- WIADOMOŚCI
„Mogą się zdziwić”. Polska gotowa na ostre weto w Brukseli ws. systemu ETS
Jeśli unijny budżet na lata 2028-2034 miałby być w części finansowany z dochodów z systemu handlu emisjami EU ETS, Polska jest gotowa go zablokować – dowiedziało się nieoficjalnie RMF FM. Jednocześnie nasz kraj dalej buduje koalicję państw opowiadających się za reformami w systemie.
Komisja Europejska chce, by 30 proc. pieniędzy ze sprzedaży uprawnień do emisji CO2, które dziś trafiają do państw członkowskich, zasilała wspólną kasę UE – opisało radio. Warszawa jest jednak temu przeciwna, a dyskusja wokół budżetu będzie jednym z tematów szczytu UE, który odbędzie się pod koniec tygodnia.
Stawka sporu: Ponad miliard euro rocznie ucieknie z Polski
Nowe źródło dochodów, zgodnie z wyliczeniami KE, przynosiłoby unijnemu budżetowi średnio 9,6 mld euro rocznie w latach 2028–2034. Przy założeniu, że roczne wpływy Polski z aukcji uprawnień do emisji CO₂ wynoszą 3,8 mld euro, przekazywanie 30 proc. tej kwoty do budżetu Unii oznaczałoby dla Polski wpłaty do budżetu UE około 1,14 mld euro rocznie – opisało RMF FM. Te pieniądze trafiałyby do wspólnej, unijnej kasy, nie do budżetu narodowego.
„Jeżeli w Brukseli nie rozumieją jeszcze naszego sprzeciwu, to mogą się zdziwić, gdy zablokujemy budżet” – powiedział jeden z rozmówców RMF FM z polskiego rządu.
Pięć państw UE opowiedziało się w poniedziałek na posiedzeniu ministrów ds. środowiska w Luksemburgu za włączeniem kwestii ETS2 do reformy systemu handlu emisjami ETS – przekazała PAP za źródłami we władzach UE. Wśród nich miała być Polska, która buduje w tej sprawie „klimatyczne NATO”.
Ministrowie ds. środowiska z państw UE rozpoczęli w poniedziałek pracę nad wspólnym stanowiskiem w sprawie reformy systemu handlu emisjami ETS. Propozycja, z którą wyszła w lipcu br. Komisja Europejska, nie zawiera jednak kwestii rozszerzenia systemu o budownictwo i transport, czyli ETS2. Zgodnie z obecnymi przepisami system ten wejdzie w życie w 2028 r. i będzie wiązać się z nałożeniem opłat za tankowanie aut i ogrzewanie mieszkań – opisała PAP.
Hennig-Kloska: Będziemy walczyć do końca o dobrowolność ETS2
Ministra klimatu Paulina Hennig-Kloska powiedziała dziennikarzom, że Polska będzie walczyć do końca o to, by rozszerzenie systemu handlu emisjami ETS o budownictwo i transport było dla państw unijnych całkowicie dobrowolne. Taka zmiana ma zostać wprowadzona w trakcie prac nad rewizją systemu ETS 1, a więc obejmującego energetykę i przemysł. Hennig-Kloska dodała jednak, jak przekazała PAP, że decyzja o włączeniu kwestii ETS 2 do obecnych prac legislacyjnych jeszcze nie zapadła.
Taki postulat podniosło na posiedzeniu ministrów w Luksemburgu w poniedziałek 12 września pięć państw – poinformowało źródło PAP. Polska liczy na koalicję 10 państw, które w marcu br. wezwały w liście do głębokiej reformy systemu ETS, w tym zmian w ETS2. Obok polskiego premiera Donalda Tuska, apel poparli wówczas przywódcy: Włoch, Austrii, Bułgarii, Chorwacji, Czech, Grecji, Węgier, Słowacji i Rumunii.
To ma być „klimatyczne NATO” - powiedział rozmówca PAP.
Po włączeniu ETS2 do prac rozważane byłoby albo wprowadzenie zapisów o dobrowolności tego systemu, albo o odroczeniu jego wejścia w życie do 2030 r. Hennig-Kloska przekazała, że Polska woli, by rozszerzenie systemu handlu emisjami ETS o budownictwo i transport było dla państw unijnych całkowicie dobrowolne.
Argumenty Polski, która szczególnie obawia się wdrożenia systemu EU ETS 2 rozszerzającego go o budownictwo i transport, nie spotykają się ze zrozumieniem przede wszystkim dwóch największych gospodarek UE – Niemiec i Francji. Pomimo świadomości problemu w unijnych kuluarach, wypracowanie politycznej przychylności dla reform systemów EU ETS, pozostaje olbrzymim wyzwaniem dla przedstawicieli Polski, jak dowiedziała się E24.
KŁ/media/PAP

