- ANALIZA
- W CENTRUM UWAGI
USA zdominuje europejski rynek gazu, zastępując Rosję
Aby zrozumieć obecną sytuację Unii Europejskiej w zakresie zapewnienia dostaw tak strategicznego surowca jak gaz, należy cofnąć się do daty 25 marca 2022 roku i wspólnego Oświadczenia Komisji Europejskiej Stanów Zjednoczonych. Dotyczyło ono zobowiązania się do zmniejszenia zależności Europy od rosyjskiej energii.
W Oświadczeniu oprócz istotnych kwestii klimatycznych ważne były dwa stwierdzenia związane z zakupami gazu. Pierwsze: wspólnego zaangażowania Partnerów na rzecz bezpieczeństwa energetycznego. Drugie: to ustalenia, że odtąd Stany Zjednoczone będą dążyć poprzez współpracę z partnerami międzynarodowymi, do zapewnienia dla rynku UE dodatkowych wolumenów skroplonego gazu ziemnego (LNG).
Zmiana priorytetów
Dostawy od momentu opublikowania Dokumentu mają wynosić co najmniej 15 mld m3 do 2022 r., przy czym przewidziano dalszy wzrost exportu z USA w przyszłości. Komisja Europejska będzie współpracować z rządami państw członkowskich UE w celu przyspieszenia procedur regulacyjnych mających na celu przegląd i ustalenie zatwierdzeń dla infrastruktury importowej LNG, obejmującej instalacje lądowe i powiązane rurociągi służące do obsługi importu przy użyciu pływających jednostek magazynujących i regazyfikacji oraz stałych terminali importowych LNG.
Co istotne to Komisja Europejska zagwarantowała stronie amerykańskiej, że będzie (jako najważniejsza instytucja unijna) współpracować z państwami członkowskimi UE w celu zapewnienia stabilnego popytu na dodatkowe dostawy amerykańskiego LNG, wynoszącego około 50 mld m³ rocznie, co najmniej do 2030 r.
Zastrzeżono jednak, że formuła cenowa dostaw LNG do UE powinna odzwierciedlać długoterminowe fundamenty rynku i stabilność współpracy między popytem a podażą, w szczególności formuła cenowa powinna uwzględniać cenę spot gazu ziemnego Henry Hub i inne czynniki stabilizujące.
Dla Partnera istotne było także to, że Komisja Europejska zobowiązała się wspierać mechanizmy zawierania długoterminowych umów państw UE ze Stanami Zjednoczonymi i zachęcać do realizacji decyzji inwestycyjnych dotyczących infrastruktury eksportowej i importowej LNG.
Eksport z Rosji po opublikowaniu Oświadczenia zaczął maleć stosownie do strategii przyjętej przez Komisję Europejską. Według danych Miedzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA) Gazprom dostarczył w roku 2022 jeszcze ok. 63,8 mld m³ gazu do UE (różnymi trasami), w 2023 r. eksport spadł do 28,3 mld m³ (mniej niż połowa poziomów sprzed wojny), w 2024 r. eksport nieco wzrósł do ok. 32 mld m³.
Przełomowy był rok 2025, kiedy eksport gazu ziemnego z Rosji rurociągami do UE spadł o około 44-45% w porównaniu do 2024 roku, osiągając poziom ok. 16-18 mld m³. Należy zauważyć, że jest to najniższy poziom od lat 70. XX wieku. Spadek dostaw dotyczą gazociągów, w przypadku importu gazu LNG drogą morską sytuacja wygląda inaczej. Import skroplonego gazu ziemnego (LNG) z Rosji do UE pozostał wysoki, a w niektórych miesiącach 2025 roku, np. w lutym, wzrósł o 11% w porównaniu do stycznia 2025. UE przeznaczyła w 2025 r. ok. 7,2 mld euro na rosyjskie LNG, utrzymując import na poziomie zbliżonym do 2024 r.
UE rezygnuje z gazu z Rosji
Ta sytuacja jednak ma się zmienić, ponieważ gaz LNG z rynku spot z Rosji zostanie zakazany w UE po wejściu Rozporządzenia Zmieniającego (w życie na początku 2026 r. Import gazu rurociągowego ma zostać wycofany do 30 września 2027 r. Nowe prawo ustanawia także kary, które państwa członkowskie będą stosować wobec operatorów w przypadku naruszeń.
Zdaniem analityków Ośrodka Studiów Wschodnich proces ten może być zakłócany przez niektóre kraje członkowskie, zwłaszcza Węgry i Słowację, które prowadzą lobbing w KE dotyczący znalezienia sposobu na wznowienie tranzytu rosyjskiego gazu przez Ukrainę. Trafnie jednak w analizie jest wskazane, że zwiększenie dostaw rosyjskiego gazu nie byłyby jednak korzystne dla administracji amerykańskiej, bo obniżały europejskie zapotrzebowanie na gaz z alternatywnych źródeł, w tym amerykańskiego LNG.
