Wszystko, co chcielibyście wiedzieć o Teksasie, ale boicie się zapytać [ANALIZA]

3 marca 2021, 11:22
texas flickr
Fot. Flickr/casey lb

Teksas, jeden z najbardziej rozpoznawalnych i jednocześnie najcieplejszych amerykańskich stanów, w lutym trafił na usta całego świata. Obrazki zaśnieżonych dróg, sopli z domowych wiatraków, zamarzniętej wody w muszli klozetowej czy ulicznych narciarzy obiegły cały świat. 

Z miejsca dramat wielu Teksańczyków został wykorzystany przez denialistów klimatycznych – no bo jakie tam, panie, hehe, globalne ocieplenie, skoro mamy takie mrozy. I oczywiście jest to efektowny argument dla tych, którzy na skomplikowane, złożone kwestie zmian klimatu patrzą powierzchownie. Dopiero gdy zdamy sobie sprawę, że ocieplenie klimatu to proces, który nie powoduje linearnego wzrostu temperatur, ale okresowe skrajne anomalia w obu kierunkach, to wydarzenia z Teksasu, i nie tylko stamtąd, będą miały sens. Nie tylko z Teksaasu, bo również w Polsce mieliśmy bardzo niskie, niespotykane od wielu lat temperatury, co spowodowało, że zima wyjątkowo była obfita w śnieg. 

W Polsce w lutym dosłownie niecałe dwie doby po mroźnej zimie na poziomie -10 st. C nastąpiła… wiosna z ok. 14 stopniami. Wówczas już nabijający się z globalnego ocieplenia i mrozów denialiści czy sceptycy nie byli tak głośni.  

Przenieśmy się w czasie i przestrzeni nad Zatokę Meksykańską do dnia 14 lutego. Najniższe zimowe temperatury w tym rejonie wynoszą zwykle około 10 stopni Celsjusza. Tamtej niedzielnej, walentynkowej nocy (która przecież z definicji powinna być gorąca) było poniżej zera. Prognoza przewidywała pierwszy śnieg od lat. Lokalna telewizja ABC13 wyliczyła, że od 1881 roku śnieg padał w Teksasie jedynie przez 94 dni, najczęściej niewielki i z przerwami 20- lub 30-letnimi. 

Bieg wydarzeń 

Wcześniej tego dnia Electric Reliability Council of Teksas, lepiej znana jako ERCOT, będąca, co ciekawe, organizacją non-profit zarządzająca stanową siecią elektroenergetyczną, delikatnie wezwała Teksańczyków do zachowania ostrożności i oszczędności podczas śnieżycy. "Wiemy, że jest zimno. Ale jeśli zmniejszysz temperaturę do 68 stopni (Fahrenheita 20 st. C – przyp.red.) i założysz polar, możesz pomóc wszystkim utrzymać przepływ energii" - napisała na Twitterze grupa. W innym poście pokazano zdjęcie miksera stojącego KitchenAid: "Odłącz nowe, fantazyjne urządzenia kupione podczas pandemii i używane tylko raz".

Wszystkie te apele były absurdalnie jałowe. Tej nocy ikony na ogromnym ekranie w siedzibie ERCOT w Austin, odpowiadające sytuacji regionalnych elektrowni stanowych, zaczęły zmieniać kolor z zielonego na czerwony. Zamykały się - spontanicznie i nieoczekiwanie z powodu ekstremalnego mrozu - nawet gdy mieszkańcy całego stanu podkręcali kaloryfery. W obliczu bardzo realnej perspektywy katastrofalnej przerwy w dostawie prądu, która spowodowałaby, że domy i firmy byłyby na wiele miesięcy pozbawione zasilania, ERCOT nakazał odcięcie zasilania w ponad 2 milionach domów w stanie. Była to największa wymuszona przerwa w dostawie prądu w historii Stanów Zjednoczonych.

Ostrzegano przed możliwymi przerwami w dostawie prądu, które mogą trwać od 15 do 45 minut, więc większość ludzi zakładała, że ich światła i grzejniki wkrótce się włączą. Następnego ranka Teksańczycy obudzili się w innym wymiarze – w internecie hulały nagrania przedstawiające… ulicznych narciarzy jadących wietrzną drogą rancza 2222 w Austin, jakby to był bieg w Alta Pusteria, i zdjęciach psów, które po raz pierwszy widziały śnieg. Później tego samego dnia, CenterPoint Energy Inc. , główny dostawca w rejonie Houston, ostrzegł, że jeśli klienci nie mają dostępu do prądu, nie powinni liczyć na to, że zasilanie powróci przed zapadnięciem nocy. Słynna sieć energetyczna Teksasu, jedna z największych w kraju, będąca źródłem dumy stanu, doznała sejsmicznego wstrząsu o wielkiej sile.

