- WIADOMOŚCI
Reforma ETS coraz bliżej. Instrat: polski przemysł potrzebuje inwestycji w dekarbonizację
Autor. Envato
Reforma unijnego systemu handlu emisjami EU ETS, w tym wygaszanie darmowych uprawnień do emisji CO₂, będzie głównym tematem szczytu Rady Europejskiej 15 października. Zdaniem Fundacji Instrat polski rząd powinien skupić się nie tylko na spowalnianiu zmian w systemie, ale przede wszystkim na wspieraniu inwestycji w technologie niskoemisyjne. Jest to o tyle kluczowe, że przemysł wciąż dekarbonizuje się wolniej niż energetyka.
Debata nad reformą EU ETS wchodzi w decydującą fazę. Przez ostatnie pół roku Komisja Europejska (KE), we współpracy z państwami członkowskimi, pracowała nad ostatecznym kształtem zmian. Najbliższe dni mogą przynieść rozstrzygnięcia polityczne dotyczące tempa, w jakim europejskie przedsiębiorstwa będą ponosić koszty emisji dwutlenku węgla.
Wygaszanie darmowych uprawnień do emisji dla przemysłu rozpoczęło się w 2026 r. Proces ten ma przebiegać stopniowo, a propozycje KE zmierzają do złagodzenia tempa zmian. Dotychczasowy mechanizm stanowił dla wielu prze,ysłowych zakładów osłonę przed kosztami emisji. W efekcie rzeczywiste obciążenia polskiego przemysłu były znacznie niższe niż w sektorze energetycznym. W niektórych branżach, m.in. w produkcji stali, przedsiębiorstwa przez lata ponosiły jedynie niewielką część kosztów związanych z emisjami CO₂.
Według Fundacji Instrat Polska powinna wykorzystać nadchodzące zmiany do przyspieszenia modernizacji przemysłu, zamiast koncentrować się przede wszystkim na ograniczaniu skutków reformy. Stawką jest konkurencyjność sektora odpowiadającego za niemal jedną czwartą polskiego PKB.
Autor. Fundacja Instrat
25 mld zł oszczędności i mało inwestycji w dekarbonizację
Z szacunków Instratu wynika, że w latach 2010–2024 system EU ETS przyniósł polskiemu przemysłowi oszczędności na poziomie około 6 mld euro, czyli około 25 mld zł. Środki te mogłyby wystarczyć na wyposażenie wszystkich polskich cementowni i zakładów produkujących nawozy w instalacje wychwytu CO₂, a także na budowę nowego pieca do produkcji stali w technologii zeroemisyjnej.
Takie inwestycje nie zostały jednak zrealizowane na zakładaną skalę. Jak wskazuje Fundacja Instrat, znaczna część wsparcia wróciła do przedsiębiorstw przede wszystkim w formie rekompensat kosztów energii elektrycznej. W latach 2019–2024 przeznaczono na ten cel niemal 10 mld zł.
Program rekompensat odpowiadał na wzrost cen energii związany m.in. z sytuacją na globalnych rynkach paliw kopalnych. Nie stworzył jednak wystarczających bodźców do ograniczania zależności przemysłu od paliw i surowców wysokoemisyjnych.
”Przez ostatnie 15 lat system ETS w całości wygenerował oszczędności dla polskiego przemysłu na poziomie ok. 25 miliardów złotych. Za tę kwotę można by zbudować instalacje wychwytu dwutlenku węgla we wszystkich polskich cementowniach i zakładach produkujących nawozy, i jeszcze by zostało. Tak się jednak nie stało i pieniądze te wróciły do przemysłu głównie w postaci rekompensat kosztów energii elektrycznej. To odpowiedź na globalne wzrosty cen paliw kopalnych, ale nie zachęca do inwestycji w zmniejszanie zależności od surowców” – komentuje Kamil Laskowski, lider projektu przemysłowego w Fundacji Instrat.
Dlatego ETS zmienia się w takim kierunku, by zakłady przemysłowe stopniowo płaciły coraz więcej za swoje emisje. Mogą tego jednak uniknać, jeśli zobowiążą się do zainwestowania w niskoemisyjne technologie.
Ekspert podkreśla, że stopniowe ograniczanie darmowych uprawnień ma skłaniać przedsiębiorstwa do redukcji emisji i inwestowania w czystsze technologie. W proponowanym kierunku zmian zakłady mogą uniknąć części dodatkowych obciążeń, jeśli zobowiążą się do przeznaczenia środków odpowiadających wartości darmowych uprawnień na przedsięwzięcia dekarbonizacyjne.
Stal, cement, nawozy korzystały z darmowych uprawnień
Najnowsza aktualizacja Bazy emisji przemysłowych Fundacji Instrat pokazuje, że w latach 2010–2024 nawet 90 proc. emisji w sektorach stalowym i cementowym, objętych systemem ETS, wiązało się z darmowymi uprawnieniami. Wsparcie w tej formie otrzymywały również przedsiębiorstwa z branż papierniczej, chemicznej, nawozowej, petrochemicznej i spożywczej.
