Sąd unieważnia decyzję Trumpa. Chodzi o miliardy dolarów na czystą energię
Sąd federalny w Waszyngtonie zablokował decyzję administracji Donalda Trumpa o anulowaniu 7,6 mld dolarów grantów na projekty energetyczne w stanach popierających w 2024 roku Kamalę Harris. Uznano, że selekcja beneficjentów według klucza wyborczego była nielegalna, ponieważ naruszała konstytucyjny wymóg równej ochrony prawa.
Chodzi o stany, w których wyborcy w listopadowych wyborach prezydenckich w 2024 roku opowiedzieli się za Kamalą Harris, a administracja miała dobierać granty do skasowania już po wyborach, kierując się wynikiem głosowania w tych stanach.
Jak podaje agencja AP, w pierwszej reakcji Departament Energii oświadczył, że nie zgadza się z rozstrzygnięciem i że podtrzymuje własny przegląd wydatków, w którym miał oceniać projekty indywidualnie pod kątem potrzeb energetycznych oraz opłacalności ekonomicznej. Równolegle szef budżetu w Białym Domu Russell Vought pisał w mediach społecznościowych, że „agenda klimatyczna lewicy jest wygaszana”, co wzmocniło przekaz, iż decyzja miała także wymiar polityczny.
Sąd wskazuje na naruszenie konstytucji
Sąd podkreślił, że administracja de facto przyznała, iż decyzje o wstrzymaniu finansowania podejmowano głównie dlatego, że beneficjenci działali w stanach, których wyborcy nie poparli Trumpa. Sędzia ocenił, że rząd nie wykazał, w jaki sposób takie świadome różnicowanie może w racjonalny sposób realizować wskazywany interes publiczny, ponieważ nawet krytyczna ocena projektów nie uzasadnia doboru grantobiorców według wyniku głosowania w poszczególnych stanach.
W relacji AP mowa jest o setkach projektów realizowanych w 16 stanach Wszystkie stany objęte cięciami poparły Harris, a administracja argumentowała, że programy nie odpowiadały potrzebom energetycznym kraju albo nie były ekonomicznie uzasadnione.
Sąd ocenił jednak, że gdy państwo rozdysponowuje środki publiczne, to nie może celowo karać beneficjentów tylko dlatego, że znajdują się w politycznie nieprzychylnych regionach, ponieważ taki mechanizm podważa zasadę równego traktowania. Podkreślono, że władza musi umieć pokazać logiczny związek między celem polityki a kryterium selekcji, a w tej sprawie takiego związku nie wykazano.
Pod hasłem czystej energii, na którą miały iść rządowe dotacje, kryły się nie tylko OZE, lecz także inne projekty. Obejmowały one fabryki baterii i magazynów energii, programy wodorowe, modernizacje sieci elektroenergetycznej oraz przedsięwzięcia związane z wychwytem dwutlenku węgla, czyli całe zaplecze technologiczne, które ma umożliwić dekarbonizację przemysłu i systemu elektroenergetycznego.
Wśród przykładów wymienianych przez media, są szczególnie wysokie kwoty przypisane do projektów wodorowych. Cięcia miały obejmować do 1,2 mld dolarów na kalifornijski hub wodorowy oraz do 1 mld dolarów na projekt wodorowy w północno zachodniej części USA, podczas gdy zwolennicy transformacji twierdzili, że oszczędzono projekt wodorowy w Teksasie oraz projekt obejmujący Wirginię Zachodnią, Ohio i Pensylwanię.