Reklama
  • ANALIZA
  • W CENTRUM UWAGI

Nie stać nas na smog. Nawet 30 mld zł kosztów dla NFZ rocznie

Smog wciąż negatywnie wyróżnia Polskę na tle innych państw Unii Europejskiej, powodując 40 tys. nadmiarowych zgonów rocznie i obciążając budżet miliardowymi kosztami. Smog powoduje około ¼ zgonów w wyniku chorób sercowo-naczyniowych, które są główną przyczyną śmierci Polaków.

chłopiec stoi w gęstym dymie zakrywa twarz
Autor. Envato / @Lazy_Bear

Chociaż jakość powietrza w Polsce poprawia się, to smog wciąż przyczynia się do ogromnej liczby nadmiarowych zgonów – szacunkowo 40 tys. rocznie. Obciąża budżet NFZ 30 mld zł dodatkowych kosztów rocznie i obniża PKB o nawet 111 mld zł. O wpływie smogu na zdrowie oraz kosztach dla systemu ochrony zdrowia opowiedział w rozmowie z Energetyką 24 rzecznik prasowy Naczelnej Izby Lekarskiej Jakub Kosikowski.

Jakość wciąż poniżej norm

„Wedle ostatnich raportów polskie powietrze należy do najbardziej zanieczyszczonych w UE. Szacunkowo jego jakość odpowiada za 40 tysięcy nadmiarowych zgonów rocznie” – przekazał Jakub Kosikowski, rzecznik prasowy Naczelnej Izby Lekarskiej. W 2022 r. tylko z powodu zanieczyszczenia pyłem PM2,5 w Polsce zmarło przedwcześnie 34,7 tys. osób i był to drugi „wynik” w Unii Europejskiej, po Włoszech. To ponad 14 proc. wszystkich zgonów przypisywanych pyłowi zawieszonemu w UE.

Według raportu Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska (GIOŚ) dotyczącego 2024 r. jakość powietrza w Polsce poprawiła się pod pewnymi względami. Zmalało roczne stężenia dwutlenku azotu, który jest emitowany przez silniki pojazdów (głównie silniki diesla), spadło także roczne stężenie dwutlenku siarki. Wyniki pomiarów za 2024 r. wskazują również, że stężenia benzo(a)pirenu w pyle zawieszonym PM10 są na podobnym poziomie jak w roku 2023, gdy odnotowano jego najniższy jak dotąd poziom. Według GIOŚ wynika to z ograniczenia emisji z indywidulnego ogrzewania budynków. Niestety, rok 2024, w porównaniu do roku 2023, charakteryzował się nieco wyższymi stężeniami pyłu zawieszonego, zarówno PM2,5, jak i PM10 (wzrost o 7 proc. ), ale w większości województw poziom został utrzymany poniżej polskiej średniorocznej normy.

Problem w tym, że obecnie obowiązująca w Polsce norma znacznie różni się od norm zalecanych przez WHO czy norm, jakie wkrótce wprowadzi UE.

Jesteśmy bardzo daleko od standardów Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). W przypadku pyłu zawieszonego PM10 obecna średnioroczna norma w Polsce to 40 mikrogramów na metr sześcienny powietrza, unijna dyrektywa w 2030 roku ma wprowadzić 20 mikrogramów, czyli dwa razy mniej. Natomiast WHO wskazuje, że zanieczyszczenie PM10 nie powinno przekraczać 15 mikrogramów.
prezes Polskiego Alarmu Smogowego Andrzej Guła w rozmowie z PAP 04.08.2025
Reklama

Nowy produkt regionalny

W Polsce główną przyczyną smogu jest tzw. niska emisja, czyli spalanie paliw stałych – węgla i drewna – w domowych kotłach i piecach. W 2023 r. spalanie w gospodarstwach domowych odpowiadało za 85 proc. emisji pyłu PM2,5 (o średnicy poniżej 2,5 mikrometra), 67 proc. emisji pyłu PM10 (o średnicy poniżej 10 mikrometrów) i 89 proc. emisji wielopierścieniowych węglowodorów aromatycznych, w tym rakotwórczego węglowodoru aromatycznego – benzo(a)pirenu. To substancje, które są głównymi „składnikami” smogu w Polsce, który pojawia się najczęściej zimą. Pyły zawieszone są świetnym „miejscem” do osadzania się innych toksycznych substancji, które z łatwością dostają się wówczas do organizmu.

