Reklama
  • KOMENTARZ
  • W CENTRUM UWAGI

Tak Rosjanie chronią rafinerie przed dronami. Wyciekły tajne dokumenty

Siatki, stalowe liny, rusztowania, kontenery i prowizoryczne ściany ochronne - tak Rosnieft próbuje ratować swoje rafinerie i bazy paliwowe przed ukraińskimi dronami. W obliczu nieskutecznej ochrony przeciwlotniczej i braku możliwości pełnego zabezpieczenia infrastruktury, spółka sięga po doraźne środki, choć sama przyznaje, że takie rozwiązania nie są w stanie zapewnić pełnego bezpieczeństwa.

Fot. Rosneft

Ukraińskie drony coraz częściej dosięgają już nie tylko magazynów paliw czy obiektów położonych blisko frontu, ale także najważniejszych elementów rosyjskiego zaplecza surowcowego. Celem stają się rafinerie, zakłady przemysłowe i infrastruktura, która przez lata zapewniała Kremlowi ogromne dochody oraz wzmacniała jego polityczne wpływy. Dlatego zabezpieczenie tych obiektów nabrało dla Moskwy szczególnego znaczenia. Uszkodzenia instalacji przerabiających ropę oznaczają bowiem nie tylko konieczność kosztownych napraw, ale szybko odbijają się również na eksporcie, łańcuchach dostaw, wpływach budżetowych i możliwościach dalszego finansowania wojny.

Deszcz dronów

Sytuację komplikuje również fakt, że zniszczonej infrastruktury nie da się dziś odbudowywać równie sprawnie jak wcześniej. Sankcje utrudniły dostęp do części technologii, urządzeń i podzespołów, przez co naprawa kluczowych instalacji stała się trudniejsza, bardziej czasochłonna i kosztowniejsza. W efekcie nawet pojedyncze trafienie może pozostawić po sobie skutki odczuwalne przez lata. Problem potęguje także ograniczona skuteczność rosyjskiej obrony przeciwlotniczej. Obiektów, które należałoby osłonić, jest po prostu zbyt wiele, a dodatkowo są one rozmieszczone na ogromnym obszarze, dlatego części bezzałogowców z łatwością udaje się dotrzeć do celu, mimo istniejących zabezpieczeń.

YouTube cover video

W tym świetle szczególnego znaczenia nabiera dokument, do którego dotarł serwis Dallas. Opisał on poufny, liczący 21 stron raport poświęcony systemom ochrony obiektów Rosnieftu „przed nieuprawnionym użyciem bezzałogowców”. Materiały pozyskane przez serwis z rosyjskich źródeł mają dużą wartość, ponieważ zawierają aktualne i szczegółowe informacje o sposobach zabezpieczania infrastruktury oraz o słabych punktach tych rozwiązań.

To tym cenniejsze, że wielu elementów takich osłon nie da się uchwycić na zdjęciach satelitarnych, więc dokument pozwala zajrzeć znacznie głębiej w to, jak Rosjanie próbują chronić bazy paliwowe, rafinerie i inne strategiczne obiekty. Dallas zwraca przy tym uwagę także na sam język raportu, utrzymany w charakterystycznym dla rosyjskiego systemu urzędowym tonie, który pozwala opisywać realia wojny jako techniczny problem z obszaru bezpieczeństwa przemysłowego. W taki sposób Rosja stara się ubrać własną nieporadność w bardziej neutralny i biurokratyczny język.

@

Reklama

Nie przedstawiono w tym dokumencie żadnego przełomowego systemu obrony, lecz zbiór doraźnych rozwiązań, które można wdrażać szybko, względnie niskim kosztem i bez długich procedur. Chodzi przede wszystkim o ochronę pasywną, opartą nie na zwalczaniu dronów w powietrzu, ale na siatkach, linach, osłonach, ścianach i innych konstrukcjach, które mają utrudnić uderzenie albo ograniczyć jego skutki. Z materiału wyłania się obraz improwizowanej obrony, która może czasem zakłócić atak, czasem zmniejszyć skalę zniszczeń, ale nie daje pełnej ochrony. Zresztą sami autorzy raportu przyznają, że takie środki konstrukcyjne nie gwarantują bezpieczeństwa chronionych obiektów i nie wykluczają oddziaływania wybuchu ani odłamków.

