Wiadomości

"Polska gospodarka już traci miliardy w wyniku zmian klimatu" [WYWIAD]

Zdjęcie ilustracyjne
Fot. Canva.com

Można tak powiedzieć, czego dowodzi m.in. nasza analiza, a dotyczy wszak jedynie jednego aspektu gospodarki. (...) Niemniej szacunki strat ponoszonych przez gospodarki wysoko uprzemysłowione w następstwie zmian klimatu wynoszą setki miliardów dolarów rocznie, wg szacunków Morgan Stanley skumulowany koszt naturalnych katastrof w skali całego świata w latach 2016-2018 wyniósł ok. 650 mld USD - mówił w rozmowie z Energetyka24.com Szymon Ogórek, analityk Polskiego Instytutu Ekonomicznego, współautor raportu "Gospodarcze koszty suszy dla polskiego rolnictwa".

Daniel Czyżewski, Energetyka24.com: Ile pieniędzy tracimy przez suszę?

Szymon Ogórek, Polski Instytut Ekonomiczny: Oszacowanie kosztów suszy nie jest prostym zadaniem, ponieważ poza bezpośrednimi jej kosztami, takimi jak straty w produkcji rolniczej, występują jeszcze koszty pośrednie (powstające w następstwie kosztów bezpośrednich i wynikające ze złożonych i wielostronnych połączeń biznesowych oraz szoków podażowych na rynku produktów spożywczych), które są duże trudniejsze do oszacowania. Z naszych szacunków wynika, że przeciętna roczna suma strat w trzech kategoriach upraw (bulwiaste, zboża, oleiste) w zależności od zastosowanego wskaźnika wynosi od ok. 3,9 mld PLN, do nawet 6,5 mld PLN (według przeciętnych cen bieżących w skupach w danym województwie), przy dość dużym zróżnicowaniu zarówno przestrzennym pomiędzy województwami jak i czasowym pomiędzy poszczególnymi latami. I tak przestrzennie wpływu suszy doświadczają zwłaszcza trzy największe polskie województwa: wielkopolskie, mazowieckie i lubelskie, ale też mniejsze województwo klimatologicznie wyróżniające się niską ilością opadów, a więc kujawsko-pomorskie, a biorąc pod uwagę zmienną czasową, straty w plonach największe były w szczególnie suchych latach, jak np. 2006 lub 2015.

Czytaj też

Warto dodać, że skupiliśmy się wyłącznie na stratach finansowych w produkcji rolniczej z uwzględnieniem najważniejszych grupy upraw: zbóż, roślin bulwiastych (ziemniaków i buraków cukrowych) oraz roślin oleistych (rzepaku, rzepiku i słonecznika), które to łącznie stanowią ok. 80 proc. powierzchni zasiewów w Polsce, a analiza obejmuje lata 2004-2020. Jest to więc wycinek rzeczywistych strat i nie obejmuje całości szkód środowiskowych i gospodarczych wyrządzanych przez susze, które w całej gospodarce z pewnością są wyższe.

Powyższe szacunki dotyczą też polskich warunków, globalnie skumulowane straty finansowe powodowane suszą oczywiście są dużo wyższe. Przykładowo: wg szacunków Komisji Europejskiej w skali całej EU średnioroczny koszt finansowy suszy to ok. 9 mld EUR, czyli ponad 40 mld PLN, z czego około połowa to straty przypadające na rolnictwo. Najwyższe straty ponoszą państwa Europy Południowej, czyli Hiszpania i Włochy: w przeliczeniu na PLN ok. 7 mld rocznie. Dane te pochodzą sprzed kilku lat, a w bieżącym roku mieliśmy do czynienia z najcieplejszym latem na półkuli północnej oraz z historyczną suszą w kilku regionach świata, która szczególnie dotknęła państwa na zachodzie i południu Europy, więc straty te w tym roku zapewne były większe.

Czy da się oszacować ile będziemy tracić za 5, 10, 15 lat? Jeśli tak to w jakich przedziałach to są liczby?

