu z Rosji Jamalem i Rura Przyjazni. Co za problem. Tylko ciekawe dlaczego Niemcy i Holendrzy nie biora norweskiego i amerykanskiego, a Dutch-Shell vierte ruski. Zboczency czy co?

artur.j.konopko@gmail.com
środa, 3 lutego 2021, 12:01

do przeciętnego Kowalskiego dotarła z opóźnieniem rzeczywistość gazowa dywersyfikacji z kierunku KE, a nie "rzeczywistość polityczna" - atomowa

Tweets Energetyka24