Siedem największych mitów o zmianach klimatu [KOMENTARZ]

12 lipca 2019, 17:21
earth-4180280_1920
Fot. Pixabay

Jeśli myślisz, że wulkany emitują więcej dwutlenku węgla niż ludzkość, za Bolesława Chrobrego było w Polsce cieplej, a Grenlandia pozostawała w średniowieczu wyspą wolną od lodu, to tekst ten jest właśnie dla ciebie.

Mit #1 – Dwutlenek węgla nie przyczynia się do zmian klimatu

Jak wynika z badań, dwutlenek węgla jest głównym spośród wielu czynników przyczyniających się do zmian klimatu. CO2, będąc gazem cieplarnianym, tworzy swoistą warstwę w ziemskiej atmosferze, która wpływa na bilans energetyczny całej planety. Jak działa ten mechanizm? Można wytłumaczyć go w następujący uproszczony sposób.

Ziemia przyjmuje promieniowanie słoneczne, będące dla niej głównym źródłem energii cieplnej. Następnie, planeta wysyła „swoje” promieniowanie cieplne, różniące się jednak od słonecznego (gdyż Ziemia jest chłodniejsza). Część promieniowania ziemskiego zostaje „przetrzymana” w atmosferze, dzięki czemu nasza planeta nadaje się do zamieszkania – bez atmosfery, średnie temperatury na jej powierzchni sięgałyby od -27 do -18 stopni Celsjusza. Jednakże wzrost stężenia gazów cieplarnianych – przede wszystkim zaś dwutlenku węgla – powoduje, że w atmosferze „zatrzymuje się” więcej ziemskiego promieniowania (potwierdzają to m.in. pomiary satelitarne). Rośnie przez to średnia temperatura jej powierzchni, a więc występuje tzw. globalne ocieplenie.

Rola CO2 jest w tych procesach szczególna. Gaz ten, raz wyemitowany, może zalegać w atmosferze przez tysiące lat, co odróżnia go np. od pary wodnej (przyczyniającej się co prawda do przyspieszenia zmian klimatycznych, ale niepotrafiącej wywołać ich samodzielnie). Co więcej, jak podaje portal skepticalscience.com, dwutlenek węgla wykazuje szczególne właściwości w „przytrzymywaniu” promieniowania Ziemi.

Jak podaje amerykańska NASA, stężenie dwutlenku węgla rośnie w zatrważająco szybkim tempie. Na przestrzeni lat 2006-2019 skoczyło ono z 380 do 411 ppm (parts per milion, czyli cząsteczek na milion cząsteczek powietrza). W roku 1960 było na poziomie „zaledwie” 318 ppm.  Jeśli zaś chodzi o temperaturę powierzchni Ziemi, to NASA podaje, że jej wzrost od ery przedprzemysłowej (a więc przed 1850 rokiem) wynosi ok. 1 stopień Celsjusza. Agencja zaznacza, że 18 z 19 najcieplejszych lat w od roku 1950 przypadło na okres po roku 2001. Jak podaje Międzyrządowy Panel ds. Zmian Klimatu (IPCC), obecny wzrost temperatury jest nieporównywalny z żadnym innym tego rodzaju procesem od tysięcy lat.

Mit #2 – Nie ma dowodów na antropogeniczność zmian klimatu

Biorąc pod uwagę powyższe uwagi o wpływie dwutlenku węgla na klimat, warto pochylić się nad pochodzeniem tego gazu. Jak wskazują badania rdzeni lodowców, stężenie CO2 w atmosferze ziemskiej odnotowało poważny skok po tzw. rewolucji przemysłowej, czyli po roku 1800, a więc wtedy, gdy najbardziej uprzemysłowione państwa świata zaczęły spalać na potęgę paliwa kopalne, co uwalniało m.in. CO2 do atmosfery. Potwierdza to spadek zawartości tlenu w atmosferze (ten pierwiastek jest przecież wykorzystywany przy spalaniu) oraz badania tzw. sygnatury izotopowej węgla, czyli – w prostych słowach mówiąc – analizy umożliwiające ustalenie, czy dana cząsteczka CO2 powstała wskutek spalania paliw.

Na zmiany klimatu wpływają też inne rodzaje ludzkiej aktywności, m.in. wylesianie (które, według szacunków, odpowiada za ok. 15% globalnych emisji dwutlenku węgla).

Człowiek, poprzez swoją działalność, „dodaje więc” odpowiednie ilości m.in. dwutlenku węgla do naturalnego obiegu tej substancji (w którym naturalne absorpcje równoważą naturalne emisje). Innymi słowy mówiąc: człowiek „dorzuca” do pudełka zwanego atmosferą dodatkowe ilości substancji, które przekładają się na wzrost temperatury.