Przy założeniu stałego wzrostu średniej temperatury powietrza niedobór wody i problem suszy będzie się jeszcze bardziej pogłębiać, co będzie oznaczała ryzyko większych strat. Susza jest jednym z najbardziej kosztownych zjawisk o charakterze naturalnym, tak więc ekonomiczne (i nie tylko) konsekwencje będą coraz bardziej dotkliwe. Potencjalne działania zapobiegawcze bądź łagodzące wpływ suszy są w stanie ograniczać skalę negatywnego oddziaływania, ale jeśli będą one niewystarczające, to możemy założyć, że rosnąca presja ze strony zmian klimatu będzie przyczyniać się do wzrostu kosztów finansowych ponoszonych przez gospodarki wielu państw. Szacunki dotyczące naszego regionu Europy, opracowane przez Komisję Europejską, zakładają że roczne straty ponoszone w wyniku suszy będą utrzymywać się na zbliżonym poziomie lub będą się zwiększać w stosunkowo niewielkim stopniu. Inaczej to wygląda na zachodzie i południu Europy, ponieważ są to obszary najbardziej narażone na skutki suszy i gdzie jej wpływ może doprowadzić do nawet kilkukrotnego wzrostu kosztów. Per saldo w skali zarówno UE jak i całego kontynentu  należy również spodziewać wzrostu kosztów ponoszonych w wyniku suszy.

Czy można powiedzieć, że nasza gospodarka już traci w wyniku zmian klimatu?

Można tak powiedzieć, czego dowodzi m.in. nasza analiza, a dotyczy wszak jedynie jednego aspektu gospodarki. Oczywiście różne sektory gospodarki będą reagować w różny sposób, a zmiana klimatu też wpływa na relacje w handlu międzynarodowym, w tym międzynarodową specjalizację i podział produkcji, co z kolei może korzystnie wpływać na niektóre branże lub przedsiębiorstwa bardziej nastawione na eksport. Niemniej szacunki strat ponoszonych przez gospodarki wysoko uprzemysłowione w następstwie zmian klimatu wynoszą setki miliardów dolarów rocznie (wg szacunków Morgan Stanley skumulowany koszt naturalnych katastrof w skali całego świata w latach 2016-2018 wyniósł ok. 650 mld USD). Tegoroczne badania ekonomistów z Uniwersytetu w Cambridge dowodzi, że zmiana klimatu mają negatywny wpływ na wyniki w wielu sektorach gospodarki Stanów Zjednoczonych, w tym też na ogólną produktywność i zatrudnienie. Również niedawna analiza dokonana przez zespół naukowców ze Stanów Zjednoczonych, obejmująca wpływ zmian klimatu na gospodarki 174 państw w długim już od strony klimatologicznej okresie 1960-2014 pokazuje, że wpływ wzrostu temperatury powietrza niekorzystnie wpływa na wzrost gospodarczy (co ciekawe – dla opadów atmosferycznych nie wykazano istotnej statystycznie zależności), choć efekty te w poszczególnych państwach są zróżnicowane, na co oczywiście ma wpływ tempo wzrostu średniej temperatury powietrza, ale też odporność na zmianę klimatu.

Czytaj też

Porozumienie paryskie zakłada utrzymanie wzrostu średniej globalnej temperatury do 1,5 st. C do 2050 r. Jak kolejne poziomy jej wzrostu wpłyną na plony w Polsce i jakiego rzędu to mogą być straty?

W badanym przez nas okresie (a więc lata 2004-2020) przeciętna temperatura na ziemi była o około 1°C wyższa niż w czasach sprzed rozwoju przemysłu. Jak dowodzimy w naszej pracy: dalszy wzrost o 1°C oznacza zatrzymanie się jej na celu Porozumienia paryskiego. Wzrost o kolejny stopień, czyli do poziomu 2°C jest pesymistycznym scenariuszem, bo zakłada globalne ocieplenie o 3°C względem czasów przedprzemysłowych. Tak daleki szacunek jest jednak dość nieprecyzyjny, ponieważ przy tak dużym wzroście ogólne zmiany klimatu na Ziemi mogą wpływać na rolnictwo na najróżniejsze sposoby, co oznacza wzrost niepewności w prognozie zmian. Niemniej już teraz możemy obserwować istotny wpływ zmian temperatury powietrza na plony zbóż. Ten wpływ jest mniejszy niż ogólny wpływ susz, ponieważ na suszę składa się wiele czynników oprócz temperatury, w tym ilość opadów atmosferycznych oraz wielkość retencji (zatrzymywania wody) w glebie. Ponadto, gdy mówimy o zmianach klimatu w kontekście wzrostu temperatury, zwykle mamy na myśli globalną średnią temperaturę, która nie ma równomiernego przełożenia na średnią temperaturę powietrza w każdym regionie ziemi, dlatego tak jak już wspominaliśmy, pewne części kontynentu, takie jak basen Morza Śródziemnego oraz Europa Zachodnia są dużo bardziej narażone na wzrost częstości występowania suszy, inne, głównie Europa Północna i Północno-Wschodnia, w wyniku dalszego wzrostu temperatury, a w jej następstwie spodziewanego wzrostu ilości opadów atmosferycznych nad tym regionem, najprawdopodobniej będą liczyć się nawet ze zmniejszaniem się ryzyka występowania suszy. Europa Środkowa, w tym Polska, znajduje się pomiędzy tymi kategoriami, tzn. ryzyko wzrostu częstości występowania suszy jest, ale nie tak duże jak na południu i zachodzie naszego kontynentu.

