Reklama

Górnictwo

Zawieszone rozmowy na temat wzrostu płac w Jastrzębskiej Spółce Węglowej

Fot. JSW
Fot. JSW

Działające w Jastrzębskiej Spółce Węglowej (JSW) reprezentacyjne organizacje związkowe i zarząd spółki zawiesiły trwające od 4 marca rozmowy na temat tegorocznego wzrostu płac górników. Strony mają wrócić do rozmów, gdy minie zagrożenie związane z epidemią koronawirusa.

"Sytuacja jest wyjątkowa. Nie możemy rozmawiać o płacach pod presją pandemii. Wrócimy do stołu negocjacyjnego najszybciej, jak będzie to możliwe" – powiedział w poniedziałek wiceszef Solidarności w JSW Roman Brudziński.

Zdaniem związkowców, rozmowy z zarządem spółki w tej sprawie są zaawansowane. "Jestem przekonany, że niewiele nas dzieli, aby zawrzeć porozumienie korzystne dla pracowników" – skomentował przewodniczący Federacji Związku Zawodowego Górników JSW Paweł Kołodziej.

Prezes JSW Włodzimierz Hereźniak ocenił, że zawieszenie rozmów płacowych to racjonalna decyzja. "W negocjacjach o płacach bardzo ważny jest bezpośredni kontakt, a z powodu zagrożenia epidemicznego jest on utrudniony. Wierzę, że wkrótce się spotkamy i będziemy kontynuować rozmowy" – powiedział prezes spółki.

W końcu lutego trzy reprezentatywne organizacje związkowe z JSW zwróciły się do zarządu z postulatem rozpoczęcia rozmów płacowych. W swoim piśmie związkowcy nie sformułowali konkretnych oczekiwań w tym zakresie, ale przytoczyli dane dotyczące wielkości inflacji i wzrostu płac w gospodarce narodowej.

W swoim lutowym piśmie do zarządu związkowcy przypomnieli m.in., że w grudniu ub. roku inflacja liczona rok do roku wniosła 3,4 proc., w styczniu tego roku 4,4 proc., zaś w całym 2020 r. średnioroczna inflacja - według prognoz - ma wynieść 3,5 proc. Strona społeczna przytoczyła też informacje o wzroście płac w gospodarce narodowej w ub. roku o ponad 6 proc. oraz prognozy podobnego wzrostu w tym roku.

Dotychczas odbyły się dwa spotkania na temat możliwości tegorocznego wzrostu wynagrodzeń w JSW, zakończone bez porozumienia. Po pierwszym z nich, 4 marca, zarząd JSW oświadczył, że szuka rozwiązań "korzystnych dla załogi i bezpiecznych dla spółki". Później, 11 marca, także działający w JSW związek Sierpień 80 wystąpił do zarządu spółki z postulatem 8-procentowego wzrostu stawek osobistego zaszeregowania pracowników od początku tego roku. Niespełnienie tego postulatu w ciągu tygodnia będzie oznaczało spór zbiorowy w spółce - oświadczyli związkowcy.

Obecnie - jak wynika z informacji JSW - spółka skupia się na minimalizowaniu zagrożenia koronawirusem, przy utrzymaniu produkcji węgla. Firma walczy też z fake newsami na temat możliwości przenoszenia się wirusa w kopalniach. "Wirus nie powstaje w kopalniach ani w żadnym innym zakładzie JSW. Informacje o tym, jakoby tak mogło być, są skandalicznym nadużyciem i złamaniem wszelkich zasad etycznych - powiedział wiceprezes JSW Artur Dyczko, który zarazem kieruje sztabem kryzysowym w spółce.

W komunikacie prasowym zatrudniająca blisko 22 tys. osób JSW odniosła się do informacji pojawiających się w internecie, a dotyczących potencjalnego zagrożenia zakażeniem w kopalniach. Od ub. tygodnia przychodzący do pracy górnicy mają mierzoną temperaturę - tylko w zeszły piątek zmierzono temperaturę ponad 23 tys. osób. Kupiono dodatkowe środki dezynfekujące i wprowadzono zakaz wstępu dla osób postronnych. Pracownicy większości biur pracują zdalnie.

"Nawet najdoskonalsze metody profilaktyki przyjęte przez zarząd JSW nie pomogą, jeżeli pracownicy będą zachowywać się nieodpowiedzialnie. Nieodpowiedzialność i panika są groźniejsze od samego wirusa" – przestrzega prezes JSW. "Na podstawie precyzyjnych informacji spływających do sztabu kilka razy w ciągu doby uznano, że biorąc pod uwagę sytuację epidemiczną, aktualnie nie ma zagrożenia dla ruchu zakładów" - ocenia spółka.

Wiceprezes Dyczko zapewnił, że przedstawiciele spółki również obserwują np. fora internetowe, gdzie padają propozycje wstrzymania wydobycia węgla w związku z zagrożeniem koronawirusem.

"Zamknięcie kopalni oznacza praktycznie jej likwidację. To nie jest linia produkcyjna w nowoczesnej hali, którą łatwo zabezpieczyć i zamknąć na dowolny czas. Jeżeli nie będziemy fedrować, górotwór zaciśnie większość naszych wyrobisk, w zrobach będą inkubować się pożary endogeniczne, wstrząsy nie ustaną, a metan będzie dalej się wydzielał. Jakie jest wyjście? Trzeba zachować spokój i bezwarunkowo przestrzegać wszystkich procedur bezpieczeństwa, które chronią przed zarażeniem, dostosowywać zakres prac do aktualnej sytuacji i zapewnić obsługę naszego majątku i naszych stanowisk pracy" – skomentował Dyczko, cytowany w komunikacie JSW.

Źródło:PAP
Reklama

Komentarze

    Reklama