Reklama

Ceny energii elektrycznej w niektórych częściach stanu osiągnęły już 9000 dolarów za megawatogodzinę, czyli dosięgnęły najwyższego poziom, jaki może pobierać sprzedawca energii. Dla gospodarstwa domowego w Teksasie oznacza to około 9 USD za kilowatogodzinę. Zwykle Teksańczycy płacą średnio około 12 centów za KWh, czyli cena wzrosła 75-krotnie.  

Do poniedziałkowego popołudnia 15 lutego przedstawiciele władz lokalnych i stanowych wezwali Teksańczyków do zjeżdżania z śliskich, oblodzonych dróg. To postawiło miliony ludzi w stanie, którzy spędzili już 12 godzin bez ogrzewania, przed wyborem: zabunkrować się w domu lub wyjść na zewnątrz, w poszukiwaniu przyjaciół i rodziny, którzy wciąż mieli prąd. Teksańska Gwardia Narodowa została uruchomiona, aby przenosić osoby starsze do ogrzewanych schronów. Podróże lotnicze do i z Houston zostały wstrzymane. Sytuacja musiała przypominać sceny z apokaliptycznych produkcji hollywoodzkich.

"Obiekt przechowujący szczepionki na Covid-19 stracił moc, co zmusiło władze hrabstwa do dystrybucji ponad 8000 dawek w ekspresowym tempie. 

Kolejka do szpitala Ben Taub, jednego z miejsc dystrybucji, była owinięta wokół budynku. Była 16:45 i słońce zaczynało zachodzić. Albo dlatego, że w hrabstwie zabrakło szczepionek, albo dlatego, że urzędnicy nie chcieli setek ludzi na zewnątrz w temperaturach, które nocą miały spaść do ponad 20 poniżej zera (w stopniach Celsjusza), ochroniarze powiedzieli nowo przybyłym, że skończyli z dystrybucją. Jeśli istnieje doświadczenie przypominające apokalipsę, to obserwowanie, jak setki zamaskowanych ludzi ustawiają się w kolejce z nadzieją, że zostaną zaszczepieni przeciwko wirusowi w pandemii podczas blackoutu w środku burzy śnieżnej, to trudno o bliższe spotkanie z sądnym dniem" – relacjonuje Rachel Adams-Heard na łamach Bloomberga. 

Jak do tego doszło?

Oczywiście główną przyczyną jest po prostu ostry mróz w połączeniu z brakiem przygotowania teksańskiej sieci na ekstremalne warunki. Zapotrzebowanie na energię osiągnęło historyczne rekordy, przebijające nawet letnie szczyty popytu (gdy wynikają one z uciążliwych upałów i działających nonstop milionów wiatraków i klimatyzatorów). Połączone moce elektrowni gazowych, węglowych, wiatrowych czy słonecznych nie było w stanie wytworzyć tyle mocy, aby zapewnić wystarczającą jej ilość w szczycie spowodowanym rekordowo niską temperaturą. Nawet nie tyle z powodu wysokiego poziomu, ale z racji tego, że sprzęt, infrastruktura elektrowni po prostu częściowo zamarzła i nie można jej było uruchomić. Zadziałały przy tym naturalne rynkowe uwarunkowania i przy rekordowym popycie i mocno ograniczonej podaży ceny energii wystrzeliły na absurdalne poziomy, jak wyżej wspomniano. 

Fakty w dużym skrócie zostały nakreślone, teraz przejdźmy do pytanie – dlaczego do tego doszło? Jak zwykle, nie ma prostej odpowiedzi. "Teksas ma reputację stolicy energetycznej świata. Więc dlaczego i jak to się mogło stać? Niektórzy obwiniają nasze silne zasoby wiatru, reklamując zalety paliw kopalnych nad sporadycznymi źródłami odnawialnymi. Inni twierdzą, że dzieje się tak, ponieważ 70 procent obszaru obsługiwanego przez ERCOT jest zderegulowane, bez centralnego dowodzenia i kontroli. A jeszcze inni są nieugięci, że wynika to z faktu, że nasza sieć jest oddzielona od reszty kraju. Chociaż każda z tych przyczyn może wydawać się wiarygodna z ich punktu widzenia, każda z nich jest niewystarczająca, aby wyjaśnić dynamikę zawiłego systemu energetycznego i elektrycznego w naszym stanie" – pisze Becky Klein z c3newsmag.com.

