Reklama
Obajtek przemawia do mikrofonu na podeście, wokół niego tłum ludzi, za nim flaga Polski z napisem: Murem za Obajtkiem oraz jego portretem (czarno-białym)

Czy Obajtek odpowie ze przejęcie Polski Press? „To była polityczna gra”

Daniel Obajtek przekonuje, że rozliczenia dotyczące Orlenu mają dziś przede wszystkim tło polityczne i są napędzane audytami, a nie klasycznymi śledztwami wymierzonymi w konkretne osoby. Broni największych decyzji z czasu swojej prezesury, jak przejęcie Ruchu i Polski Press, a wątek OTS przedstawia jako przykład sprawy, która wyglądałaby inaczej, gdyby nadal kierował płockim koncernem.

W wywiadzie dla Business Insider Polska Obajtek klasycznie buduje obraz sytuacji, w której audyty i działania prokuratorskie stały się narzędziem bieżącej walki politycznej, a Orlen ma dziś wydawać ogromne środki na kontrole i zewnętrznych doradców, zamiast prowadzić biznes. Jednocześnie podkreśla, że to za jego kadencji koncern uruchamiał i przygotowywał projekty, które obecne kierownictwo i rząd chętnie pokazuje jako elementy strategii, nie przyznając jego autorstwa. W tle wywiadu pozostają jednak konkretne wątki procesowe, a prokuratura informowała o akcie oskarżenia wobec Obajtka w sprawie dwóch umów na usługi detektywistyczne zawartych bez przetargu. W komunikatach wskazywano zarzuty nadużycia uprawnień w zarządzaniu mieniem spółki.

Spór z ABW i temat SMR-ów

W wywiadzie Obajtek dużo miejsca poświęca relacjom z ABW i przedstawia je jako spór o to, jak państwowa spółka powinna prowadzić strategiczne projekty. Twierdzi, że Agencja miała preferować model realizacji „własnymi siłami”, podczas gdy on opowiadał się za partnerstwami z prywatnymi firmami, podziałem ryzyk i szybszym działaniem. Jego zdaniem ABW koncentrowała się na ryzykach i pojedynczych wątkach, a zarząd musi patrzeć szerzej na rynek, finansowanie i tempo inwestycji.

Wątek SMR-ów Obajtek wykorzystuje jako przykład rozbieżności między podejściem służb a decyzjami biznesowymi. Przypomina, że postępowanie w tej sprawie zostało umorzone, i sugeruje, że pokazuje to ograniczenia ocen formułowanych przez ABW. Jednocześnie zwraca uwagę, że umorzenie dotyczyło innego zakresu niż zarzuty wobec działań spółki, a Obajtek odpowiada, że skoro w aktach były także materiały ABW, a mimo to nie doszło do dalszych kroków, to nie było podstaw do tezy o przestępstwie.

Reklama

Pytany o to, czy Mariusz Kamiński jako ówczesny koordynator służb specjalnych, „polował” na niego, Obajtek nie odpowiada wprost. Zamiast tego opisuje 6 lat na czele Orlenu jako czas politycznych napięć i stałego zainteresowania służb, które jego zdaniem było zrozumiałe przy skali koncernu, choć nie zawsze szło w parze z dobrą znajomością realiów biznesu. Dziś ten wątek ma też oczywiste tło polityczne, bo zarówno Obajtek, jak i Kamiński zasiadają w Parlamencie Europejskim jako europosłowie wybrani z list Prawa i Sprawiedliwości.

OTS i pytanie o setki milionów dolarów

Największe emocje w wywiadzie wywołuje wątek Orlen Trading Switzerland (OTS) i 500 mln dolarów powiązane z nieudanymi kontraktami na zakup ropy. Obajtek odsyła w tej sprawie do obecnego zarządu i podkreśla, że od ponad 2 lat nie kieruje Orlenem, nie ma dostępu do dokumentów, zabezpieczeń ani szczegółów operacyjnych, więc nie może przesądzać, co dokładnie stało się z pieniędzmi i dlaczego transakcje nie zostały domknięte. Jednocześnie utrzymuje, że gdyby w spółce pozostali jego menedżerowie, umowy zostałyby sfinalizowane, a on będzie bronił swoich współpracowników.

W rozmowie Obajtek broni także projektów inwestycyjnych, w tym Olefin. Nie przyjmuje narracji o odkręcaniu jego decyzji i sugeruje, że korekty w projektach są elementem normalnego zarządzania portfelem inwestycji, a nie dowodem na to, że koncern był prowadzony na skraj ryzyka. Równolegle w przestrzeni publicznej funkcjonuje linia komunikacji obecnego Orlenu, w której audyty i kontrole wykazywały nieprawidłowości oraz potencjalne straty na wybranych transakcjach, a spółka składała zawiadomienia do prokuratury.

Fuzja z Lotosem

Były prezes odpiera zarzuty wobec połączenia z Lotosem i podkreśla, że proces miał komplet wymaganych zgód oraz był wspierany analizami i doradcami. Jednocześnie sugeruje, że zapowiadana w przeszłości komisja śledcza nie powstała nieprzypadkowo, bo w debacie o paliwach i pośrednictwach przed 2015 rokiem pojawiały się wątki, które według niego mogłyby być dla części klasy politycznej niewygodne.

Czytaj też

Do tego broni przejęcia Ruchu i Polska Press jako ruchu biznesowego, bo, jak przekonuje, przejęcia miały wzmocnić e-commerce, logistykę i usługi kurierskie, a przy okazji poszerzyć dostęp do danych o klientach i kanałów sprzedaży. Połączenie sieci dystrybucji, punktów obsługi i lokalnych mediów miało działać jak wzajemnie napędzający się mechanizm dla biznesu. Jednak od początku transakcji ten argument był krytykowany, ponieważ wskazywano na ryzyka koncentracji mediów lokalnych w rękach państwowego koncernu, potencjalny wpływ na pluralizm oraz możliwość wykorzystywania dystrybucji jako instrumentu oddziaływania.

W debacie publicznej pojawiały się stanowiska i działania Rzecznika Praw Obywatelskich, a Reporterzy bez Granic krytykowali zmiany kadrowe w redakcjach po transakcji. W samym obszarze dystrybucji prasy dochodziło też do sporów o zakres decyzji spółki, czego symbolem stała się głośne wycofanie jednego z wydań tygodnika ze sprzedaży na stacjach. Obok sporu o intencje stale pojawia się też wątek czysto finansowy. Obecny zarząd Orlenu oraz część analiz branżowych wskazywały na słabe uzasadnienie transakcji i możliwość strat sięgających około miliarda złotych, czemu Obajtek w rozmowie zaprzecza, uznając te oceny za element propagandowej narracji i sporu politycznego.

Reklama
Reklama

Komentarze

    Reklama