- WIADOMOŚCI
Rachunek za prąd z kosztem ETS. Czarnek otwiera ofensywę PiS
Przemysław Czarnek zapowiedział projekt ustawy „uczciwy rachunek za prąd”, który ma zobowiązać sprzedawców energii do pokazywania na fakturach kosztów związanych z unijnym systemem handlu emisjami ETS. Według wiceprezesa PiS odbiorcy powinni wiedzieć, jaka część rachunku wynika z ceny energii, dystrybucji i polityki klimatycznej UE.
Autor. Twitter (X) / @CzarnekP
Czarnek przedstawił założenia projektu w poniedziałek podczas konferencji prasowej w Warszawie. Jak mówił, celem ustawy ma być pokazanie Polakom, „dlaczego rachunki za prąd w Polsce są tak gigantyczne”. Polityk PiS przekonywał, że na fakturach powinna znaleźć się informacja o tym, ile odbiorcy płacą za koszty związane z Europejskim Systemem Handlu Emisjami.
Czarnek otwiera ofensywę PiS
Według informacji Radia ZET, które jako pierwsze opisało założenia projektu, nowe przepisy mają dotyczyć rachunków za energię elektryczną, gaz i ciepło. Faktury miałyby zawierać bardziej przejrzyste podsumowanie najważniejszych pozycji, w tym łącznej kwoty do zapłaty, kosztów obrotu energią, gazem lub ciepłem, kosztów dystrybucji oraz okresu obowiązywania umowy.
🟥 ETS niszczy nasze przedsiębiorstwa, zabija przemysł i drenuje kieszenie polskich rodzin. To celowa deindustrializacja naszego kraju❗ Nie pozwolimy na niszczenie polskiej gospodarki❗#CzasNaNiższeRachunki
— Prawo i Sprawiedliwość (@pisorgpl) May 18, 2026
Wiceprezes PiS @CzarnekP ⤵️ pic.twitter.com/04GLglh892
Projekt Czarnka wpisuje się w szerszą ofensywę legislacyjną PiS, którą polityk zapowiada jako serię ustaw przedstawianych co tydzień do wakacji. Pierwsza propozycja dotyczy rachunków za energię, gaz i ciepło, ale w tle jest szerszy spór o koszty polityki klimatycznej UE oraz o przyszłość Polski w systemie ETS. Wiceprezes PiS zapowiedział, że partia kończy także prace nad projektem ustawy dotyczącym wyjścia Polski z tego mechanizmu.
Czarnek przekonywał, że pozostanie w ETS będzie oznaczać dla Polski dalszy wzrost kosztów energii, presję na przemysł oraz pogorszenie sytuacji gospodarstw domowych. Według niego konsekwencją unijnej polityki klimatycznej może być „deindustrializacja Polski”, wzrost bezrobocia i utrata konkurencyjności firm. Polityk mówił również, że jeśli polityce klimatycznej UE nie zostanie powiedziane „stop”, Polska może stać się „skansenem”.
W tym układzie inicjatywa referendalna prezydenta Karola Nawrockiego daje Czarnkowi dodatkowy argument w sporze o ETS i Zielony Ład. Polityk PiS poparł pomysł referendum i przedstawił swój projekt jako element szerszej odpowiedzi na rosnące koszty energii oraz sprzeciw wobec unijnej polityki klimatycznej.
Ramię w ramię z prezydentem
Przypomnijmy, że prezydent skierował na początku maja do Senatu wniosek o zgodę na przeprowadzenie referendum. Proponowane pytanie dotyczy tego, czy obywatele popierają realizację polityki klimatycznej, która, według treści wniosku, doprowadziła do wzrostu kosztów życia, cen energii oraz kosztów prowadzenia działalności gospodarczej i rolniczej. Zgodę na referendum musi wyrazić Senat bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy senatorów. Aby jego wynik był wiążący, frekwencja musiałaby przekroczyć 50 proc. uprawnionych do głosowania.
Zapowiedź PiS pojawia się po tym, jak rząd na początku maja przyjął własny projekt deregulacyjny dotyczący uproszczenia rachunków za energię. Zgodnie z rządowymi założeniami najważniejsze informacje mają być widoczne już na pierwszej stronie faktury. Chodzi o łączną kwotę do zapłaty, koszt samej energii, koszt dystrybucji oraz okres obowiązywania umowy.
Projekt Czarnka idzie jednak dalej, ponieważ oprócz uproszczenia rachunku zakłada wyodrębnienie kosztów związanych z ETS. Faktura miałaby nie tylko pokazywać podstawowe składniki opłat, ale także wskazywać, jaka część rachunku wynika z kosztów unijnego systemu handlu emisjami. PiS chce w ten sposób przenieść spór o politykę klimatyczną bezpośrednio na rachunki płacone przez odbiorców energii.
Czarnek ocenił również, że ceny energii elektrycznej w Polsce są obecnie najwyższe w Unii Europejskiej. Dane Eurostatu dotyczące drugiej połowy 2025 r. wskazywały jednak, że nominalnie najwyższe ceny energii elektrycznej dla gospodarstw domowych odnotowano w Irlandii, Niemczech i Belgii. Polska znajdowała się natomiast w czołówce po uwzględnieniu standardu siły nabywczej, czyli realnego obciążenia rachunkami względem dochodów mieszkańców.
