Reklama

Wiadomości

2022 rokiem klimatycznego regresu na świecie? [KOMENTARZ]

Fot. Canva.com

Pomimo coraz szerszego zwrotu rządów i korporacji w stronę walki ze zmianami klimatu niemal na całym świecie, ekonomiczne realia postpandemicznego(?) świata mogą sprawić, że nadzieje na zmniejszenie emisji i odchodzenie od paliw kopalnych ponownie nie zostaną wypełnione treścią.

Reklama

Skąd takie wnioski? Globalne emisje dwutlenku węgla po spadku do 34,8 mld ton w 2020 r. spowodowanym ograniczeniem aktywności gospodarczej i społecznej, w 2021 roku wzrosły do 36,3 mld ton, czyli prawie do rekordowego poziomu 36,7 mld ton z 2019 r. Pierwsze prognozy na 2022 r. wskazują, że najprawdopodobniej trend wzrostowy się utrzyma.

Reklama

A przecież jesienią w Glasgow odbył się szczyt klimatyczny COP26, na którym utrzymano cel utrzymania wzrostu średniej globalnej temperatury o 1,5 st. C w porównaniu z epoką przedindustrialną.

Triumfy ropy, Johnson pod presję i smutny Kerry

Reklama

W miarę jak światowa gospodarka podnosi się z wywołanego pandemią zaćmienia, ropa naftowa jest na fali, zbliżając się do poziomu 100 dolarów za baryłkę zaledwie dwa lata po załamaniu się jej ceny nawet do poziomu -40 dolarów. To napełnia portfele i zwiększa wpływy gigantów paliw kopalnych, takich jak Arabia Saudyjska i Rosja, jednocześnie ożywiając przemysł, który przenosi swoją uwagę na inwestycje w czystą energie. Exxon Mobil właśnie udzielił wotum zaufania amerykańskiemu przemysłowi łupkowemu, planując zwiększenie wydobycia o 25% w tym roku w basenie permskim, czyli zagłębiu amerykańskich złóż.

Przy rekordowych cenach gazu, firmy energetyczne zaczęły sięgać po węgiel, mimo że emituje on dwa razy więcej dwutlenku węgla. Nawet Wielka Brytania, która była gospodarzem COP26, stoi w obliczu regresu, gdyż cześć rządzącej Partii Konserwatywnej sprzeciwia się zielonej agendzie i namawia Borisa Johnson do zmiany polityki klimatycznej.

Nic dziwnego, że amerykański wysłannik ds. klimatu John Kerry wydaje się coraz bardziej ponury, wielokrotnie ostrzegając, że świat pozostaje w tyle. "Jesteśmy w tarapatach. Nie jesteśmy na dobrej drodze" - powiedział Kerry podczas spotkania w Izbie Handlowej w ubiegłym miesiącu. Dla wielu punktem kulminacyjnym COP26 było zaskakujące porozumienie zespołu Kerry'ego i ich chińskich odpowiedników, aby wnieść się ponad rywalizację USA-Chiny i wspólnie podnieść wysiłki klimatyczne w tej dekadzie. To porozumienie nadal obowiązuje, ale od tego czasu oba kraje wycofały się ze swoich działań.

Czytaj też

W styczniu Stany Zjednoczone były największym eksporterem LNG na świecie, drugi miesiąc z rzędu odbierając pierwsze miejsce Katarowi. Zużycie węgla wzrosło, produkcja też - o 8% w 2021 r. po latach spadków. Według Energy Information Administration, do 2023 r. produkcja węgla będzie rosła. W Waszyngtonie prezydent Joe Biden walczy o to, by podpisana przez niego ustawa "Build Back Better" i jej podstawowe środki klimatyczne przeszły przez Senat. Wstępna propozycja, wedle której rząd federalny ma przeznaczyć około 555 miliardów dolarów na klimat i czystą energię upadła w wyniku sprzeciwu wszystkich republikanów w Izbie oraz kluczowego demokraty, Joe Manchina z bogatej w węgiel i gaz Zachodniej Wirginii.

Bez tych przepisów klimatycznych Stany Zjednoczone nie będą mogły wypełnić zobowiązań wynikających z Porozumienia Paryskiego.

Demokraci wciąż mają nadzieję na ożywienie ustawy, choć czasu jest niewiele, bo zbliżają się listopadowe wybory parlamentarne. Biden jest teraz pod presją rosnącej inflacji, a zwłaszcza cen benzyny, które mogą zaważyć na jego szansach na utrzymanie kontroli nad Kongresem. W odpowiedzi zaapelował do producentów z OPEC+ o zwiększenie wydobycia, poprosił krajowe firmy naftowe o zwiększenie wydobycia i przekonał narody do przyłączenia się do USA w skoordynowanym uwalnianiu awaryjnych zapasów ropy.

Ciężki oddech Azji

Nowy premier Japonii, Fumio Kishida, odczuwa podobną presję. W zeszłym miesiącu, próbując utrzymać ceny na niskim poziomie, jego rząd ogłosił dotacje dla rafinerii warte około 10 groszy za litr wyprodukowanej benzyny. Na początku lutego rząd ogłosił, że rozważa pójście dalej, aby złagodzić wpływ rosnących cen ropy. Są doniesienia, że stawka dotacji może się potroić.     

