Sokała dla E24: Chiny mogą pchnąć Rosję do wojny w Europie. Polska zagrożona [WYWIAD]

18 sierpnia 2021, 13:51
840_472_matched__q6kghb_1l0ZZOsZjADY9e6sGnsvoWjxGjAeBDTR
Prezydenci: Federacji Rosyjskiej, Władimir W. Putin (po lewej) oraz ChRL, Xi Jinping. Fot. kremlin.ru

Podstawowe niebezpieczeństwo dla Polski to proces wasalizacji Rosji przez Chiny. W Pekinie może bowiem pojawić się pomysł wykorzystania Rosjan do dywersji względem Zachodu – mówi dr Witold Sokała.

Jakub Wiech: Czy mamy Nową Jałtę i nowy podział świata?

Dr Witold Sokała: Nową Jałtę – nie. Nowy podział świata – tak. Jałta była podziałem świata dokonanym przy zielonym stoliku, a obecny podział świata kształtuje się bardzo spontanicznie, nikt go nie ustala, nikt nie podpisuje jawnych czy tajnych porozumień o globalnym zasięgu. Natomiast bez wątpienia, po okresie chaosu zwanym czasami „pauzą strategiczną”, wyłania się z tego zamieszania nowy ład międzynarodowy. Z grubsza – oparty znów na rywalizacji strategicznej Zachodu i Wschodu, tyle, że centrala bloku wschodniego jest teraz w Pekinie.

Z polskiej perspektywy Jałta kojarzy się głównie ze zdradą sojuszników, m.in. przez USA. Czy teraz Amerykanie zdradzili nas ponownie?

Nie. USA realizują swoją politykę, co jest naturalne w krajach demokratycznych, gdzie wyborcy płacą ekspertom i politykom, by realizowali interesy tych właśnie podatników i miejscowego biznesu, nie zaś krajów trzecich. Natomiast kraj wiążą pakty międzynarodowe – i jeśli one zostaną naruszone, to wtedy można mówić o zdradzie. Ale niczego takiego po stronie Stanów Zjednoczonych nie dostrzegam. Widzę natomiast pewien deficyt myślenia politycznego po stronie części polskich ekspertów i opinii publicznej, polegający na myśleniu życzeniowym względem USA. Życzylibyśmy sobie, żeby Ameryka broniła naszych interesów. A gdy tak nie jest, strzelamy focha. Ten deficyt był widoczny szczególnie przy porozumieniu amerykańsko-niemieckim w sprawie Nord Stream 2. Sam wolałbym, żeby Zachód blokował ten gazociąg, natomiast Amerykanie podjęli pewną decyzję, z ich punktu widzenia logiczną, polegającą na przyznaniu Niemcom pierwszeństwa w polityce europejskiej. Zdjęcie z agendy sporu o Nord Stream 2 było bez wątpienia korzystne z perspektywy zarówno Waszyngtonu jak i Berlina. To był gest w założeniu proniemiecki, ale bynajmniej nie prorosyjski. Moskwę zresztą pewnie ucieszył tylko częściowo, bo towarzyszące mu mocne oświadczenia, informujące światową opinię publiczną, że Rosja ma w zwyczaju wykorzystywać gaz jako broń, spowodowały na Kremlu wściekłość i ostre reakcje. Tak więc, zdrady bym się tu nie doszukiwał. Jeśli jednak mówimy o pewnej nielojalności, to spójrzmy też z drugiej strony – bo Polska wykonała po drodze szereg gestów, które sojusznik amerykański mógł odczytać jako nieprzyjazne. Mam tu na myśli między innymi wyjazd pana ministra Raua do Chin i towarzyszące mu wyraźne sygnały, że Polska może być zainteresowana ściślejszymi więzami z ChRL, także natury strategicznej, na co strona chińska zareagowała czarną polewką. O ile z jednej strony rozumiem pewną grę ze strony Warszawy na rzecz przekształcenia relacji z Waszyngtonem w bardziej partnerskie, o tyle sposób wykonania tego jest przeciwskuteczny. Podważa naszą wiarygodność, powoduje też zdenerwowanie po stronie części amerykańskiej elity politycznej.

