- ANALIZA
- W CENTRUM UWAGI
Po co Trumpowi Grenlandia? USA mają trzy powody, by zająć wyspę.
USA mają trzy ważne powody, by przejąć kontrolę nad Grenlandią. Jeden z nich związany jest bezpośrednio z transformacją energetyczną.
Stany Zjednoczone w osobie prezydenta Donalda Trumpa oraz członków jego administracji wprost wskazują, że chcą przejąć Grenlandię. Ameryka ma ku temu trzy ważne powody. Chodzi mianowicie o obronę przeciwrakietową, kontrolę szlaków handlowych i dostęp do złóż surowców krytycznych, w tym metali ziem rzadkich.
Pomysł przejęcia Grenlandii przez Stany Zjednoczone nie jest ekscesem Donalda Trumpa ani chwilowym kaprysem amerykańskiej polityki. USA interesują się Grenlandią od XIX wieku, a poważne dyskusje na temat jej zakupu lub objęcia kontrolą pojawiały się w Waszyngtonie m.in. w 1867, 1910, 1946 czy 1955 roku. Różnica polega na tym, że dziś Grenlandia jest dla USA ważniejsza niż kiedykolwiek wcześniej – militarnie, handlowo i surowcowo.
Po powrocie Donalda Trumpa do Białego Domu wrócił także temat przejęcia Grenlandii. 7 stycznia 2025 r., jeszcze przed zaprzysiężeniem, Trump oświadczył, że nie wyklucza użycia siły, by uzyskać kontrolę nad Grenlandią oraz Kanałem Panamskim, a przy okazji podważył prawo Danii do wyspy. Obecnie kwestia największej wyspy świata znów przykuła uwagę mediów – stało się tak za sprawą komentarzy prezydenta Trumpa oraz członków jego administracji. Reakcja Europy była jednoznaczna. Francja, Niemcy, Wielka Brytania, Włochy, Polska, Hiszpania i Dania przypomniały, że Grenlandia jest częścią Królestwa Danii i obszarem NATO, a bezpieczeństwo Arktyki musi opierać się na nienaruszalności granic i Karcie ONZ.
Warto jednak poznać bliżej powody, dla których Amerykanie patrzą łakomym wzrokiem na Grenlandię.
Grenlandia a bezpieczeństwo narodowe USA
Z perspektywy wojskowej Grenlandia jest naturalnym elementem tarczy obronnej Stanów Zjednoczonych. Przez wyspę wiedzie najkrótsza trajektoria lotu rosyjskich pocisków balistycznych w kierunku kontynentalnych Stanów Zjednoczonych. Na północno-zachodzie wyspy już teraz funkcjonuje amerykańska baza wojskowa Pituffik Space Base (dawniej Thule). Obecnie stacjonuje tam ok. 150 żołnierzy USA, choć w czasie zimnej wojny liczba ta sięgała aż 6000.
Grenlandia była też miejscem realizacji Projektu Iceworm, tajnego amerykańskiego planu budowy sieci wyrzutni rakiet ukrytych pod lądolodem, zdolnych przetrwać pierwsze uderzenie ZSRR. Dziś podobne myślenie wraca w nowej formie: w kontekście zapowiadanej przez Trumpa „Złotej Kopuły”, czyli wielowarstwowego systemu obrony przed pociskami balistycznymi, hipersonicznymi i manewrującymi. Bez Grenlandii taki system mógłby być po prostu niekompletny.
Kontrola arktycznych szlaków handlowych
Zmiana klimatu radykalnie zmienia geopolitykę Arktyki. Topnienie lodu artkycznego otwiera nowe możliwości żeglugowe, a z kolei Grenlandia leży na styku dwóch kluczowych szlaków, które udrażniają się w ramach tego procesu. Chodzi przede wszystkim o tzw. Północną Drogę Morską, biegnącą wzdłuż wybrzeży Rosji, skracającej trasę Europa–Azja o nawet 30–40% względem żeglugi przez Kanał Sueski. To obecnie jeden z filarów rosyjskiej i chińskiej strategii handlowej. Mowa także o tzw. Przejściu Północno-Zachodnim, łączącym Atlantyk z Pacyfikiem przez wybrzeże i wyspy Kanady. W latach 2013–2019 liczba statków korzystających z tej trasy wzrosła o 44%. Modele klimatyczne wskazują, że w połowie XXI wieku Ocean Arktyczny może być sezonowo wolny od lodu.
Dla USA Grenlandia mogłaby stać się bazą operacyjną US Navy, umożliwiającą kontrolę i reagowanie na działania Rosji i Chin w Arktyce. To nie tylko kwestia handlu, ale projekcji siły.
Surowce strategiczne Grenlandii
Najważniejszy – zwłaszcza z europejskiej perspektywy – jest jednak czynnik surowcowy.
Na Grenlandii występuje 25 z 34 surowców strategicznych, które Komisja Europejska uznaje za kluczowe dla przemysłu i transformacji energetycznej.
Na Grenlandii znaleźć można m.in. metale ziem rzadkich, grafit, molibden, metale z grupy platynowców, tytan czy wanad. Z punktu widzenia USA przejęcie kontroli nad wyspą oznaczałoby przejęcie dźwigni nad europejską transformacją energetyczną, a następnie możliwość jej monetyzacji.
Zainteresowanie tymi złożami może świadczyć o tym, że – wbrew politycznej retoryce Donalda Trumpa – Stany Zjednoczone zakładają, że transformacja energetyczna jest nieunikniona. Próba przejęcia Grenlandii to zatem próba objęcia kontroli nad surowcami, bez których ta transformacja się nie wydarzy.
Grenlandia nie jest więc egzotyczną fanaberią amerykańskiego prezydenta. To kluczowy element nowej układanki geopolitycznej, w której krzyżują się bezpieczeństwo militarne, globalny handel i przyszłość energetyki. A Europa, siłą rzeczy, znalazła się w samym środku tej gry.