Reklama

Gaz

Koniec kadencji Zarządu PGNiG pod znakiem nagród w Europol Gazie. Co z Baltic Pipe?

  • Fot. Maj. Steve Hart/U.S. Air Force
    Fot. Maj. Steve Hart/U.S. Air Force

Do 30 września musi zostać podjęta decyzja o ewentualnym przedłużeniu kadencji obecnego Zarządu PGNiG, który zmaga się z ostrym kryzysem informacyjnym związanym z nagrodami wypłaconymi w ramach spółki Europol Gaz. Tymczasem rozmowy dotyczące budowy gazociągu Baltic Pipe i towarzyszącej mu infrastruktury wkraczają w decydującą fazę. 

Nagrody w Europol Gazie i sprawa „Misiewiczów”

Opozycja parlamentarna promuje obecnie akcję „Misiewicze”, której celem jest wykazanie nadużyć w zakresie obsadzania stanowisk w kluczowych firmach z udziałem skarbu państwa oraz ich funkcjonowania. Tymczasem Rzeczpospolita ujawniła kwestię przydzielenia w czerwcu br. wysokich nagród dla menadżerów spółki Europol Gaz, która jest joint venture PGNiG i Gazpromu. Trafiły one m.in. do Piotra Woźniaka i Janusza Kowalskiego, a więc najważniejszych osób w polskim gigancie gazowym.

Stanowisko PGNiG

Wspomniani menadżerowie odpierają ataki Rzeczpospolitej twierdząc, że wypłacenie nagród w ramach Europol Gazu (gdzie decyzje zapadają w ramach polsko-rosyjskiego konsensusu) nie było „samowolką”. Co ciekawe 22 czerwca Rada Nadzorcza tej spółki zarekomendowała ich przyznanie oraz wypłatę dywidendy. Natomiast Walne Zgromadzenie, które rozpoczęło się 27 czerwca zatwierdziło pierwszy z wymienionych elementów, ale nie zgodziło się na drugi (przerwano obrady tuż przed ostatnim punktem programu). Może to sugerować, że PGNiG "podjął grę" z Rosjanami, a zgodę na taki ruch otrzymał z dużo wyższego szczebla niż ministerialny. 

Tym bardziej, że aspekt wypłaty dywidendy Gazpromowi, który szuka pieniędzy na realizację Nord Stream 2 wydaje się istotny. Europol Gaz zgodnie ze swoim statutem może osiągać maksymalny zysk roczny na poziomie 21 mln zł. Nadwyżka jest niwelowana polityką firmy w następnych latach bądź odkładana na kontach bankowych. Istnieje możliwość wypłaty tych środków w przypadku zgody polskich i rosyjskich udziałowców – tyle, że pieniądze te stanowią oś sporu obu firm. Według prezesa PGNiG Piotra Woźniaka zgoda polskiego udziałowca na wypłatę nagród (ze względu na zasadę symetrii zarówno dla Rosjan jak i Polaków) miała skutkować zamrożeniem 200 mln euro w PKO BP (sukcesem ma być ich ulokowanie w kraju).

Stanowisko przeciwników PGNiG

Przeciwnicy wypłacenia nagród twierdzą natomiast, że to kolejny dowód na łamanie wszelkich norm w spółkach obsadzanych według partyjnego klucza. Nagrody w Europol Gazie to zresztą tylko element wysuwanych zarzutów. W ramach akcji „Misiewicze” poinformowano np., że Maciej Szota, były radny PiS z Inowrocławia i właściciel baru szybkiej obsługi z kebabem w lipcu 2016 roku został wicedyrektorem departamentu ds. badań w PGNiG.

Pikanterii sprawie dodaje fakt, że wśród krytyków przydzielenia nagród w Europol Gazie można znaleźć nie tylko opozycję parlamentarną, ale również Marka Suskiego (PiS) tj. Przewodniczącego sejmowej Komisji do spraw Energii i Skarbu Państwa. „To rzeczywiście jest powód do tego żeby wysłać tam kontrolę i zawiesić Zarząd” – stwierdził w Radiu Zet.  Co ciekawe według informacji Rzeczpospolitej wyjaśnień od Zarządu PGNiG zażądała Rada Nadzorcza spółki (co jest zabawne, bo bez jej decyzji nie doszłoby do wypłacenia nagród).

Przeciwnicy gratyfikacji finansowych twierdzą ponadto, że największa spółka gazowa w Polsce uprawia „spin” o rosyjskim ataku informacyjnym na Zarząd PGNiG, który chce zdywersyfikować dostawy gazu do Polski poprzez budowę tzw. Korytarza Norweskiego, w skład którego będzie wchodzić gazociąg Baltic Pipe i towarzysząca mu infrastruktura (chodzi o import norweskiego gazu).

Kto ma rację? Co dalej?

Jako komentator nie chcę rozstrzygać kto w sporze o wypłacenie nagórd menadżerom Europol Gazu ma rację. Postanowiłem rzetelnie opisać sytuację, a czytelnicy sami mogą wyciągnąć z niej wnioski. To co mnie interesuje to kwestia tego co dalej…

Nie jest tajemnicą, że Piotr Woźniak i Janusz Kowalski, którzy otrzymali gratyfikacje finansowe w ramach joint venture PGNiG i Gazpromu należą do twardych i zdecydowanych zwolenników sięgnięcia po gaz z Norwegii. Według dobiegających do mnie informacji rozmowy z Norwegami i Duńczykami wkraczają właśnie w decydującą fazę. Trzeba w tym miejscu zaznaczyć, że w samym PiS nie brakuje przeciwników projektu budowy Korytarza Norweskiego czy szerzej Korytarza Północnego (tzn. rozbudowanego terminalu LNG + gazociągu Baltic Pipe i towarzyszącej mu infrastruktury). Tymczasem do 30 września musi zostać podjęta decyzja o ewentualnym przedłużeniu kadencji obecnego Zarządu PGNiG…

Bez względu na to czy „rosyjska wojna informacyjna” wymierzona w Piotra Woźniaka i Janusza Kowalskiego jest faktem czy jedynie produktem korporacyjnego PR-u warto spojrzeć szerzej i zastanowić się nad tym jak zmiana tych menadżerów wpłynie na realizację koncepcji sprowadzania do Polski 17,5 mld m3 nierosyjskiego gazu?

Moim zdaniem negatywnie i nie chodzi tu jedynie o ich osobiste przymioty, ale przede wszystkim newralgiczny moment rozmów między spółkami zaangażowanymi w projekt Korytarza Norweskiego. Warto przypomnieć, że w listopadzie zostanie zaprezentowane studium wykonalności gazociągu Baltic Pipe i przyjdzie czas na konkretne decyzje.

Zobacz także: Rosyjski nacisk na EuRoPol Gaz - nagrody za aktywa

Zobacz także: PGNiG wyjaśnia kwestię nagród w EuRoPol Gazie

 

Reklama

Komentarze

    Reklama