A czy takie ruchy, jak sprawa TVN, nie są próbą wykorzystania naszych aktywów właśnie do tego, by Amerykanie siedli z Polakami do partnerskich negocjacji?

Powtórzę: cel zbożny. Dążenie do poprawy relacji z USA w kierunku mniej wiernopoddańczych, a bardziej podmiotowych jest słuszne. Natomiast sposób, miejsce i czas – fatalne. Myślę, że wybór pola sporu był motywowany polityką wewnętrzną, bo elektoratowi partii rządzącej każdy atak na TVN się podoba. Ale sprawa w relacjach międzynarodowych jest nie do wygrania. U Amerykanów nic w ten sposób nie zyskamy, za to narazimy na szwank wspólne interesy. I to my na tym stracimy. Amerykanie bez współpracy z Polakami sobie poradzą. Ale dla nas byłaby to strata fundamentalna, alternatywą jest bowiem dryf w rosyjską strefę wpływów. A to byłby nie tyle przeskok z deszczu pod rynnę, co skok w przepaść.

Czy Amerykanie nie skaczą z kolei w przepaść zawierając porozumienie z Niemcami? Czy nie jest to powtórka błędów z kadencji Obamy?

Z pewnym niepokojem obserwuję politykę amerykańską dotyczącą Rosji, ale wydaje mi się, że gdybym był Amerykaninem, to sam bym próbował działać podobnie. Są to kroki zmierzające do pewnego resetu – i tu faktycznie można doszukiwać się analogii do polityki Obamy. Jednakże bardzo zmieniły się okoliczności. USA zidentyfikowały Chiny jako największe wyzwanie następnych dekad, a z tej perspektywy Rosja jest tylko pewnym zasobem. Wielu Polakom pewnie by się marzyło jakieś asertywne uderzenie w Rosję, ale z punktu widzenia globalnej rywalizacji z Chinami, patrząc całkiem na zimno, to ono nie jest Stanom do niczego potrzebne, przynajmniej teraz. Nie sądzę oczywiście, by Waszyngton wierzył, że da się w pełni przeciągnąć Rosjan na stronę amerykańską, ale być może uda się zapewnić przynajmniej ich neutralność. I to jest racjonalne. Ale pozostaje pytanie, czy sposób działania przybliża USA do celu? Nie wiem, nie znamy przecież wszystkich aspektów tych relacji. Z pewnością Amerykanie mają w zanadrzu szereg narzędzi, którymi naciskają lub mogą naciskać na Rosję, podejrzewam też, że liczą się z przesileniem wewnątrz rosyjskiej elity władzy. A żeby je wykorzystać, to trzeba mieć kontakty, pracować z ludźmi, którzy mogą przy następnych rozdaniach wypłynąć. Bo na jakąkolwiek pedagogikę względem kleptokratycznej ekipy obecnych władców Kremla to z pewnością nie ma co liczyć, pewne luzowanie też przecież nie spowoduje, że wpadną oni w objęcia Zachodu.

https://sklep.defence24.pl/produkt/sztuka-wojny-e-book/image

 Reklama

Czy dla obecnej polityki USA względem Europy Środkowej była jakaś alternatywa, polegająca na kierunku innym niż scedowanie odpowiedzialności za region na Niemcy? Np. opcja w postaci Trójmorza?

Z przykrością to powiem, ale moim zdaniem nie. Nie sądzę nawet, by ekipa Trumpa traktowała ten projekt jako realną alternatywę dla Unii Europejskiej. To była raczej gra na zdekomponowanie i osłabienie UE oraz na zablokowanie lądowych połączeń między Chinami a Zachodnią Europą, czyli w gruncie rzeczy – wiadomych i niemiłych Amerykanom projektów mocarstwa od Kanału La Manche po Władywostok. W sytuacji, kiedy nastąpił zwrot w polityce Waszyngtonu i Berlina, przygotowywany przecież jeszcze za Trumpa, i mamy poprawę relacji unijno-amerykańskich, to Stanom Zjednoczonym przestało zależeć na blokowaniu współpracy Europy Zachodniej z Chinami. Co więcej, Amerykanie znaleźli partnera w Europie, który naprawdę dysponuje potencjałem. Patrząc z perspektywy Waszyngtonu, Niemcy to sprzymierzeniec, który ma zdolności polityczne, gospodarcze, wywiadowcze, wizję rozwoju Unii (abstrahuję w tym momencie od ocen jakości tej wizji) – to dość oczywiste, że USA będą chciały się z RFN dogadać co do Europy, w zamian za niemiecką pomoc w rywalizacji z Chinami. I ta pomoc już ma miejsce – przecież niemiecka fregata rakietowa popłynęła już w bezprecedensowy rejs na Morze Południowochińskie, dołączając na tym newralgicznym akwenie do sił amerykańskich i brytyjskich. To symboliczny gest, Berlin wybrał stronę w nowej, zimnej wojnie.