Prezentacja zaczyna się od uporządkowania zagrożenia. Rosjanie zakładają, że ich obiekty mogą być atakowane przez dwa podstawowe typy dronów, czyli przez bezzałogowce samolotowe oraz wielowirnikowce. Wskazują również trzy najważniejsze formy ataku: 1) uderzenie drona bezpośrednio w obiekt, 2) zrzut ładunku wybuchowego albo amunicji, 3) szkody wywołane przez odłamki i szczątki drona.

Autor. Rosnieft

Zagrożone mogą być w praktyce wszystkie elementy infrastruktury, od pojedynczych zbiorników po instalacje technologiczne, a nawet jedno uderzenie może zakłócić funkcjonowanie całego łańcucha, bez którego rafineria nie jest w stanie normalnie pracować.

Istotne jest też to, co dokument mówi o aktywnej obronie. Rosjanie przyznają, że ich systemy walki radioelektronicznej i środki ogniowe działają przede wszystkim przeciwko dronom sterowanym przez operatora, lecącym na wysokości powyżej 35 metrów. Tymczasem ukraińskie drony dalekiego zasięgu, które uderzają w rosyjskie rafinerie, mają poruszać się autonomicznie po zaprogramowanych wcześniej współrzędnych GPS i nie potrzebują łącza radiowego, które można by zakłócić. W związku z tym

Reklama
Autor. Rosnieft

Dwie strefy ochrony

Rosjanie dzielą ochronę na dwie strefy. Pierwsza ma znajdować się blisko chronionego obiektu i służyć do ograniczania szkód odłamkowych, zatrzymywania szczątków drona oraz osłaniania przed bezpośrednim kontaktem ze zrzuconym ładunkiem o masie do ok. 3,5 kg. Druga ma zostać odsunięta dalej i działać jak zewnętrzna warstwa osłony, która zatrzyma albo odchyli drona jeszcze przed dojściem do celu. W dokumencie zapisano, że taka dalsza linia może przyjąć formę pionowej ściany o wysokości do 36 metrów. W taki sposób starają się zbudować wokół wybranych obiektów coś w rodzaju improwizowanej wielowarstwowej obrony, która ma dać choć trochę większy margines bezpieczeństwa.

Najbardziej rzucającym się w oczy pomysłem jest osłona pojedynczych zbiorników za pomocą siatek i lin. Nad zbiornikiem i wokół niego ma powstać konstrukcja oparta na podporach, z linami schodzącymi ku ziemi i mocowanymi do fundamentu albo betonowych bloków. Autorzy dokumentu chwalą prostotę takiego systemu, szybki montaż i łatwość wymiany uszkodzonych fragmentów. Jednocześnie nie ukrywają, że konstrukcja nie jest odporna na odłamki z UAV.

Autor. Rosnieft
Autor. Rosnieft

Dalej pojawia się wariant z wykorzystaniem rur ustawianych wokół zbiornika. Na papierze wygląda to lepiej niż prosta siatka, ale w realnych warunkach rafinerii może być znacznie bardziej problematyczne. Taki system ma zwiększyć odległość między samą ścianą zbiornika a barierą z lin. W teorii poprawia to szansę, że dron zostanie zatrzymany albo przynajmniej uszkodzony przed uderzeniem w chroniony obiekt. W praktyce rozwiązanie jest trudniejsze do wdrożenia, bo musi uwzględniać istniejącą infrastrukturę, w tym schody, pomosty, instalacje towarzyszące i samą geometrię zbiorników.

