- WIADOMOŚCI
Polska go nie wydała, zatrzymała go Chorwacja. Nowy zwrot ws. Nord Stream
Autor. Karol Byzdra / Energetyka24
Wołodymyr Ż., podejrzewany przez niemiecką prokuraturę o udział w wysadzeniu gazociągów Nord Stream, został zatrzymany w Chorwacji. Wcześniej polski sąd odmówił wydania go Niemcom. Informację o zatrzymaniu potwierdził w rozmowie z Energetyką24 jego obrońca, mec. Tymoteusz Paprocki.
Posłuchaj artykułu
Chorwackie służby zatrzymały Wołodymyra Ż. w środę w Puli na zachodzie kraju. Podstawą zatrzymania był Europejski Nakaz Aresztowania wydany na wniosek niemieckiej prokuratury federalnej, która prowadzi śledztwo dotyczące eksplozji na obu nitkach gazociągów Nord Stream we wrześniu 2022 roku. Mężczyzna jest obywatelem Ukrainy i wyszkolonym nurkiem. Niemieccy śledczy podejrzewają go o wspólne doprowadzenie do eksplozji, sabotaż wymierzony w bezpieczeństwo państwa oraz zniszczenie infrastruktury. Według prokuratury miał należeć do grupy, która umieściła ładunki wybuchowe na gazociągach biegnących po dnie Morza Bałtyckiego w pobliżu duńskiej wyspy Bornholm.
Mogę potwierdzić, że chodzi o mojego klienta, którego sprawę prowadziliśmy w Polsce. Na tę chwilę kluczowe jest ustalenie, czy przed nami będzie postępowanie w Chorwacji analogiczne do tego, które odbyło się w Polsce, czy też mój klient zgodził się na przekazanie do Niemiec.
powiedział w rozmowie z Energetyką24 mec. Tymoteusz Paprocki
Chorwacki sąd zdecyduje o wykonaniu ENA
Na razie nie jest przesądzone, czy Wołodymyr Ż. zostanie przekazany Niemcom. Pojawiające się w mediach informacje o jego transporcie nie zostały dotąd potwierdzone przez obronę. Jeżeli zatrzymany nie zgodził się dobrowolnie na wydanie, o prawnej dopuszczalności wykonania Europejskiego Nakazu Aresztowania będzie musiał zdecydować chorwacki sąd.
Podobne postępowanie odbyło się wcześniej w Polsce. Wołodymyr Ż. został zatrzymany 30 września 2025 roku w Pruszkowie na podstawie niemieckiego nakazu. Początkowo zastosowano wobec niego tymczasowy areszt, jednak 17 października Sąd Okręgowy w Warszawie odmówił przekazania go stronie niemieckiej i zdecydował o jego zwolnieniu. O sprawie pisaliśmy szerzej w materiale: Wołodymyr Ż. nie zostanie wydany Niemcom. Jest decyzja sądu
Korzystne rozstrzygnięcie polskiego sądu nie doprowadziło jednak do uchylenia ENA. Postanowienie dotyczyło wykonania nakazu wyłącznie na terytorium Polski, dlatego po wyjeździe do innego państwa Unii Europejskiej Ukrainiec nadal mógł zostać zatrzymany.
Postanowienie wydane w Polsce dotyczyło wyłącznie Polski. Każde państwo członkowskie, do którego trafia Europejski Nakaz Aresztowania, musi samodzielnie zdecydować, czy wyraża zgodę na jego wykonanie.
wyjaśnił Paprocki
Chorwacki wymiar sprawiedliwości nie jest związany rozstrzygnięciem wydanym w Warszawie. Może uwzględnić argumentację polskiego sądu, ale musi samodzielnie ocenić przesłanki przekazania podejrzanego.
Mężczyzna wiedział o ryzyku zatrzymania
Mecenas Paprocki przekazał, że jego klient znał konsekwencje opuszczenia Polski. Wiedział również, że odmowa wykonania nakazu przez warszawski sąd nie gwarantowała mu bezpieczeństwa w pozostałych państwach Unii Europejskiej. Mimo tego zdecydował się na wyjazd do Chorwacji. Powody tej decyzji nie są obecnie znane.
Tłumaczyłem mojemu klientowi, jakie są skutki Europejskiego Nakazu Aresztowania. Korzystne dla niego postanowienie wydane w Polsce nie oznaczało, że w innych państwach sytuacja będzie taka sama. Miał pełną wiedzę i z jakiegoś powodu zdecydował się na wyjazd do Chorwacji.
powiedział mecenas
Paprocki zaznaczył, że czeka obecnie na informacje od chorwackich prawników. Jako polski adwokat nie może formalnie reprezentować klienta przed tamtejszym sądem, jednak nie wyklucza swojego udziału w dalszych działaniach obrony. Jeżeli Chorwacja zgodzi się na wykonanie nakazu, podejrzany zostanie przekazany niemieckim organom i doprowadzony przed sędziego śledczego Federalnego Trybunału Sprawiedliwości.
Do eksplozji na trzech z czterech nitek obu gazociągów Nord Stream doszło 26 września 2022 roku. Wybuchy poważnie uszkodziły magistrale łączące Rosję z Niemcami i doprowadziły do dużego wycieku gazu do Morza Bałtyckiego. Niemieccy śledczy uważają, że uczestnicy operacji wypłynęli z Rostocku wynajętym jachtem „Andromeda”, a następnie umieścili materiały wybuchowe na rurociągach w pobliżu Bornholmu. Wołodymyr Ż. nie przyznaje się do zarzucanych mu czynów i utrzymuje, że w czasie przeprowadzenia operacji przebywał w Ukrainie.

Wybrane okazje dla Ciebie