Reklama
  • WIADOMOŚCI

Koalicja broni minister, ale pytań nie ubywa. Wotum dla Hennig-Kloski pod koniec miesiąca

Nad Pauliną Hennig-Kloską ponownie zbierają się polityczne chmury. Pod koniec kwietnia Sejm rozpatrzy wniosek o wotum nieufności wobec szefowej resortu klimatu, a przed głosowaniem napięcie rośnie nie tylko między opozycją a rządem, ale także wewnątrz samej koalicji.

Autor. x.com

To właśnie wotum nieufności wobec Hennig-Kloski było głównym tematem czwartkowej rozmowy premiera Donalda Tuska z minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyną Pełczyńską-Nałęcz. Z relacji medialnych wynika, że premier wyraźnie stanął po stronie Hennig-Kloski i oczekiwał od koalicjantów utrzymania wspólnego frontu przed głosowaniem.

Wotum nieufności dla szefowej klimatu

Sprawa nie zaczęła się jednak w czwartek. Jak pisaliśmy na łamach serwisu Energetyka24, wniosek o odwołanie Hennig-Kloski złożyli w marcu wspólnie posłowie Konfederacji i PIS, a jego autorzy od początku próbowali zbudować wokół niego szerszą presję polityczną. Już wcześniej Konfederacja zapowiadała, że chce odwołania minister, a Krzysztof Bosak oceniał, że nie powinna pełnić żadnej funkcji w rządzie. Jego rozpatrzenie ma nastąpić na posiedzeniu zaplanowanym na 28–30 kwietnia.

YouTube cover video

Najwięcej emocji budzi dziś nie sam ruch opozycji, lecz to, co zrobią koalicjanci. Jak podawało RMF FM, Polska2050 i PSL chciały przed głosowaniem postawić na stole trzy kwestie: zmiany w programie „Czyste Powietrze”, korekty w systemie kaucyjnym oraz sprawę odwołanego prezesa BOŚ. Z kolei według relacji WP w Polsce2050 pojawiały się oczekiwania, by minister nie tylko przyszła na rozmowę z klubem, ale też pokazała, że jest gotowa realnie korygować swoje dwa najbardziej dyskutowane projekty, czyli „Czyste Powietrze” i system kaucyjny.

Reklama

Ludowcy mają pytania

Po stronie PSL ton również nie jest jednoznacznie obronny. Marek Sawicki mówił w RMF FM, że Hennig-Kloska jest „poważnie zagrożona”, a „zasady zostały przekroczone”. Jednocześnie szef ludowców Władysław Kosiniak-Kamysz zapowiedział lojalne głosowanie klubu zgodnie z ustaleniami koalicji, zastrzegając przy tym, że mają oni do minister pytania dotyczące m.in. systemu kaucyjnego, gospodarki leśnej i funkcjonowania resortu. Nie dziwią też pęknięcia w Polsce2050, bo Bartosz Romowicz w rozmowie z Patrykiem Michalskim mówił wprost, że jego zdaniem Hennig-Kloska nie powinna pełnić funkcji ministra i że zagłosuje za jej odwołaniem.

Na tym tle Konfederacja dokłada własną, ostrzejszą narrację. Jak podawała WP, Witold Tumanowicz mówił o Hennig-Klosce jako o „bardzo złej minister” i wyliczał jej odpowiedzialność za nietrafione decyzje wokół programu „Czyste Powietrze”, przemysłu drzewnego i systemu kaucyjnego. To właśnie te obszary najczęściej wracają dziś w politycznych zarzutach wobec szefowej MKiŚ, zarówno ze strony opozycji, jak i części koalicjantów.

Co poszło nie tak?

Najpoważniejszym ciężarem w dorobku ministrer pozostaje program „Czyste Powietrze”. Na przełomie 2024 i 2025 roku program został zatrzymany i otwarty na nowo po serii ujawnionych nieprawidłowości. NFOŚiGW informował, że zawiadomienie do prokuratury dotyczyło kilku firm powiązanych z około 6 tys. wniosków o dotacje o łącznej wartości około 600 mln zł.

Wówczas narosły pytania o nadzór, szczelność systemu i sposób weryfikacji wykonawców. Resort odpowiadał później, że program został przebudowany i uszczelniony. W marcu 2025 r. ogłoszono nową odsłonę „Czystego Powietrza”, z nowym naborem, większą rolą gmin jako operatorów, dodatkowymi standardami jakości i zwiększonym monitoringiem wykonawców. Program dostał też 10 mld zł bezzwrotnych dotacji z Funduszu Modernizacyjnego.

Drugim stale wracającym tematem jest system kaucyjny. To jedno z najważniejszych przedsięwzięć, które Hennig-Kloska może wpisywać do dorobku resortu, bo system ostatecznie został uruchomiony i dziś działa już w pełnym wymiarze. Jednocześnie droga do tego była wyboista - jeszcze w listopadzie 2024 r. Sejm przesunął jego start z 1 stycznia na 1 października 2025 r., a podpisana później nowelizacja wprowadzała również dalsze korekty i uszczelnienia.

W ostatnich dniach resort podawał, że od startu systemu Polacy zwrócili już 520 mln opakowań objętych kaucją, jednak politycznie temat wciąż nie zniknął. Właśnie tu koalicjanci najgłośniej domagają się dalszych zmian.

W tle całej sprawy pozostaje też wcześniejszy bagaż polityczny Hennig-Kloski. Już na początku kadencji dużym problemem wizerunkowym stał się projekt tzw. ustawy wiatrakowej, w którym pojawiły się przepisy umożliwiające lokalizowanie wiatraków nawet 300 metrów od zabudowań. Sprawa wywołała wtedy gwałtowny spór, a projekt stał się jednym z pierwszych dużych kryzysów wokół nowego obozu rządzącego. Później rząd wrócił do prac nad ustawą wiatrakową już w innej formule, przewidując minimalną odległość 500 metrów.

Dziś Hennig-Kloska broni się politycznym zapleczem i deklaracją wsparcia ze strony premiera. W RMF FM mówiła, że Donald Tusk już wcześniej przekazał jej, iż chce, by dalej pełniła swoją funkcję i że będzie jej bronił.

Reklama
Reklama