Trump w Polsce. Broń i gaz dla Międzymorza [10 PUNKTÓW]

12 czerwca 2017, 12:19
Trump
Fot. Coast Guard photo by Petty Officer 2nd Class Patrick Kelly

Wizyta Donalda Trumpa w Warszawie może być okazją dla zainicjowania nowych obszarów współpracy pomiędzy Polską i państwami regionu a USA. W związku z trwającym procesem wzmacniania wschodniej flanki NATO oraz niedawną dostawą amerykańskiego LNG do Polski szczególne znaczenie może mieć współpraca wojskowo-przemysłowa, a także energetyczna. Poniżej przedstawiamy najważniejsze potencjalne punkty wizyty amerykańskiego prezydenta oraz perspektywy długofalowej polsko-amerykańskie współpracy w tych obszarach.

W aspekcie obronnym:

  1. Potwierdzenie zobowiązań sojuszniczych. Prezydent Donald Trump może wykorzystać wizytę w Polsce, aby jeszcze raz i w sposób jednoznaczny potwierdzić zobowiązania obrony krajów najbardziej zagrożonych przez Rosję. Warto zwrócić uwagę, że Trump już wcześniej ciepło wypowiadał się o krajach wschodniej flanki, wzmacniających własne zdolności obronne i osiągających poziom 2% PKB na obronę bądź też dążących do jego osiągnięcia w krótkiej perspektywie (np. Litwa w 2018 roku, Rumunia prawdopodobnie w tym roku). Warto przypomnieć, że już w lutym br. Trump nazwał Litwę "cenionym sojusznikiem NATO, służącym przykładem w dotrzymywaniu zobowiązań w kwestii wspólnej obrony", a podczas niedawnej konferencji wspólnej z prezydentem Rumunii (która również osiągnie cel 2% PKB, co przekłada się na zdynamizowanie modernizacji armii) zadeklarował wsparcie dla art. 5 Traktatu Waszyngtońskiego. Wydaje się więc, że niedawne sceptyczne wypowiedzi amerykańskiego prezydenta wobec niektórych członków Sojuszu były kierowane przede wszystkim wobec państw zachodnich, mocno oddalonych od celu NATO, nawet jeżeli – w niektórych przypadkach - podejmują one pewne ograniczone kroki w celu zwiększenia wydatków obronnych (np. Niemcy, Belgia, Holandia, Hiszpania czy Włochy). Działania administracji Trumpa, w tym projekt budżetu zwiększający fundusze dla wschodniej flanki o około 40% na rok fiskalny 2018 (w stosunku do roku fiskalnego 2017, gdzie na ten cel przeznaczono rekordowe 3,4 mld dolarów), jednoznacznie świadczą o chęci wsparcia dla wschodniej flanki. W efekcie na kontynencie ma być np. rozmieszczony sprzęt dla nie jednej, ale dwóch brygad pancernych.

    Czytaj więcej: Więcej pieniędzy i pancerza dla amerykańskich wojsk w Europie. "Dodatkowa brygada"

  2. Ogłoszenie nowych projektów współpracy wojskowej. Donald Trump może też – podobnie jak uczynił to w 2014 roku Barack Obama – wykorzystać wizytę w Polsce do ogłoszenia nowych projektów z zakresu współpracy wojskowej, wykraczających poza działania realizowane obecnie. Nie jest tajemnicą, że zarówno władze Polski, jak i krajów bałtyckich zabiegają o dalsze wzmocnienie obecności wojskowej w regionie. Z wcześniejszych deklaracji amerykańskich dowódców wynika, że rozpoczęto wstępne prace przygotowawcze do budowy magazynów Army Prepositioned Stock w Powidzu (przeznaczonych do rozmieszczenia strategicznych zapasów sprzętu – mowa była o brygadzie pancernej, czy jednostkach artylerii rakietowej i przeciwlotniczej), a projekt budżetu na rok fiskalny 2018 przewiduje znaczne zwiększenie puli pieniędzy również na samą obecność rotacyjną, co otwiera drogę do dalszego, istotnego jej poszerzenia. Nie jest więc wykluczone, że wizyta Trumpa będzie okazją do złożenia deklaracji w tym zakresie. Amerykańskie koncerny uczestniczą też w ważnych programach modernizacji Sił Zbrojnych, dotyczących między innymi obrony przeciwrakietowej Wisła czy na przykład artylerii rakietowej Homar.