Tak jak Londyn ma swój imienny smog londyński – charakteryzujący się wysokim stężeniem dwutlenku siarki połączonym z bezwietrzną, mglistą pogodą – Los Angeles – smog typu Los Angeles, fotochemiczny, powstający w słoneczne dni przy dużym natężeniu ruchu ulicznego, składający się głównie z ozonu, tak Polska doczekała się swojego nowego, regionalnego produktu: polskiego smogu, nazywanego też smogiem „wokół komina”. Jak opisał go kardiolog dr hab. Łukasz Kuźma w rozmowie z Polską Agencją Prasową, „występuje on nie tylko w Polsce, ale wszędzie tam, gdzie panują podobne warunki atmosferyczne, a mieszkańcy są biedniejsi i wykorzystują do ogrzewania paliwa gorszej jakości (węgiel, drewno czy śmieci)”.

Przede wszystkim dotyczy małych miast i terenów wiejskich. Formuje się w czasie mroźnych wyżów, w czasie których słońce ogrzewając atmosferę tworzy warunki do inwersji w godzinach nocnych. Wtedy zanieczyszczenia opadają w dół wokół źródeł, takich jak kominy. Są to bardzo drobne pyły zawieszone oraz węglowodory aromatyczne, takie jak benzoalfapiren. Dlatego okazuje się on być bardziej toksyczny dla układu sercowo-naczyniowego niż inne rodzaje smogów.
dr hab. Łukasz Kuźma w rozmowie z PAP 12.05.2024
Reklama

Jak zabija smog?

Pyły zawieszone uszkadzają układ krwionośny i wpływają na układ oddechowy.

Pyły PM2,5 (przyp. Energetyka24) bez problemu penetrują przez śródbłonek w obrębie płuc i działają prozapalnie w całym organizmie. Dla porównania pyły zawieszone PM10 nie przechodzą przez śródbłonek, ale indukują (wywołują) miejscowy stan zapalny w układzie oddechowym.
dr hab. Łukasz Kuźma w rozmowie z PAP 12.05.2024

Jakie dokładnie choroby nasila smog?

W Polsce mamy świadomość, że wpływa na występowanie chorób płuc (przewlekłej obturacyjnej choroba płuc POCHP, astmy, infekcji, raka płuc) i nowotworów (zwłaszcza raka płuc, ale nie tylko, również nowotworów jamy ustnej, gardła, krtani, ale i innych, niezwiązane w układem oddechowym nowotworów). Nie ma za to szerokiej świadomości tego, że powoduje również choroby układu sercowo-naczyniowego (zawały, udary mózgu), niepłodność, powikłania położnicze i zaburzenia rozwoju płodów, zwiększa śmiertelność infekcji (grypa, covid, inne zapalenia płuc), przyczynia się do występowania demencji, czy depresji. Zwiększa też ryzyko występowania cukrzycy.
rzecznik prasowy Naczelnej Izby Lekarskiej Jakub Kosikowski

Jak duży jest to problem? Jak powiedział Jakub Kosikowski: „szacunkowo, wedle badań prowadzonych przez WHO i badań europejskich, zanieczyszczenie powietrza odpowiada za mniej więcej 40 proc. zgonów w wyniku POCHP, 29 proc. na raka płuca, ¼ zgonów w wyniku chorób sercowo-naczyniowych, zwiększa o 20-30 proc. ryzyko astmy dziecięcej”. Choroby układu krążenia pozostają główną przyczyną zgonów w Polsce. Zgodnie z raportem Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego Państwowego Zakładu Higieny (NIZP PZH) „Sytuacja zdrowotna ludności Polski i jej uwarunkowania 2025” w 2023 r. z tego powodu zmarło prawie 37 proc. osób.

Smog po prostu się nie opłaca. W sytuacji obecnego niedofinansowania NFZ nie możemy sobie na niego pozwolić.

Smog poważnie zwiększa obciążenie oddziałów pulmonologicznych, kardiologicznych, neurologicznych ale również innych, dotyczących chorób wymienionych wyżej. Co do kosztów, zależnie od metodologii szacuje się je na 30-111 mld rocznie. Ta większa liczba oznacza całościowy koszt w PKB, ta mniejsza to faktyczne koszty ponoszone przez NFZ w ciągu roku.
rzecznik prasowy Naczelnej Izby Lekarskiej Jakub Kosikowski
Reklama
Reklama
Reklama