Aktualnie wg danych IEA, w tym roku Europa prawdopodobnie zaimportuje rekordową ilość LNG, a globalna podaż tego gazu również wzrośnie. Skala importu liczona na 185 mld m3 według mnie będzie jednak zdecydowanie wyższa ze względu na niezwykle długo utrzymujące się mrozy na terenie całej UE.
Dla zobrazowania tej sytuacji mogą posłużyć dane z Polski, gdzie w lutym 2025 r. wolumen obrotu na giełdzie (spot) wynosił ok. 4,9 TWh, podczas gdy w styczniu 2026 r. przekroczył 7,4 TWh. Wolumen transakcji na rynku gazu ziemnego w styczniu 2026 r. wyniósł 22 124 931 MWh, co oznacza wzrost o 113,1% w stosunku do roku 2025.
Potwierdzają to także dane z Litwy która osiągnęła rekordowe zużycie gazu 2 lutego, wynoszące 135,24 GWh. Większość tego wolumenu, 114,67 GWh, dotarła do kraju przez terminal LNG w Kłajpedzie, a reszta została dostarczona przez punkt odbioru gazu Santaka z Polski. Ostatni raz tak wysokie zapotrzebowanie na gaz na Litwie odnotowano w lutym 2021 roku.
Alternatywne kierunki dostaw
Na podstawie wypowiedzi różnych analityków, przewiduje się, że dostawy tego strategicznego surowca dla krajów członkowskich Unii w większości będą dostawami gazociągiem z Norwegii oraz dostawami LNG, chociaż dokładne udziały procentowe będą różnić się między poszczególnymi państwami członkowskimi. Prawdopodobnie główne kierunki to: Stany Zjednoczone — największy dostawca LNG do UE, Katar — ważny eksporter LNG w regionie Azji i Bliskiego Wschodu, Algieria, Egipt, Libia i inne kraje Afryki Północnej — rosnący udział jako alternatywa dla Rosji.
Oceniając potencjał i infrastrukturę gazową można zaryzykować stwierdzenie, że kraje Europy Zachodniej i Południowej jak Francja, Hiszpania, Holandia, Włochy będą głownie korzystać z terminali LNG. Kraje Europy Centralnej, w większym stopniu będą wykorzystywać rurociągi z Norwegii oraz krajowe magazyny.
Państwa zależne wcześniej od Rosji będą odczuwać silną presję na dywersyfikację i zwiększenie LNG. Według wstępnych szacunków IEA, prognozuje się, że globalna podaż LNG wzrośnie o ponad 7% w 2026 roku. Będzie więc to najszybszym tempem od 2019 roku, dodając około 40 mld m3 nowej podaży. Największym graczem stanie się zdecydowanie Ameryka Północna, bazując na silnym impecie inwestycyjnym, obserwowanym w 2025 roku, kiedy Stany Zjednoczone zatwierdziły ponad 80 mld m3 nowych mocy produkcyjnych rocznie.
Co istotne pierwszy impuls inwestycyjny w tym kierunku zaczął się jeszcze za kadencji Prezydenta Joe Bidena, ale nabrał tempa po objęciu urzędu przez Donalda Trumpa. Rozwój produkcji i eksportu węglowodorów jest kluczowym priorytetem administracji amerykańskiej, dlatego jedną z pierwszych decyzji w obszarze polityki energetycznej było zniesienie moratorium na budowę nowych terminali LNG, a eksport amerykańskiego LNG ma rosnąć o co najmniej 20% rok do roku.
Nowa administracja USA jest zdominowana przez swojego Prezydenta Donalda Trumpa zwłaszcza w zakresie korzystania z ceł jako narzędzia wpływu na swoich Partnerów. Już w styczniu 2025 r. Prezydent USA informował, że oczekuje aby kraje UE zdecydowały się na zakup większych ilości gazu i ropy naftowej, mówiąc wprost, że takie działanie wpłynie na uniknięcie ceł lub łagodzenie ich wysokości na produkty z krajów unijnych.
USA hegemonem LNG?
Czy należy się zatem obawiać, że w niedalekiej przyszłości USA zaczną dominować jako dostawca gazu dla Europy, zwłaszcza po wykluczeniu możliwości dostaw z Rosji w wyniku sankcji? To pytanie stawiają sobie kluczowi urzędnicy unijni, jak chociażby Teresa Ribera, komisarz Unii Europejskiej ds. konkurencji.
W wywiadzie jaki udzieliła pod koniec stycznia agencji Reuters powiedziała:„znacznie zwiększamy nasze uzależnienie od skroplonego gazu ziemnego importowanego ze Stanów Zjednoczonych”. Z danych dotyczących dostaw gazu za ostatni rok (2025) wynika, że LNG ze Stanów Zjednoczonych stanowił 58% całkowitego importu UE, czyli czterokrotnie więcej niż w 2021 r.