    Czytaj więcej: 
    Amerykańska artyleria powstrzyma Rosję? US Army ujawnia szczegóły wzmocnienia wschodniej flanki [ANALIZA] 

  3. Zacieśnienie długoterminowej współpracy wojskowo-przemysłowej z państwami regionu. Zwiększenie wydatków obronnych i rozbudowa armii podejmowana przez państwa regionu w naturalny sposób daje możliwość rozszerzania kooperacji wojskowej i przemysłowej z państwami Europy Środkowo-Wschodniej. Administracja Trumpa sygnalizowała „transakcyjne” podejście do polityki zagranicznej, ale też chęć angażowania się w sojusze, o ile inne państwa będą wnosić w nie istotny (a nie symboliczny) wkład. Jeżeli Europa Środkowo-Wschodnia jako całość wzmocni swoje zdolności obronne, to również Amerykanie mogą chcieć angażować się tu w szerszym zakresie. Zwiększenie wydatków obronnych przez państwa bałtyckie, polski SPO czy ambitny plan modernizacji w Rumunii (obejmujący np. systemy rakietowe ziemia-powietrze Patriot i ziemia-ziemia HIMARS), w połączeniu z działaniami innych państw regionu (np. Czech) po kilku latach mogą przynieść efekty i stanowić podstawę do długoterminowych relacji wojskowych ze Stanami Zjednoczonymi. Warto zwrócić uwagę, że również współpraca na innych polach – choćby import surowców energetycznych – może skłonić Amerykanów do większego zaangażowania w nasz region, jako bardziej istotny dla ich gospodarki.

    Czytaj więcej:
     Rumunia kupi Patrioty i HIMARS. Bukareszt wkracza do rakietowej elity NATO [ANALIZA]

W aspekcie energetycznym:

  1. Stany Zjednoczone są coraz aktywniejsze na rynku gazu skroplonego. Dzięki postępującej rewolucji łupkowej stają się eksporterem surowca. Działania te są co prawda obwarowane obostrzeniami prawnymi jeśli importer nie posiada podpisanej umowy o wolnym handlu z USA (wymagają zgody departamentu energii), ale nowa administracja w Waszyngtonie wyraźnie zmierza w kierunku liberalizacji tych przepisów. Warto zwrócić uwagę, że jeszcze podczas swojej kampanii wyborczej Donald Trump bardzo mocno akcentował swoje nastawienie o zwiększeniu eksportu węglowodorów. Polska staje się coraz ważniejszym elementem tej wizji ze względu na posiadanie terminalu LNG (ma zostać rozbudowany do 7,5 mld m3 mocy regazyfikacyjnych rocznie) i budowę łączników gazowych z krajami sąsiednimi. W efekcie powoli tworzy się duży wspólny rynek o potencjale konsumpcyjnym ponad 70 mld m3 surowca rocznie. Co ważniejsze dotąd był on rozbity i zdominowany przez rosyjski Gazprom. To zaczyna się zmieniać o czym świadczy pierwsza dostawa gazu skroplonego z USA do Świnoujścia. To zaledwie niewielki ładunek, jednak pokazujący dobitnie zmiany na dynamicznie zmieniającym się rynku. Polskie PGNiG rozmawia obecnie ze stroną amerykańską o umowie średnioterminowej na gaz, której wolumen byłby wyraźnie „odczuwalny” i wraz z innymi działaniami dywersyfikacyjnymi Warszawy tworzył szanse eksportowe w regionie. „Administracja amerykańska bardzo życzliwie patrzy na współpracę” – stwierdził w niedawnej rozmowie z Energetyka24 prezes PGNiG Piotr Woźniak.



    Natomiast wiceminister energii Michał Kurtyka „wyobraża sobie sytuację, w której amerykański gaz trafi przez Polskę na Ukrainę”.



