Thriller górniczy, czyli co się dzieje w PGG? [ANALIZA]

5 sierpnia 2020, 11:58
840_472_matched__q3deai_ruhrarea696561640
Fot. Pixabay
Energetyka24
Energetyka24

Niewiele obszarów otaczającej nas rzeczywistości może pochwalić się tyloma niespodziewanymi zwrotami akcji oraz dramatyczną narracją, co polski sektor energetyczny.

Procedujemy i liberalizujemy ustawę odległościową 10H, Moskwa zakręca kurek z gazem Polsce, po paru latach Polska eksportuje gaz na Ukrainę, planujemy osiągnąć 2 MW mocy w fotowoltaice do roku 2020, a w lipcu bieżącego roku przekraczamy 2 GW Niemniej bezdyskusyjnie najwięcej niespodzianek przysparza nam sektor węglowy, co ostatnio ponownie przeżyliśmy.

Ale po kolei. Polska Grupa Górnicza powstała w 2016 r. z połączenia aktywów wchodzących dotąd w skład Kompanii Węglowej, a z czasem także Katowickiego Holdingu Węglowego. Była to odpowiedź na narastające przez lata problemy całego sektora. Spółka tworząca PGG zatrudniała w 2004 r. prawie 75 tysięcy osób i operowała wydobyciem na poziomie prawie 54 milionów ton węgla kamiennego, które niestety z roku na rok spadało. W ten sposób w 2012 r. wyniosło ono 39 milionów ton, a w 2013 jedynie 36 mln t. Poza zmniejszającym się wydobyciem wśród problemów Kompanii Węglowej wskazywano: konkurencje ceny węgla importowanego, spadki cen surowca na rynkach światowych, zacofanie technologiczne spowodowane przeznaczeniem większości zysków na wypłaty, zamiast na inwestycje, stosunkowo niską efektywność pracy, a także przerost zatrudnienia w działach administracyjnych. W ten sposób w roku 2014 spółka znalazła się na skraju bankructwa.

Z danych podanych przez Kompanie Węglową wynikało, że aż 12 z 15 kopalni przynosiło straty. Jako odpowiedź na narastające problemy doszło do jednoczesnego odroczenia spłat należności na rzecz urzędów skarbowych oraz Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, dokapitalizowania spółek węglowych przez spółki energetyczne, konsolidacji i likwidacji wybranych kopalni, a także do powołania Spółki Restrukturyzacji Kopalń, która zajmuję się zarządzaniem nad mieniem wyłączonych kopalni. Po 15 latach w zasadzie nieustannie trwającej w śląskim górnictwie restrukturyzacji, w Polskiej Grupie Górniczej zostało 8 kopalń przy których pracuje około 41 tysięcy osób (po Poczcie Polskiej oraz Jeronimo Martins Polska jest to trzeci największy pracodawca w RP). Wydobycie w roku 2019 wyniosło około 29,5 miliona ton węgla kamiennego.

Z wywiadu udzielonego Energetyce24 przez Ministerstwo Aktywów Państwowych w maju 2020[1] dowiadujemy się, że sytuacja Polskiej Grupy Górniczej, czyli największej spółki wydobywającej węgiel energetyczny w Unii Europejskiej, jest trudna. Ma to wynikać przede wszystkim z ograniczenia produkcji energii elektrycznej, trwającej pandemii koronawirusa, a także ciepłej zimy. Były minister energii Krzysztof Tchórzewski do ciepłej zimy w ostatnim czasie dodał jeszcze chłodne lato[2]. Z uwagi na nasilające się problemy z utrzymaniem płynności finansowej, zarząd spółki zwrócił się do strony społecznej z propozycją przyjęcia planu ratującego firmę. Składać miały się na nią: obniżenie czasu pracy oraz płacy o 20%.

Na pytanie, jakie są rokowania dla PGG na najbliższe lata Ministerstwo Aktywów Państwowych udzieliło niezwykle dyplomatycznej odpowiedzi: „Sytuacja w Polskiej Grupie Górniczej S.A. jest jak już wspomniano niezwykle trudna. Rozważane są różne warianty funkcjonowania spółki.”

