- ANALIZA
- W CENTRUM UWAGI
„Węglowa afera” Morawieckiego. Ile w niej prawdy?
Rządowa Agencja Rezerw Strategicznych zawiadomiła prokuraturę o podejrzeniu narażenia Skarbu Państwa na straty przy imporcie węgla z lat 2022-2023. Na ile „afera węglowa” obciąża premiera Mateusza Morawieckiego?
Wraca sprawa interwencyjnego importu węgla do Polski w latach 2022-2023: prokuratura ma przyjrzeć się zakupom węglowym, których dokonała Rządowa Agencja Rezerw Strategicznych. Jak się bowiem okazało, na zwałach Agencji wciąż zalega ponad 700 tysięcy ton paliwa sprowadzonych do Polski z Kolumbii. Politycy obozu rządzącego już okrzyknęli sytuację mianem „afery węglowej” - czy słusznie? Wyjaśnia to Jakub Wiech w podcaście Elektryfikacja.
W materiale znajduje się omówienie faktów, które są niewygodne dla obu stron sporu:
Po pierwsze, rząd w 2022 r. wiedział od samego początku kryzysu o ryzyku węglowym. Już 24 lutego ostrzegła przed tym - bardzo dziś niedoceniana, choć naprawdę kompetentna - minister klimatu i środowiska Anna Moskwa. Tymczasem decyzje importowe zapadły dopiero w lipcu.
Po drugie, nadmiarowe zakupy węgla były racjonalne. Trzeba było ściągnąć do Polski ok. 8 mln ton surowca i postawiono przy tym na kartę „kupmy więcej”, bo np. nie wiedziano, jaka będzie zima 2022/23 - gdyby była długa i mroźna, mogły wystąpić problemy z podażą paliwa. Lepszą opcją było zatem, żeby została górka niż deficyt.
Po trzecie, rząd w 2022 r. w kwestii węgla działał chaotycznie. Nie posłuchano ośrodka kompetencyjnego w MKiŚ, decyzje były spóźnione o miesiące, nie przewidziano skutków embarga, całkowicie zawalono komunikację ze społeczeństwem.
Po czwarte, decyzja o embargu była słuszna - Polska, jako kraj, który od razu włączył się w pomoc Ukrainie, mógł zakładać, że Rosjanie sami odetną dostawy surowców, w tym węgla. Wprowadzenie embarga jawiło się jako lepszy ruch polityczny, a przy okazji element wywarcia presji na Unię Europejską w kwestii sankcji surowcowych.
Po piąte, na kryzysie węglowym przepalono mnóstwo pieniędzy. Przez fatalną komunikację straciliśmy kilkadziesiąt miliardów złotych, gdyż wykreowano rajd na składy węgla, który wcale nie musiał wystąpić (albo przynajmniej nie w takiej skali).