Prezes PGE: po decyzji TSUE ws. Turowa pojawiły się oferty sprzedaży węgla z Czech

5 października 2021, 16:00
dąbrowski pge
Fot. PGE

- Dzień po ogłoszeniu decyzji pani sędzi de la Puerty pojawiła się oferta kupna węgla dla elektrowni Turów z Czech. Pamiętajmy więc, że to wszystko jest gra polityczna – mówił podczas Kongresu 590 prezes Polskiej Grupy Energetycznej, Wojciech Dąbrowski.

Szef spółki wyraził również zadowolenie z faktu, że sędzia TSUE, która wydała decyzję ws. Turowa, Rosario Silva de Lapuerta, kończy kadencję. "Nie będziemy tęsknić" - powiedział.

Sprawa kopalni Turów odmieniana jest od tygodni w polskiej debacie publicznej przez wszystkie przypadki. 

Przypomnijmy - w lutym 2021 r. Czesi pozwali Polskę przed Trybunał Sprawiedliwości UE za działalność kopalni Turów, która według nich zanieczyszcza wody gruntowe w przygranicznym Kraju Libereckim. 

W maju br. TSUE odpowiadając na wniosek Czech, nakazał natychmiastowe wstrzymanie wydobycia węgla w „Turowie”. Polski rząd ogłosił, że kopalnia nadal będzie pracować i rozpoczął negocjacje ze stroną czeską.

20 września TSUE postanowił, że Polska ma płacić Komisji Europejskiej 500 tys. euro dziennie za niewdrożenie środków tymczasowych i niezaprzestanie wydobycia węgla brunatnego w kopalni Turów. Premier Mateusz Morawiecki oświadczył w odpowiedzi, że "nie zamierzamy wyłączyć Turowa".

30 września, po dwóch dniach rozmów w Pradze, które były kolejną z serii rund spotkań, polscy negocjatorzy poinformowali, że delegacjom Polski i Czech nie udało się uzgodnić treści porozumienia ws. kopalni węgla brunatnego Turów, które miałoby być później zaakceptowane przez oba rządy. Wcześniej strona czeska informowała, że wypracowanie takiej umowy umożliwi wycofanie z TSUE skargi przeciwko Polsce dotyczącej funkcjonowania kopalni Turów. To było już kolejne spotkanie polskich i czeskich negocjatorów, a intensywne rozmowy ws. Turowa trwały od czerwca.

Polska strona oferowała m.in. 50 mln euro na projekty środowiskowe, które miały zapobiegać niekorzystnym skutkom działalności kopalni. 

KomentarzeLiczba komentarzy: 31
joj
niedziela, 10 października 2021, 02:12

Kilka lat temu była ustawa, lub rozporządzenie (nie chce mi się teraz szukać), że nasze elektrownie mogą spalać stare meble, jako paliwo alternatywne. Coś w tej kwestii się ruszyło?

New user
czwartek, 7 października 2021, 11:08

Rozwiązanie jest proste zamknąć Turów i interkonnektory do Niemiec i Czech. Polska sobie poradzi bez Turowa, gdyż jego cała produkcja idzie do Czech w celu stablilizacji przepływów kołowych z Niemiec. Obecnie pracują elektrociepłownie i można zwiększyć moc elektrowni Opole, więc ubytek Turowa będzie niezauważalny dla systemu. Stan gdy polski podatnik płaci kary do UE, aby stabilizować sytuację w czeskim systemie energetycznym jest totalnym absurdem!

Bla
czwartek, 7 października 2021, 15:34

I wywalić z dnia na dzień 30tys ludzi na bruk. Gratuluję pomysłu...

New user
czwartek, 7 października 2021, 16:20

Wyliczenia odnośnie 30 000 osob to wyliczenia związków? Elektrownia + kopalnia to 3600 osób z podwykonawcami. Do tego dostaniemy pieniądze na transformację z UE. Alternatywa po 2030 roku to brak pieniędzy dla regionu i ogromne koszty wliczone w cenę prądu.

Gd
czwartek, 7 października 2021, 09:17

Czas najwyższy zacząć rozliczać Czechów za: pajaca się hałdę gdzie cały syf z powietrzem leci do nas, za zanieczyszczenie wód podziemnych, podnieść myto przewozów naszymi drogami z portów przeładunkowych. Koniec cackania się

