- KOMENTARZ
- ANALIZA
- W CENTRUM UWAGI
Spór o magazyny gazu w Niemczech. Zieloni chcą wyjaśnień do minister
W Niemczech poziom zapełnienia magazynów gazu w ostatnich dniach wyrósł na temat polityczny. Po chłodnym styczniu i wysokim popycie na ogrzewanie zapasy spadły do okolic 28 proc., co niepokoi Zielonych, domagających się od minister gospodarki wyjaśnień, dlaczego stan magazynów jest tak „niski”.
Jest w tym pewien paradoks, bo zima z definicji oznacza większe zużycie energii i szybsze opróżnianie magazynów. Problem polega na tym, że po kilku łagodniejszych sezonach grzewczych zarówno opinia publiczna, jak i część klasy politycznej przyzwyczaiły się do mniejszej presji pogodowej. Tymczasem tegoroczne mrozy przypomniały, że końcówka zimy potrafi być wymagająca i nie dotyczy to wyłącznie Polski, lecz także naszych zachodnich sąsiadów.
Niepokój w Berlinie
Właśnie dlatego, mimo sygnałów na prognozach, że najostrzejszy chłód może wkrótce ustąpić, w Berlinie narasta dyskusja o stanie magazynów. Rok temu o tej samej porze poziom zapełnienia w Niemczech wynosił około 56–60 proc., co dziś jest jednym z głównych punktów odniesienia w debacie.
Dane europejskiej platformy AGSI pokazują, że 9 lutego 2026 r. niemieckie magazyny były zapełnione na poziomie niespełna 27 proc., a średnia dla całej Unii Europejskiej wynosiła 36,72 proc. Sam spadek nie przesądza jeszcze o ryzyku niedoborów, ponieważ magazyny są tylko jednym z elementów bilansu dostaw. W warunkach mrozu i rosnących cen stają się jednak łatwym symbolem niepewności, a w Berlinie właśnie na tym tle Zieloni próbują zamienić techniczny wskaźnik w pytanie o odpowiedzialność rządu za bezpieczeństwo dostaw.
Jak relacjonują niemieckie media, Zieloni domagają się zwołania nadzwyczajnego posiedzenia komisji ds. gospodarki i energii w Bundestagu z udziałem minister gospodarki Katheriny Reiche z CDU. Politycy tej partii chcą usłyszeć, jakie działania podejmuje resort, aby Niemcy bezpiecznie przeszły przez końcówkę zimy, a także jak rząd ocenia rosnącą zależność od importu LNG ze Stanów Zjednoczonych w warunkach zwiększonej niepewności politycznej.
„Chcemy wiedzieć, co ministerstwo robi, aby pomyślnie przetrwać zimę. W jaki sposób minister planuje szybko dostosować przepisy dotyczące uzupełniania magazynów. I jak rząd federalny ocenia swoją zależność od Trumpa w zakresie LNG” – pyta Michael Kellner, ekspert Zielonych ds. polityki energetycznej, cytowany przez „Welt”.
Równolegle regulator i administracja próbują obniżać temperaturę sporu. Szef Federalnej Agencji Sieciowej Klaus Müller podkreśla, że sytuacja podażowa pozostaje stabilna, a magazyny nie są już jedynym wskaźnikiem bezpieczeństwa, bo Niemcy mają dziś więcej kanałów pozyskania surowca. W tym ujęciu kluczowe są dostawy z Norwegii oraz import LNG przez rozbudowywaną infrastrukturę w Niemczech i w krajach sąsiednich, a także bufor w postaci terminali, które nie pracują na maksymalnych mocach.
Kto nie dopełnił obowiązków?
W niemieckiej debacie przewija się prosty zarzut, że skoro poziom w magazynach jest niski, to ktoś „zawalił” napełnianie. W praktyce odpowiedzialność jest rozproszona, bo fizycznie gaz do magazynów zatłaczają podmioty rynkowe, natomiast ramy prawne i bodźce do tego tworzą państwo oraz Unia Europejska.
Warto też przyjrzeć się pytaniu Zielonych, czy 27 proc. to rzeczywiście „niski” poziom. Nie ma na to jednej prostej odpowiedzi, bo wiele zależy od pojemności roboczej magazynów oraz od tego, jak wygląda bieżące tempo zużycia gazu w trakcie zimy. Dla porządku można jednak przełożyć ten odsetek na wolumen energii.
Jeśli przyjąć podawaną w źródłach rynkowych technicznie możliwą pojemność magazynową Niemiec na poziomie ok. 248 TWh, to 27 proc. odpowiada mniej więcej 67 TWh gazu zgromadzonego w magazynach, jednak w relacji do popytu daje to bardziej czytelny punkt odniesienia.
Zgodnie z danymi Bundesnetzagentur, w 2025 roku Niemcy zużyły łącznie 864 TWh gazu, co w ujęciu rocznym oznacza średnio około 2,37 TWh dziennie. Przy takim uproszczeniu 67 TWh przekłada się na ok. 28 dni przeciętnego „rocznego” zużycia. Trzeba jednak pamiętać, że zimą dzienne zużycie bywa wyraźnie wyższe niż średnia z całego roku, a jednocześnie magazyny nie są jedynym narzędziem bilansowania systemu. Istotną rolę odgrywają stałe, bieżące dostawy z importu oraz przepływy realizowane istniejącymi kanałami zaopatrzenia, które uzupełniają zapasy i zmniejszają presję na same magazyny.
Obowiązek wypełnienia magazynów
Po rosyjskiej agresji na Ukrainę Unia Europejska przyjęła regulację dotyczącą magazynów gazu, która wprowadziła wiążące cele ich napełnienia. Państwa członkowskie miały osiągnąć co najmniej 80 proc. pojemności do 1 listopada 2022 r., a w kolejnych latach co najmniej 90 proc. do 1 listopada. Przepisy przyjęto w czerwcu 2022 r., a Komisja Europejska zaczęła równolegle wyznaczać państwom ścieżki pośrednie, tak aby zatłaczanie gazu rozkładało się w czasie, zamiast kumulować się tuż przed sezonem grzewczym. Regulacja została przedłużona, a znowelizowane zasady obowiązują do końca 2027 r.
Autor. Aggregated Gas Storage Inventory
W praktyce widać, że nie wszystkie państwa realizują cele w zakładanym tempie, a część z nich nawet nie utrzymuje się blisko przewidzianych dolnych progów. Jednak to nie jest zawsze równoznaczne z formalnym naruszeniem obowiązku, ponieważ unijny system przewiduje margines tolerancji, a ocena zgodności uwzględnia okoliczności rynkowe oraz tempo nadrabiania w kolejnych miesiącach.
To jest jednocześnie słabszy punkt całej konstrukcji, dlatego temat wraca w dyskusji co roku. Regulacja nakłada na państwa obowiązek doprowadzenia do osiągnięcia celu napełnienia, ale w praktyce oznacza to, że to państwa mają „spiąć” rynek narzędziami krajowymi.
Sama Unia nie ma prostego, automatycznego mechanizmu karnego powiązanego z konkretnym poziomem w magazynach, ponieważ egzekwowanie przepisów opiera się przede wszystkim na instrumentach krajowych. W praktyce presja Komisji ma najczęściej charakter polityczny i regulacyjny.