Mit #3 - Wulkany emitują więcej dwutlenku węgla niż ludzkość

W sobotę 22 grudnia doszło do erupcji indonezyjskiego wulkanu Anak Krakatau. Światowe media lotem błyskawicy obiegły zdjęcia dymiącego krateru, wyrzucającego w powietrze chmury pyłów. Od razu też w Internecie zaroiło się od komentarzy sugerujących, że to wulkany – a nie człowiek – są głównym światowym emitentem dwutlenku węgla. Niestety, ich autorzy byli biegunowo odlegli od prawdy.

Jak podają statystyki amerykańskiej Energy Information Administration globalna gospodarka wyemitowała w 2016 roku ok. 35 miliardów ton dwutlenku węgla. Sama Azja i Oceania odpowiadały aż za 17 miliardów ton tego gazu. Według danych EIA, polskie emisje sięgnęły poziomu 302 milionów ton. Tymczasem, jak donosi portal Skeptical Science, całkowite roczne emisje wulkanów wahają się od 65 do 319 milionów ton. Oznacza to, że maksymalna aktywność wulkaniczna „pompuje” do ziemskiej atmosfery niewiele więcej CO2 niż polska gospodarka.

Mit #4 – W średniowieczu Grenlandia była zielona ze względu na globalne ocieplenie

Grenlandia to największa wyspa świata, która w 80% pokryta jest lodem. Gdyby naprawdę w średniowieczu była zielona, a więc wolna od czapy lodowej, oznaczałoby to, że zgromadzona na niej woda w stanie stałym musiała spłynąć do wód oceanicznych. Jak podkreśla portal naukaoklimacie.pl, taki scenariusz, czyli rozmrożenie i uwolnienie grenlandzkiej wody, doprowadziłby do wzrostu poziomów oceanów o ok. 7 metrów. Gdyby tak było w istocie, miasta takie jak Wenecja, Gdańsk czy Aleksandria znalazłyby się pod wodą.

Tymczasem, jak wynika z analiz dostępnych na portalu skepticalscience.com, południe Grenlandii zostało dotknięte zjawiskiem średniowiecznego optimum klimatycznego. Oznacza to, że temperatura na tym obszarze była nieco wyższa od współczesnej. Prawdą jest zatem, że pas zieleni mógł rozciągać się na południu wyspy, ale nie zniknął z niej całkowicie – przynajmniej nie w ciągu ery ludzi.

Mit #5 – Jeśli zawartość CO2 w atmosferze wzrośnie, to Ziemia się zazieleni

Tezy dotyczące pozytywnego wpływu wzrostu zawartości dwutlenku węgla w atmosferze na ziemską roślinność wysnuwał m.in. Janusz Korwin-Mikke w swych artykułach i wystąpieniach. Choć faktycznie rośliny korzystają na zwiększeniu ilości CO2 (co widać m.in. w badaniach NASA), to jednak wysunięcie wniosków o zazielenieniu Ziemi jest nieuprawnione – wynika to m.in. stąd, że wraz ze zmianami klimatycznymi spowodowanymi m.in. wzrostem zawartości dwutlenku węgla w atmosferze, flora świata będzie narażona choćby na gwałtowne zjawiska pogodowe oraz niedobory wody. Zwiększanie się średniej temperatury powierzchni Ziemi wpłynie negatywnie m.in. na zbiory zbóż, czyli roślin kluczowych dla ludzkiej gospodarki żywnościowej. Patrząc całościowo, ewentualne zyski z bujniejszego wzrostu roślin zostaną szybko skonsumowane przez straty spowodowane innymi aspektami globalnego ocieplenia.

Zazieleniania nie można bowiem postrzegać w oderwaniu od reszty zjawisk składających się na kompleksowość zmian klimatu. Podobnie błędnym myśleniem jest założenie, że nadmiar CO2, który generuje ludzkość, pochłonięty zostanie przez rośliny.