Czy – patrząc na tę zmianę amerykańskiej polityki oraz takie sytuacje, jak ta w Afganistanie, skąd USA wycofywały się w chaosie – mamy podstawy, by obawiać się o swoje bezpieczeństwo?

Mamy takie powody, ale to ze względu na coraz bardziej negatywne zjawiska na wschód od nas oraz ze względu na fatalną politykę naszego rządu. Afganistan jest ciosem dla globalnego prestiżu USA, obecne wydarzenia mogą spowodować pewne korekty w globalnym środowisku bezpieczeństwa, ale nie przesadzajmy. To dało się przewidzieć. Decyzję w tej kwestii podjął w zeszłym roku Donald Trump i już wtedy było wiadome, że prędzej czy później Afganistan zostanie oddany Talibom. Ale ten problem nas bezpośrednio nie dotyczy. Najważniejszym dylematem przyszłości dla Polski będzie: po której stronie rywalizacji amerykańsko-chińskiej stanąć. Pamiętam lata 90. oraz początek XXI wieku, gdy mówiono, że naszym podstawowym celem jest współpraca jednocześnie z Europą i Waszyngtonem oraz zasypywanie tak zwanego „pęknięcia transatlantyckiego”, które wtedy faktycznie narastało. Teraz mamy dobrą współpracę na linii UE-USA, nie musimy wybierać między tatusiem a mamusią, więc nic tylko się wpasowywać w tę współpracę, a nie wykonywać gesty pod adresem liderów państw przeciwnych Zachodowi. Jednakże podstawowe niebezpieczeństwo dla Polski, w dłuższej perspektywie, to proces wasalizacji Rosji przez Chiny. To w dużej mierze już postępuje. Jeżeli postąpi dalej, przy jednoczesnej eskalacji konfliktu Zachód-Wschód, to w Pekinie bez wątpienia pojawi się pomysł wykorzystania Rosji do dywersji względem Zachodu po to, by część potencjału amerykańskiego, brytyjskiego czy niemieckiego związać siłami rosyjskimi. Moskwa, dopóki działa względnie suwerennie, musi ograniczać agresję skierowaną na Zachód – bo nie strzela się do najlepszego klienta swojego sklepiku z ropą i gazem. Ale na Kremlu zasiada coraz bardziej skorumpowana ekipa, podległa wpływom. I dlatego popchnięcie jej do jakiegoś ograniczonego konfliktu na Zachodzie, wbrew prawdziwym interesom kraju, jest czymś realnym. Polska mogłaby być niestety naturalnym polem do realizacji takiego scenariusza. A im mniejsze nasze zintegrowanie ze strukturami zachodnimi, im gorsza opinia w oczach tamtejszej publiki, im mniejsza skala interesów zachodnich w Polsce, tym mniejsza skłonność do tego, by zadbać o bezpieczeństwo kraju nad Wisłą.

Może właśnie dlatego powinniśmy zacząć grać na różnych fortepianach?

