Politycy zaczynają "rozumieć" energetykę, ale wciąż zdarzają się wpadki [WYWIAD]

24 lipca 2020, 10:16
krakow-suburb-4931014_1280
Fot. Pixabay

Politycy są coraz lepiej zorientowani w zagadnieniach związanych z bezpieczeństwem energetycznym, ale wciąż zdarzają się im zawstydzające wpadki - mówi w rozmowie z serwisem Energetyka24 dr Krzysztof Księżopolski ze Szkoły Głównej Handlowej.

Jakub Kajmowicz: Wybory już wprawdzie za nami, ale wróćmy jeszcze na chwilę do kampanii. Sporo było w niej energetyki, jak Pan ocenia jakość postulatów podnoszonych przez kandydatów?

dr Krzysztof Księżopolski: Od kilku lat analizuję kampanie – zarówno w wyborach prezydenckich, jak i do sejmu, Parlamentu Europejskiego czy samorządów. Efektem tych analiz są publikowane raporty i artykuły naukowe.  Zdecydowanie widoczny jest wzrost kompetencji polityków w tym trudnym obszarze, a więc następuje jakościowa poprawa poziomu debaty. Specyfika kampanii politycznych, siłą rzeczy posługujących się językiem uproszczonym, stanowi wyzwanie dla partii politycznych oraz kandydatów. Zdarzały się błędy merytoryczne, takie jak: mylenie pojęć, terminów, brak precyzji, czy świadoma manipulacja. Najbardziej jaskrawym było łączenie jakości powietrza ze zmianami klimatu. Warto zauważyć, iż w ostatniej kampanii prezydenckiej praktycznie nie mówiono o kwestiach bezpieczeństwa energetycznego, co różni ją od poprzednich. Stało się tak mimo faktu, że kwestie bezpieczeństwa narodowego są obszarem szerokich uprawnień Prezydenta RP. Kwestią do której najczęściej odnosili się kandydaci była perspektywa neutralności klimatycznej do 2050 roku - szkoda, że nie zaprezentowali szerszego sposobu realizacji tego postulatu. Jest to niestety bolączka należąca do strukturalnych problemów naszej demokracji - zaplecze eksperckie w większości przypadków (oprócz najsilniejszych kandydatów) jest bardzo ograniczone. Ogranicza to możliwość debaty na podstawie danych, co wpływa na jakość polityki, kierując ją w stronę emocji. Proszę wybaczyć mi, że nie będę oceniał jakości programów poszczególnych kandydatów, dokonali tego wyborcy kilka dni temu. 

Czy wynik wyborów wpłynie na politykę energetyczną państwa? Czego powinniśmy się spodziewać?

Prezydent ma ograniczony wpływ na prowadzoną politykę energetyczną, za jej przygotowanie i realizację odpowiada rząd. Z tego powodu wynik wyborów i kontynuacja prezydentury Pana Andrzeja Dudy nie będzie miała charakteru rewolucji w tym zakresie. Jednak wyniki wyborów będą analizowane przez partie polityczne tak aby lepiej odczytywać potrzeby obywateli i formułować programy, które zagwarantują zwycięstwo lub dobry wynik. W badaniach opinii publicznej największe obawy obywateli dotyczą wzrostu cen energii, zdecydowana większość chce samodzielnie produkować energię elektryczną, coraz większą uwagę zwracamy na jakość środowiska naturalnego. Nie będę wchodził w szczegóły, jednak typuję, iż głównymi tematami w następnych wyborach z zakresu polityki klimatycznej i energetycznej będzie: bezpieczeństwo energetyczne (ceny, gaz, OZE), jakość powietrza – rozliczanie rządu za realizację programu Czyste Powietrze oraz zmiany na Śląsku.

Do następnych wyborów trzy lata, możemy założyć, że w tym czasie rozstrzygać będzie się kształt Europejskiego Zielonego Ładu. Co Pan prognozuje?

Z punktu widzenia politycznego zasadniczym podziałem elektoratów partii politycznych w wyborach za 3 lata nie będą kwestie energetyczne czy klimatyczne. Ten stan jak z poprzednich lat zostanie utrzymany. Jednak ich umiejętne akcentowanie może być czynnikiem decydującym o tym, kto będzie rządził. Kluczowe znaczenie będzie miało to w jakim stylu poradzimy sobie z ekonomicznymi efektami pandemii. Oczywiście zależy to od koniunktury w gospodarce światowej, ale również naszych działań w dwóch obszarach: dot. zachowania reguł ostrożności oraz przedsiębiorczości. Jeśli chodzi o reguły ostrożnościowe, to dzięki bardzo sprawnym działaniom rządu udało nam się uniknąć najgorszego scenariusza, jednak obecnie część obywateli nie zachowuje dostatecznego poziomu ostrożności. Obawiam się, iż możemy odczuć efekty tego braku odpowiedzialności i solidarności w najbliższym czasie. Z kolei, jeśli chodzi o naszą przedsiębiorczość, to widzę to bardzo dobrze. Zapowiadanie duże inwestycje rządowe oraz efekty Tarcz Antykryzysowych w połączeniu z naszym etosem pracy, elastycznością i zaradnością rokuje lepiej niż w przypadku innych państw. Będzie jednak ciężko.