Autor. Rosnieft
Autor. Rosnieft

Jeszcze innym pomysłem są rusztowania budowlane stawiane wokół zbiorników, bo da się je stosunkowo szybko zmontować, poszczególne sektory można łatwo wymieniać po uszkodzeniu, a sama konstrukcja nie musi być traktowana jako obiekt stały. To ostatnie jest bardzo ważne, bo jak podaje Dallas, przez cały dokument przewija się wyraźna chęć unikania formalnej klasyfikacji takich osłon jako trwałych budowli. Chodzi o ominięcie obowiązkowych przeglądów, uzgodnień i pozwoleń, które mogłyby opóźnić prace o długie miesiące. Zaletom rusztowań towarzyszą jednak równie poważne wady. W prezentacji zapisano brak wystarczającej liczby do ochrony wszystkich obiektów spółki, wysokie koszty, a także problemy z obciążeniem śniegiem i z akcjami gaśniczymi.

W kolejnych częściach dokumentu Rosjanie przechodzą do budowy zewnętrznych ścian ochronnych. W jednym wariancie mają one opierać się na wysokich słupach rozstawionych co 20 do 30 metrów. Pomiędzy nimi mają zostać zawieszone poziome liny nośne oraz pionowe liny w rozstawie co 40 centymetrów. Całość ma uszkadzać kadłub i skrzydła nadlatującego drona oraz zmniejszać ryzyko detonacji bezpośrednio przy obiekcie. Brzmi to jak próba stworzenia ogromnej, zewnętrznej bariery, która w ostatniej chwili zepchnie bezzałogowiec z kursu, jednak także tutaj sam dokument wskazuje ograniczenia. Nie wszystkie rury nadają się do roli elementów nośnych, część ma niewystarczającą wytrzymałość, a część jest trudna w obróbce i spawaniu.

Autor. Rosnieft

Szczególnie obrazowe są warianty z kontenerami morskimi, a więc i typ rozwiązania, który najlepiej pokazuje improwizowany charakter całej koncepcji. W jednym z nich kontenery mają być ustawione pionowo i pełnić funkcję pylonów, między którymi umieszczane byłyby gotowe sekcje ogrodzenia z lin i rur. W innym wariancie kontenery stoją pionowo, a między nimi rozpinane są tylko liny ochronne. Zaletą ma być szybki montaż i ograniczenie liczby prac na wysokości, jednak by tak się stało, potrzeba jest bardzo dużej liczby kontenerów. Przy większej skali ochrony problem logistyczny staje się niemal równie poważny jak samo zagrożenie dronowe. Dokument przewiduje także warianty dla instalacji technologicznych, gdzie ściana z kontenerów miałaby stać w kilku rzędach.

Jedna z ciekawszych części prezentacji dotyczy aparatów kolumnowych, czyli jednych z najbardziej wrażliwych elementów rafinerii. Rosjanie proponują tu ochronę warstwową, od ekranów odsuniętych od konstrukcji, przez liny i siatki przy platformach, po osłony najważniejszych węzłów materiałami określanymi jako pancerne. Jak podaje Dallas, sami autorzy przyznają jednak, że przy detonacji zniszczenia pozostają nieuniknione, a skuteczność części takich rozwiązań nie została potwierdzona. Dokument przewiduje też osłony górnych części kolumn w formie kopuł lub parasoli.

Autor. Rosnieft

Zabezpieczyć pompownie kevlarem

Osobny fragment prezentacji poświęcono pompowniom, gdzie zakładana jest budowa dodatkowych osłon poza istniejącym ogrodzeniem, które miałyby uszkodzić drona jeszcze przed dotarciem do instalacji. W jednym wariancie chodzi o liny montowane na wysuniętych wspornikach, w innym o zastąpienie lekkich ścian prefabrykowanymi panelami żelbetowymi, lepiej odpornymi na uderzenie i odłamki.