Żeby grać na różnych fortepianach, to trzeba w ogóle umieć grać. A ja niestety mam poważne zastrzeżenia co do techniki i muzykalności obecnych orkiestrantów. Poza tym, żeby grać, trzeba mieć też narzędzia. My zaś od lat ich nie tworzymy, a posiadane często psujemy – przykładem „deformy” służb specjalnych. Politykę zagraniczną podporządkowujemy polityce wewnętrznej. Zaniedbaliśmy na przykład do reszty coś, co i tak było w fatalnym stanie od wielu lat, czyli lokowanie młodych, zdolnych polskich urzędników i ekspertów w strukturach Unii Europejskiej. To w ten sposób się robi politykę europejską, nie przez Twittera, paski w TVP i tym podobne. Polak pracujący w Berlaymont dostarcza informacji o tym, co się dzieje, co jest planowane, ma wpływ na te projekty. A my tego nie robimy wcale. Pora to zmienić, uczyć się grać, i to muzykę współczesną, nie siedemnasto- czy dziewiętnastowieczną. Bo w międzyczasie wiele się zmieniło, w tym pojęcie suwerenności. No i powinniśmy grać niekoniecznie na wielu fortepianach, bo tak naprawdę, to nie ma ich zbyt wiele. W rzeczywistości jest do wyboru fortepian waszyngtońsko-europejsko-londyński i fortepian pekińsko-moskiewski. A jeśli przez mnogość fortepianów ktoś rozumie np. sojusz z Ankarą, to jest w straszliwym błędzie. Turcja nie zapewni nam bezpieczeństwa, bo ani może, ani chce. Ma własne utwory do zagrania.

Dziękuję za rozmowę!

Witold Sokała – wicedyrektor Instytutu Stosunków Międzynarodowych i Polityk Publicznych UJK w Kielcach, przewodniczący Rady i analityk Fundacji Po.Int, publicysta „Nowej Konfederacji” oraz „Dziennika Gazety Prawnej”.

KomentarzeLiczba komentarzy: 202
Dalej patrzący
poniedziałek, 23 sierpnia 2021, 23:54

