Polski rynek gazu na tle Europy [ANALIZA]

30 grudnia 2019, 12:37
550_800_crop__p0adn4_7eb5dd19c92fc6af5d25ab1c3d00f9bf
Fot. www.polskielng.pl

Jak polski rynek gazu wypada na tle innych europejskich państw?

Rynek gazu w Polsce przechodzi obecnie dynamiczną transformację. Wpływ na nią mają przede wszystkim duże projekty infrastrukturalne oraz globalna sytuacja polityczno-gospodarcza. Dzięki Terminalowi LNG w Świnoujściu nad Wisłę zaczął trafiać gaz skroplony, m.in. z USA oraz Kataru. Obiekt ten, dysponujący obecnie mocami regazyfikacyjnymi rzędu 5 mld m3 rocznie, został przeznaczony do rozbudowy. Jego docelowa przepustowość to 7,5 mld m3 rocznie, z możliwością dalszego zwiększania do 10 mld m3.

Zarówno spółka Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo oraz prezydent Andrzej Duda zapowiedzieli, że w Polsce powstanie dodatkowy terminal LNG, który ma znajdować się w okolicy Trójmiasta. Kolejna jednostka odbierająca dostawy gazu skroplonego może okazać się niezbędna - już w 2024 roku do Polski ma trafiać rocznie ok. 12,5 mld m3 LNG.

Innym istotnym dla polskiego rynku gazu projektem jest planowany system Baltic Pipe, dzięki któremu nad Wisłę przesyłany będzie (via Dania) surowiec ze złóż norweskich. Połączenie to ma mieć przepustowość rzędu 10 mld m3 rocznie. Jego budowa rusza w 2020 roku.

Zarówno dostawy LNG jak i gaz mający płynąć poprzez system Baltic Pipe przewektorowują kierunek importu gazu dla Polski ze wschodniego na północny. Obecnie głównym dostawcą gazu dla PGNiG jest Rosja, która sprzedaje spółce ok. 8-9 mld m3 surowca rocznie. Jednakże ze względu na to, że Kreml używa swych kopalin do rozgrywek politycznych, rząd w Warszawie podjął decyzję o nieprzedłużaniu obowiązującej obecnie umowy gazowej ze stroną rosyjską. Po jej wygaśnięciu miejsce gazu z Rosji zająć ma surowiec sprowadzany z Norwegii oraz LNG.

Wejście na polski rynek gazu skroplonego było możliwe m.in. dzięki rewolucji łupkowej w Stanach Zjednoczonych, która drastycznie obniżyła ceny błękitnego paliwa w USA i pozwoliła opłacalnie sprowadzać to paliwo przez Atlantyk.

Według zapowiedzi prezesa PGNiG Piotra Woźniaka, w 2019 roku polskie zużycie gazu ziemnego będzie oscylować wokół poziomu 19 mld m3. Oznacza to, że w ciągu zaledwie 5 lat rynek gazu nad Wisłą zwiększył się o ok. 4 mld m3. Jednym z kluczowych czynników, który wpływa na wzrost zużycia gazu jest prowadzony przez Polską Spółkę Gazownictwa program gazyfikacji kraju. Ma on doprowadzić do sytuacji, w której w ciągu kilku najbliższych lat 90% Polaków będzie miało dostęp do błękitnego paliwa.

Wolumen ten (4 mld m3) odpowiada rocznemu wydobyciu gazu w Polsce. Obecnie PGNIG pracuje nad eksploatacją nowych złóż oraz rozwojem technologii pozyskiwania metanu z kopalń węgla, co może przełożyć się wkrótce na zwiększenie wydobycia.

Jak polski rynek błękitnego paliwa wypada na tle innych krajów Europy? Jak się okazuje, jesteśmy gazowym średniakiem.

Największym europejskim konsumentem gazu ziemnego są Niemcy. Według BP, w 2018 roku RFN zużyła 88,3 mld m3 tego paliwa. Niewiele mniej zużywa Wielka Brytania (78,9 mld m3) oraz Włochy (69,2 mld m3).

Inny duży gazowy rynek to Francja, gdzie w ubiegłym roku skonsumowano się 42,7 mld m3 tego surowca. Niewiele mniej zużyli Holendrzy (35,7 mld m3) i Hiszpanie (31,5 mld m3). Polska zużyła niewiele więcej błękitnego paliwa, co Belgia (16,9 mld m3).

Jeśli zaś chodzi o wydobycie gazu ziemnego, to Polska plasuje się w grupie mniejszych europejskich producentów, razem z m.in. Danią (4,3 mld m3 rocznie), Niemcami (5,5 mld m3 rocznie), Włochami (5,2 mld m3 rocznie) czy Rumunią (9,5 mld m3 rocznie). Z kolei największym producentem gazu ziemnego w Europie jest Norwegia (120 mld m3 rocznie). Za nią uplasowała się Wielka Brytania (40,6 mld m3 rocznie) i Holandia (32,3 mld m3 rocznie).

Do Europy w 2018 roku trafiło łącznie 320,6 mld m3 gazu, z czego prawie 250 mld m3 poprzez rurociągi, a pozostała część – jako LNG. Największymi importerami gazu skroplonego były wtedy: Hiszpania (15 mld m3), Francja (13,1 mld m3) oraz Włochy (7,3 mld m3).

Już wkrótce, dzięki potężnym projektom infrastrukturalnym (Nord Stream 2, Turk Stream, terminale LNG w Niemczech) europejski rynek gazu może się istotnie zmienić. Z pewnością jest to jeden z najbardziej dynamicznych sektorów gospodarki Starego Kontynentu.

KomentarzeLiczba komentarzy: 3
Myślący
wtorek, 31 grudnia 2019, 12:00

Panie Jakubie, proszę zrobić analizę cen hurtowych Polski na tle UE - wnioski będą dużo ciekawsze (jesteśmy najdroższym rynkiem)

Szewski mat.
poniedziałek, 30 grudnia 2019, 16:07

Czy ktoś wie może, jaką jest łączna moc przeladunkowa terminali LNG w Niemczech tzn tych budowanych i planowanych?

Boczek
wtorek, 31 grudnia 2019, 13:11

ZERO. Niemcy do tej pory nie posiadają żadnego. Kupują w Holandii i Belgii i przywożony jest ciężarówkami. Nie było takiej potrzeby, bo mają szeroką dywersyfikację zużycia: 20-30% z Norwegii, 20-30% z Holandii ~10% własne z Dolnej Saksonii i Północnego 30-40% z Rosji i ~5% z innych kierunków. ### LNG. Planowany jest od chyba 40 lat stały w Wilhelmshaven ~ 15 mld m3/rok, lub aktualnie FSRU ~10 mld m3/rok i FSRU w Hamburgu/Brunsbuettel ~5-10 mld m3/rok - inicjowany przez użytkowników przemysłowych jako, że z rury jest za drogi + gwałtownie rosnące zapotrzebowanie na skroplony nie re-gazyfikowany. Skroplony z rury nie ma najmniejszego ekonomicznego sensu. Docelowo planują zdolność przeładunkową do 2023 na ~18 mld m3/rok.

Reklama
Tweets Energetyka24