- WIADOMOŚCI
Ropa drożeje, a Trump domaga się wsparcia, m.in. od NATO
Ceny ropy naftowej ponownie poszły w górę, choć wzrost nie jest dramatyczny w porównaniu do ostatnich notowań z piątku 13 marca. Baryłka ropy Brent jest wyceniana po 104,89 dolarów, a WTI - po 99,34 dolarów. W ciągu ostatnich 2 tygodni cena ropy wzrosła o ponad 40 proc.
Globalne rynki reagują na kontynuację i eskalację wojny na Bliskim Wschodzie, a także na komunikaty polityczne. W ubiegłą niedzielę prezydent USA zaczął domagać się pomocy innych krajów w ponownym otworzeniu Cieśniny Ormuz.
Wysiłek zespołowy?
Jak podaje Agencja Reutera, 15 marca Trump poinformował, że jego administracja prowadzi rozmowy z siedmioma krajami na temat pomocy w zabezpieczeniu Cieśniny Ormuz i ochrony tankowców przez nią przepływających.
Żądam, aby te kraje przybyły i chroniły swoje terytorium, bo to jest ich terytorium. To jest miejsce, z którego czerpią energię. I powinny przybyć i pomóc nam je chronić. Można by argumentować, że może w ogóle nie powinniśmy tam być, ponieważ jej nie potrzebujemy. Mamy dużo ropy naftowej.
powiedział prezydent Trump, cytowany przez PAP
Trump nie ujawnił nazw siedmiu państw, z którymi kontaktowała się jego administracja, jednak „ma nadzieję”, że Chiny, Francja, Japonia, Korea Południowa i Wielka Brytania wyślą okręty do zabezpieczenia przepływu przez Cieśninę Ormuz.
W rozmowie z dziennikarzem Financial Times Trump ostrzegł, że NATO czeka „bardzo zła” przyszłość, jeśli państwa członkowskie Sojuszu nie odpowiedzą na wezwanie USA do odblokowania szlaku morskiego. Nie sprecyzował jednak formy oczekiwanej pomocy, mówiąc o wysłaniu przez Europę trałowców [okręt przeznaczony do oczyszczania szlaków morskich z min - przyp.red.E24] bądź też oddziałów komandosów czy „innej pomocy wojskowej”, aby wyeliminować „sprawiających kłopoty Irańczyków”.
”Ameryka zawsze jest gotowa do pomocy NATO i pomaga im z Ukrainą, mimo że mamy ocean między sobą i to (wojna w Ukrainie) nas nie dotyczy” - powiedział Trump. Jak podaje PAP przekonywał on również, że jest to małe przedsięwzięcie, bo irańskie wojsko zostało niemal zniszczone.
Jak podaje PAP, w weekend Dowództwo Centralne USA (CENTCOM) poinformowało, że siły amerykańskie uderzyły w ponad 90 celów militarnych na wyspie Chark. „W ataku zniszczono składy min morskich, podziemne składy pocisków i wiele innych obiektów wojskowych” - podało Dowództwo, podkreślając, że nie atakowało infrastruktury naftowej.
.@SecretaryWright: "This mission was carefully planned out. It's been superbly executed. On the other side, we'll be in a much better place. The greatest driver of terrorism in the world, the greatest threat to global energy supplies will be defanged." pic.twitter.com/lU5PO3jtwn
— U.S. Department of Energy (@ENERGY) March 15, 2026
Jednocześnie 15 marca irański dron zaatakował bazę wojskową w Kuwejcie, gdzie stacjonują amerykańscy i włoscy żołnierze. Nikt nie został poszkodowany, jednak władze w Teheranie deklarują, że zaatakują amerykańskie przedsiębiorstwa w regionie, jeśli USA zdecyduje się na ostrzelanie instalacji energetycznych Iranu.
Jak przekazuje PAP, analitycy wskazują tymczasem, że na rynkach ropy duża część premii geopolitycznej jest już w cenach. „Duża część premii geopolitycznej została już uwzględniona w cenach ropy w ubiegłym tygodniu” - powiedział Haris Khurshid, dyrektor ds. inwestycji w Karobaar Capital LP.
Zobacz też

”Inwestorzy czekają więc na wyraźniejsze oznaki faktycznej utraty podaży ropy, zanim ceny ropy znów znacząco wzrosną” - dodał. Khurshid wskazał, że po ataku na wyspę Chark, wygląda na to, że rynek ropy doświadcza raczej „zakłóceń cenowych niż pełnego szoku podażowego”.
MM / PAP