Co niektórzy [zwłaszcza spod znaku Olgino] mogą mieć obiekcje do moich postów. Dla wyjaśnienia - transport do Leny koleją, potem transport rzeczny do ujścia Leny i przeładunek na statki morskie Arktycznym Jedwabnym Szlakiem - w SUMIE zapewnia najlepszy ekonomiczny balans koszt/efekt i skrócony czas transportu [czyli zamrożenia kapitału do czasu zbycia]. Transport kolejowy na razie opłaca się tylko dla pewnej podgrupy towarów i na dalekie dystans [rzędu 6 tys km] się nie spina ekonomicznie dla tej puli sortymentowej i wolumenu eksportu, którą chcą osiągnąć Chiny. Relatywnie krótki transport kolejowy rozwinięty na szereg równoległych "wielkich torów" szybkiej kolei towarowej, potem tani transport rzeczny i potem tani transport morski - to optimum kosztowo-czasowe dla Chin w przesyłach strategicznych - dla pełnej puli sortymentowej towarów. Chiny absolutnie nie zamierzają podporzadkować się deklarowanemu "władztwu" Rosji w Arktyce - ale nie postawią się otwarcie Rosji, póki nie będą miały tam odpowiednich sił atomowców szturmowych i "boomerów" - czyli przełom lat 20/30-tych, a pewnie raczej początek lat 30-tych. Siła zmieni wszystko. I koncentracja sił amerykańskich i brytyjskich atomowców - także. Ta konfrontacja na "wodach terytorialnych Rosji w Arktyce" spowoduje, że Rosja będzie musiała się opowiedzieć - albo przeciw USA z UK [z Chinami] - albo przeciw Chinom [z USA i UK] - albo przeciw Chinom i USA z UK. Przy czym w tym etapie - w razie próby zaparcia się Rosji - możliwy sojusz taktyczny sił USA i Chin w Arktyce - dla uzyskania "czystego pola" rozgrywki - z marginalizacją sił Rosji. Ten sojusz jest szczególnie możliwy w razie rozwiązania sprawy Tajwanu i zjednoczenia Korei [bo obie jadą wbrew pozorom na jednym wózku geopolitycznym]. Słabnące względem Chin USA mogą na ten deal pójść - bo Chiny będą w zamian gotowe na poświęcenie Europy i na marginalizację konkurencyjnej Rosji. Bo ten zwrot dodatkowo obniży akcje Kremla - czyniąc go bardziej spolegliwym. Myślę, że pierwszym sygnałem marginalizacji Kremla będzie niedopuszczenie Rosji do stolika negocjacyjnego w sprawie zjednoczenia Korei. Marginalizacja Rosji otworzy Pekinowi drogę do dociskania Rosji do ściany - szczególnie, gdy USA przejmą Europę. Bo wtedy projekt supermocarstwa Lizbona-Władywostok straci możliwość realizacji. Z praktycznych względów operacyjnych wspólne z US Navy i Royal Navy blokowanie i śledzenie rosyjskich atomowców będzie dla Chin zabezpieczeniem strategicznym przed Posejdonami. Dlaczego najpierw Posejdony [jeszcze jako Status-6] były deklarowane jako broń z głowica 100MT - a potem z "nieznanych" powodów Kreml zaczął deklarowac głowice "tylko" 2 MT? Bo Kreml przedobrzył - stworzył asymetryczną strategiczna groźna broń względem strefy Rimlandu - do której zaliczają się TAKŻE i Chiny [dla nich wybrzeże to okno na świat]. Mleko się wylało - Kreml rakiem się wycofał i zmniejszył deklaratywnie moc głowic ze 100 do 2 MT - ale Kremlowi nikt już nie wierzy. Pod wodą od poczatku lat 30-tych będzie trwała "anonimowa" cicha wojna na całego i na twardo - całego świata Rimlandu kontra Rosja. Tu będzie działała zasada ostrożności - posunięta aż na skraj jednoznacznych rozkazów. Jeszcze jedno - Chiny już w 2014 otwarcie opowiedziały się przeciw siłowej aneksji Krymu i nie poparły Kremla po jego "zwrocie na Chiny" - Pekin wyraźnie jednoznacznie zadeklarował, że wszelkie spory winny być rozstrzygane tylko dyplomatycznie i na bazie prawa międzynarodowego i traktatów. Czyli w przypadku Ukrainy - Traktatu Budapesztańskiego 1994. Dla Chin niedopuszczenie do ekspansji Rosji na zachód i niedopuszczenie do stworzenia supermocarstwa Lizbona-Władywostok jest równie ważne, a w pewnym "operacyjnym" sensie ważniejsze, niż konfrontacja z USA, gdzie Pekin może ją odwlec - natomiast katastrofa przerwania "strefy buforowej" przez Rosję byłaby nie do odrobienia. Warto o tym pamiętać we wszelkich kalkulacjach. 20 grudnia 2012 - z inicjatywy Chin - podpisano wspólny traktat w Pekinie o strategicznej współpracy i przyjaźni Chin z Polską, a Chiny zaliczyły Polskę do jednego z 7 państw o strategicznym znaczeniu dla Chin. Przyczyna jest wyłacznie jedna - geopolityczna - Polska jest krytycznym buforem uniemożliwiającym zbudowanie supermocarstwa Lizbona-Władywostok. I od tamtego momentu w wielkim planie globalnej szachownicy nic się nie zmieniło - mimo kosmetycznych zmian lokatorów Białego Domu i taktycznych zmian "operacyjnych" w polityce. W naprawdę krytycznej sytuacji [grożącej upadkiem Polski jako bufora] Polska może liczyć na każde poufne wsparcie Chin - od finansowego [w razie wstrzymania pieniędzy przez Berlin w rękawiczkach Brukseli] po przekazanie natychmiast głowic jądrowych asymetrycznego odstraszania strategicznego. Nie żeby Chiny Polskę kochały - a jedynie w swoim , skrajnie egoistycznym interesie i dla zabezpieczenia swojej racji stanu. O tym tez warto pamiętać non-stop. Właśnie dlatego, że Polska jest tak ważna w tej wielkiej rozgrywce [w roli "bezpiecznika" przed zrolowaniem G2 i zwycięstwem Rosji jako nowego, najsilniejszego supermocartswa z pomocniczym Berlinem i Paryżem] - własnie dlatego wszyscy gracze na wyścigi nam wmawiają, jak to Polska jest mało wązna, jak musi się słuchac innych, jak jej niby łaskę robi USA wysyłając tu wojska. Możemy zerwac ostatnie porozumienie z USA i nie płacić ani centa za pobuy sił USA Army w Polsce - a USA [mimo wielkich gróźb] nie wycofają swoich wojsk - bo weszły tu i są w Polsce ze względów geostrategicznych dla swojej egoistycznej racji stanu i interesu hegemona - a nie z jakiejś przyjaźni do Polski. Pytanie, kiedy tę prostą prawdę geostrategicznej real-politik zrozumieją NAPRAWDĘ DO KOŃCA nasi sternicy w Warszawie

