- WIADOMOŚCI
Londyn będzie wydobywał gaz na Morzu Północnym? Rząd zatwierdził odwierty na złożu Jackdaw
Brytyjski rząd zatwierdził rozpoczęcie odwiertów gazu na Morzu Północnym, na szkockim złożu Jackdaw, ok. 250 km na wschód od Aberdeen. Odwierty mają rozpocząć się w ciągu kilku tygodni.
Zdaniem rządu w Londynie Jackdaw ma zwiększyć krajowe wydobycie gazu o ok. 6 proc. w szczytowym okresie eksploatacji, a także przynieść korzyści o wartości niemal 3 mld funtów. Złoże ma być eksploatowane przez 11 lat.
Kontrowersyjna decyzja
„Ostatnie wydarzenia na Bliskim Wschodzie wywołały wstrząsy na światowych rynkach energii i doprowadziły do wzrostu rachunków dla rodzin w całym kraju. W czasach globalnej niestabilności własne źródła energii mogą stanowić o sile państwa” – czytamy w komunikacie.
Victoria Smith z organizacji ekologicznej Fossil Free London określiła jednak decyzję mianem „skandalicznej” i lekkomyślnej i dodała, że nie pojmuje, jak rząd mógł ją podjąć tuż po lecie, które upłynęło w Anglii i Walii pod znakiem rekordów temperatur i pożarów.
Neil McCulloch z firmy Adura, która jest operatorem Jackdaw, podkreślił, że firma dostarczać będzie brytyjski gaz, zapewniając miejsca pracy, a wpływ na środowisko jest podobny do tego, który sprowadzany byłby z Norwegii.
Decyzję pochwalił też w mediach społecznościowych prezydent USA Donald Trump, nazywając ją „świetną wiadomością dla bogactwa i prosperity Zjednoczonego Królestwa”.
„Zagospodarowanie złoża poprawi bezpieczeństwo energetyczne Zjednoczonego Królestwa i ograniczy emisje, ponieważ zastąpi importowany skroplony gaz ziemny” – ocenił profesor geoenergetyki z Durham University, Jon Gluyas. Zastrzegł jednocześnie, że mało prawdopodobne jest, by rachunki Brytyjczyków uległy obniżeniu. Nie wykluczył ponadto, że w dłuższej perspektywie decyzja rządu może negatywnie wpłynąć na tempo transformacji energetycznej.
Przeciwko decyzji zaprotestowała opozycyjna Partia Zielonych. „ONZ ostrzega, że przekraczamy bezpieczne limity klimatyczne. To oznacza więcej fal upałów, pożarów lasów i katastrofalnych powodzi, które tego lata zabiły tysiące ludzi. Czy premier może więc wyjaśnić, dlaczego dolewa oliwy do ognia katastrofy klimatycznej?” – pytała w Izbie Gmin posłanka ugrupowania Ellie Chowns,
Premier Andy Burnham podkreślał w odpowiedzi, że długoletni plan przechodzenia na zieloną energię i tak zakłada, że przez jakiś czas Królestwo używać będzie gazu, a zamiast go importować, lepiej wydobywać swój. „W obecnej sytuacji, w czasie konfliktu i rosnących cen, powinniśmy jak najlepiej wykorzystać nasze krajowe zasoby energii” – podkreślał.
Rząd: nie rezygnujemy z transformacji
Rząd podkreśla, że nie rezygnuje z planów przestawienia brytyjskiej gospodarki na energię odnawialną. Utworzył nowy fundusz pozwalający na zieloną transformację, który zasilany ma być z części przychodów z wydobycia gazu i ropy na Morzu Północnym. Na starcie gabinet Burnhama zasilił fundusz kwotą 2 mld funtów.
Wielka Brytania nadal inwestuje w transformację energetyczną. Jak podaje Osborne Clarke, w 2025 r. OZE wygenerowały rekordowe 52,1 proc. brytyjskiej energii elektrycznej, a paliwa kopalne – 32,3 proc.
Należy jednak pamiętać, że był to efekt nie tylko oddania do użytku nowych mocy farm wiatrowych (m.in. 1,33 GW mocy offshore z projektu Dogger Bank A), lecz także pogody – wyjątkowo słonecznego roku na wyspach, który wzmocnił produkcję energii z fotowoltaiki aż o 34 proc. (do 20,1 TWh).
Dodatkowo, w styczniu bieżącego roku brytyjski rząd rozstrzygnął siódmą rundę aukcyjną (AR7) dla morskiej energetyki wiatrowej. W efekcie zakontraktowano 8,44 GW nowych mocy.
Fala renesansu energetyki jądrowej dotarła również do Wielkiej Brytanii i choć w ubiegłym roku produkcja energii z brytyjskiego atomu spadła o 11 proc. (osiągając historyczne minima na skutek przymusowych przestojów w pracy reaktorów), to państwowa spółka Great British Energy – Nuclear podpisała kluczowy kontrakt z Rolls-Royce SMR na budowę pierwszych trzech małych reaktorów modułowych (SMR) w Wylfa w Walii. Z kolei w maju bieżącego roku zapowiedziano ustawę Nuclear Regulation Bill, mającą na celu uproszczenie procesów planistycznych i regulacyjnych dla nowych inwestycji jądrowych.
