"Bezpieczeństwo rynków gazu regionu Trójmorza". Debata na Gazterm 2020 [RELACJA]

28 września 2020, 16:54
rsz_gazterm_debata
Fot. Gazterm

23. konferencja Gazterm odbywa się pod znakiem Trójmorza. "Szczyt Gazowy Trójmorza – bezpieczeństwo, integracja, transformacja" – tak brzmi tytuł tego rocznej edycji. W jej ramach odbyła się debata pt. "Bezpieczeństwo rynków gazu regionu Trójmorza".

W panelu wzięli udział: szef PGNiG Jerzy Kwieciński, pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej Piotr Naimski, minister energii Litwy Žygimantas Vaičiūnas, ambasador Danii w Polsce, Ole Taft oraz prof. Konrad Świrski z Politechniki Warszawskiej.

Pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej, Piotr Naimski zaznaczył, że połączenia gazowe tworzone na północy Trójmorza mogą zapewnić dostawy gazu dla innych państw regionu. "W sposób naturalny zapotrzebowanie na gaz w Polsce rośnie. Żeby sobie wyobrazić skalę tego, co możemy zaoferować naszym sąsiadom, możliwości od północy, jeśli dodamy interkonektor norweski, można powiedzieć, że będziemy mogli spełnić zapotrzebowanie dostaw gazu dla naszych sąsiadów. Od tej strony integracja Trójmorza przebiega dobrze" – stwierdził.

Minister energii Litwy, Žygimantas Vaičiūnas stwierdził, że budowa infrastruktury zwiększa nie tylko bezpieczeństwo, ale wpływa pozytywnie na rozwój rynku. "Terminal LNG w Kłajpedzie zwiększył nasze bezpieczeństwo energetyczne, ale również konkurencyjność, bo gaz płynie również do Łotwy i Estonii" - mówił.

Ambasador Danii w Polsce, Ole Taft podał przykład Skandynawii jako miejsca o zintegrowanym systemie energetycznym. "W Skandynawii mamy dobre doświadczenia z integracją naszych rynków energetycznych, niedawno do Danii i Norwegii dołączyła Szwecja. Mamy nadzieję, że dzięki temu zmniejszą się ceny, ale i wzrośnie bezpieczeństwo dostaw" – mówił.

Zapytany o najważniejsze wyzwania w kwestii bezpieczeństwa energetycznego, prezes PGNiG Jerzy Kwieciński odpowiedział: "W tym momencie, z perspektywy bezpieczeństwa, najważniejsza jest budowa infrastruktury przesyłowej" – stwierdził.

Prof. Konrad Świrski z kolei przypomniał, że tworzenie planów dla regionu musi być zgodne z programami unijnymi. "Musimy mieć świadomość, że kluczową rolę będą odgrywać wymogi unijne, Europejski Zielony Ład i neutralność. I powinniśmy to brać pod uwagę przy układaniu polityki Trójmorza" - powiedział.