Niuniu
czwartek, 7 października 2021, 05:01

00101 - co ma piernik do wiatraka? To co się dzieje z niemieckimi czy czeskimi kopalniami nijak się ma do stosowania prawa unijnego w stosunku do polskiej kopalni. Jeśli mamy zastrzeżenia do ich kopalni to je zgłośmy do TSUE. Nic nie stoi na przeszkodzie. To, że sąsiad jest złodziejem nie oznacza, że my też możemy kraść. W wielu różnych kwestiach Polska korzystała z unijnej ochrony prawnej skarżąc np niemieckie decyzje w sprawie gazociągu Opal. Z powodzeniem. Tym razem ten mechanizm prawny UE został wykorzystany przez Naszych sąsiadów. Wstępnie sąd ocenił, że może mają rację i zabezpieczając powództwo nakazał zaniechania tego na co sąsiedzi się skarżą czyli zamknięcia kopalni. To proste a jak widać w gąszczu patryjotycznej propagandy jednocześnie zupełnie niezrozumiałe dla większości rodaków. Istotą sporu jest wydanie przez Polskę pozwolenia na eksploatację nowej części złoża w Turowie (pozwolenie na pracę nowej kopalni). I to pozwolenie jest skarżone przez czechów jako wydane niezgodnie z unijnymi przepisami. To czy kopalnia pozbawia wody i czy jest za głośna nie jest przedmiotem sporu sądowego. Przedmiotem sporu jest decyzja na jej uruchomienie. A sąd TSUE jest organem prawnym niezależnym w pełni od innych struktur UE oraz jej urzędników i Komisji Europejskiej.

00101
niedziela, 10 października 2021, 12:26

Z tą niezależnością TSUE to bym się nie zapędzał. Jaki jest koń każdy widzi. Czesi wykorzystali furtkę że Turów dostał przedłużenie wydobycia bez uzgodnionych wymagań środowiskowych uzgodnionych ze wszystkimi stronami. A nie dało się zrobić tego w nakazanym czasie bo czeskie i nie tylko organizacje pozarządowe przysyłały tysiące pytań do projektu tego planu po to aby sparaliżować jego opracowanie i uzgodnienie. I jeszcze jedna refleksja Komisja Europejska gdyby chciała mogła sama zorganizować mediację między Polską a Czechami. Wyglądało by to dobrze zwłaszcza wizerunkowo ale zamiast tego praktycznie stanęli po stronie naszego oponenta. Cóż każdy ma prawo myśleć co chce. Moje zdanie jest takie ze polska niezależność energetyczna moze przestarzała i brudna ale jednak niezależność nie wszystkim się podoba.

Marlin
czwartek, 7 października 2021, 15:33

Pomijasz dwie poważne kwestie. Traktaty unijne nie mogą wpływać na szeroko rozumiane bezpieczeństwo energetyczne kraju. Nawet, gdy ktoś zarzuci, że przecież prądu nam nie braknie, to ,musi brać pod uwagę, że będzie to oczywiste obniżenie bezpieczeństwa energetycznego w kraju. To jest pierwsza kwestia. Należy mieć na względzie, że zmuszenie do tymczasowego i natychmiastowego zatrzymania pracy kopalni nie jest środkiem zaradczym, a de facto wyrokiem. Proszę zwrócić uwagę, że strona czeska dąży do zamknięcia wydobycia w Turowie. Akceptując zamknięcie kopalni doszłoby do spełnienia żądań jednej strony, bez wyroku (a przez to się rozumie rozpatrzenie sprawy). Tak więc ktoś, komu nie chce się przeprowadzić procesu sądowego, feruje wyrok stawnowiący żądanie powoda. To jest absurd. Zwróć uwagę, że w przypadku niezamknięcia kopalni będziemy pociągnięci do odpowiedzialności finansowej. W przypadku zamknięcia kopalni, a następnie zapadnięcia wyroku korzystnego dla RP, nikt nie zwróci nam za postój kopalni, za to że elektrownia będzie zmuszona zatrzymać część bloków, albo zakupić węgiel. I ostatnie słowo. Wyrok jest w stosunku do rządu RP, który nie może zmusić do podjęcia żadnych biznesowych decyzji firmy, która działa zgodnie z prawem polskim, mając wydaną koncesję. Koniec. Kropka.

00101
niedziela, 10 października 2021, 22:09

Zgadzam się w pełni. De facto to nie jest środek zabezpieczający tylko wyrok. Zabezpieczenie powinno mieć swoje granice to nie jest spór pomiędzy urzędem gminy a dostawcą papieru ksero. A że zamknięcie Turowa nie wpłynie na bezpieczeństwo energetyczne. Ciekawe wg jakich wyliczeń moze według zapotrzebowania jakie jest na energię w maju. Każdy system musi mieć rezerwę. Pozatym niewiem ile jest prawdy w opiniach ze kwestie energetyczne moze rozstrzygać tylko rada UE a nie TSUE.

Zorro
środa, 6 października 2021, 23:20

Ci zarzadzajacy UE to mysle, ze szkoda kasy podatnikow na nich. Kiedys wyjda jakie byly uklady, ze tak postepowano.

Tweets Energetyka24