I tak w Polsce od połowy XX w. średni wzrost temperatury powietrza wyniósł ok. 0,3°C na każde 10 lat. Dekada 2011-2020 była o ponad 2°C cieplejsza niż jeszcze kilkadziesiąt lat temu. W przypadku dalszego wzrostu o 1°C względem okresu badanego (czyli o 2°C względem okresu przedprzemysłowego), otrzymaliśmy wynik, że wielkość plonów spadnie o kolejne kilka procent, podobnie jak w przypadku jeszcze bardziej pesymistycznego wariantu, czyli wzrostu średniej temperatury powietrza o 2°C względem analizowanego okresu (czyli 3°C względem okresu przedprzemysłowego). Największy ubytek dotyczy kategorii roślin bulwiastych (ziemniaków i buraków cukrowych): susza sprawiła, że ubytek plonów w badanym okresie 2004-2020 sięgnął 10 proc., dalszy wzrost o 1°C sprawi, że będzie to 14 proc., natomiast w przypadku wzrostu o 2°C ubytek wyniesie nawet 19  proc.. W przypadku zbóż jest to odpowiednio 7 proc., 11 proc. i 14 proc., a w przypadku roślin oleistych (rzepaku, rzepiku i słonecznika) 6 proc., 9 proc. i 13 proc.. Należy jednak pamiętać, że nasze szacunki dotyczą pewnych założeń, a te, np. w wyniku działań zapobiegawczych lub adaptacyjnych, mogą się zmienić. Szacuje się, że ograniczenie wzrostu średniej temperatury powietrza do 1,5°C w 2100 r. pozwoli zmniejszyć straty ekonomiczne w wyniku suszy w Europie nawet o ok. 25 mld EUR rocznie.

Skutki suszy można łagodzić, zmniejszyć straty. W jaki sposób i kto mógłby, powinien się tym zająć?

Zalecane działania dotyczą m.in.: zmniejszania tempa spływu wody przez zaniechanie nadmiernej melioracji, naturalizację rzek, ochronę bagien, mokradeł i lasów. Wszystko to wiąże się ze zmianami w procedurze wydawania decyzji wodno-środowiskowych i dokładniejszym wdrażaniu odpowiednich dyrektyw unijnych, ustawy o ochronie środowiska naturalnego i ekologicznej polityce rolnej. Pośredni wpływ mają oczywiście też kwestie związane z m.in. z ograniczeniem skali marnotrawstwa żywności i bardziej zrównoważonego rozwoju, a także związane z monitoringiem suszy i systemami wcześniejszego ostrzegania, choć w tym zakresie zarówno w Polsce jak i na szczeblu europejskim sytuacja się poprawiła.

Działania redukujące wpływ suszy wymagają również porozumienia zarówno między różnymi podmiotami wewnątrz państw, jak i współpracy na szczeblu ponadnarodowym. W państwach UE część rozwiązań może zostać wdrożona w obrębie wspólnej polityki rolnej, czy też obszarów wiejskich. Generalnie uważa się, że koszty niepodejmowania żadnych działań są wielokrotnie wyższe od podjęcia działań zapobiegawczych. Wiele źródeł dowodzi, że podejmowanie działań adaptacyjnych, w czysto ekonomicznym ujęciu, prowadzi do dużych korzyści w przyszłości, mimo że inwestycje mogą wydawać się kosztowne.

Komentarze