- WIADOMOŚCI
Czarnek chce końca ETS w Polsce. Stawia na węgiel i uderza w fotowoltaikę
Przemysław Czarnek zapowiada twardy zwrot w polityce energetycznej. Kandydat PiS na premiera deklaruje odejście od systemu ETS, większe wykorzystanie krajowego węgla oraz interwencję państwa na rynku paliw, a przy tym otwarcie podważa opłacalność przydomowej fotowoltaiki.
Były minister edukacji był gościem porannej rozmowy Radia ZET. W rozmowie z Bogdanem Rymanowskim przedstawił wizję energetyki opartej na krajowych surowcach, ostro skrytykował unijną politykę klimatyczną i zapowiedział, że szczegóły swojego planu pokaże podczas nadchodzącej konwencji „Alternatywa 2.0 dla Energetyki”.
Już na początku rozmowy Czarnek wrócił do tematu własnej instalacji fotowoltaicznej. To właśnie do niej nawiązywał wcześniej podczas konwencji, gdy mówił o „OZE-sroze”. Tym razem poszedł krok dalej i stwierdził, że zamontowane na jego domu panele są „kompletnie nieopłacalne”.
Jak mówił, „fotowoltaikę zainstalowałem chyba pięć lat temu, kiedy w naszej gminie był program z dofinansowaniem”. Dodał, że zapłacił za nią 8100 zł, a jego rachunki za energię spadły z około 2–2,5 tys. zł rocznie do mniej więcej 1–1,2 tys. zł. „Czyli tysiąc złotych rocznie zyskiwałem. To ile muszę czekać, żeby mi się zwróciło to 8100 zł z tej fotowoltaiki?” – pytał.
Polityk przekonywał też, że poza rachunkiem ekonomicznym ma również obawy związane z bezpieczeństwem instalacji. „A i tak codziennie myślę o tym, czy na tym dachu mi się ta fotowoltaika nie zapali i co się stanie, jak to się zepsuje” – stwierdził.
Czarnek zapowiedział ponadto, że w dłuższej perspektywie rozważa demontaż paneli. Jego zdaniem takie instalacje nie byłyby w ogóle potrzebne, gdyby polska energetyka była oparta na tanim krajowym węglu. „One w ogóle nie byłyby potrzebne, gdyby energia w Polsce bazowała na krajowych złożach węgla. Gdyby jedna MWh kosztowała 234 zł, a nie ponad 500 zł” – powiedział. Zastanawiające jest jednak, skąd kwota 200 zł za MWh i na jakich wyliczeniach bazował były minister edukacji.
W jego ocenie OZE nie rozwiązują problemu wysokich cen, bo system i tak musi być stale zabezpieczany przez energetykę konwencjonalną. Jak argumentował, „kiedy ta fotowoltaika produkuje w ogóle prąd, bo zimą tego nie robi, to i tak nasze wszystkie elektrownie muszą być w pełnej gotowości i tak za nie wszyscy płacimy”.
Polityk zadeklarował również, że nie zamierza budować strategii energetycznej wokół miksu opartego na źródłach innych niż krajowe. Przekonywał, że Polska powinna wrócić do szerszego wykorzystania własnych zasobów. Jak mówił, „my mamy węgiel”, a surowiec ten można wydobywać także na Lubelszczyźnie i w ten sposób produkować „czystą energię”.
„Wychodzimy z ETS-u"
Najmocniejsza deklaracja padła jednak w części poświęconej unijnemu systemowi handlu emisjami. Czarnek oświadczył wprost, że jego rząd doprowadziłby do zakończenia uczestnictwa Polski w ETS. „Wychodzimy z ETS-u” – zapowiedział. Dodał również, że „nie będzie w Polsce ani ETS, ani ETS2” oraz że „po prostu tego nie będzie”.
Jak zamierza to osiągnąć? W odpowiedzi polityk zasugerował, że obecna pozycja Polski w Unii Europejskiej jest inna niż w czasach poprzednich rządów PiS, a Warszawa nie powinna obawiać się finansowej presji ze strony Brukseli. Jak stwierdził, „stajemy się płatnikiem netto i nie damy się szantażować tym, że nam nie dadzą pieniędzy, które były większe od naszej składki”. Dodał również, że
Dzisiaj my możemy objąć sankcjami Unię Europejską, nie płacąc jej składki, jeśli ona będzie chciała nas szantażować i kierować tam, gdzie nie jest to korzystne dla obywateli Rzeczypospolitej Polskiej, dla Polaków, zwykłych normalnych Polaków.
dodał Przemysław Czarnek
Paliwo po 5,19? „Nie jestem Tuskiem!"
Nie zabrakło też deklaracji dotyczących cen paliw. Zapytany, czy może zagwarantować benzynę po 5,19 zł za litr, odpowiedział, że nie mogę tego gwarantować, „bo nie jest Tuskiem”. Jednocześnie zapewnił, że możliwe jest obniżenie cen poprzez działania podatkowe. Przypomniał, że w 2022 roku obniżka VAT na paliwa do 8 proc. przełożyła się, jego zdaniem, na spadek cen o około złotówkę na litrze.
W tym kontekście zapowiedział złożenie projektu przewidującego czasowe obniżenie VAT z 23 do 8 proc. oraz zmniejszenie akcyzy. „I w ten sposób możemy zrobić to, co zrobiliśmy w 2022 roku, interweniując na rzecz Polaków” – stwierdził. Za wysokie ceny paliw na stacjach Orlenu obarczył odpowiedzialnością Donalda Tuska, wskazując, że koncern pozostaje spółką kontrolowaną przez państwo.
Wypowiedzi Czarnka wpisują się w szerszy, dobrze znany z kampanii wyborczych nurt politycznej krytyki systemu ETS. Warto przypomnieć, że podobne deklaracje składał wcześniej także ubiegający się o prezydenturę Karol Nawrocki. Jedną z jego propozycji było przeprowadzenie ogólnopolskiego referendum w sprawie wyjścia z systemu ETS. Jak dotąd po tych zapowiedziach nie ma jednak śladu i nic nie wskazuje na to, by Pałac Prezydencki przygotowywał się do podjęcia takich działań. W ostatnich miesiącach podobne postulaty pojawiały się również ze strony innych polityków prawicy.