- WIADOMOŚCI
- ANALIZA
Koniec rozejmu na Ukrainie. W bój ruszą żołnierze i "broń energetyczna"?
Moskwa usztywnia gazowe stanowisko wobec Ukrainy, która dodatkowo boryka się z coraz większym deficytem węgla niezbędnego dla lokalnych elektrociepłowni. Jednocześnie wzrasta napięcie w Donbasie, do którego w dużych ilościach napływają rosyjscy żołnierze, broń specjalistyczna i wozy bojowe.
Jak informuje agencja Ria Novosti: minister energetyki FR, Aleksandr Nowak, poinformował że porozumienie gazowe z Ukrainą osiągnięte przy współudziale UE "nie jest prawnie wiążące". Zdaniem polityka to "dokument polityczny" będący w istocie "oświadczeniem woli stron", który "nie odzwierciedla podpisanych umów" [1]. Tym samym strona rosyjska zaakcentowała, że tzw. "pakiet zimowy" przedstawiony przez Brukselę jako wielki sukces może zostać w dowolnym momencie wypowiedziany. Postawa Moskwy nie jest zaskoczeniem. Podczas rozmów trójstronnych wynegocjowano czasową cenę sprzedawanego Ukrainie rosyjskiego gazu (378,2 $ za tys. m3 [2]), jego dodatkowe dostawy w oparciu o system przedpłat a także sposób uregulowania zadłużenia Kijowa, jednak wyraźnie podkreślono, że ustalenia są czasowe. Szczególne wątpliwości co do okresu obowiązywania "pakietu zimowego" (oficjalnie do marca 2015 r.) budziło to, że koszt surowca dla Ukrainy zredukowano za pomocą decyzji rządu FR tj. obniżenia ceł a nie poprzez sporządzenie stosownego aneksu do rosyjsko-ukraińskiej umowy długoterminowej [3]. Wypowiedź Aleksandra Nowaka to tym samym jedynie logiczny efekt prowizorycznych porozumień jakie zapadły pod koniec października.
Jak widać gazowe bezpieczeństwo Ukrainy w okresie zimowym prezentuje się dość iluzorycznie. Na domiar złego negatywna sytuacja panuje także w sektorze węglowym odpowiedzialnym za 35% zapotrzebowania energetycznego państwa nad Dnieprem. Zapasy elektrowni cieplnych opalanych "czarnym złotem" kończą się a działania rządu w Kijowie zmierzające do zmniejszenia deficytu tego surowca -dotąd pozyskiwanego głównie w Donbasie- nie przynoszą wymiernych efektów [4]. To z tego powodu ukraińskie Ministerstwo Energetyki i Przemysłu poinformowało o rozmowach jakie są prowadzone z separatystami w sprawie ewentualnego zakupu węgla z kopalni znajdujących się pod ich kontrolą [5].
Jak widać Ukraina pozostaje zakładnikiem Rosji i jej popleczników w kontekście energetycznym. To bardzo niepokojące zjawisko w związku ze stopniową erozją Porozumień Mińskich i pojawianiem się coraz większej liczby przesłanek świadczących o tym, że Moskwa i sterowane przez nią marionetkowe "republiki" szykują się do spotęgowania presji na Kijów. Jak informuje Dmytro Tymczuk, ukraiński analityk wojskowości, tylko w ostatnich dniach strona rosyjska postawiła w stan gotowości wojska pograniczne FSB i dyslokowała wzdłuż obwodu donieckiego pododdział operacyjno-taktycznych kompleksów rakietowych Iskander. Ponadto do Doniecka napływają posiłki dla rebeliantów w postaci żołnierzy, sprzętu specjalistycznego (zestawy S-300) i wozów bojowych, które są przemalowywane w ukraińskie barwy. Według niektórych źródeł separatyści skoncentrowali już grupy uderzeniowe liczące 25 tys. ludzi i około 100 czołgów [6].
Czy dojdzie do wznowienia działań na pełną skalę w obrębie toczącego się od wielu miesięcy rosyjsko-ukraińskiego konfliktu? A jeśli tak to czy przy okazji zimowych chłodów w bój ruszą nie tylko żołnierze i ciężki sprzęt, ale także broń energetyczna? Niestety nie można tego wykluczyć.