„Jeśli Rosja nie wsparłaby militarnie reżimu Baszara al-Asada to dziś mielibyśmy do czynienia z poważnym pytaniem o przetrwanie budżetu centralnego. Ta wojna toczy się o gazociągi. W Katarze i Iranie są gigantyczne rezerwy gazu. Najlepszym rynkiem zbytu dla tego surowca jest Europa. Najlepszą opcją jego transportu gazociąg przez Syrię nad Morze Śródziemne” – stwierdził Iwaszow.
W nawiązaniu do słów generała prowadzący program spytał:
„Weszliśmy w konflikt syryjski w celu zapewnienia Gazpromowi sprzedaży?”
Wojskowy odpowiedział na to pytanie słowem „tak”.
Generał Leonid Iwaszow jest prezesem Akademii Problemów Geopolitycznych w Moskwie. W przeszłości kierował Głównym Zarządem Współpracy Wojskowej z Zagranicą Ministerstwa Obrony FR.
W nazwiązaniu do słów wypowiedzianych przez wojskowego na kanale Rossija 1 warto podkreślić, że rozwiązanie kryzysu syryjskiego faktycznie udrożniłoby istotny kierunek eksportowy pomiędzy Zatoką Perską i Morzem Śródziemnym, co mogłoby ożywić koncepcję budowy gazociągu Iran – Irak – Syria – Liban (plany w tym zakresie zarzucono wraz z wprowadzeniem zachodnich sankcji na Teheran w 2010 r.). Kompletnie zmieniłoby to postrzeganie idei dywersyfikacji źródeł błękitnego paliwa dla UE, która dziś opiera się przede wszystkim na tzw. Korytarzu Południowym biegnącym z Azerbejdżanu przez Gruzję i Turcję do Europy (gazociągi: Południowokaukaski, Transanatolijski, Transadriatycki). W tym kontekście działania wojskowe Rosji blokują rozwój tras eksportowych z Bliskiego Wschodu na Stary Kontynent i umacniają Gazprom. Rosyjski potentat korzysta także z dostępu do syryjskiego szelfu poszukując tam nowych złóż węglowodorów.
Zobacz także: Pokój w Syrii wywróci europejski ład energetyczny?