Pozostaje jeszcze pytanie – dlaczego stanowe elektrownie nie były przygotowane na ekstremalne sytuacje? Tym bardziej, że w Teksasie dochodziło na przestrzeni dekad do minusowych temperatur, ostatnio w 2011 roku.

"Elektrownie gazowe i turbiny wiatrowe można chronić przed zimą - robi się to rutynowo w chłodniejszych stanach północnych. Problem pojawił się w Teksasie po zamrożeniu w 2011 r., które również doprowadziło do przestojów elektrowni i awarii. Krajowa grupa przemysłu elektrycznego opracowała wytyczne dotyczące zimowania dla operatorów, ale są one całkowicie dobrowolne i wymagają również kosztownych inwestycji w sprzęt i innych niezbędnych środków" – wyjaśniają sprawę David Koenig i Michael Liedtke na łamach AP. 

Splot okoliczności i czynników, od natury, która zgotowała ekstremalne warunki, przez specyfikę zderegulowanego rynku energii po brak połączenia sieci z resztą kraju spowodował odcięcie od prądu i ciepła miliony Teksańczyków. I nie, to nie jest los, który spotkał Teksas przez zieloną energię. ERCOT podkreślał, że wyłączone z sieci zostały wszystkie rodzaje elektrowni. 46 GW zostało łącznie wyłączone, z czego 28 GW to jednostki gazowe (51% w całym miksie), węglowe (13,4%) i atomowe (5%) a 18 GW wiatrowe (24,8%) i słoneczne (3,8%), także większość elektrowni, która zawiodła, zasilane są paliwami kopalnymi. 

Gdyby politycy zarówno w USA, jak i w Europie chcieli bardziej trzymać się faktów mogliby załamywać ręce nad tymi „zawodnymi paliwami kopalnymi” i dodawać, że „taki los nas czeka, jeśli przy nich zostaniemy”. Na pewno takie zdania byłyby bliższe prawdzie, niż zrzucanie wszystkiego na energię odnawialną.

KomentarzeLiczba komentarzy: 9
Niuniu
czwartek, 4 marca 2021, 01:51

To samo wydarzyło się w Teksasie równo dziesięć lat temu. Są w necie liczne filmy z wystąpieniami uwczesnych polityków mówiacych, że to straszne i że trzeba temu zaradzić w przyszłości. Ale Kapitalizm ma swe własne schematy postepowania. Kasa i jeszcze raz kasa.

Logik
środa, 3 marca 2021, 23:57

Coś autor nie umie liczyć. Konwencjonalne elektrownie odpowiadają za produkcję 70% energii, a odnawialne to 30% mixu. Konwencjonalne wyłączyły natomiast 60% energii, a odnawialne 40%. Czyli zdanie „mogliby załamywać ręce nad tymi zawodnymi paliwami kopalnymi” "na pewno takie zdania byłyby bliższe prawdzie" jest kłamstwem. Nie byłoby i o tym świadczą liczby. Jednoznacznie z danych autora wynika, że elektrownie konwencjonalne poradziły sobie lepiej - nie dużo lepiej, ale jednak lepiej. Także, niech autor nie nagina faktów do swojego światopoglądu. Chociaż ogólnie artykuł ciekawy, bo myślałem, że różnica w skuteczności jest dużo większa na korzyść elektrowni konwencjonalnych

Logiku gdzie twa logika :)
czwartek, 4 marca 2021, 11:56

Cytujac twa własną wypowiedź " Konwencjonalne wyłączyły natomiast 60% energii, a odnawialne 40%. " to chyba jasne jest kto ma skrzywiony światopogląd.

Polecam czytanie ze zrozumieniem
środa, 10 marca 2021, 03:59

Jeśli elektrownie wiatrowe i słoneczne odpowiadają za 30% produkcji energii a odpowiadają za 40% mocy wyłączonej przez awarię to znaczy że były zauważalnie bardziej na nie podatne, czego nie rozumiesz?

autor komentarza
środa, 3 marca 2021, 20:36

Denialistów klimatycznych? Szanowny autorze, nie tylko w dziedzinie klimatu wiadomo powszechnie, że kto daje granty, ten dyktuje wyniki badań. Pomimo rzeki pieniędzy na udowadnianie antropogenicznej przyczyny ocieplenia klimatu, nie ma żadnego konsensusu naukowego. Jest wielu naukowców i wiele badań przeczącym tym teoriom. Co więcej, faszystom klimatycznym nieraz już udowodniono kłamstwa i manipulacje. W Teksasie ktoś nie przewidział, że temperatura może spaść, ale np. w Polsce elektrownie węglowe działały i przy jeszcze niższych temperaturach. Zasypany śniegiem panel fotowoltaiczny daje prąd, czy jest bezużyteczny bez względu na konstrukcję i miejsce? Klimat się zmienia, mało kto to neguje. Jednak jeśli to człowiek jest przyczyną ocieplenia, to proszę wyjaśnić, dlaczego tysiąc lat temu na Grenlandii mieszkali ludzie i rosły lasy, zamiast bawić się w wymyślanie teorii dlaczego ochłodzenie jest dowodem ocieplenia.

