Reklama

Analizy i komentarze

Drewno jako OZE? MAE przyznaje, że to problematyczne [KOMENTARZ]

Fot. Pexels

Unijny cel generacji energii z OZE na 2020 r. dla Polski  15 proc. W latach 2019-2020 mało kto wierzył, że uda się go osiągnąć. W końcu w 2016 r. zamroziliśmy branżę wiatrową wprowadzając ustawę 10H. Co prawda co najmniej od 2018 r. dynamicznie rozwijała się fotowoltaika, ale 2020 r. to jeszcze nie był szczyt boomu.

Reklama

Jeszcze w 2019 r. Forum Energii szacowało, że udział odnawialnych źródeł w miksie wynosi ok. 11,5 proc. FE grzmiało, że nie ma szans, że 15 proc. w 2020 r. jest „poza zasięgiem".

Reklama

Jakie musiały przynieść wieści, że na koniec 2020 r. udział źródeł odnawialnych w polskim ciepłownictwie, transporcie i energetyce wyniósł... 16,12 proc. Żadna rewolucja nie nastąpiła w rok. Jednak nastąpił skok ostatecznie z 12 proc. w 2019 r. Chodzi oczywiście o zmianę metodologii – do pozyskiwania energii z odnawialnych źródeł doliczono spalanie drewna.

Ministerstwo Klimatu i Środowiska wraz z Głównym Urzędem Statystycznym zrewidowało dane dotyczące użycia przez gospodarstwa domowe w Polsce drewna jako źródła ciepła. Z danych GUS wynikało, że dla ok. 10 proc. gospodarstw w Polsce drewno jest podstawowym źródłem ciepła, ale łącznie aż 30 proc. korzysta z surowca przy ogrzewaniu, tylko naprzemiennie z węglem.  Koniec końców, z danych GUS dotyczących zakupu drewna (a przecież w niemałym stopniu pozyskiwane jest ono bezpłatnie) wynikało, że w gospodarstwach w Polsce ogółem spala się drewno o kaloryczności 5,3 Mtoe. Dane wysyłane do Eurostatu wskazywały na mniej więcej połowę tej liczby.

Reklama

Podobnego zabiegu wcześniej, w 2018 r., dokonała Chorwacja. Paradoksem był fakt, że spalanie drewna dodano wstecz od 2018 r. do zużycia źródeł odnawialnych, co sprawiło, że 2019 r., w którym Forum Energii zapowiadało kompletną klapę celu OZE na koniec dekady, Polska miała w miksie już 15,4 proc. zielonej energii.

Rzutem na taśmę udało się wypełnić cel. Sposób w jaki tego dokonano zwrócił większą uwagę na stan polskich lasów i ich eksploatację. Za zaliczeniem drewna do odnawialnych źródeł stoi pewna logika, gdyż drzewa ponownie urosną i mogą zostać wykorzystane. W szerszym kontekście argumentów za rozwojem energetyki odnawialnej mającej na celu redukcję emisji zaliczanie do niej drewna nie ma żadnego sensu. Wysiłki na rzecz walki z ociepleniem klimatu przecież mają na celu również chronić środowisko. Drzewa przecież pochłaniają CO2 i służą w rozmaitych instrumentach polityki klimatycznej tj. certyfikaty węglowe. Wstrzymanie deforestacji to przedmiot wielu porozumień międzynarodowych i priorytet dla szeregu państw.

W Polsce sytuacja jest dwuznaczna. Z jednej strony do 2018 r. konsekwentnie wzrastała wycinka lasów i pozyskiwanie drewna w ten sposób, ale z drugiej powierzchnia gruntów leśnych również się rozszerza . SmogLab wskazuje na fakt, że import biomay drzewnej do Polski od 2010 r. do 2020 r. wzrósł o 917 proc. do 2,19 Mt. Ponad 80 proc. z tej puli stanowi drewno z Białorusi .  

