- sponsorowane
- WIADOMOŚCI
Gospodarka wodorowa: koniec złudzeń, czas na pragmatyzm
Wojna na Bliskim Wschodzie zmusza Europę do szybkiej rewizji strategii energetycznych, a wodór – choć początkowo postrzegany jako „złoty środek” transformacji – zderza się z twardymi realiami ekonomicznymi i rygorystycznym prawem.
Autor. E24
Materiał sponsorowany
Brak odpowiednich mechanizmów wsparcia, zbyt wysokie koszty energii oraz restrykcyjne wymogi UE sprawiają, że branża stoi przed kluczowymi wyzwaniami. O tym wszystkim dyskutowali eksperci podczas panelu „Wodór i gospodarka wodorowa” na Europejskim Kongresie Gospodarczym 2026.
Geopolityczny wstrząs i powrót do pragmatyzmu
Zablokowanie transportu przez cieśninę Ormuz drastycznie wpłynęło na rynek paliw i przyspieszyło dyskusję o bezpieczeństwie energetycznym. Jak zauważył Michał Nowak, menedżer w firmie doradczej Kearney, konflikt na Bliskim Wschodzie obnażył słabości łańcuchów dostaw i uderzył w rynki hurtowe, podnosząc premie za ropę nawet o 30 dolarów na baryłce.
Autor. E24
„Przechodzimy od podejścia, w którym decydujemy się na jedno rozwiązanie, mówiąc „ropa i gaz to nasz święty Graal”, do strategii wybierania różnych nośników energii tam, gdzie są one najbardziej opłacalne. Płacimy każdą możliwą cenę za bezpieczeństwo, dlatego transformacja musi opierać się na budowaniu odporności (rezyliencji)” – podkreślił Nowak.
Z kolei Krzysztof Kochanowski, prezes zarządu Stowarzyszenia Polska Izba Magazynowania Energii i Elektromobilności (PIME) zaznaczył, że uzależnienie od jednego kierunku dostaw nigdy nie daje pełnej gwarancji bezpieczeństwa. Dlatego właśnie jego zdaniem Europa musi również postawić na OZE i energetykę jądrową.
„Liczyliśmy na wodór, ale okazało się, że jest za drogi. Wymagania Unii Europejskiej nie przyczyniły się do rozsądnego przejścia z wodoru szarego na zielony. Niestety, obecnie różnica w cenie jest znacząca: kilogram wodoru szarego kosztuje 1-3 dolary, a zielonego 3-6 dolarów. Powinniśmy byli budować rynek odbioru w oparciu o szary wodór, powoli integrując ujemne ceny i niewykorzystaną energię z OZE” – ocenił prezes PIME.
Infrastruktura na start: Gaz-System przeciera szlaki
Pomimo rynkowych zawirowań, Polska buduje fundamenty pod przyszłą infrastrukturę wodorową. Agnieszka Ozga, dyrektor pionu transformacji energetycznej Gaz-System poinformowała o przełomowych krokach spółki, która od czerwca 2025 roku pełnić będzie funkcję operatora systemu przesyłu wodoru.
Gaz-System uzyskał już pozytywne opinie od europejskiej agencji ACER oraz Komisji Europejskiej i czeka na ostateczną decyzję krajowego regulatora. Będzie to pierwszy taki operator wydzielony z pakietu gazowo-wodorowego.
„Realizujemy w tej chwili duże projekty transgraniczne, które wpisano na listę projektów o znaczeniu wspólnotowym (PCI), co otwiera drogę do finansowania z instrumentu CEF Energy. _Zakończyliśmy zbieranie zapotrzebowania z rynku (call for interest) dla nordycko-bałtyckiego korytarza wodorowego. Transformacja musi być efektywna kosztowo – nikt nie będzie budował infrastruktury dla siebie samego, potrzebujemy rynku” – tłumaczyła Agnieszka Ozga.
Amoniak: Zielone paliwo, które wyprzedza Europę
Choć w Europie dyskutuje się głównie o wodorze, Azja stawia na jego bardziej praktyczny nośnik – zielony amoniak. Aleksander Nauman, członek zarządu Hydrogen Poland i ekspert ds. technologii wodorowych w Hynfra, wskazał na potężne inwestycje w tym sektorze poza Starym Kontynentem.
Azjatyckie potęgi, takie jak Chiny, Japonia czy Korea Południowa, intensywnie rozwijają wykorzystanie energetyczne amoniaku, planując m.in. jego współspalanie w blokach węglowych, co pozwala szybko obniżać ślad węglowy.
„Zdolności importowe UE są dalece niewystarczające. Dzisiaj w Europie rocznie wytwarzamy 18 mln ton amoniaku z gazu ziemnego. Biorąc pod uwagę wygaszanie darmowych uprawnień do emisji EU ETS, amoniak szary na pewno będzie droższy od zielonego. Polska, posiadająca dostęp do morza i terminal w Policach, ma ogromną szansę stać się hubem amoniakowym dla Europy Środkowej” – argumentował Nauman.
Pragmatyzm ORLENU. Projekty szyte na miarę
Podczas panelu dyskusyjnego okazało się, że wielcy gracze przemysłowi podchodzą do inwestycji wodorowych z ostrożnym pragmatyzmem. ORLEN skupia się na tym, gdzie wodór ma uzasadnienie biznesowe już dziś. Jak wskazał Grzegorz Jóźwiak, dyrektor wykonawczy ds. biopaliw i wodoru, koncern stawia na dekarbonizację rafinerii oraz rozwój infrastruktury transportowej.
„Inwestujemy w budowę dwóch elektrolizerów o mocy 100 MW dedykowanych dekarbonizacji rafinerii. Szukamy synergii – potrzebujemy wodoru do procesów uwodarniania surowców pochodzenia biologicznego, np. przy produkcji biopaliw. Rozwijamy też projekt Clean Cities, zakładający budowę 27 stacji tankowania. Uruchomiliśmy już stację w Płocku, która niebawem będzie zasilać 18 autobusów wodorowych” – wymieniał Grzegorz Jóźwiak.
Unijne regulacje do poprawy
Konkluzją panelu był jednoznaczny apel przedstawicieli branży o urealnienie regulacji unijnych i wprowadzenie w Polsce skutecznego systemu wsparcia. Dyskutanci zwrócili uwagę na destrukcyjny wpływ zapisów zawartych w dyrektywie RED III.
Zbyt rygorystyczne zasady dotyczące korelacji czasowej (wymóg zasilania elektrolizerów zieloną energią w ujęciu godzinowym) oraz dodatkowości (konieczność budowy zupełnie nowych źródeł OZE) sprawiają, że wiele projektów w Europie upada, a finalne decyzje inwestycyjne (FID) są wstrzymywane. Przedstawiciel ORLENU poinformował, że branża lobbuje w Komisji Europejskiej za przesunięciem tych restrykcyjnych wymogów na lata 2035-2040.
Równie gorąca okazała się debata o dotacjach. Aleksander Nauman podkreślał absolutną konieczność uruchomienia wsparcia wzorem niemieckich aukcji dwustronnych, co zniwelowałoby różnicę w cenie kontraktowania, podczas gdy Krzysztof Kochanowski ostrzegał, że mnożenie systemów wsparcia ostatecznie napędza wzrost rachunków za energię dla wszystkich odbiorców, a prawdziwym rozwiązaniem powinny być masowe inwestycje w magazyny energii różnego typu.