Mechanizm miał chronić europejskie firmy przed utratą konkurencyjności wobec producentów spoza Unii Europejskiej i ograniczać ryzyko przenoszenia produkcji do państw o mniej restrykcyjnej polityce klimatycznej. Jednocześnie, jak ocenia Instrat, wieloletnie utrzymywanie preferencyjnych warunków osłabiało bodźce do inwestowania w ograniczanie emisji.
W pierwszych latach funkcjonowania EU ETS w Polsce udział darmowych uprawnień w sektorze metalowym przekraczał 130 proc. Oznaczało to, że przedsiębiorstwa otrzymywały więcej uprawnień, niż wynosiły ich emisje, a nadwyżkę mogły sprzedać. Uzyskane w ten sposób środki mogły zostać wykorzystane do finansowania modernizacji i inwestycji niskoemisyjnych.
Dane Instratu nie potwierdzają jednak tezy, że sam system ETS odpowiada za wszystkie problemy konkurencyjności polskiego przemysłu. W latach 2010–2025 wartość produkcji sprzedanej w sektorach takich jak produkcja stali, cementu i nawozów wzrosła o 59 proc. Jednocześnie emisyjność produkcji w tych branżach spadła, w niektórych przypadkach nawet o 50 proc. w porównaniu z 2010 r.
Wzrost był jednak wolniejszy niż w przemyśle ogółem, gdzie wartość produkcji sprzedanej zwiększyła się w tym okresie o 85 proc. Jak zaznacza Instrat, branże energochłonne rzeczywiście mierzą się z trudnościami, ale nie wszystkie wynikają bezpośrednio z kosztów emisji. Znaczenie ma również zdolność przedsiębiorstw do ograniczania emisyjności przypadającej na jednostkę produkcji.
Autor. Fundacja Instrat
Orlen największym emitentem w przemyśle
Zaktualizowana baza Instratu potwierdza dominującą pozycję Grupy Orlen w rankingu największych przemysłowych emitentów dwutlenku węgla w Polsce. W 2025 r. instalacje koncernu wyemitowały łącznie ponad 11 mln ton CO₂.
Największym pojedynczym emitentem przemysłowym pozostaje rafineria Orlenu w Płocku, która w ubiegłym roku odpowiadała za prawie 7,5 mln ton CO₂, czyli około 13 proc. emisji przemysłowych w Polsce.
Drugie miejsce zajęła huta ArcelorMittal w Dąbrowie Górniczej, z emisjami na poziomie około 6,4 mln ton CO₂. Wynik był o niemal milion ton niższy niż rok wcześniej, co Instrat wiąże z mniejszą produkcją stali.
W pierwszej piątce największych przemysłowych emitentów znalazły się również Grupa Azoty, Górażdże Cement oraz Mondi Świecie. Zestawienie pokazuje, że znaczna część emisji koncentruje się w dużych zakładach z sektorów rafineryjnego, hutniczego, chemicznego, cementowego i papierniczego.
Emisje przemysłu spadają wolniej niż w energetyce
Jednym z najważniejszych wniosków płynących z analizy jest różnica w tempie redukcji emisji między energetyką a przemysłem. W porównaniu z 2010 r. emisje CO₂ z energetyki spadły o 27 proc., podczas gdy w przemyśle zmniejszyły się zaledwie o 6 proc.
Zdaniem Instratu to pokazuje, że mechanizmy wspierające transformację energetyczną przyniosły wyraźniejsze rezultaty niż dotychczasowa polityka wobec przemysłu. Dodatkowo niewielki spadek emisji przemysłowych nie musi oznaczać głębokiej modernizacji najbardziej emisyjnych zakładów, ale może wynikać częściowo ze wzrostu udziału mniej emisyjnych sektorów w strukturze krajowej produkcji.
Polska wciąż potrzebuje zatem większej skali inwestycji w niskoemisyjne technologie przemysłu ciężkiego. W przeciwnym razie ograniczanie darmowych uprawnień może zwiększyć koszty działalności przedsiębiorstw, nie przynosząc równocześnie wystarczająco szybkiej redukcji emisji.
Baza obejmuje ponad 1200 zakładów
Baza emisji przemysłowych gromadzi dane za lata 2010–2025 dotyczące emisji CO₂ i innych zanieczyszczeń z ponad 1200 największych zakładów przemysłowych w Polsce. Według Instratu instalacje te odpowiadają łącznie za 96,5 proc. emisji CO₂ w krajowym przemyśle.
Najnowsza aktualizacja obejmuje dane za 2025 r. oraz informacje o darmowych uprawnieniach do emisji i zweryfikowanych emisjach w systemie EU ETS.
W ocenie Fundacji Instrat nadchodząca reforma powinna stać się impulsem do zmiany podejścia do wsparcia przemysłu. Zamiast przedłużać okres ochronny bez wyraźnych zobowiązań inwestycyjnych, polityka publiczna powinna kierować większe środki na rozwój technologii ograniczających emisje. Pozwoliłoby to jednocześnie zmniejszać ślad węglowy produkcji, ograniczać zależność od paliw kopalnych i przygotować przedsiębiorstwa na rosnące koszty emisji.