Dallas wskazuje, że dokument zawiera też zalecenia uzupełniające, takie jak użycie zasłon dymnych po wykryciu zagrożenia, budowa mobilnych schronień dla personelu, ograniczanie poziomu zapasów paliwa oraz stosowanie kevlarowych osłon na wybranych odcinkach rurociągów. Również tutaj widać jednak, że część tych rozwiązań służy raczej ograniczaniu skutków trafienia niż realnemu zapobieganiu samemu atakowi.

Autor. Rosnieft

Końcowe wnioski z dokumentu są wymowne. Rosjanie uznali, że mają już wstępny katalog typowych rozwiązań ochronnych, ale jednocześnie przyznali, że wymagają one dalszego dopracowania i sprawdzenia w praktyce. Wśród kolejnych kroków wskazano także potrzebę testów z wykorzystaniem kontenerowych ogrodzeń dla zewnętrznej strefy ochrony. Jednocześnie Rosjanie sami wskazują, gdzie znajdują się najistotniejsze cele.

Próby zabezpieczania infrastruktury krytycznej przez dronami nie dziwią, biorąc pod uwagę miliardowe straty jakie ponosi w związku z atakami Rosja. Rosnieft pokazuje rozwiązania ochrony biernej obiektów, a więc rozwiązań zwiększających odporność poszczególnych obiektów w rafineriach. Rozwiązania te będą widoczne z satelitów, a nawet z zewnątrz z przysłowiowej "ulicy", fakt ich ujawnienia nie jest więc zaskakujący. Wydaje się jednak, że kluczowe są rozwiązania ochrony czynnej, czyli systematy obrony antydronowej, które mogą znacznie skuteczniej ochronić infrastrukturę. Tych rozwiązań Rosjanie jednak nie pokazują.
mówi Maciej Szopa, redaktor Defence24

Ciekawy jest także szerszy wniosek, który wykracza poza samą wojnę rosyjsko ukraińską. Jak podaje Dallas, analiza ta może mieć znaczenie również dla państw Zatoki Perskiej, gdzie obecne napięcia mocniej uwidaczniają problem ochrony własnej infrastruktury energetycznej przed dronami i pociskami. Chodzi przede wszystkim o zabezpieczenie dużych, stałych i łatwopalnych obiektów przemysłowych przed nowoczesnymi środkami rażenia, które są relatywnie tanie, precyzyjne i trudne do zatrzymania. Doświadczenia Rosnieftu mogą być dla innych państw wyraźnym sygnałem ostrzegawczym.

Reklama

Warto zwrócić też uwagę, że z prezentacji wyłania się obraz bardziej surowy niż mogłoby się wydawać, bo dokument nie jest opracowaniem o przyszłych zagrożeniach, lecz próbą odpowiedzi na realne i powtarzające się straty, z którymi rosyjski sektor naftowy już dziś musi sobie radzić. Rosja szuka sposobu odnalezienia się w nowej wojennej rzeczywistości, która przestała wyglądać jak epizod. Znaczenie tej sprawy jest tym większe, gdyż dotyka największego producenta ropy i jednego z najważniejszych narzędzi państwa. Koncernem kieruje Igor Sieczin, od lat zaliczany do najbliższego otoczenia Władimira Putina. Rosnieft odpowiada za ok. 1/3 krajowego wydobycia surowca, dlatego regularne ataki na jego rafinerie zaczynają być coraz bardziej bezpośrednio związane z kondycją finansową państwa, a ta ostatnio nie jest w formie.

Dane rosyjskiego ministerstwa finansów wskazywały, że przychody z ropy i gazu spadły do najniższego poziomu od lipca 2020 roku. W styczniu wyniosły 393,3 mld rubli, podczas gdy miesiąc wcześniej było to 447,8 mld rubli. Choć spadek ten częściowo wynikał z niższych cen ropy i mocniejszego rubla, nie zmienia to faktu, że sektor naftowo gazowy pozostaje jednym z fundamentów rosyjskich finansów publicznych i odpowiada za blisko 1/4 wpływów budżetowych.

Reklama
Reklama