Mit #6 – W średniowieczu w Polsce było cieplej

Mit ten dotyczy poruszonego już w micie dotyczącym Grenlandii średniowiecznego optimum klimatycznego, które miało miejsce w latach 950-1250. W tym okresie w niektórych miejscach na Ziemi temperatury faktycznie były wyższe niż obecnie. Dotknęło to szczególnie północnego Atlantyku, południowego Pacyfiku i wschodu oraz południa obecnych Stanów Zjednoczonych. Jednakże na terenie dzisiejszej Polski średnia temperatura była niższa niż obecnie. Podczas średniowiecznego optimum klimatycznego, w Europie cieplej niż obecnie było w Skandynawii, Irlandii, na Bałkanach i na północy Francji. Warto jednak podkreślić, że raport IPCC uznał optimum średniowieczne za wyznacznik o ograniczonej użyteczności do opisywania globalnych zmian temperatury. Podobne stanowisko zajęła amerykańska Narodowa Służba Oceaniczna i Meteorologiczna (NOAA). Wynika to stąd, że trendom ociepleniowym istniejącym za czasów optimum średniowiecznego nie sposób nadać przymiotu globalności – średnia temperatura nie rosła bowiem wszędzie, a jedynie na określonych obszarach, podczas gdy pozostałe tereny zanotowały spadek temperatur. Inaczej rzecz ma się w przypadku obecnie notowanego globalnego ocieplenia – to zjawisko pociąga za sobą wzrost średniej temperatury na praktycznie całej powierzchni planety.

Mit #7 – W latach 60-tych naukowcy prognozowali globalnie ochłodzenie

Nie jest to prawda – w latach 60-tych XX wieku większość naukowców uważała, że klimat się ociepli. Jak podaje serwis naukaoklimacie.pl, przytłaczająca większość recenzowanych artykułów z lat 1965-1979 prognozowała wzrost średnich globalnych temperatur (stosunek 42:7), a sprawa ochłodzenia żyła głównie dzięki mediom (m.in. artykule z czasopisma Time pt. „Another Ice Age?”). Tak więc, choć większość uczonych stała na stanowisku zbieżnym ze współczesnymi prognozami, to mniejszość badaczy o przeciwnych poglądach mogła liczyć na zainteresowanie mediów, co zniekształcało odbiór stanowiska nauki. Obecnie, miażdżąca większość klimatologów (ok. 97%) stoi na stanowisku, że klimat będzie się ocieplał.

KomentarzeLiczba komentarzy: 36
lol
środa, 15 stycznia 2020, 13:10

Każdy pomiar można dostosować do swoich potrzeb, w 2015 roku mierzę stężenie CO2 w jednym miejscu albo kilku miejscach na ziemi, gdzie jest go mało, po 5 latach biorę pomiary z miejsc na Ziemi gdzie jest go wiecej (strefy miejskie przemysłowe), intencyjne wnioski gotowe, wystarczy zapłacić

Endriu
piątek, 27 grudnia 2019, 11:22

Jakby nie było CO2 w powietrzu niemożliwa byłaby wymiana gazowa I transport tlenu mówi o tym tzw krzywa bohra wyższy poziom co2 powoduje że spada pH krwi a to ułatwia oddawanie tlenu przez hemoglobiny i lepsze dotlenienie tkanek więc nie takie to CO2 straszne.

schfeyk
poniedziałek, 16 grudnia 2019, 12:16

CO2 tworzy w atmosferze warstwę, i w niej zalega, na pewno? Proszę podać nazwiska tych "licznych naukowców", tytuły i miejsca publikacji w których w latach 60-tych prognozowali ocieplenie. Aha, czyżby zawartość CO2 w powietrzu, nie miała wpływu na intensywność fotosyntezy? I wreszcie, błagam o oświecenie, jak gaz który występuje w śladowych ilościach 0,04% (cztery setne procenta), w decydujący sposób wpływa na temperaturę atmosfery? Może tutaj się wreszcie tego dowiem, bo jak do tej pory, to znikąd pomocy!

Manthas
niedziela, 29 grudnia 2019, 20:03

Twórca teorii o efekcie cieplarnianym - Svante Arrhenius Co do prac z lat 60-tych: Poszukaj sobie w wyszukiwarce prac google schoolar, wybierając zakres niestandardowy 1960-1970 i wpisując frazę: global warming Zawartość CO2 w powietrzu wpływa na intensywność fotosyntezy, ale cieplejszy klimat klimat na świecie to gorsza retencja wody z opadów do gleby. Bardziej intensywne opady gorzej się wchłaniają, a większe parowanie zmniejsza zawartość wody w glebie. W konsekwencji większe stężenie CO2 na nic się zda (prawo minimum Liebiega) Obecne globalne ocieplenie to wzrost naturalnego efektu cieplarnianego. To nie CO2 lecz para wodna wpływa w decydujący sposób na naturalny efekt cieplarniany. Para wodna ma krótki czas życia w atmosferze, natomiast CO2 ługi czas życie, w konsekwencji emisje pary wodnej nie wpływają na wzrost naturalnego efektu cieplarnianego natomiast wzrost emisji CO2 wpływa. Gdyby czas życia pary wodnej był taki jak czas życia CO2, wtedy naszym zmartwieniem na pierwszy miejscu byłyby emisje pary wodnej. Wkład CO2 w naturalny efekt cieplarniany wynosi około 18%, natomiast podwojenie stężenia CO2 w atmosferze skutkuje wzrostem temperatury globalnej o 3 stopnie. Trzeba też pamiętać, że klimat bardziej jest czuły na wzrost o x% tego gazu cieplarnianego, który występuje w mniejszości.

