- ANALIZA
- KOMENTARZ
- WIADOMOŚCI
Lula wygrał wybory prezydenckie w Brazylii. Co to oznacza dla klimatu?
Autor. X / LulaOficial
Po niższym wyniku w pierwszej turze wyborów, drugą turę wyborów na prezydenta Brazylii wygrywa Luiz Inácio Lula da Silva. Zwyciężył z Flávio Bolsonaro, synem swojego byłego przeciwnika, Jaira Bolsonaro. Daje to nadzieję na utrzymanie bardziej prośrodowiskowych polityk w Brazylii i lepszą ochronę lasów w Amazonii.
W drugiej turze wyborów prezydenckich w Brazylii zwyciężył Luiz Inácio Lula da Silva. Tym samym będzie to jego czwarta kadencja jako prezydenta i druga z rzędu. Wynik jest zaskakujący, bo w pierwszej turze wyborów na początku października otrzymał on mniej głosów niż jego prawicowy przeciwnik, Flávio Bolsonaro, syn Jaira Bolsonaro. Te wybory to także święto obrońców przyrody, którzy obawiali się, że Flávio będzie kontynuował antyekologiczną politykę ojca. Natomiast za rządów Luli wylesianie Amazonii spadło do historycznie niskich poziomów.
Zaskakująca wygrana
Po przeliczeniu wszystkich głosów, niemal 81-letni lewicowy polityk Parii Pracujących otrzymał 51,79 proc. głosów, o 4,4 mln więcej niż Flávio Bolsonaro z Partii Liberalnej. Po ogłoszeniu wyników młodszy Bolsonaro odmówił przyjęcia porażki i zażądał unieważnienia wyników. Powołał się na decyzję sędziego Sądu Najwyższego Crisitano Zanina o przedłużeniu głosowania o dwie godziny w ostatniej chwili – szkopuł w tym, że wnioskowały o to sztaby obu kandydatów.
Sztab Luli wnioskował o przedłużenie głosowania ze względu na „incydenty” dotyczące autobusów dowożących do lokali wyborczych w kilku stanach. Sztab wyborczy Bolsonaro również o to wnioskował ze względu na trudności z dotarciem obywateli do lokali wyborczych z powodu ulewnych deszczy w niektórych stanach. Zarządzenie o przedłużeniu głosowania o dwie godziny pojawiło się około godziny 17:00 czasu lokalnego w Brasilii, tuż przed planowanym zamknięciem lokali wyborczych, a wiele lokali było już zamkniętych.
Jak przekazał CNN Paulo Sotero z Instytutu Brazylijskiego w Centrum Wilsona, przedłużenie głosowania „nie było nieprawidłowością”. Za Flávio Bolsonaro nie stoi również cały aparat państwowy, który umożliwił jego ojcu Jairowi Bolsonaro planowanie zamachu stanu po przegranych z Lulą wyborach prezydenckich w 2022 r. 8 stycznia 2023 r., po zaprzysiężeniu Luli na prezydenta 1 stycznia, zwolennicy Jaira Bolsonaro szturmowali budynki rządowe w stolicy kraju, Brasili. Sędziowie uznali, że do zamieszek podżegał Bolsonaro, którego planem, jak twierdzili, było przywrócenie go do władzy przez wojsko. Obecnie były prezydent (urzędujący w latach 2019-2022) odbywa karę więzienia ponad 27 lat w formie aresztu domowego. Miał nadzieję, że po uzyskaniu władzy przez syna zostanie uwolniony i uzyska miejsce w rządzie.
Botamos pra virar, Brasil! 🇧🇷❤️ Fizemos história nas ruas e nas urnas, com o povo como protagonista de uma caminhada que ainda tem muito pela frente. A democracia venceu, a esperança se fortaleceu e o Brasil segue em frente. Essa vitória é nossa. E vamos fazer muito mais juntos! 💫
— Lula (@LulaOficial) October 26, 2026
Co wygrana Luli oznacza dla przyrody?
Działacze prośrodowiskowi obawiali się, że Flávio Bolsonaro, który zaprzecza antropogenicznej zmianie klimatu, będzie kontynuował antyśrodowiskową politykę ojca. Za rządów Jaira Bolsonaro wylesianie Amazonii wzrosło, a były prezydent dotrzymał obietnicy z kampanii wyborczej z 2018 r., że „nie odda ani centymetra ziemi na rezerwaty dla rdzennej ludności”. Chciał też wycofać Brazylię z Porozumienia Paryskiego na wzór Donalda Trumpa, choć powstrzymali go producenci soi, argumentując, że zagrozi to eksportowi do Europy.
Choć kandydaci nie skupiali się na klimacie w swoich kampaniach, to jasne jest, że Bolsonaro planował ograniczyć wydatki na środowisko i zmniejszyć ograniczenia środowiskowe. Terminem często używanym przez Flávio jest tzw. bezpieczeństwo prawne (segurança jurídica), na którym opierają się nielegalne roszczenia do ziemi należącej do rządu, które umożliwiają wylesianie Amazonii. Duże brazylijskie podmioty żądają prawa do działek w lasach rządowych, które następnie sprzedają hodowcom bydła – lasy są podpalane pod uprawy pasz. Według Bolsonaro obecna zmiana klimatu jest naturalnym cyklem.