Dariusz
piątek, 3 września 2021, 03:01

Konkuzja ma odzwierciedlenie w faktach. W 1956 kiedy kolumny pancerne Sowietów wyszły z garnizonów na Warszawę zatrzymał je telefon z Pekinu. Nam Ameryka na nic nie jest potrzebna czy Belin z Paryżem w równej mierze, jednak dobrą minę do tej gry musimy robić. Dbajmy o swoje interesy gospodarcze wzmacniając swoją krajową infrastrukturę oraz gospodarkę. Z czasem EU, Rosja oraz USA przestaną się liczyć. To już się dzieje.

a
sobota, 4 września 2021, 00:15

A skąd te bajki?

a
poniedziałek, 30 sierpnia 2021, 14:17

Transport do ujścia Leny a po kie licho jak szybciej i taniej droga transportowa z Chin przez Rosję na zachodnią granice Białorusi a jak nie do Ust Ługi. Zresztą jest taka projektowana - szybka kolej towarowa Lena jaki transport rzeczny? 3 - 4 miesiące w roku/ Rosjanom się to opłaca bo zapewniają tani dowóz towarów i zapasów odbiór produktów z miejscowości położonych wzdłuż Leny i jej dopływów / Zresztą odbudowała stocznię w Jakucku dla budowy statków przystosowanych do Leny. To co piszesz o kolei do ujścia Leny to pomysł Rosjan budowa Transpolarnej Linii Kolejowej i tam faktycznie zakłada się udział towarów chińskich a konkretnie z Mandżurii. Linia zaczynałaby się w Moskwie przez Workutę do ujścia Obu / prace projektowe, rozpoczęcie modernizacji, odgałęzienie na Jamał - częściowo wybudowane /- most na Obie / projektowany / Salechard - Łabnytagi następnie połączenie z istniejącym odcinkiem Nadym - Urengoj do ujścia Jeniseju port Igarka, most na Jeniseju, odgałęzienie do Norylska, trasa u podstawy półwyspu Tajmyrskiego do Tiksi, skręt na południe do Jakucka - w pobliże Jakucka doprowadzono linię kolejową / projektowany most na Lenie na razie tylko drogowy ale najpewniej będzie kolejowo drogowy /. Od jakucka i Tiksi linia do Magadanu, Anadyru, Pietropawłowsk Kamczacki i na cieśninę Beringa i dalej do USA i Kanady. I właśnie tą trasą są bardzo zainteresowani Chińczycy. Ale wymaga to zgody USA i Kanady a te jakoś się nie palą do wyrażenia takiej zgody / stan Alaska bardzo by chciał ale o tym nie decydują , tak samo jak i północne prowincje Kanady i USA. Byłaby to dla nich szalona szansa rozwoju. Linia oficjalnie zaczynałaby się w Pekinie oraz w Moskwie / a praktycznie to od Lizbony / a kończyła w Ottawie, Nowym Jorku i w Kalifornii. Linia szerokotorowa / tor taki aby dwa kontenery pomieścić obok siebie / w celu uzyskania jak największej nośności. Fantastyka? może ale to fantaści tworzą przełomy w cywilizacji. Otwarcie złóż węglowodorów w basenie Leny, złóż Czukotki która uważana jest za jeden z najbogatszych rejonów świata w złoża metali kolorowych, tak samo Alaska, północna Kanada odbudowa zardzewiałego pasa w USA a koszt. ok roczny budżetu Pentagonu. Lodołamacze Chin - budują jeden i to jak na Chiny powoli bardziej do badań Antarktydy niż Arktyki. pooglądaj sobie filmiki jak wygląda praca lodołamaczy na NSR bardzo pouczające. Jak na razie to w Arktyce panuje Rosja i długo nikt jej pozycji nie zagrozi. A tak na marginesie to spotkałem się z nieoficjalna wypowiedzią Kanadyjczyków aby wykorzystać potencjał rosyjskich lodołamaczy do otwarcia szlaku północno- zachodniego, uaktywnienia portów w zatoce Hudsona. I co z tego że Chiny zaliczyły Polskę do państw strategicznych. Przypomni sobie jaki był wrzask jak chcieli wybudować terminal w Łodzi. I Chińczykom się odechciało. A resszta to bajania

