• Partner główny
    Logo Orlen

Wywiady

Co to jest modelowa marża rafineryjna? Ekspert wyjaśnia w prostych słowach [WYWIAD]

Fot. Unsplash

Wielu komentatorów utożsamia tzw. modelową marżę rafineryjną z zarobkami koncernów paliwowych. To nieprawda. To, czym naprawdę jest ten tajemniczy wskaźnik wyjaśnia w rozmowie z Energetyka24 ekspert – dr Adam Czyżewski.

Jakub Wiech: Co to jest ta modelowa marża rafineryjna?

Dr Adam Czyżewski, główny ekonomista PKN Orlen: Przede wszystkim modelowa marża rafineryjna, o której ostatnio tak dużo się mówi, nie jest wskaźnikiem zarobku koncernu. Najprościej rzecz ujmując, jest to różnica między rynkową ceną towarów globalnych, jakimi są paliwa i rynkową ceną globalnego towaru, jakim jest ropa. Notowania tych towarów są zupełnie niezależne od firm. W opublikowanych już przez część firm wynikach finansowych za pierwszy kwartał 2022 roku widzimy jej znaczący wzrost w stosunku do ostatniego kwartału ubiegłego roku. W PKN Orlen wzrosła ona o 30%, w OMV o 56%, a w Totalu o 177%, a nie oznacza to przecież, że te firmy o tyle poprawiły swoje zyski. PKN Orlen pomimo tak znaczącego wzrostu modelowej marży osiągnął niższe zyski niż pod koniec ubiegłego roku.

Zatem jak dokładnie definiujemy marżę rafineryjną i od czego ona zależy?

Jak sama nazwa wskazuje to model, a więc hipotetyczna wielkość pokazująca wycenę wartości przerobu ropy naftowej na paliwa w cenach notowanych na rynkach międzynarodowych. Informuje ona o rynkowych warunkach, w których działała rafineria. To rodzaj wskaźnika dla inwestorów i analityków, a nie informacja, która ma wpływ na ceny na stacjach. W przypadku PKN ORLEN – do wyliczenia modelowej marży rafineryjnej (z dyferencjałem) przyjmuje się, że w rafinerii przerabiana jest wyłącznie ropa REBCO, a więc rosyjska. To hipotetyczne założenie, które od lat nie ma odzwierciedlenia w rzeczywistości. Jak już wspomniałem, modelowa marża rafineryjna nie obrazuje faktycznego zarobku rafinerii. Na to, ile firma rzeczywiście zarabia w danych warunkach rynkowych, opisanych przez marżę rafineryjną, wpływają faktyczne koszty przerobu ropy na paliwa i produkty naftowe, które bardzo różnią się między rafineriami. A te w Europie i w Polsce wzrosły gigantycznie – np. ceny gazu i energii, które w ogóle nie są uwzględnione w marży modelowej.

To o czym świadczy istotny wzrost modelowej marży rafineryjnej?

Termin „marża rafineryjna" jest dość niefortunny, ponieważ kojarzy się z nadwyżką nakładaną przez producenta lub sprzedawcę dla zysku. A to błędna interpretacja. Tak samo jak błędem jest wiązanie tej marży z poziomem cen na stacjach paliw. Należy pamiętać, że marży rafineryjnej nie nakładają koncerny. Kształtują ją globalne rynki ropy naftowej i paliw. Istotę tego pojęcia lepiej oddaje określenie „nożyce cenowe", które pokazują jak daleko są ceny ropy od cen produktów i w ten sposób pokazują warunki rynkowe, w jakich działają rafinerie. Istotny wzrost modelowej marży rafineryjnej obecnie pokazuje, że ceny paliw na rynkach międzynarodowych wzrosły bardziej niż ceny ropy.

Jak wobec tego wytłumaczyć, że ceny na stacjach są wciąż wysokie? Strach już chyba ustał, ropa, mimo ograniczenia dostaw z Rosji płynie cały czas do Polski z innych kierunków – gdzie więc leży przyczyna?

Po pierwsze wciąż utrzymuje się wysokie zapotrzebowanie na paliwa w Europie, a zgodnie z rynkowym mechanizmem wyższy popyt to wyższe ceny. Każdy chce mieć dostęp do paliw, ale nikt nie chce rosyjskiej ropy. Mamy więc bardzo duży popyt na globalnym rynku paliw, podczas gdy już jest mniej surowca. Po drugie, ze względu na sankcje nałożone na Rosję import oleju napędowego z tego kierunku spadł, co również przyczynia się do wzrostu jego ceny. Poza tym, wskutek wojny mamy też do czynienia ze wzrostem niepewności, która zdecydowanie ogranicza handel i zniechęca sprzedawców do przewożenia paliw na dużych dystansach w obawie, że cena może się w czasie transportu zmienić na niekorzyść.

Czytaj też

Przyczyn należy więc upatrywać w sytuacji geopolitycznej, która wytworzyła napięcia rynkowe a nie w działaniach koncernów paliwowych, bo wspomniane przeze mnie czynniki są kompletnie niezależne od działań pojedynczych firm.

Co więcej, często popełniany jest błąd, polegający na porównaniu obecnych relacji cen paliwa do ceny ropy do relacji historycznych, tak jakby relacja ta, czyli marża rafineryjna nie zmieniała się w czasie. Pomijamy też zmiany innych składników krajowych kosztów paliw jak np. inflacji, podatków, opłat za emisję, biokomponentów czy kosztów transportu. Z tego względu nie można przełożyć jeden do jednego relacji cen sprzed lat do obecnych wartości.

A co ciekawe – patrząc na wyniki PKN Orlen – popyt na paliwa w Polsce w I kwartale 2022 roku wzrósł.

Wzrost sprzedaży krajowej wynika przede wszystkim z tego, że nie ma już żadnych ograniczeń dotyczących przemieszczenia się, które były konsekwencją pandemii. Polacy więcej jeżdżą samochodami i zużywają więcej paliwa. Warto nadmienić, że stacje Orlen cieszą się bardzo dużym zaufaniem klientów. Mniej więcej co trzecie tankowanie odbywa się właśnie naszych stacjach.

Dziękuję za rozmowę!

Komentarze