Woda – chińska broń. Pekin może wykorzystać zapory do celów geopolitycznych [KOMENTARZ]

5 listopada 2019, 12:26
840_472_matched__pyp0xu_oz57mf858d1c70f5f51ab30305f912d85c6cd6
Xi Jinping / Fot. eng.kremlin.ru

Jak informują azjatyckie media, Chiny zyskają wkrótce możliwość wykorzystywania wody do realizacji swoich celów geopolitycznych. Wszystko dzięki największemu w historii ludzkości projektowi budowy zapór i transferów międzyrzecznych.

Azja jest światowym centrum budowy tam i zapór. Znajduje się tam ok. 25 tysięcy takich obiektów. Liderem w ich budowie są Chiny – kraj, który postawił największy taki obiekt na Ziemi. Mowa o Zaporze Trzech Przełomów - ta otwarta 15 lat temu hydroelektrownia, będąca receptą Chin na emisyjność gospodarki, zmieniła oś obrotu Ziemi, wydłużyła dobę i zmusiła 1,5 miliona osób do opuszczenia swoich domów.

Według oficjalnej narracji, Chiny inwestują w tego typu infrastrukturę, by walczyć ze zmianami klimatu. Państwo Środka jest największym światowym emitentem dwutlenku węgla (ChRL odpowiada za prawie 30% jego globalnej produkcji), dlatego też każda technologia umożliwiająca produkcję energii bez spalania paliw kopalnych jest tam na wagę złota – a turbiny wodne, wmontowywane w zapory, są w stanie stabilnie generować duże ilości prądu bez bezpośrednich emisji CO2.

Jednakże potężny park zapór daje Chinom także inną korzyść – Pekin może kształtować nimi gospodarkę wodną całego regionu. Taką tezę stawia geostrateg Brahma Chellaney na łamach Nikkei Asian Review.  

„Ze względu na swoje położenie, obejmujące Płaskowyż Tybetański, terytorium Chin obejmuje źródła rzek, które płyną przez 18 innych krajów. Żadne inne państwo świata nie służy jako taki rezerwuar” – pisze w swoim artykule Chellaney.

„Stawiając na terenach przygranicznych tamy, zapory i inną infrastrukturę wpływającą na bieg rzek Chiny budują potężną siłę z potencjałem wykorzystywania wody jako broni (…). Obecnie Pekin wdraża największy program międzyrzecznego i międzybasenowego transferu wody w historii ludzkości” – dodaje. Geostratego wylicza, że wśród planowanych zapór znajduje się projekt usadowiony przy granicy z Indiami – Mêdog – który ma zostać zbudowany na jednej z najwyżej położonych rzek świata, Brahmaputrze. Obiekt ten będzie produkował dwa razy więcej energii elektrycznej niż Zapora Trzech Przełomów, a zbiornik, jaki utworzy, będzie większy niż najrozleglejsze z amerykańskich Wielkich Jezior.

Jak zaznacza Chellaney budowa takich obiektów ma kolosalne znaczenie dla gospodarki wodnej w regionie. Azja już teraz zmaga się z dotkliwym niedostatkiem wody, a stawianie potężnych zbiorników ulokowanych przy zaporach jedynie pogłębi ten problem. A kontrolę nad tym procesem będzie sprawował Pekin.

„W ubiegłym roku poziom na rzece Mekong był najniższy od ponad 100 lat i to pomimo ciągnącego się od maja to września sezonu monsunowego (…). Odkąd Chiny postawiły tamy na Mekongu, w krajach położonych w dole tej rzeki susze stały się bardziej dotkliwe, wzrosła też ich częstotliwość (…). Pekin zaprzecza, by miało to związek z budowaną przezeń infrastrukturą. Jednakże chińskie władze obiecały uwalniać więcej wody ze zbiorników zapór, by mogły z niej korzystać kraje dotknięte suszą. Ale to jedynie podkreśla nową zależność krajów dolnych biegów rzek od dobrej woli Chin – ta relacja pogłębi się w miarę budowy nowych tam na Mekongu” – pisze geostrateg.