Wracając do Europejskiego Zielonego Ładu można go postrzegać jako element odbudowy gospodarki europejskiej i polskiej. Z naszej perspektywy największy potencjał widzę w budowie farm wiatrowych na morzu oraz realizacji programu Czyste Powietrze – czyli termomodernizacji budynków i zmian źródeł ciepła na zeroemisyjne, które będą dawać miejsca pracy na poziomie lokalnym. Z drugiej strony Europejski Zielony Ład to kwestia wydobywania węgla w Polsce i produkcji energii elektrycznej, która w Polsce pochodzi głównie z węgla kamiennego i brunatnego. Są to zatem zagadnienia związane z bezpieczeństwem energetycznym oraz o charakterze społecznym. Tutaj sprawa jest otwarta - zależna od negocjacji z innymi państwami UE w zakresie budżetu i innych kwestii. Zmiany zachodzące w polskim sektorze energetycznym powodują, iż od 2023 nasza sytuacja będzie wyglądać inaczej niż do tej pory, ponieważ będziemy bardzo dobrze zdywersyfikowani infrastrukturalnie dzięki Baltic Pipe i rozbudowie terminala LNG. Ostatni poziom analizy to pytanie na ile będziemy w stanie rozwijać technologie OZE, aby nie być zależnym od ich importu oraz w jakim stopniu wiatr na morzu będzie realizowany przez firmy polskie.

Wracając do przedsiębiorczości - jak Pan ocenia potencjał firm państwowych z perspektywy zasiadania w radzie ds. spółek z udziałem Skarbu Państwa i państwowych osób prawnych, a więc ciała opiniującego rady nadzorcze?

Niestety na to pytanie nie mogę odpowiedzieć wypowiadam się jako pracownik Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie. W radzie obowiązują nas bardzo ścisłe zasady poufności informacji - zarówno formalne i nieformalne. Na temat mojej działalności w radzie rozmawiam wyłącznie z jej członkami. Jestem zwolennikiem pełnej transparentności i zachowania najwyższych standardów, nie wyciągnie mnie Pan na żadne ploteczki. Informacje o działaniach rady znajdują się w BiP i są ogólnodostępne.

Czy wierzy Pan w ponadpartyjne porozumienie w ramach realizacji takich projektów, jak np. elektrownia jądrowa?

Jestem zwolennikiem konsensusu politycznego dotyczącego polityki energetycznej, ponieważ jest to bardzo specyficzna polityka publiczna. Cykle inwestycyjne są długie, wykraczające poza perspektywę czteroletniej kadencji sejmu, ryzyka bardzo zróżnicowane, a efekty długoterminowo wpływają na bezpieczeństwo ekonomiczne i energetyczne. Może jestem zbyt dużym idealistą, ale wierzę, że jesteśmy w stanie osiągnąć konsensus. Chyba dobrym przykładem jest OZE w obszarze prosumenta. Co prawda uważałem, iż konsensus będzie budowany oddolnie, a nastąpiła zmiana odgórna, niemniej ostatnie lata to zdecydowany zwrot w tym kierunku. Dane statystyczne pokazują, iż w Europie w zakresie budowy nowych mocy w OZE jesteśmy w pierwszej trójce pod względem dynamiki wzrostu Również zaprzestanie importu gazu i ropy naftowej z Rosji, mimo dużych oporów ze strony niektórych partii politycznych, niechcących przyznać się do błędnej, a wręcz szkodliwej polityki przed 2015 rokiem mam nadzieję, zdobywa zwolenników. Są to kwestie oczywiste, które stanowią obszar moich badań naukowych, nie możemy finansować agresywnej polityki Rosji kupując z tego kraju gaz i ropę naftową. Sumując mamy przykłady budowania porozumień w pewnych obszarach polityki energetycznej, więc nie widzę powodu, dla którego budowa elektrowni jądrowej miałaby nie być oparta na takiej zgodzie. Szkoda, że nie udało się tego dokonać w zakresie całej polityki energetycznej, ale wszystko jeszcze przed nami. 

Dziękuję za rozmowę.

KomentarzeLiczba komentarzy: 0
No results found.
Tweets Energetyka24