    Dlaczego akurat tam? Jak stwierdził podczas swojego przesłuchania przed Senatem obecny sekretarz stanu USA Rex Tillerson: „eksport gazu to nie tylko zysk, ale także element presji politycznej na Rosję i pomocy sojusznikom z NATO”. Z pewnością element ten będzie zatem omawiany podczas wizyty Donalda Trumpa w Polsce. Niewykluczone są także rozmowy z Amerykanami na temat biznesowego zaangażowania PGNiG w powstającą na terenie USA infrastrukturę. W rozmowie z Energetyka24 wiceprezes spółki Maciej Woźniak podkreślił, że „analizowane są możliwości zaangażowania się nie tylko po stronie kupującego, ale także sprzedającego gaz amerykański, niemniej żadne tego typu decyzje nie zapadły”. Omówiony zostanie zapewne także kryzys katarski. Stany Zjednoczone są coraz aktywniejsze na Bliskim Wschodzie, a dla Polski to ważny region w zakresie importu węglowodorów.

  2. Ze względu na interesy eksportowe Stanów Zjednoczonych aktywizują się one politycznie w zakresie zwalczania projektu Nord Stream 2, który może na wiele lat „zacementować” środkowoeuropejskie rynki gazowe wiążąc je długoletnimi umowami z Gazpromem. Główna oś działań Waszyngtonu to wywieranie presji na kraje nordyckie, głównie Danię, tak by opóźnić budowę rurociągu (mającego przebiegać przez duńskie wody terytorialne) i dać szansę na rozwój konkurencyjnych projektów jak dostawy LNG czy Korytarz Norweski, który ma zdywersyfikować dostawy w Europie Środkowej. Z pewnością Waszyngton i Warszawa będą koordynować działania w tym zakresie, tym bardziej, że mimo uruchomienia procedury open season (rezerwacji przepustowości) na połączenie rurociągowe Polska-Dania nadal nie można wykluczyć budowy drugiego terminalu na gaz skroplony w Zatoce Gdańskiej (chodzi o jednostkę FSRU), co zwiększyłoby import LNG i tworzyło dodatkową szansę biznesową dla Amerykanów.

  3. W związku z decyzją administracji Donalda Trumpa o kontestowaniu globalnego porozumienia klimatycznego również ten aspekt powinien być jednym z kluczowych jakie będą omawiane z władzami w Warszawie. Polska to kraj o olbrzymim udziale węgla w miksie energetycznym, w który obostrzenia emisyjne uderzają bardzo mocno. Z pewnością decyzja USA stanie się elementem strategii negocjacyjnej rządu Beaty Szydło przy okazji rozmów dotyczących reformy UE ETS (europejskiego systemu handlu emisjami) czy tzw. pakietu zimowego. W obu przypadkach unijna legislacja stawia na wyraźną dekarbonizację i choć decyzja Waszyngtonu dotycząca kontestowania porozumienia klimatycznego z Paryża nie przekłada się na politykę Wspólnoty w obszarze restrykcji emisyjnych to jednak może stanowić pewien argument w rozmowach Warszawy z Brukselą.

  4. Kolejnym elementem energetycznym, który zostanie najprawdopodobniej omówiony podczas wizyty Donalda Trumpa w Polsce będą sankcje nałożone na rosyjski sektor naftowy i częściowo bankowy. Władze w Warszawie z pewnością będą oczekiwać od amerykańskiego partnera ich utrzymania przez jak najdłuższy czas. Docelowo może to utrudnić rozwój nowych złóż na obszarze Federacji, w tym szczególnie na perspektywicznej Syberii Wschodniej oraz w Arktyce.

  5. Istotne wydają się także rozmowy na temat polityki naftowej USA. Wpływają one bezpośrednio na sytuację Polski, która jako duży konsument korzysta na niskich cenach gospodarczo i politycznie (uderzają w Rosję). O tym jak duże znaczenie mają działania Waszyngtonu na globalne rynki niech świadczy wpływ decyzji Donalda Trumpa o sprzedaży zapasów ropy, a także polityka Arabii Saudyjskiej i OPEC, które starają się utrzymać ceny surowca w widełkach 50-60 $. Zbyt niski poziom cenowy uderza w tradycyjnych eksporterów ropy, a zbyt wysoki nasili zdolności produkcyjne Amerykanów, którzy dzięki rozwojowi technologicznemu zwiększają efektywność wydobycia niekonwencjonalnych węglowodorów.