O tym, jaka jest sytuacja PGG mogliśmy, przynajmniej częściowo, przekonać się w mijającym miesiącu. Najpierw, 17 lipca, opinia publiczna została poinformowana o przedłużeniu koncesji na wydobycie węgla kamiennego do 2044 roku w kopalniach Piast-Ziemowit (Bieruń, Lędziny), Murski-Staszic (Katowice), Mysłowice-Wesoła (Mysłowice) oraz Ruda (Ruda Śląska). W ten sposób wszystkie 25 koncesji wydobywczych dotyczących obszaru Górnego Śląska zostało przedłużonych. Minister Środowiska Michał Woś jeszcze wtedy mówił, że: „Biorąc pod uwagę skalę koniecznych inwestycji, które jeszcze przed nami, wydobycie węgla kamiennego i energetyka oparta na węglu kamiennym jeszcze przez długi czas będzie absolutnym fundamentem bezpieczeństwa energetycznego państwa - fundamentem polityki surowcowej i energetycznej, niezależnie od tych wszystkich zewnętrznych okoliczności”.

10 dni później Agencja Informacyjna Reutera poinformowała opinie publiczną, że Polska Grupa Górnicza wkrótce ma ogłosić ambitny plan restrukturyzacji, którego docelowym wynikiem ma być zamknięcie wszystkich kopalń PGG do 2036 roku. Media obiegły nagłówki o końcu polskiego węgla.

Z nieoficjalnych doniesień wynikało, że pierwszymi krokami do restrukturyzacji miało być zawieszenie na cztery lata tzw. czternastej pensji, związanie 30% wypłaty z efektywnością pracy, a także likwidacją najmniej rentownych kopalń: Wujek (Katowice) i Ruda (Ruda Śląska) – łącznie zatrudniających ok 7,7 tysiąca osób i odpowiadających za wydobycie ponad 5 milionów ton węgla rocznie. Miało się to odbyć kosztem 5 miliardów złotych środków budżetowych oraz kolejnych 1,75 miliardów złotych pożyczek z PFR. Kolejnego dnia okazało się, że oficjalny plan naprawczy przygotowany przez zarząd PGG, nie zostanie opublikowany, ponieważ nie spotkał się ze zrozumieniem strony społecznej. Związkowcy nie chcieli nawet zacząć dyskusji, na temat przedstawionego przez dziennikarzy rządowego planu restrukturyzacji śląskich kopalń. W odpowiedzi na to Minister Aktywów Państwowych zaproponował powołanie zespołu, którego celem będzie wspólne opracowanie ostatecznego planu. Zespół będzie się składał z przedstawicieli rządu, central związkowych oraz uznanych w branży górniczej naukowców. Przewodniczyć mu będzie wicepremier Sasin.

Sytuacja jest o tyle niepoważna, że według wpisu na Twitterze Związku Zawodowego Sierpnia’80 zarząd Polskiej Grupy Górniczej pod naciskiem Związków Zawodowych wycofał się z planu zamknięcia kopalni Ruda i kopalni Wujek.

Odnosząc się do stanu Polskiej Grupy Górniczej warto przypomnieć, że zarząd prywatnego Przedsiębiorstwa Górniczego Silesia wydobywającego węgiel kamienny w Czechowicach-Dziedzicach (na południe od Katowic), a będący własnością czeskiego holdingu EPH ogłosił w maju 2020 roku, że z uwagi na słabe wyniki finansowe, zamierza zamknąć spółkę z końcem 2021 roku.

Z uwagi na sytuacje rynkową, trwające trendy energetyczne oraz politykę ekologiczną Komisji Europejskiej można mylnie uznać, że przyszłość węgla kamiennego rysuje się w jednolicie ciemnych barwach. Należy jednak pamiętać, że dotyczy to przede wszystkim węgla energetycznego, czyli takiego, który jest wydobywany z przeznaczeniem na sprzedaż do elektrowni, ciepłowni oraz indywidualnego odbiorcy.

Poza węglem energetycznym na terenie Polski istnieją także pokłady węgla koksującego, czyli takiego, który jest wykorzystywany do produkcji stali. A jak powszechnie wiadomo, stal pozostaje głównym surowcem wykorzystywanym przy produkcji samochodów, samolotów, elektroniki, maszyn oraz szerokiego spektrum przedmiotów codziennego użytku.

Póki co węgiel koksujący znajduję się na liście 27 strategicznych surowców Komisji Europejskiej, dzięki czemu zyskuje Jastrzębska Spółka Węglowa będąca największym w Unii Europejskiej producentem węgla koksującego. A jeżeli czeskie kopalnie koncernu OKD zamkną swoje kopalnie, jak planują do 2023 roku, to JSW będzie jedynym liczącym się producentem węgla koksującego w Unii Europejskiej. W związku z tym wieszczę, że przyszłą stolicą polskiego górnictwa nie będą już Katowice, a stanie się nią Jastrzębie-Zdrój.