Z kolei 22 października poinformowano, że SGE UK (brytyjska spółka należąca do SGE – europejskiej platformy rozwoju projektów małych reaktorów modułowych z siedzibą w Warszawie) oraz Origin Nuclear Inc. (spółka zależna kanadyjskiego koncernu Ontario Power Generation) podpisały list intencyjny w sprawie utworzenia spółki joint venture. Nowy podmiot obejmie rolę operatora planowanej w Wielkiej Brytanii floty 14 małych reaktorów modułowych (SMR) BWRX-300 o łącznej mocy 4,2 GW.
W tym miejscu warto również zaznaczyć, że to właśnie farmy fotowoltaiczne i wiatrowe pomogły obniżyć ceny energii elektrycznej w Wielkiej Brytanii po tym, jak USA i Izrael rozpoczęły konflikt z Iranem na Bliskim Wschodzie.
Jak zaznaczają analitycy think-tanku Carbon Brief, Wielka Brytania uniknęła konieczności importu gazu o wartości 5,9 mld funtów od początku w cieśninie Ormuz.
W 2026 r. energia wiatrowa i słoneczna pokryły rekordowe 41 proc. zapotrzebowania Wielkiej Brytanii na energię elektryczną, podczas gdy gaz odpowiadał za 25 proc. (...) Oszczędności w wysokości 1,3 mld funtów uzyskane dzięki importowi we wrześniu 2026 r. są wynikiem rekordowej produkcji energii wiatrowej i słonecznej, wynoszącej prawie 10 TWh, w połączeniu ze wzrostem cen gazu.
Carbon Brief
Zobacz też 
Kwestia bezpieczeństwa? Niekoniecznie
Wielomiesięczny konflikt na Bliskim Wschodzie oraz blokada cieśniny Ormuz sprawiły, że rządy europejskich krajów zaczęły zastanawiać się nad zabezpieczeniem alternatywnych łańcuchów dostaw węglowodorów – a także nad możliwościami ich lokalnego wydobycia.
Jednak Wielka Brytania ograniczyła import gazu z Kataru czy pozostałych państw Zatoki Perskiej jeszcze przed rozpoczęciem konfliktu. Liderem i fundamentem brytyjskiego importu gazu jest Norwegia – odpowiada za 69,5 proc. całkowitego importu gazu do Wielkiej Brytanii i pokrywa 47,1 proc. całkowitego zużycia kraju. Z kolei import LNG pokrywany jest w ok. 76 proc. przez Stany Zjednoczone.
Oznacza to, że dostawy gazu do Wielkiej Brytanii są zapewniane przez jej bliskich sojuszników, eliminując ryzyko geopolityczne. Dyskusja toczy się więc wokół ewentualnych emisji tworzonych przez sam proces przesyłu gazu, korzyści gospodarczych wynikających z budowy instalacji oraz kwestii bezpieczeństwa wynikających z posiadania własnego źródła gazu.
Konserwatywny minister ds. bezpieczeństwa energetycznego i neutralności klimatycznej w gabinecie cieni Andrew Bowie uważa, że rząd powinien pójść dalej i zatwierdzić eksploatację złoża ropy Rosebank, położonego na północny zachód od Szetlandów.
Złoże Rosebank należy do norweskiej firmy Equinor. Poprzedni, konserwatywny rząd Wielkiej Brytanii argumentował konieczność jego zagospodarowania, w celu wsparcia niezależności kraju od importu gazu oraz ochrony miejsc pracy. Jednak w rzeczywistości większość wydobytej ze złoża ropy trafiłaby na rynki międzynarodowe i niekoniecznie obniżyłaby rachunki za energię elektryczną brytyjskich obywateli. Po serii dyskusji oraz protestów, ostatecznie zablokowano wydobycie węglowodorów ze złoża Rosebank.
Rząd Partii Pracy obiecał przed wyborami, że nie będzie wydawał nowych koncesji na poszukiwanie ropy i gazu na Morzu Północnym. Nie zakazał jednak eksploatacji ze złóż już objętych koncesjami. Do takich właśnie złóż należy Jackdaw.
Projekt zatwierdził jeszcze rząd konserwatystów w 2022 roku, ale wydobycie opóźniła decyzja sądu, bo organizacje ekologiczne udowodniły, że nie zawierała ona pełnej oceny środowiskowej.
Zobacz też 
Warto pamiętać, że decyzja o odwiertach na złożu Jackdaw została podjęta po wyjątkowo upalnym lecie – jednym z najgorętszych w historii Wielkiej Brytanii. Zgodnie z analizą Energy and Climate Intelligence Unit (ECIU), po trzech latach złych żniw brytyjscy rolnicy poniosą straty rzędu 5 mld funtów. Tegoroczne zbiory zostały sklasyfikowane jako najgorsze od początku prowadzenia szczegółowych statystyk w 1984 r., a straty w produktywności i zebranych plonach w samym 2026 r. osiągnęły 390 mln funtów.
MM / Adam Dąbrowski PAP



