Rosja największym dostawcą ropy do Niemiec

6 października 2020, 13:51
hhVrQu9Af8utvVr6U67lAu3Y5KnLi8gA
Fot. www.kremlin.ru

W lipcu bieżącego roku największym dostawcą ropy naftowej do Niemiec była Rosja. Na kolejnym miejscu uplasowała się Wielka Brytania, a tuż za nią Stany Zjednoczone - w których przypadku odnotowano rekordowe wzrosty.

Agencja Bloomberga podaje, że niemiecki import ropy naftowej z USA był w lipcu najwyższy od dwóch i pół roku. Doszło do tego pomimo, że w porównaniu z analogicznym okresem roku ubiegłego odnotowano spadek importu w ujęciu generalnym (obejmującym wszystkie kraje).

Niemcy sprowadziły w lipcu aż 14% mniej surowca, niż rok wcześniej. W stosunku do czerwca import był jednak nieznacznie (+3%) wyższy. Największymi dostawcami były takie kraje jak: Rosja, Wielka Brytania i Stany Zjednoczone. Dostarczyły one odpowiednio 2 miliony ton, ok. 1 mln ton oraz 904 tys. ton „czarnego złota”. Kolejne miejsca zajęły Norwegia (606 tys.) oraz Nigeria (495 tys.).

Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że rekordowy wolumen importu amerykańskiej ropy to pochodna wyłącznie jej ceny - znacznie niższej od poziomów notowanych w lipcu 2019. Byłaby to jednak tylko część prawdy. Na powyższe należy spojrzeć bowiem także przez pryzmat podejmowanych co jakiś czas prób „obłaskawienia” Donalda Trumpa, którego działania wpędziły projekt Nord Stream 2 w potężne tarapaty. 

KomentarzeLiczba komentarzy: 2
Stary Grzyb
wtorek, 6 października 2020, 22:23

Pozostaje zarechotać, bo komentować informacje o "biznesowych" kontaktach Niemiec z Rosją w energetyce i nie tylko coraz mniej się chce.

Artur
wtorek, 6 października 2020, 17:07

Problemy konfliktu interesów rosyjskich gigantów energetycznych na Dalekim Wschodzie, są tylko elementem generalnej strategii Rosji w tej sferze, coraz większe znaczenie nadającej wschodniemu kierunkowi w handlu węglowodorami. Od czasu szczytu APEC we Władywostoku w 2012 r., wkrótce po którym rozpoczął się kryzys w stosunkach politycznych i współpracy gospodarczej Rosji z Zachodem, dokonuje się stopniowe przewartościowanie rosyjskich priorytetów w tej dziedzinie. Nie można wprawdzie jeszcze mówić o reorientacji rosyjskiego handlu i współpracy ekonomicznej – wystarczy ocenić wysiłki, jakie czyni Gazprom dla realizacji projektów na kierunku europejskim, jak „Nord Stream 2” czy „Turecki potok”. Nie ulega jednak wątpliwości, że projekty inwestycji w budowę połączeń gazowych, rafinerii i zakładów nafto-chemicznych, terminali portowych na Dalekim Wschodzie, mają na celu rozwinięcie na dużą skalę działalności gospodarczo-handlowej w regionie Azji i Pacyfiku, traktowanego jako kierunek strategiczny, konkurencyjny wobec współpracy z Europą Zachodnią. Polska jako inicjator polityki dywersyfikacji dostawców ropy i gazu do Europy Środkowej i Zachodniej, silnie zaangażowana w poparcie dla Ukrainy, a zarazem nadal szczególnie uzależniona od rosyjskiego kierunku dostaw, bez uzyskania wyraźnych rezultatów w zapewnieniu bezpieczeństwa energetycznego, może stać się pierwszą ofiarą reorientacji Rosji ku Chinom i innym państwom regionu Azji i Pacyfiku. Uważne obserwowanie kolizji interesów w rosyjskim sektorze energetycznym na tym kierunku ma istotne znaczenie analityczne i praktyczne.

Tweets Energetyka24