- WIADOMOŚCI
Rosja zyskuje miliardy dzięki droższej ropie i nawozom sztucznym
Jak poinformowali ekonomiści Polskiego Instytutu Ekonomicznego (PIE), wojna na Bliskim Wschodzie zwiększa wpływy do rosyjskiego budżetu. Cena ropy wzrosła o ok. 75 proc. w ostatnim miesiącu i przekroczyła 100 dolarów za baryłkę.
Problemy z dostawami nawozów sztucznych również mogą działać na korzyść Kremla - Rosja jest jednym z największych na świecie eksporterów tego typu produktów, a większość z nich trafia na rynki Brazylii, Indii i Chin.
Wsparcie dla budżetu
Powołując się na szacunki „Financial Times”, Instytut zwrócił uwagę, że Moskwa może otrzymać 3,3-4,9 mld dolarów dodatkowych wpływów budżetowych do końca marca. Kluczowe będą jednak czas trwania wojny na Bliskim Wschodzie oraz nasilenie głosów wzywających do łagodzenia sankcji wobec Rosji.
PIE dodał, że niepokoi zachowanie administracji USA, która złagodziła już niektóre sankcje np. zezwalając na zakup rosyjskiej ropy znajdującej się już na morzu. Zniesienie sankcji ma potrwać do 11 kwietnia. Według szacunków, znajduje się tam ok. 120 mln baryłek ropy, które są wykorzystywane jako bufor przy rosnących cenach surowca.
Zdaniem amerykańskiej administracji tymczasowe zniesienie sankcji nie powinno znacząco wspomóc rosyjski budżet, jednak w wyniku wojny na Bliskim Wschodzie cena sztandarowego produktu, ropy Urals, waha się od 75 do 100 dolarów za baryłkę, co jest wyjątkowym i gwałtownym wzrostem cen. Jeszcze w lutym 2026 roku cena ropy Urals wynosiła ok. 40-46 dolarów za baryłkę.
Zdaniem PIE, decyzja Komisji Europejskiej o przesunięciu daty prezentacji planu REPowerEU (dotyczącego odejścia od importu rosyjskich surowców) może świadczyć o rosnących napięciach wśród państw Wspólnoty.
Prezydent Rosji już na początku marca przedstawiał swój kraj jako stabilnego i godnego zaufania dostawcę węglowodorów, między wierszami wyciągając rękę do Europy: jeśli UE porzuci „polityczną koniunkturę”, można zacząć rozmawiać o ponownej współpracy.
Działania Kremla wspierane są przez rządy Słowacji i Węgier. Ponadto amerykański dziennik „The Washington Post” ujawnił, że węgierski minister spraw zagranicznych Péter Szijjártó regularnie kontaktował się z szefem rosyjskiego MSZ Siergiejem Ławrowem w przerwach spotkań na forum Unii Europejskiej. W kontekście politycznych nacisków na ponowne otwarcie ropociągu „Przyjaźń” i zablokowaniu dostaw gazu na Ukrainę przez Węgry, budzi to w pełni uzasadnione obawy co do kontynuacji jednomyślnych sankcji nakładanych na Moskwę.
Nie tylko ropa
Polski Instytut Ekonomiczny zauważył też, że wojna na Bliskim Wchodzie, jak i blokada cieśniny Ormuz, mogą również spowodować niedobory nawozów i wzrost ich cen, a w dalszej kolejności również wzrost cen żywności. Zdaniem ekonomistów, to również jest korzystne dla Moskwy.
Państwa Zatoki Perskiej są ważnymi eksporterami niektórych nawozów, a duża część handlu nawozami przechodzi przez Cieśninę Ormuz. Według szacunków Argus, zamknięcie Cieśniny Ormuz grozi zakłóceniem 20-50 proc. międzynarodowego handlu mocznikiem, siarką, fosforanami i amoniakiem. Rosja jest natomiast jednym z największych na świecie eksporterów nawozów (ok. 15 proc. udziału w światowym rynku), a także największym eksporterem pszenicy (18 proc. światowego eksportu).
przekazał PIE
Zdaniem autorów opracowania, niewykluczone, że Moskwa będzie starała się wykorzystać sytuację na rynkach rolno-spożywczych, podobnie jak w latach 2022-2023, gdy blokowała ukraiński eksport i zwiększała swoją rolę w dostawach na Bliski Wschód.
Instytut przypomniał, że w 2025 r. nastąpiło bowiem „znaczące zmniejszenie” rosyjskich dochodów z eksportu ropy i gazu. Było to efektem zarówno dużej podaży surowców na światowych rynkach, jak i sankcji.
Nawozy sztuczne przez długi czas pozostawały wyłączone z unijnych restrykcji - w samym 2025 roku (od stycznia do października) łączny eksport rosyjskich nawozów do UE wyniósł 1,346 mld euro. Polska odpowiadała za niechlubne 37 proc. całości tego importu.
Sytuacja zmieniła się po wprowadzeniu przez Brukselę 1 lipca 2025 roku surowych sankcji na rosyjskie i białoruskie nawozy, w efekcie czego polski import spadł o ponad 75 proc. w porównaniu do rekordowych zakupów z czerwca 2025 roku.
Zobacz też

Obecnie import nawozów azotowych z Moskwy i Mińska zastąpiono kontraktami z Algierią i Nigerią, a także Kazachstanem, Chinami, Turcją i Turkmenistanem. UE również zwraca się w kierunku importu z Afryki Północnej, Ameryki Północnej i Azji, szczególnie gdy łańcuchy dostaw z Omanu i Jordani są zagrożone.
MM / PAP
