Groźba wstrzymania dostaw gazu realna. Katarskie LNG złagodzi kryzys

17 czerwca 2016, 14:13

Groźba ograniczenia bądź wstrzymania dostaw rosyjskiego błękitnego paliwa do Polski, i to zarówno z obszaru Białorusi, Ukrainy jak i Niemiec, jest realna. Katarskie LNG, które od dzisiaj (17 czerwca) będzie komercyjnie dostarczane do Świnoujścia to ważny krok w procesie zapewnienia Rzeczpospolitej pełnego bezpieczeństwa w obszarze gazu ziemnego.

Pierwsza komercyjna dostawa katarskiego LNG to ważny moment w kontekście budowania bezpieczeństwa energetycznego Polski. Nad Wisłą pojawia się po raz pierwszy w historii znaczny wolumen nierosyjskiego błękitnego paliwa, które będzie pełnić rolę dodatkowego zabezpieczenia gospodarki na wypadek kryzysu gazowego. Mieliśmy z nimi zresztą do czynienia całkiem niedawno. W 2014 r. Gazprom nie realizował nominowanych przez PGNiG zamówień surowca próbując ograniczyć rewersy wspomagające Ukrainę.

Dziś ryzyko nieprzewidywalnych zachowań jest jeszcze większe ponieważ zgodnie z danymi Gaz Systemu projekty Nord Stream i Nord Stream 2 mają zaopatrywać w gaz głównie Europę Środkową, a nie Niemcy. Rodzi to niebezpieczeństwo ograniczenia bądź odcięcia dostaw do Polski także z kierunku zachodniego. Tym bardziej, że w pierwszym, łagodniejszym wariancie niemieckie prawo przewiduje priorytetowe zapełnianie własnych magazynów (należących od niedawna do Gazpromu!), a dopiero później sąsiednich państw znajdujących się w potrzebie. Przyglądając się realiom zaczynamy więc rozumieć znaczenie katarskiego LNG.

To prawda – wolumen dostaw z Kataru nie gwarantuje nam dziś całkowitego bezpieczeństwa. Należy na nie spoglądać jednak jak na element toczącego się od 2009 r. procesu.

Polska powoli wydobywa się z rosyjskiej strefy energetycznych wpływów (o jej istnieniu świadczą choćby: ceny surowca w tej części świata i śledztwo antymonopolowe KE przeciw Gazpromowi). Uruchomienie fizycznego rewersu na Gazociągu Jamalskim, przebudowa interkonektora w Lasowie, uruchomienie łącznika w Cieszynie z Czechami, a dziś początek komercyjnych dostaw do terminalu LNG to fragmenty długofalowych działań poprawiających polskie bezpieczeństwo. 

W 2020 r. oddany zostanie do użytku tzw. Korytarz Północ-Południe, który zintegruje sieci przesyłowe Grupy Wyszechradzkiej i Chorwacji, w 2022 r. sfinalizowane zostaną natomiast inwestycje Korytarza Północnego (prawdopodobnie świnoujski gazoport i Baltic Pipe). Europa Środkowa będzie odtąd zaopatrywana w gaz nie tylko przez Rosjan, ale także Norwegów, Katarczyków i wielu innych dostawców. Terminal LNG jest bowiem elastyczny i import można dostosowywać do potrzeb.

Skoro już o kontrakcie katarskim mowa. Dziś cena dostarczanego w jego ramach surowca jest prawdopodobnie większa niż rosyjskiego (spotowe LNG powinno być tańsze). Z pewnością PGNiG będzie dążyć jednak do renegocjacji umowy. Qatargas nie ukrywa zainteresowania nowymi rynkami w Europie Środkowej - odbył zresztą na ten temat rozmowy z przedstawicielami Polskiego LNG. Redefinicja umowy może być więc oparta na zmniejszeniu ceny LNG w zamian za zwiększenie wolumenu dostaw. Byłyby one następnie sprzedawane także w Czechach czy Słowacji.

Zobacz także: Do Świnoujścia wpływa pierwszy komercyjny ładunek LNG

 

Energetyka24
Energetyka24
KomentarzeLiczba komentarzy: 12
wuka
sobota, 18 czerwca 2016, 14:26

Eskalacja strachu!!Płaćcie więcej za gaz!!Logika???

rob
piątek, 17 czerwca 2016, 15:42

"grozba wstrzymania dostaw gazu realna" czy pan autor spadl z drzewa na glowe ze wypisuje takie brednie?

pl 68 !
piątek, 17 czerwca 2016, 21:03

Na czyje zamowienie ten zalosny dziennikarzyna splodzil takie gowno !?

zniesmaczony propagandą
piątek, 17 czerwca 2016, 18:47

Jak widać zorganizowanej antyrosyjskiej propagandy ciąg dalszy. Wczoraj pan dr. Krzysztof Księżopolski chce "edukować" Polaków aby zamiast kupić dziecku cukierki czy np, buty ochoczo kupowali "droższy" gaz z Kataru zamiast "taniego" z Rosji. Dzisiaj pan redaktor Piotr Maciążek straszy - w dość w sumie naiwny sposób, że Rosja podetnie sobie gałąź na której siedzi i wstrzyma dostawy dla Polski manipulując faktami z 2014 r. Otóż fakty w 2014 r. były proste: PGNiG (po tym jak Ukraina doszła do mądrego poniekąd z jej punktu widzenia wniosku, że po co płacić za gaz Rosjanom skoro można go mieć "gratis" od m. in. Polski) zapewne w ramach pomocy "braciom Ukraińcom" zażądał nagle od Gazpromu zwiększenia dziennych dostaw o ponad 50%. Akcja trwała kilka dni rozdmuchana przez polskie media które nagle (w momencie kiedy zaczęły padać pytania czy Ukraina zapłaciła choć dolara za ten "rewersowany" gaz) tajemniczo zamilkły a PGNiG równie nagle jak "zapotrzebował" przestał "potrzebować" tak wielkich "dziennych" wolumenów. Generalnie w/w akcja "propagandowa" mająca wykazać jak to wredna Rosja znowu "odcina" UE od gazu nie specjalnie się udała. A aż nie mogę się doczekać co przeczytam tu jutro: możne o tym, że siły morskie NATO uniemożliwiły atak torpedowy rosyjskiego okrętu podwodnego na gazowiec wiozący "komercyjny" LNG do naszego gazoportu albo jeszcze coś bardziej "edukującego".

Tor
sobota, 18 czerwca 2016, 09:44

Autor artykułu powinien uważnie śledzić ceny spotowe LNG. Później napisać artykuł.

Tweets Energetyka24