KomentarzeLiczba komentarzy: 2
Tadzio
wtorek, 29 września 2020, 11:56

Do tej pory Rosja, jako największy do niedawna (dzisiaj zajęły to miejsce USA) producent gazu ziemnego, była skierowana w eksporcie tego surowca na jeden tylko kierunek - na zachód. Cały eksport szedł na Europę. Głośne hasło o "gazowym uzależnieniu Europy od Rosji" było oczywiście nieprawdą. Jeszcze 5 lat temu, gdy na rynku nie pojawił się w dużych ilościach gaz LNG, to właśnie Rosja była uzależniona od Europy, a nie odwrotnie. Do samej Unii Europejskiej szło wtedy 88% eksportu rosyjskiej ropy, 70% gazu (reszta do krajów byłego ZSRR i Turcji), i jeszcze 50% rosyjskiego eksportu węgla. W tym samym czasie rosyjska ropa w imporcie UE to było tylko 33%, tyle samo gaz, a węgiel - 23%. Kto od kogo bardziej zależał? To oczywiste. Rosjanie zdawali sobie sprawę z tego stanu, postawili więc na wielki geopolityczny zwrot na wschód, w kierunku Chin i Azji. Jego podstawą są surowce energetyczne, które do tej pory konsumował Zachód. Kilka lat temu Na pierwszy rzut poszła ropa, jednak kluczowe były dostawy gazu. A że, jak się to mówi, "rurociągi wiążą jak małżeństwo", stąd i niezwykle długie przygotowania do tego wielkiego gazowego projektu. Rozmowy rozpoczęto w 2004 roku i aż 10 lat trwały negocjacje. Od porozumienia o strategicznej współpracy w 2004, przygotowania projektu przez góry Ałtaj (2006), później pomysłu gazociągu Siła Syberii (2007). Ten Chińczykom odpowiadał najbardziej, gdyż doprowadzał gaz ze Wschodniej Syberii wprost do najbardziej zurbanizowanych obszarów Chin. W 2010 r. podpisano porozumienie o sprzedaży 68 miliardów m3 rocznie gazu, a dopiero 4 lata później podpisano umowę. 1 maja 2014 r. szefowie Gazpromu i chińskiego koncernu narodowego CNPC, w obecności prezydentów Władymira Putina i Xi Jinpinga, zawarli kontrakt na "zaledwie" 38 mld m3 na okres 30 lat. Zaledwie, gdyż Gazprom na zachód eksportuje 200 mld m3. O tym miliardowym projekcie pisałem na samym początku współpracy z KierunekChemia.pl, gdy wskazywałem na skalę przedsięwzięcia, a przede wszystkim ceny gazu, o których tak wtedy, jak i teraz dość frywolnie i zupełnie bez dowodów twierdzi się, że są "nieopłacalne" dla Rosji. Teza taka nie ma najmniejszych podstaw, a gdyby się jakieś zawirowanie rynków wydarzyło, to w kontrakcie są zawarte mechanizmy korekty umowy. Tak więc rurociągi i surowce budują energetyczno-polityczny fundament dla tworzącego się strategicznego sojuszu Rosja-Chiny, skierowanego przeciw USA. Solidny, gdyż Rosja to największy światowy eksporter ropy i gazu, Chiny – największy ich importer, więc świetnie do siebie pasują. Oczywiście są ryzyka – choćby zbytnie uzależnienie od Chin, dlatego Rosja buduje rurociągi czy dostawy także w stronę Korei i Japonii. Oczywiście w krótkiej perspektywie dostawom gazu do Europy nic nie grozi, Gazprom posiada ogromy zapas mocy produkcyjnych i przesyłowych, mogących zaspokoić także szczytowe zapotrzebowanie EU. Jednak pierwszy krok Rosji do możliwości rozgrywania między odbiorcami i wybierania tych, którzy zapłacą więcej - jest uczyniony. Na pewno Europa na tym straci. Także w chemii. Dla tego projektu uruchomiono bowiem nowe zasoby gazu we Wschodniej Syberii - w regionie Jakucji, Chabarowska i Władywostoku, gdzie rozwinięto wydobycie ze złóż Czajandinskoje i Kowykta. Nie są to już tak "suche" złoża gazu, jak we wschodniej Syberii, znacznie więcej tam jest cennych składników, które warto odzyskach jako surowiec chemiczny. Dlatego w skład tego wielkiego przedsięwzięcia rurociągowego wchodzi także zakład przetwarzania i uzdatniania gazu, na potężną skalę, porównywalną z globalnymi liderami. W 2021 roku ma być gotowa instalacja "Amur", położona na trasie rurociągu i nad graniczną rzeką między Rosją a Chinami. Ma przerabiać rocznie 42 miliardy m3 gazu ziemnego, płynącego do Chin i odzyskiwać z niego cenne cięższe węglowodory (2,5 miliona ton etanu, milion ton propanu i pół miliona ton butanu), ale także szlachetne gazy, jak hel (60 mln m3). Położone na 80 hektarach przedsiębiorstwo, ma być wyposażone przede wszystkim w rosyjskie instalacje (Rosja chce odbudować własne technologie i przemysł pod naciskiem sankcji, nakładanych na nią), ale kluczowe elementy będą pochodziły od niemieckiego Linde. Już dzisiaj Gazprom posiada szereg mniejszych instalacji, ale wszystkie one razem wzięte przerabiają "jedynie" 30 miliardów m3 gazu. Jednak udział "mokrego" gazu rośnie, więc ilość surowców petrochemicznych także. Warto je wykorzystać.

Artur
wtorek, 29 września 2020, 11:50

A ja bym, to brał pod uwagę , bo przyjdzie taki czas , ze podziękują. Gazprom i chiński koncern CNPC zawarły kontrakt dotyczący dostaw gazu Siłą Syberii w maju 2014 roku, a wszedł on w życie rok później. Zgodnie z zawartą na 30 lat umową rurociągiem ma być dostarczanych do Chin 38 mld metrów sześciennych gazu rocznie ze złóż na Syberii Wschodniej. W 2019 roku przywódcy Rosji i Chin zapowiedzieli zwiększenie dostaw jeszcze o 6 mld metrów sześc. Z wypowiedzi przedstawicieli Rosji wynika, że pierwsze pół roku działania nowego gazociągu będzie etapem wstępnym. Dopiero później dostawy do Chin będą stopniowo zwiększane. Gazprom zapowiadał w zeszłym tygodniu, że minimalne zobowiązania wynikające z kontraktu to, odpowiednio: 5, 10, i 15 mld metrów sześc. w latach 2020, 2021 i 2022. Obecnie Siła Syberii prowadzi od złoża Czajanda na południu Jakucji do granicy z Chinami w rejonie Błagowieszczeńska. Równolegle Gazprom buduje 800-kilometrowy odcinek do złóż Kowykta w obwodzie irkuckim, z których gaz ma popłynąć Siłą Syberii w 2023 roku. Dopiero uruchomienie wydobycia na tym złożu na pełną skalę (ok. 25 mld m sześć. rocznie), co nastąpi nie wcześniej niż w 2025 roku - a także dobudowanie odcinka gazociągu - pozwoli na osiągnięcie pełnej przepustowości rosyjsko-chińskiej magistrali. Ponadto Gazprom wciąż buduje zakłady przetwórstwa gazu w rejonie Błagowieszczeńska, o przepustowości ok. 42 mld m sześc. rocznie. Wielkość złoża Czajanda szacowana jest na 1,2 bln metrów sześć. gazu, złoża Kowykta - na 2,7 bln metrów sześc. - podał w poniedziałek portal gospodarczy RBK. Wraz z osiągnięciem docelowej przepustowości Siły Syberii (38 mld m sześc. rocznie) Chiny staną się drugim co do wielkości konsumentem gazu rosyjskiego. Największym są Niemcy, które w 2018 roku kupiły od Gazpromu 58,5 mld metrów sześc. surowca. Rosyjski koncern bada obecnie możliwości kolejnych tras eksportowych do Chin, w tym gazociągu prowadzącego przez Ałtaj bądź Mongolię.

Tweets Energetyka24