• Partner główny
    Logo Orlen

Analizy i komentarze

Polska wysyła tysiące ton paliwa Ukrainie. Ta pomoc może się bardzo opłacić [ANALIZA]

Fot. Pixabay

Polska od początku rosyjskiej agresji wspiera Ukrainę na różnych płaszczyznach – także w kwestii energetycznej, śląc na wschód tysiące ton paliw. Ta pomoc może się bardzo opłacić, i to w kilku wymiarach.

Z perspektywy Polski, pomoc słana na Ukrainę to sprawa geopolitycznej racji stanu. Ukraińcy zmagają się bowiem z wrogiem, który zagraża również Polakom, ale i bezpieczeństwu w całej Europie Środkowej. Dlatego też oferowane stronie ukraińskiej wsparcie powinno być maksymalnie szerokie.

Wesprzeć obronę

Po 24 lutego sytuacja paliwowa Ukrainy stała się dramatyczna. Na stacjach brakuje wszystkich rodzajów paliw, a duża część dostępnych zasobów trafia na potrzeby militarne – operatorzy stacji mają bowiem obowiązek wydawania paliwa wojskowym, którzy przyjeżdżają tankować sprzęt. Na cywili nakładane są ograniczenia – osoba prywatna można na stacji kupić maksymalnie 20 litrów paliwa, chyba, że ma się kartę flotową – wtedy dostępny wolumen to 40 litrów. Żeby go jednak zdobyć, trzeba czekać w kilkugodzinnych kolejkach. Przeszkodą są też kwestie ekonomiczne: rząd ukraiński uwolnił ceny paliw, które przez lata była regulowane. Za litr benzyny na Ukrainie płaci się teraz na ok. 7 złotych, więc poziom cenowy zrównał się w zasadzie z Polską, choć zawsze po stronie ukraińskiej było o ok. 30% taniej. Ukraina poniosła też duże straty w infrastrukturze paliwowej, zwłaszcza w bazach paliw, przez co skurczyły się moce magazynowe, ale i zapasy.

Na te wydarzenia już od pierwszych dni wojny zaczęli reagować partnerzy Ukrainy – przede wszystkim Polska. Już 25 lutego Ministerstwo Klimatu i Środowiska otrzymało pismo z ambasady Ukrainy w Warszawie z prośbą o pomoc techniczną w zakresie dostaw paliw. W ekstremalnie szybkim czasie resort stworzył mechanizm prawny oparty o wniosek minister Moskwy, która może zarządzać zapasami agencyjnymi. Mechanizm polega na zwolnieniu części polskich zapasów paliwowych, przeniesieniu ich do rezerwy strategicznej i udostępnieniu – na mocy decyzji premiera – innym państwom na zasadach pomocy humanitarnej. Umożliwiło to rozpoczęcie dostaw paliw na Ukrainę. Do końca maja wolumen dostaw może sięgnąć nawet 55 tysięcy ton benzyny i oleju napędowego (ok. 73 mln litrów). To stawia Polskę w roli niekwestionowanego lidera pomocy paliwowej dla Ukrainy.

Czytaj też

Ukraińcy – ze względu na rosnące problemy i potrzeby – są jednak zainteresowani zwiększeniem tego wolumenu. Potrzeby strony ukraińskiej wynoszą ok. 200 tysięcy ton miesięcznie (ok. 264 mln litrów). Paliwo, które jest przekazywane jest m.in. wykorzystywane przez karetki czy pojazdy służb państwowych. W tym celu Polska zaczęła organizować pomoc dla Ukrainy na arenie międzynarodowej.

Zebrać drużynę

Polska zaczęła zabiegać o wsparcie realizowane w dwojaki sposób: pierwszy to dostawy humanitarne paliw realizowane nieodpłatnie w ramach pomocy międzynarodowych. Warszawa uruchomiła w tym celu kontakty za pośrednictwem rozmaitych spotkań i szczytów, negocjując z poszczególnymi państwami pomoc paliwową. Rozmowy rozpoczęły się w marcu na posiedzeniu Rady Unii Europejskiej oraz na szczycie Międzynarodowej Agencji Energii. Odzew był pozytywny – Belgia zadeklarowała przekazanie 34 tysięcy ton oleju napędowego, Niemcy wysłali 10 tysięcy ton, pomoc przyszła też ze strony innych państw. Niektóre kraje (np. Francja) przekazały paliwo bezpośrednio. Drugim wymiarem wsparcia była pomoc finansowa przekazywana na konta polskiej Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych. Zebrane pieniądze mają posłużyć na zakup paliwa dla Ukraińców. Wpłat dokonały już m.in. Dania, Holandia, Łotwa i Niemcy.

Z kolei 9 maja podczas zorganizowanego w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów forum, polskie i ukraińskie firmy z branży paliwowej i logistycznej oraz ambasadorowie z państw Unii Europejskiej dyskutowali o potencjale pomocy dla Ukraińców.

Warto podkreślić, że uwolnione wolumeny nie wpływają na sytuację cenową na rynku polskim. Przekazywana Ukraińcom pomoc nie podnosi cen paliw na polskich stacjach – materiały przekazuje bowiem rząd, a nie spółki. Co więcej, uwalniane zapasy są małą częścią tego, co znajduje się w polskich magazynach. Są one zapełnione w stopniu pozwalającym na funkcjonowanie gospodarki przez ponad 90 dni, przy czym uwolniony wolumen to równowartość ok. 12 godzin funkcjonowania kraju. Stan polskich zapasów jest bieżąco monitorowany i analizowany, są one przeliczane przy podejmowaniu każdej decyzji o pomocy.

Ocenić szanse

Po pierwszych dostawach humanitarnych Warszawa zaczęła dążyć do urynkowienia współpracy paliwowej. Przedstawiciele wybranych firm naftowych z Ukrainy zostali w tym celu zaproszeni do Polski, gdzie nawiązano kontakty biznesowe z tutejszymi firmami. Polska może tu zastąpić dotychczasowych rosyjskich i białoruskich dostawców paliw na Ukrainę.

Komercyjne dostawy już ruszyły –. Warto podkreślić, że kontrakty te to jedynie element spośród licznych umów zagranicznych, które są realizowane przez polskie spółki naftowe (np. na rynku czeskim czy niemieckim), więc to również nie ma większego przełożenia na sytuację cenową na rynku polskim, która kształtuje się w zależności od lokalnego popytu na paliwa.

Polska może odnieść bardzo szerokie korzyści z pomocy paliwowej dla Ukrainy. Ukraina jest bowiem zainteresowana trwałym dostępem do portu w Gdańsku (gdzie funkcjonuje np. naftoport), co rodzi nadzieje na utrwalenie możliwości transportowych np. w ramach linii kolejowej Gdańsk-Odessa, która w czasie pokoju była tylko teoretycznym projektem. Teraz sytuacja może się zmienić – Polska może zostać kluczowym elementem łańcucha dostaw materiałów na Ukrainę. Chodzi nie tylko o paliwa, ale też i o inne towary, jakie mogą być dostarczane z Zachodu.

Maksymalne osłabienie Rosji ukraińskimi rękami jest w polskim interesie – już sam ten fakt służy za koronny argument przy przekazywaniu wsparcia dla Ukraińców. Jednakże Polska może też na tym wsparciu wymiernie skorzystać. Jest to unikalna szansa, która może zaprocentować w przyszłości.

Komentarze