Reklama
  • WIADOMOŚCI

Kraje Zatoki Perskiej chcą omijać Ormuz. Szukają alternatywnych tras dostaw

Trwająca już trzeci tydzień wojna na Bliskim Wschodzie uniemożliwia swobodny transport węglowodorów na światowe rynki. W związku z tym kraje Zatoki Perskiej starają się zmienić sposób dostaw i skierować ropę do rurociągów omijających cieśninę.

Zdjęcie satelitarne Cieśniny Ormuz.
Zdjęcie satelitarne Cieśniny Ormuz.
Autor. https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=29529

Iran, zaatakowany przez USA i Izrael, zablokował cieśninę Ormuz, przez którą przepływa ok. 20 proc. globalnych dostaw ropy i gazu ziemnego. Napięcie na międzynarodowych rynkach narasta, podobnie jak presja cenowa na paliwa kopalne.

Alternatywne trasy?

W ramach działań odwetowych, zaatakowany Iran zdecydował się po raz pierwszy w historii de facto na zamknięcie tego kluczowego szlaku handlowego, grożąc nie tylko ostrzałem przepływających tankowców, lecz również mówiąc o możliwym zaminowaniu Cieśniny Ormuz. W efekcie obecny przepływ wynosi mniej niż 10 proc. w porównaniu do poziomu sprzed rozpoczęcia wojny.

YouTube cover video

Ze względu na przedłużający się konflikt państwa Zatoki Perskiej szukają alternatywnych tras transportu ropy i gazu. Jednym z rozwiązań mają być rurociągi. Niestety, nigdy nie były one tworzone z myślą o zastąpieniu eksportu odbywającego się przez Ormuz, który wynosił ok. 15 mln baryłek ropy i 5 mln baryłek produktów ropopochodnych dziennie.

Autor. MAE

Według raportu Międzynarodowej Agencji Energetycznej (MAE), alternatywne trasy obejmują rurociąg wschód-zachód w Arabii Saudyjskiej (7 mln baryłek ropy dziennie) oraz rurociąg ADCOP Habshan-Fujairah w Zjednoczonych Emiratach Arabskich (ZEA) (1,5-1,8 mln baryłek dziennie). Tymaczasem Iran kontynuuje transport ropy, jak wynika z danych TankerTracker i Kplera.

14 marca siły USA przeprowadziły atak na wyspę Chark leżącą w północnej części Zatoki Perskiej. Znajduje siętam terminal naftowy - z wyspy pochodzi aż około 90% irańskiego eksportu ropy.

Praktycznie od początku wojny, która wybuchła 28 lutego, mówi się o konieczności znalezienia alternatywnych tras. Uważa się jednak, że żadna trasa lądowa nie jest w stanie osbłużyć takiej ilości ropy, jaka przepływa przez Ormuz. Z kolei przekierowanie transportu jest bardzo kosztowne ze względu na gigantyczny wzrost ubezpieczenia statków.

MM/KŁ

Reklama