  6. Stany Zjednoczone mogą być także ciekawym kierunkiem, z którego polskie koncerny mogłyby kupować ropę. Rozważa to m.in. Grupa Lotos. Natomiast PKN Orlen prowadzący rozmowy na temat zawarcia umowy długoterminowej z Iranem powinien wywrzeć nacisk na rząd, by podjął on podczas rozmów z Trumpem kwestię polityki amerykańskiej wobec Teheranu. Jeśli będzie ona kontestować porozumienie atomowe to może to utrudnić polskie działania w zakresie dywersyfikacji dostaw ropy.

  7. Mniej realne wydają się rozmowy na temat energetyki jądrowej. Amerykańskie (de facto japońskie) Westinghouse ma bowiem problemy, a władze w Warszawie coraz bardziej spoglądają w stronę Japonii i Korei Południowej w zakresie rozwoju własnego programu budowy siłowni jądrowej.

Wizyta Donalda Trumpa może być ważną szansą na ustanowienie ściślejszych relacji tak z Polską, jak i innymi krajami regionu. Istotne znaczenie mogą mieć tutaj kwestie bezpieczeństwa militarnego, energetycznego i współpraca gospodarcza. Należy pamiętać, że obecna administracja bardzo mocno akcentuje konieczność podziału obciążeń (w kolektywnej obronie) i uzyskiwanie korzyści przez obie strony. W tym kontekście istotne znaczenie może mieć proces wzmacniania potencjałów obronnych przez kraje regionu. Choć w Brukseli Trump nie szczędził NATO gorzkich słów, to już wcześniej wypowiadał się ciepło np. o Litwie, a sekretarz obrony gen. Mattis oficjalnie podziękował Polsce za przestrzeganie celu wydawania 2% PKB na obronność. Dlatego istotne znaczenie dla relacji z USA mogą mieć wysiłki podejmowane przez kraje regionu w celu wzmocnienia własnych zdolności obronnych, jak i otwieranie nowych pól współpracy gospodarczej, która będzie umacniała więzi sojusznicze. 
Czytaj więcej: "Polska powinna przestać finansować agresywną politykę Rosji" [ANALIZA]

Bardzo ważne mogą tu okazać się kwestie współpracy energetycznej, choćby biorąc pod uwagę chęć amerykańskiej administracji do wsparcia tego sektora, ale i polski nacisk na dywersyfikację źródeł zaopatrzenia w ważne surowce. W efekcie kraje naszego regionu, a w tym Polska, mogłyby zmniejszyć „finansowanie” rosyjskich zbrojeń, co jest ubocznym efektem pozyskiwania surowców w Rosji, jednocześnie zacieśniając swoje relacje ze Stanami Zjednoczonymi, które pozostają filarem zarówno NATO, jak i rozwijanego w jego ramach procesu wzmacniania wschodniej flanki. A gospodarcze zaangażowanie w przemysł USA (zakup surowców) może być bardzo mile widziane przez administrację Trumpa.

Piotr Maciążek, Jakub Palowski

Energetyka24
Energetyka24
KomentarzeLiczba komentarzy: 9
Moltke
niedziela, 18 czerwca 2017, 14:16

Pany a ja mśle SE że Niemcy to tyle razy napadali na Polskę przez ostatnie 1000 lat Palili mordowali kradli a na koniec wmuwili nam że to nasza wina że my to złodzieje Pijacy a polki to dobre do agencji .Rosjanie to samo . A Ameryka nas nie napadła A jak mogła to pomogła Drodzy stratedzy tylko USA spuściła łomot Niemcom w 1 i 2 wojnie Światowej tylko sojusz z USA to gwarancja niepodległości pany no i tyla amen

maniuś
środa, 14 czerwca 2017, 00:03

Najlepszy knebel na społeczeństwo - to nie opublikować na nie zależnym forum ? Mylimy się ?

sojer
wtorek, 13 czerwca 2017, 22:30

Opozycja ma dylemat, czy bojkotować, bo przyjedzie "ich' prezydent, czy skorzystać z okazji, aby ogłosić światu, że Polska to kraj totalitarny, łamiący praca człowieka reżim i zaapelują wspólnie o wypuszczenie z więzienia... Frasyniuka.

JO
wtorek, 13 czerwca 2017, 22:18

A o wizach to cisza

Bolek
wtorek, 13 czerwca 2017, 19:55

Tramp dorzuca paliwa, żeby Europe środkową skierować na Rosję.Diabelski plan. Żydowski plan.

Tweets Energetyka24