Tymczasem Lula podkreślał, że Brazylia zamierza dotrzymać swoich zobowiazań wynikających z Porozumienia Paryskiego. Za jego rządów wylesianie Amazonii spadło o 71 proc. w stosunku do poziomu z 2022 r. Stało się to możliwe dzięki przywróceniu Planu Działań na rzecz Zapobiegania i Kontroli Wylesiania w Amazonii (Plano de Ação para Prevenção e Controle do Desmatamento na Amazônia Legal, PPCDAm). Został on zainicjowany w 2004 r. i zawieszony przez Jaira Bolsonaro. Celem programu jest osiągnięcie zerowego nielegalnego wylesiania do 2030 r. W 2023 r. Lula obiecał osiągnięcie tego celu m.in. poprzez zaostrzenie ścigania przestępstw przeciwko środowisku – dotyczy to nie tylko wycinki, ale też nielegalnego górnictwa i kłusownictwa w Amazonii, a szczególnie terenach zamieszkiwanych przez rdzenną ludność i objętych ochroną środowiska. Plan wzmocnił monitoring satelitarny nielegalnej wycinki lasów oraz zakłada wprowadzenie zachęt finansowych w celu ograniczenia wylesiania i promowania zrównoważonych działań. Ponadto w 2023 r. Lula powołał Ministerstwo Ludności Rdzennej.
Jednocześnie Lula wspierał nowe odwierty poszukiwawcze ropy naftowej. Wydał zezwolenie na odwiert w pobliżu ujścia Amazonki twierdząc, że potencjalne zyski pozwolą Brazylii sfinansować przejście na paliwa niekopalne.
Brazylia się wyłamała
Choć prezydent USA Donald Trump oficjalnie nie poparł żadnego kandydata, to wciąż przegrana młodszego Bolsonaro jest dla niego ciosem. Jest on sojusznikiem klanu Bolsonaro. Brat Flávio, Eduardo Bolsonaro, przebywa obecnie w USA, gdzie jak twierdzi żyje na „wygnaniu” w obawie przed aresztowaniem w kraju za za zabieganie o interwencję USA w procesie zamachu stanu dokonanego przez jego ojca. Podaje się za przyjaciela Donalda Trumpa i jest negacjonistą klimatycznym.
W Ameryce Łacińskiej przejmują władzę prawicowi, protrumpowscy przywódcy – Abelardo de la Espriella w Kolumbii, Daniel Noboa w Ekwadorze, José Antonio Kast w Chile i Javier Milei w Argentynie. Lula da Silva przełamał ten trend.
Prezydentowi Stanów Zjednoczonych przeszkadzać może, że Lula – prezydent kraju z drugimi największymi złożami metali ziem rzadkich – jest przyjaźnie nastawiony do Chin. Chiny to obecnie największy rynek eksportowy Brazylii. Lula podkreśla też swój opór wobec ceł Trumpa jako obronę suwerenności narodowej i kładzie nacisk na multilateralizm. Biały Dom tymczasem uważa Amerykę Łacińską za tradycyjny obszar wpływów USA. Bolsonaro natomiast chciał zacieśniać współpracę z Waszyngtonem.
Trudne zwycięstwo
Wynik drugiej tury wyborów prezydenckich w Brazylii jest tym bardziej zaskakujący, że w pierwszej turze Lula otrzymał mniej głosów niż Bolsonaro – o 2,2 mln. Jednakże żaden z kandydatów nie uzyskał większości koniecznej do zostania prezydentem. Z sondażu instytutu Datafolha z lipca wynika, że 44 proc. Brazylijczyków ma poglądy polityczne prawicowe lub centroprawicowe, podczas gdy 39 proc. lewicowe lub centrolewicowe. W 2022 r., gdy ostatnio zwyciężył Lula, proporcje te były odwrotne.
Mimo to drugą turę wyborów wygrał lewicowy kandydat. Jako powód odwrócenia wyniku wskazuje się m.in. niską frekwencję, szczególnie wśród grup wyborców częściej popierających Lulę. Po pierwszej turze nastąpiła mobilizacja, a miliony osób dołączyło do kanału w komunikatorze WhatsApp – bardzo popularnym w Brazylii – o nazwie „Armia Luli”, który codziennie wysyłał instrukcje, jak sprawić, by treści popierające urzędującego prezydena stawały się popularniejsze. W czasie kampanii zostały też ujawnione skandale dotyczące młodszego Bolsonaro, chociaż sam Lula nie jest wolny od zarzutów korupcji. Według doniesień medialnych konta Luli na Instagramie miały być blokowane przez Metę w czasie kampanii, podczas gdy profil Bolsonaro i jego kanały na WhastAppie – promowane.
Te rządy prezydenta nie będą łatwe – obecnie brazylijski Kongres jest najbardziej konserwatywny od lat 80. „Łącznie Partia Liberalna Bolsonaro i partie sojusznicze mogłyby kontrolować ponad 280 miejsc w izbie niższej (z 513 miejsc – przyp.) i do 50 miejsc (z 81 miejsc – przyp.) w Senacie, co wystarczyłoby do zapewnienia opozycji wygodnej większości w obu izbach” – podkreślił Reuters.