środa, 3 marca 2021, 21:21

To wymień tych naukowców.... I udowodnij, że 1000 lat temu na Grenlandii rosły lasy.

autor komentarza
czwartek, 4 marca 2021, 16:54

Grenlandia: Saga o Grenlandczykach i Saga o Eryku Rudym są uznanymi źródłami historycznymi. To Eryk w 982 roku nadał tej wyspie nazwę Zielona Ziemia (Gren Land). Jego syn, Leif dotarł prawdopodobnie na Nową Fundlandię, którą opisał jako porośniętą lasami, znalazł tam też dziko rosnące zboże. Historycy spierają się, czy nazwa Vinland pochodzi od współczesnych łąk, czy od winorośli, które Wikingowie mieli znaleźć na wyspie. W osadzie założonej przez Eryka Rudego na Grenlandii w ciągu kilku lat osiedliło się 5 tyś. mieszkańców. W kolejnych wiekach populacja wyspy szybko się rozrastała, czego dowodzą badania archeologiczne. Pod koniec XIV wieku oziębiający się klimat i rozrastający lodowiec zmusiły mieszkańców do opuszczenia wyspy. Ostatni port zamarzł na przełomie XIV i XVw. Te wydarzenia zostały zapisane w kronikach z datami rocznymi. W roku 2007 topniejący lodowiec w okolicach Scoresby Sund (tak mniej więcej w połowie długości wyspy) odsłonił duże ilości pni drzew oraz korzeni drzew i krzewów. Szef zespołu badawczego Thomas Lowell opisał to w artykule Organic Remains from the Istorvet Ice Cap, Liverpool Land, East Greenland: A Record of Late Holocene Climate Change. Wiek drzew oceniono na średniowiecze. A teraz naukowcy. Tak zwany List 500 naukowców, omawiany na E24 w październiku 2019r. Nawet, jeśli za autorem analizy odmówimy prawa głosu 87% sygnatariuszy, pozostaje 65 poważnych badaczy klimatu. Petycja Oregońska, podpisana nominalnie przez 30 tyś naukowców, poddana podobnej weryfikacji, da 3000 nazwisk. Kilka lat po ogłoszeniu petycji poddano losową grupę sygnatariuszy weryfikacji. Okazało się, ze 36% podtrzymuje swoje stanowisko, 20% zmieniło zdanie, pozostali zdania nie mieli, nie udało się z nimi skontaktować lub nie żyli. Petycję poparło więc świadomie i trwale ponad tysiąc amerykańskich badaczy klimatu. Istniejące konkurencyjne teorie klimatyczne nie wymyśliły się same. Są chyba dziełem zespołów badawczych, które sformułowały je na jakichś przesłankach, badaniach. Trudno tu mówić o konsensusie. Warto zastanowić się, dlaczego odmawia się prawa głosu w sprawie klimatu geologom, archeologom i historykom. Ich badania poszerzają naszą wiedzę o klimacie ponad to, co jeden człowiek potrafi objąć pamięcią. Jest wiele badań, których wyniki stoją w sprzeczności z antropogeniczną teorią ocieplenia. Na przykład wykazano, że miliony lat temu były na Ziemi okresy o wielokrotnie wyższym stężeniu CO2 i jednocześnie podobnej do współczesnej temperaturze. Były tez badania wskazujące, że w mniej odległej przeszłości wzrost CO2 w powietrzu kilkukrotnie poprzedzał zlodowacenie. Średniowieczne ocieplenie jest faktem, którego klimatolodzy nie chcą wyjaśnić. Podobnie jak XVII-wiecznej małej epoki lodowcowej. Nikt nie wyjaśni też, dlaczego temperatura i poziom CO2 w roku 1900 mają być jedynie słuszne, i po wieki utrzymane. Może aktualnie Ziemia wraca do swojego naturalnego stanu?

fifi
środa, 3 marca 2021, 17:49

Jestem za,a nawet przeciw. Wszystko da się hehe wytłumaczyć .

środa, 3 marca 2021, 21:20

Ty zawsze jesteś w stanie Rosjan wytłumaczyć.

Tweets Energetyka24