W rozważaniach tych nie można pominąć roli militarnej, jaką odgrywają te obiekty. Według raportów Pentagonu, wspomniana wyżej Zapora Trzech Przełomów stała się atrakcyjnym celem dla Tajwanu, który uznał, że mogąc zagrozić zniszczeniem budowli (i w konsekwencji niewyobrażalnymi wręcz stratami) powstrzyma ChRL przed zbrojną interwencją. Pekin agresywnie odpowiedział na takie doniesienia, podkreślając przy tym, że architektura Zapory jest na tyle wytrzymała, że zniesie nawet taktyczne bombardowanie nuklearne.

Jak wynika z powyższych rozważań Pekin zaczyna rozciągać swą mocarstwowość na nowe płaszczyzny – od decyzji Chin zależeć ma bowiem dostęp do absolutnie krytycznego zasobu, jakim jest woda. Wojny o ten surowiec mogą stać się rzeczywistością znacznie bliższą, niż dotychczas sądzono.

KomentarzeLiczba komentarzy: 6
Niuniu
piątek, 8 listopada 2019, 15:12

Zjawiska opisane w tekście dotyczą w zasadzie wszystkich regionów w których kilka państw albo graniczy ze zbiornikami wody słodkiej albo przez kilka państw przepływa większa rzeka. Egipt wręcz groził Sudanowi wojną gdy ten ogłosił projekt budowy hydroelektrowni w górnym biegu Nilu. Jak się ma ludność która niedługo osiągnie liczbę 2 miliardów to trzeba martwić się już dziś o wszelkie zasoby niezbędne do życia. Chiny nie mają wyjścia. Kryzys demograficzny - przeludnienie przy jednocześnie zmniejszających się zasobach surowców, ziemi, rolnej, wody będzie prawdopodobnie zarzewiem wielu regionalnych konfliktów już w najbliższych dekadach. nie ma powodu jakoś nadmiernie eksponować tu poczynań Pekinu. Robią to co muszą i co uznają za konieczne dla rozwoju własnego społeczeństwa. A trudno jednak zarzucić im prowadzenie jakiejś wyjątkowo ekspansjonistycznej agresywnej polityki wobec swych sąsiadów. Po prostu budzą Nasze obawy ze względu na skalę tego Państwa i skalę jego oddziaływania.

gnago
czwartek, 7 listopada 2019, 13:19

Hm. Trochę to ograniczona broń czasowo. Zwyczajnie zapora może pomieścić ograniczoną ilość wody zatem jeśli ma z niej korzystać bojowo to powinna na razie nie zatrzymywać wody . Wtedy może zamknąć przepływ na jakiś określony czas. Chyba że ma możliwość przekierowania wód do innej rzeki. Natomiast wysadzenie tamy to faktycznie broń strategiczna i bez szans obrony przed nią bez kosztownych suchych zbiorników

lol
piątek, 8 listopada 2019, 14:33

Chyba nie do końca zrozumiałeś o co chodzi z tą "bronią". Już wyjaśniam. Słyszałeś kiedyś o jeziorze Aralskim, zwanym też morzem Aralskim? Wiesz jaka obecnie mała słona kałuża z niego została? Wiesz, że lokalna gospodarka słynąca w ZSRR z eksportu ryb upadła? Wiesz, że to dzięki uregulowaniu górnych biegów dopływów tego jeziora, i poprowadzeniu części tej wody do upraw (chyba) bawełny? Czy wiesz że plantacje i dopływy leżą w innym kraju niż jezioro? A teraz wróćmy do Chin - widzisz jakieś podobieństwa do przytoczonego wyżej przykładu? Chiny nie muszą nikogo zalewać, wystarczy że zmniejszą dopływ wody(przekierowując na inne terany lub rzeki), czasem nawet sama regulacja wystarczy żeby rzeka kończyła swój bieg nie docierając do ujścia. To zniszczy przyrodę, rolnictwo i część gospodarki potrzebującej wody. Rozumiesz???

Kiks
wtorek, 5 listopada 2019, 22:08

Z całym światem nie wygrają. Taka to prawda.

Olek
czwartek, 7 listopada 2019, 01:04

Ale to straszenie zmianą osi Ziemi jest śmieszne. Wystarczy porównać to sobie z osuszeniem nieporównywalnie większego jeziora Aralskiego przez Rosjan, albo z większym o jeszcze kolejne rzędy wielkości zniknięciem europejskich i azjatyckich lądolodów...

Ginawa
piątek, 8 listopada 2019, 04:46

Byloby smieszne gdyby nie byla by to prawda.

Reklama
Tweets Energetyka24