Oczywiście było to dokładnie związane z zastąpieniem dostaw z Rosji i jak najbardziej dostawy amerykańskie pomogły w tej trudnej sytuacji krajom Unii. Jednak oceniając dość skuteczne oddziaływanie geopolityczne nowej administracji amerykańskiej na różne regiony świata należy ten wariant uznać za wielce prawdopodobny. Za taką hipotezą stoi kilka przesłanek.
Uwagę analityków przykuwa zawsze sytuacja w zatoce perskiej, a dokładnie problemy związane z Iranem. Obecne napięcie polityczne pomiędzy USA, a obecnym rządem ajatollahów budzi wystarczającą niepewność w Europie. Trzeba zaznaczyć, że dla handlu LNG (podobnie jak w przypadku ropy naftowej),istotne znaczenie ma szlak handlowy przez Cieśninę Ormuz.
Według szacunków amerykańskiej Agencji Informacji Energetycznej (EIA) prawie 20% światowego handlu LNG odbywa się dokładnie tym szlakiem morskim. Stamtąd gaz LNG eksportują takie kraje jak Katar (największy eksporter LNG na świecie) i Zjednoczone Emiraty Arabskie, dla których cieśnina Ormuz jest jedyną drogą morską eksportową z ich zakładów w Zatoce Perskiej. Iran w tym przypadku odgrywa dominującą rolę w regionie, kontrolując wraz z Omanem tą strategiczną Cieśninę.
Dostawy LNG ze Stanów Zjednoczonych płyną głównie z terminali skraplających, zlokalizowanych na wybrzeżu Zatoki Meksykańskiej (Gulf Coast). Są więc postrzegane jako stabilne i pewne, co wpływa na zawieranie umów długoterminowych i ich rentowność dla obu stron.
Drugą przesłanką jest dynamika z jaką USA rozwija infrastrukturę LNG, należy zauważyć, że zgodnie z planem, eksport amerykańskiego skroplonego gazu ziemnego ma rosnąć ponad dwukrotnie w nadchodzących latach, do około 280 mld m3 w 2028 r. Prezydent Donald Trump w ramach rozporządzenia wykonawczego „Unleashing American Energy” (Uwolnienie Amerykańskiej Energii) polecił Departamentowi Energii (DOE) natychmiastowe wznowienie przetwarzania wniosków o eksport LNG do krajów, które nie podpisały umowy o wolnym handlu (non-FTA).
Ruch ten odblokował wstrzymane inwestycje o wartości dziesiątek miliardów dolarów, czego przykładem jest terminal Commonwealth LNG w Luizjanie, którego odblokowanie pozwoliło na uruchomienie projektów o wartości około 11 miliardów dolarów. Amerykańskie firmy takie jak Venture Global (projekt CP2), Energy Transfer (Lake Charles LNG) oraz Cheniere Energy, które miały zablokowane pozwolenia, zyskały za nowej administracji możliwość szybszego sfinalizowania decyzji inwestycyjnych (FID).
Widoczny jest zatem cel USA: "Dominacja Energetyczna", które są elementem szerszej polityki "Drill, baby, drill" (wierć, kochanie, wierć), mającej na celu zwiększenie produkcji i eksportu, szczególnie do Europy, co umacnia pozycję USA jako największego eksportera LNG na świecie.
Dlatego zdaniem analityków IEA prognozuje się, że wzrost podaży LNG z USA przyspieszy w latach 2026-2030 w związku z oczekiwanym rozpoczęciem i nasileniem zupełnie nowych, dużych projektów LNG. Oczekuje się, że Ameryka Północna będzie odpowiadać za około 85% globalnej dodatkowej podaży LNG w 2026 r. Obejmuje to fazę 1 projektu Plaquemines LNG, rozbudowę Corpus Christi Stage 3 i LNG Canada. Oznacza to, że administracja amerykańska postawiła bardzo mocno na rynek europejski i de facto jego stopniowe przejecie.
Po trzecie przywódcy europejscy wolą współpracę na tym polu z USA, niż z państwami OPEC plus, co potwierdzają fakty takie jak podpisanie nowej umowy handlowej z USA. Komisarze UE poinformowali 27 lipca 2025 r., że UE zgodziła się kupić od USA energię o wartości 750 miliardów dolarów w ramach umowy handlowej, która może koncentrować się na LNG, ropie naftowej i paliwach jądrowych.
Mimo, że szczegóły zakupu pozostają niejasne, to na podstawie oceny analityków firmy doradczej S&P Global, kraje UE zamierzają kupować energię ze Stanów Zjednoczonych za 250 miliardów dolarów rocznie w okresie trzech lat.
Zobacz też

Znamienne są wiec słowa Komisarza ds. energii Dan Jørgensen, który wyraził się bardziej w rozmowie z grupą międzynarodowych mediów wyjaśnił: „Kiedy rozmawiam z ministrami energii i głowami państw w całej Europie, wyraźnie odczuwam narastające obawy, które podzielam, że ryzykujemy zastąpienie jednego uzależnienia drugim”.