Uciekające ciepło

Międzynarodowa Agencja Energii (IEA) przyznała się do "słabości" w sposobie liczenia energii z biomasy w krajowych statystykach po tym, jak kilka krajów UE zgłosiło nagły wzrost spalania drewna w budynkach mieszkalnych, aby osiągnąć swoje cele w zakresie energii odnawialnej na rok 2020.

Biomasa jest często przedstawiana jako pomijany gigant energetyczny, a Komisja Europejska twierdzi, że jest ona "głównym źródłem energii odnawialnej w UE, z udziałem wynoszącym prawie 60%" - więcej niż wiatr i słońce razem wzięte.

Te liczby są prawdopodobnie zawyżone z powodu sposobu liczenia biomasy w statystykach UE dotyczących energii odnawialnej, zwłaszcza gdy jest ona spalana do ogrzewania. Jedynie 30 proc. ciepła uzyskiwanego ze spalania ogrzewa domy, podczas gdy reszta jest po prostu „ucieka" przez komin. Nie znajduje to jednak odzwierciedlenia w oficjalnych statystykach UE, które zakładają, że 100% biomasy jest spalane efektywnie. Inne odnawialne technologie grzewcze, takie jak pompy ciepła, które działają na prąd, są mierzone według innej metryki: produkcji energii lub energii użytecznej.

Metryka "energii pierwotnej" używana do pomiaru biomasy znajduje odzwierciedlenie nie tylko w statystykach UE, jest to międzynarodowa konwencja, która jest również stosowana przez większość krajów na świecie, a także przez ONZ i Międzynarodową Agencję Energii.

Fatih Birol, szef MAE, przyznał, że statystyczna luka pomiędzy energią pierwotną a użytkową jest problematyczna i należy się nią zająć. "Obecna metodologia, moim zdaniem, ma pewne słabości. Ta kwestia zasługuje na dokładne rozważenie przez nasze rządy, a także przez przemysł" – stwierdził w rozmowie z Euractiv.com.

Nie tylko Polska

Polska bowiem nie była jedyna. Poza wspomnianą Chorwacją metodologię zmieniły Węgry i Słowacja. Budapeszt w 2015 r. zmieniły swoją metodologię oceny zużycia drewna w budynkach mieszkalnych i zastosował ją wstecz od 2010 r.

"Rezultatem był 250-procentowy wzrost z dnia na dzień w zgłoszonym zużyciu drewna w budynkach mieszkalnych, co następnie pozwoliło Węgrom twierdzić, że przekroczyły w tym czasie swój wymagany przez UE cel w zakresie energii odnawialnej" - czytamy w raporcie Partnership for Policy Integrity (PFPI) z 2020 r.  Na Słowacji udział odnawialnych źródeł energii w miksie energetycznym nagle skoczył z 11,9% do 16,9% w 2019 roku po tym, jak przeprowadzono ankietę wśród gospodarstw domowych, aby oszacować ich wykorzystanie biomasy w ogrzewaniu i chłodzeniu.

Suma summarum, z raportu PFPI wynika, że spalanie biomasy stałej stanowiło około 40 proc. energii zaliczanej do celu UE w zakresie odnawialnych źródeł energii w 2020 r.

Pochłaniacz

Włączenie biomasy jako odnawialnego źródła ogrzewania ma konsekwencje wykraczające poza statystyki: Może być również znaczącym czynnikiem napędzającym emisję globalnego ocieplenia. Aby osiągnąć neutralność klimatyczną do 2050 r., UE wyznaczyła cele dotyczące zwiększenia magazynowania CO2 w lasach, glebach i innych pochłaniaczach ziemi, które wysysają dwutlenek węgla z atmosfery i pomagają łagodzić globalne ocieplenie.

Według najnowszych badań , Unia Europejska szybko traci leśne pochłaniacze dwutlenku węgla, a pozyskiwanie drewna na biomasę jest kluczowym czynnikiem powodującym tę utratę.

Zużycie energii z biomasy wzrosło ponad dwukrotnie w całej UE od 1990 roku, a większość tego wzrostu nastąpiła od 2002 roku, po tym jak UE wydała pierwszą dyrektywę zaliczającą biomasę do energii odnawialnej.

Reklama

Komentarze

    Reklama