Artur Tyński

[1] www.energetyka24.com/gornictwo/map-odpowiada-steinhoffowi-w-ostatnich-latach-pgg-poprawila-wyniki-komentarz

[2] https://energetyka24.com/gornictwo/tchorzewski-kryzys-w-gornictwie-wzial-sie-z-cieplej-zimy-i-chlodnego-lata

Energetyka24
Energetyka24
KomentarzeLiczba komentarzy: 10
Tomasz
poniedziałek, 7 września 2020, 23:04

Znam byłego górnika, który przeszedł na emeryturę w wieku 36 lat, po przepracowaniu 20 lat. Do stażu pracy zaliczono mu szkołę przyzakładową. Wykonywał niezbyt ciężką pracę elektro-mechanika. Skarżył się, że przez 17 lat pracował jedynie na nocki. Jak przy takim modelu pracy i emerytur wytrzymaj jakikolwiek zakład pracy

NICKT
poniedziałek, 10 sierpnia 2020, 15:13

to nie Thriller górniczy -po prostu doszliście do ściany, o tym, że tak się to zakończy było wiadomo wiele lat temu

Pawka
piątek, 7 sierpnia 2020, 02:52

Sprywatyzować! I po kłopocie. Dlaczego ja i miliony drobnych przedsiębiorców muszą dokładać się na nierentowne zakłady?

pragma
czwartek, 6 sierpnia 2020, 18:35

co tu dużo pisać- kłania się ustępowanie w kwestii płac !!! dajmy im jeszcze czternastki, piętnastki, szesnastki, deputaty po 10 ton na głowę, L4 na 100%, wczasy pod gruszą po 5000 zł na głowę, wczasy miesięczne w Kołobrzegu za free i 100% pensją, mało ? można więcej, będzie lepiej !!!!

Górnik
sobota, 8 sierpnia 2020, 14:56

eh te stereotypy. Węgiel jak już to 8 ton - to jest niezaprzeczalny profit dla pracowników, czternastki co chwilę zawieszane na kilka lat (nazwa czternastki jest o tyle niestosowana że po drodze nie istnieje trzynastka) , wczasy pod gruszą kilka stówek, w Kołobrzegu niestety nie byłem i nie wiem skąd pobyt tam miałby być darmowy. Węgiel jest paliwem kopalnym opodatkowanym na wiele sposobów (podobnie jak ropa) opłaty za koncesje wydobywcze podatki od infrastruktury podziemnej itd.

Leo#
piątek, 7 sierpnia 2020, 02:14

Szczerze czytać już takich komentarzy nie można. Mało wiesz na temat zawodu jakim jest górnik! Sama kopalnia w podatkach oddaje mld złotych dla państwa, natomiast jeśli przyniesie stratę to są to groszowe sprawy w porównaniu do zysku oddanego w podatkach. Zarobki to nie są wcale takie kolorowe jak to opisują media jak i również ty! Jesteś pewnie największym znawcą który nie widział na oczy kopalni ale wypowiada się na jej temat (i mam tu na myśli te wypociny medialne które manipulują takimi "mądrymi" osobami jak Ty !)

NICKT
poniedziałek, 10 sierpnia 2020, 15:09

nafedrowaliście przyjacielu 4mld strat tylko w tym roku, tzn. wszyscy musimy dołożyć 4mld zł do tego abyście mogli fedrować dalej

rmarcin555
piątek, 7 sierpnia 2020, 12:56

@Jak kopalnia może oddawać w podatkach jak nie zarabia? Wiesz co to jest podatek? Kopalnie miały wiele razy umarzane składki ZUS. Jeżeli mówisz o VAcie to VAT płaci nabywca węgla, a nie kopalnia. Doucz się, a nie powtarzaj bzdury.

Tow. arenko
środa, 5 sierpnia 2020, 16:13

Kto by pomyślał! Takie rzeczy w PGG? Niewyobrażalne...

Pracodawca
środa, 19 sierpnia 2020, 14:59

Dlaczego taki twor jak Pgg jeszcze istnieje ,po co utrzymywać coś do czego trzeba ciągle dopłacać ,czas w końcu ograniczyć produkcję węgla do minimum .Trujemy się sami ,trzeba iść z technologią do przodu ,a nie ogrzewać węglem .Powinniśmy pieniądze wpompowane do kulejącego górnictwa przeznaczyć na rozwój instalacji fotowoltaicznych .Górnictwo to kula u nogi.

Tweets Energetyka24