Podczas kilku ostatnich spotkań na wysokim szczeblu, najwyżsi urzędnicy chińscy podkreślali bezpieczeństwo energetyczne obok wysiłków na rzecz redukcji emisji dwutlenku węgla.

Podczas gdy najwyżsi przywódcy wielokrotnie podkreślali, że rekordowa budowa elektrowni słonecznych i wiatrowych jest częścią kampanii mającej na celu zabezpieczenie przyszłości energetycznej Chin, nacisk ten nie spowodował jeszcze wymiernych zmian w strukturze energetycznej kraju. Udział węgla i gazu w produkcji energii elektrycznej w Chinach wyniesie w 2021 roku 71%, czyli tyle samo co w 2020 roku.

Po bezprecedensowym kryzysie energetycznym, który dotknął Chiny w drugiej połowie ubiegłego roku, Pekin został zmuszony do zwiększenia wydobycia i importu węgla do rekordowych poziomów. Podczas spotkania partyjnej góry w zeszłym miesiącu, prezydent Xi Jinping powiedział, że bezpieczeństwo łańcucha dostaw powinno być zagwarantowane przy jednoczesnym ograniczeniu emisji, oraz że dostawy węgla powinny być zapewnione, podczas gdy wydobycie ropy i gazu musi "stale rosnąć".

"Cięcie emisji nie ma na celu ograniczenia produktywności lub braku emisji w ogóle" - powiedział Xi, podkreślając, że rozwój gospodarczy i zielona transformacja powinny się wzajemnie wzmacniać. Aby zilustrować swój punkt widzenia, w tym tygodniu Chiny zaoferowały swojemu ogromnemu przemysłowi stalowemu dodatkowe pięć lat na ograniczenie emisji dwutlenku węgla. 

Podobne podejście mają decydenci z innych państw. Największy indyjski wydobywca węgla, państwowa spółka Coal India Ltd., zwiększa produkcję, ponieważ kraj chce zmniejszyć swoją zależność od importu. To kopia uzależnionego od węgla modelu wzrostu gospodarczego, który stosował Zachód, a od którego Indie nie chcą jeszcze odejść, nawet w sytuacji, gdy premier Narendra Modi ogłosił w Glasgow cel zerowej emisji netto do 2070 roku.

Według najnowszego raportu Międzynarodowej Agencji Energetycznej Indie są drugim po Chinach największym konsumentem węgla, a w zeszłym roku ten surowiec odpowiadał za 74% produkcji energii elektrycznej, na drugim miejscu znalazły się źródła odnawialne z 20% udziałem.

Minister energii RPA Gwede Mantashe powiedział szefom firm górniczych 1 lutego, że węgiel będzie używany jeszcze przez dziesięciolecia i że pośpiech w zakończeniu zależności kraju od paliw kopalnych "będzie nas drogo kosztował".

Jednak proporcje te mają się zmienić dzięki ambitnym planom budowy mocy odnawialnych. Miliarderzy Mukesh Ambani i Gautam Adani przyczynili się do tego, że w zeszłym roku inwestycje w alternatywne źródła energii osiągnęły rekordowy poziom 10 miliardów dolarów. Ambani jednak na tym nie poprzestaje. Ma plan zainwestować kolejne 76 miliardów dolarów czyste źródła energii.

UE w kryzysie

Kryzys energetyczny bez wątpienia rzucił cień na debatę Unii Europejskiej o tym, jak wdrożyć Zielony Ład, ambitną reformę gospodarczą mającą na celu osiągnięcie neutralności klimatycznej do 2050 roku. Wiele rządów obawia się, że gwałtowny wzrost cen może osłabić poparcie społeczne dla reform.

W tle mamy, mówiąc delikatnie, napiętą sytuację na wschodzie, groźbę ataku Rosji na Ukrainę i fatalne stosunki Moskwy z Zachodem. To zwiększa ryzyko zakłóceń w dostawach gazu, a także oddala perspektywę spadku rekordowych cen surowca na międzynarodowych rynkach.

W teorii wyższe ceny paliw kopalnych i emisji mogą poprawić względną ekonomikę odnawialnych źródeł energii. Kraje członkowskie zdążyły już poprzeć Europejski Zielony Ład. A ponieważ sondaże konsekwentnie pokazują, że klimat jest jednym z największych zmartwień wyborców w całej Europie, Komisja Europejska najprawdopodobniej będzie wciąż zdeterminowana, aby wcielać w życie programy dekarbonizacji i osiągać kolejne cele redukcji emisji.

Długoterminowy trend w kierunku czystej energii jest niezmienny. Jeśli koszty transformacji zostaną przerzucone na zwykłych ludzi, należy spodziewać się spadku poparcia dla polityk klimatycznych na całym świecie. Jednak koszt bezczynności jest wyższy - wedle wyliczeń brytyjskiej organizacji charytatywnej Christian Aid, dziesięć najgorszych katastrof klimatycznych z 2021 roku kosztowało światową gospodarkę 170 miliardów dolarów.

Jak zawsze, gdy narzekamy na koszty polityki klimatycznej należy również odwrócić pytanie – jakie będą koszty jej braku?

Reklama

Komentarze

    Reklama