• Partner główny
    Logo Orlen

Gaz

Upadek Nord Stream 2 zaboli energetycznych gigantów. To cena konszachtów z diabłem

Transport rur dla projektu Nord Stream 2. Fot. Gazprom.ru

Jeżeli rurociąg Nord Stream 2 nie zostanie oddany do eksploatacji, a szanse na realizację takiego scenariusza rosną, to Shell będzie musiał dokonać odpisów sięgających nawet miliarda dolarów. Podobny los czeka innych energetycznych potentatów. To cena za wspieranie inwestycji, która od samego początku była skierowana przeciwko Ukrainie oraz bezpieczeństwu Europy.

„Strata” jest oczywiście związana ze wsparciem finansowym, którego kontrowersyjnemu projektowi udzielił m.in. Shell, ale nie tylko. Francuski koncern Engie informował niedawno, że przeznaczył na ten cel 987 mln euro. Nieco wcześniej austriacki OMV informował, że jego wkład wyniósł 729 mln euro, Unipera - ponad 700 mln, zaś Wintershall Dea - 730 mln.

Budowa magistrali, która budzi poważne wątpliwości w zakresie wpływu na bezpieczeństwo - nie tylko Europy Środkowej - została ukończona 10 września 2021 r. 29 grudnia 2021 prezes Gazpromu Aleksiej Miller poinformował, że rurociag - po zatłoczeniu gazu technicznego - jest przygotowany do eksploatacji. Na przeszkodzie stoi jednak dostosowanie do europejskiego prawa i związanych z nim wymogów.

Czytaj też

We ubiegłym tygodniu kanclerz Olaf Scholz zapowiedział wycofanie z ministerstwa gospodarki raportu, na podstawie którego ma zostać przeprowadzona certyfikacja gazociągu. Jest to odpowiedź na rosyjskie działania wojenne wobec Ukrainy oraz decyzja, która przynajmniej czasowo uniemożliwia komercyjną pracę magistrali.

W kontrowersyjny projekt uderzyli również Amerykanie - Biuro Kontroli Aktywów Zagranicznych departamentu skarbu (OFAC) dopisało spółkę Nord Stream 2 AG z siedzibą w szwajcarskim Zug oraz jej prezesa - obywatela Niemiec Matthiasa Warniga do tzw. listy SDN, zawierającej osoby i podmioty obłożone zakazem prowadzenia z nimi transakcji.

Komentarze