Reklama

Wiadomości

Starcie dwóch byłych wiceministrów z rządu PiS na komisji. „To też byli lobbyści”

Autor. sejm.gov.pl

Sejmowe komisje potrafią mieć nieoczekiwany przebieg, zwłaszcza jeśli nie zajmują się konkretnym projektem, a tak było w tym wypadku. Ostatnie posiedzenie komisji ds. energii dosyć wyraźnie pokazało, jak przebiegał spór między Solidarną Polską a Prawem i Sprawiedliwością w sprawie odnawialnych źródeł energii, gdy obydwie formacje były u władzy.

Podczas posiedzenia wiceminister klimatu i środowiska Miłosz Motyka przedstawiał wstępne plany ministerstwa na nowelizację przepisów dla wiatraków w kraju, a po krótkim podsumowaniu głos mogli zabierać członkowie komisji i goście. Debata poszła jednak w trochę innym kierunku, bo rozmawiano nie o samych farmach wiatrowych, a o całej polityce energetycznej kraju.

Czytaj też

W trakcie dyskusji doszło do konfrontacji byłego wiceministra klimatu Ireneusza Zyski z PiS i byłego wiceministra rolnictwa Janusza Kowalskiego. Zaczątkiem sporu była sprawa ubiegłorocznej nowelizacji tzw. ustawy odległościowej. W rządowym projekcie, który sporządziło MKiŚ, zapisano, że po spełnieniu pewnych warunków turbiny będą mogły powstawać 500 metrów od zabudowań. W trakcie prac w Sejmie zmieniono tę odległość na 700 m, m.in. z powodu oporu Solidarnej Polski, koalicjanta PiS w rządzie.

Reklama

„Skończył się czas na populistyczne przeciąganie liny"

Jak mówił Zyska, w tamtym czasie wiceminister w MKiŚ, ubolewa nad tym, że nie utrzymano odległości 500 metrów. – Bardzo żałuję, że ten projekt został zmieniony. Ta poprawka wynikała z konsensusu politycznego, nasz koalicjant, Solidarna Polska (później zmieniła nazwę na Suwerenna Polska – red.), nie zgadzał się na 500 metrów. Uważam, że gdybyśmy przyjęli wówczas taką odległość, to być może nie byłoby zamieszania z tym złym projektem na początku tej kadencji Sejmu (chodzi o projekt liberalizacji przepisów autorstwa posłów nowej większości w parlamencie – red.) – mówił Zyska.

– Aby nasza gospodarka była konkurencyjna, musimy mieć tanią, odnawialną energię. (…). Nie jestem żadnym zielonym oszołomem, jeżeli mogę użyć takiego określenia, bardziej uważam się za zielonego konserwatystę i jestem zdania, że musimy wyliczyć, ile nam potrzeba OZE. (…). Skończył się czas na populistyczne przeciąganie liny – powiedział były wiceminister. Sporo miejsca w swojej wypowiedzi poświęcił także luce mocowej (prawdopodobnemu niedoborowi mocy wytwórczych w Polsce za kilka lat – red.), która może pojawić się w krajowym systemie elektroenergetycznym.

Reklama

Janusz Kowalski: koncepcja Morawieckiego, by gaz był paliwem przejściowym, była błędna

Po jakimś czasie głos zabrał Janusz Kowalski, który ocenił, że możliwość wystąpienia luki mocowej to również efekt „błędów” rządu, którego był członkiem. – Niemcy się nie przejmują, inwestują w węgiel brunatny, tylko my zamykamy swoje górnictwo. To węgiel ma być paliwem przejściowym polskiej transformacji. Koncepcja, by to gaz był paliwem przejściowym, była błędna i niestety, trzeba to powiedzieć: wy to popieraliście razem z Mateuszem Morawieckim – powiedział Kowalski, zwracając się do polityków PiS.

Były wiceminister rolnictwa ogłosił, że jego partia będzie wspierać działania, aby ustalić na poziomie ogólnounijnym jedną, stałą cenę za uprawnienia do emisji CO2, by uniknąć sytuacji z lat ubiegłych. – Widzicie państwo, że nawet w ramach naszego obozu mamy odmienne zdania – ogłosił.

Reklama

Po chwili głos zabrał Zyska. – Poseł Kowalski apelował, aby ostudzić emocje i wbijał szpileczki panu Mateuszowi Morawieckiemu, że wspierał rozwój infrastruktury gazowej za swoich rządów. (…). Te działania były podejmowane w kontekście bezpieczeństwa energetycznego, dywersyfikacji dostaw. Chcę panu powiedzieć, jeśli pan nie zauważył: to ja zwróciłem uwagę, że węgiel może być stabilizatorem polskiego systemu elektroenergetycznego – powiedział.

Ireneusz Zyska: Albo wychodzimy z UE i jedziemy dalej na węglu...

Były wiceminister klimatu zarzucił Kowalskiemu, że podobne tezy łatwo stawiać po fakcie i nawiązał do kwestii poruszonej wcześniej, tj. ustalanych kilka miesięcy temu cen referencyjnych dla instalacji wytwarzających biometan. Tu warto wspomnieć: to Kowalski był inicjatorem nowelizacji przepisów dla biogazu i biometanu. – Podnieśliśmy o ponad 50 proc. ceny referencyjne, nigdy nie było takiej podwyżki. Pan minister (Kowalski – red.) postulował, by było to dwukrotnie więcej, co nie miało uzasadnienia. Nie wiem, z czego to wynikało. Znaczy, wiem, kto to postulował… – oznajmił Zyska. – Rolnicy. To byli rolnicy – wtrącił się Kowalski.

– To też byli lobbyści, mogę podać konkretne nazwiska – odparł Zyska. Kowalski nie pozostawił tego bez riposty, mówiąc: – Tak, ja jestem lobbystą polskiej wsi.

Chyba największą różnicę zdań między PiS a Suwerenną Polską unaoczniła jedna z wypowiedzi Zyski, która była skierowana niebezpośrednio do Kowalskiego. W pewnym momencie były wiceminister klimatu stwierdził: – Albo wychodzimy z Unii Europejskiej i jedziemy dalej na węglu, a jeżeli nie – to musimy te reguły i zasady szanować oraz stosować, inaczej nasze firmy nie wytrzymają konkurencji.

Reklama

Komentarze

    Reklama