Jozef Olech
niedziela, 24 listopada 2019, 00:12

O jednym autor nie wspomniał to jest o liczbie mieszkańców jest na 7 miliardów a ile było w średniowieczu czy lecac samolotem Nocą nie widać ze nie ma już prawie cIemnych niedoświetlonych sztucznym światłem miejsc. Brak lasów zakłóca gospodarkę wodną. Oceany dusza się od śmieci. Takie gadanie ze nie mamy wpływu jest tzw pobożnym życzeniem. Praktycznie wykończyliśmy swój dom a zaczęło się od księgi rodzaju / czyńcie sobie ziemie poddana. Tylko globalne działania mogą te agonię naszego miejsca do życia odsunąć ale w to już wątpię.

Ziutek Destylator
wtorek, 20 sierpnia 2019, 02:41

1. O ile nie pomyliłem jednostek (piszę z pamięci) to Słońce dostarcza Ziemi około 170 000 TW energii, chmury odbijają 30%, zostaje jakieś 120 tys. TW. Spalanie paliw kopalnych to jakieś 10 TW zatem mniej niż promil bilansu. 2. Średniowieczne optimum klimatyczne było przerwane krótkim minimum Oorta, jednak było ciepło. 3. Bada się, jeśli dobrze pamiętam, stosunek węgla 14C do 12C, słoje drzew, stosunek izotopów tlenu 18/16 itd. Co daje nam możliwość określenia i temperatury i zawartości CO czy tam CO2 w przeszłości. 4. Słońce nie świeci tak samo, wysyła nam różne ilości energii, od czego mocno zależy hm... aktualny klimat. 5. Nie twierdzę, że ochrona środowiska nie ma znaczenia, ale nie wszystko załatwia emisja CO. 6. Nie pamiętam, gdzie czytałem ładnie rozpisany bilans skąd pochodzi tlenek/dwutenek węgla, ale poziom ten spadał przez miliony lat od 0,2% do obecnego 0,03x%. 7. Sprawy nie są zerojedynkowe, ale śmiem twierdzić za jakimiśtam poglądami mądrymi, że przeważającym czynnikiem są cykle słoneczne, których istnienie jest dość oczywiste. 8. Występowanie efektu cieplarnianego (bez którego na powierzchni Ziemi byłby mróz) w ponad 90% związane z parą wodną w atmosferze, a CO2, metan i inne gazy mają dość małe znaczenie. 9. Morza się nie podnoszę aż tak mocno, zachodzi też parowanie tym większe, im cieplej. Tyle. Klimatologia nie należy do moich zainteresowań naukowych, zatem proszę, niech jakiś miły człek mnie poprawi, jeśli błędnie wywodzę. Kłaniam się.

Emedue
sobota, 23 listopada 2019, 21:48

Klimatologiem nie jestem, lubię tylko czytać ciekawe rzeczy. 1) Ocenianie Efektu Cieplarnianego w jednostkach ciepła jest nieadekwatne/dziwne. Nie wiem co to jest te 10 Terawatów ale skoro to tylko promil bilansu to podejrzewam że wytworzona energia która ostatecznie zmienia się w cieplną. Dlatego do globalnego ocieplenia nie uwzględnia się produkcji ciepła, bo jak wynika z twoich obliczeń nic nie zmienia. Patrzy się na produkcję CO2 i jak wpływa na % procent zatrzymywanego ciepła od słońca. Pomnóż jakikolwiek procent razy 120tys TW wyjdzie więcej niż 10 TW. 4) Gwiazdy im starsze tym mocniej grzeją, dlatego też obecnie słońce grzeje mocniej niż w okresie Permu, a mimo to jest o 15 stopni zimniej niż wtedy, to pokazuje jaki wpływ ma CO2 którego obecnie jest właściwie mało z powodu 6. 8) Para wodna jest związana z CO2, im więcej CO2 tym więcej pary. 9) Napewno ma to mizerny wpływ, atmosfera to mały magazyn na wodę. Obecnie wody tak bardzo się nie podnoszą, bo jeszcze topią się lodowce zanurzone w wodzie, zacznie źle się dziać gdy zacznie się topić lądolód - lód osadzony na lądzie.

Tweets Energetyka24