Dariusz
piątek, 3 września 2021, 03:12

Jest takie stare powiedzenie No Buck No Buck Rogers. Rosja kapitałem nie śmierdzi, zaś jej siły zbrojne z roku na rok się deaktualizują. Amerykańska gospodarka do najprężniejszych nie należy, zadłużenie budżetu USA rośnie w lawinowym tępie, do tego sami generałowie narzekają na stan wyposażenia sił zbrojnych USA. Za te dwie dekady to Chiny będą kontrolować wszystko. Może to i lepiej.

a
sobota, 4 września 2021, 00:55

O armię rosyjska to bym się nie martwił. Budowa linii przez cieśninę to bardziej kwestia polityczna niż gospodarcza. Fakt wymaga gigantycznych nakładów ale jest to też gigantyczny biznes i gigantyczne zyski. Kapitał : Chiny, Korea Płd. Japonia, Tajwan, Wietnam, USA, Kanada, Rosja. A jakie wyzwanie dla inżynierów. Ja się spotkałem z opisem - linia szeroka na dwa kontenery czyli rozstaw torów min 4,5 m. Bardziej realne szerokotorowa rosyjska. Ale była projektowana linia kolejowa o rozstawie 4,5 m Berlin - Kijów / oczywiście nazwałbym to koncepcją a nie projektem /.

Dalej patrzący
niedziela, 22 sierpnia 2021, 21:24

Widzę ostrą dyskusję i dość skrajne poglądy nt Chin, Rosji, USA itd. Dla uporządkowania: 1. Chiny nie muszą teraz robić legalnej czy nielegalnej kolonizacji Syberii, nie jest to warunkiem podboju Syberii po 2035. Chinom wystarcza absolutna przewaga kapitałowa, korumpowanie lokalnych władz i budowanie lobby opartego o interesy kolonialnej eksploatacji surowcowej Syberii. Kreml chciał za pomocą specsłużb przejąć siłowo [metodami mafijnymi] kontrolę nad chińskim biznesem na Syberii, ale mleko się wylało, było ostre spięcie Pekin-Kreml, w rezultacie Kreml podkulił ogon i wyparł się powiązań ze spcsłużbami, które terroryzowały chińskich biznesmenów - zwalił wszystko na "prywatną inicjatywę" z którą niby nie miał nic wspólnego. Rezultatem w skali makro są dalsze koncesje w swobodzie działania chińskiego kapitału. Jednocześnie Rosja - odcięta od rynków finansowych Zachodu - musi rolować stare długi nowymi kredytami w chińskich bankach - a te korzystają z "dociśnięcia do ściany" rosyjskich podmiotów, narzucając wysokie oprocentowanie. 2. Podbój Syberii i Arktyki nastąpi dopiero po 2035. Do tego czasu Pekin na pewno będzie maksymalnie wykorzystywał Rosję [taktycznie jako "sojusznika"] do swoich celów - jako darmowy taran na porządek atlantycki Bretton Woods. 3. Chiny od 2008 deklarują się jako "państwo arktyczne". Budują lodołamacze [mają 2 średnie/duże, teraz budują pierwszy lodołamacz o napędzie jądrowym Xue Long 3 o wyporności 30 tys. ton], badają hydrografię Arktyki, czekają, aż za dekadę zaczną być widoczne bonusy żeglugowe ocieplenia w Arktyce. To kolejny obszar sporny z Rosja - bo Chiny chcą wolności żeglugi na Arktycznym Jedwabnym Szlaku - a Rosja traktuje te wody [maksymalnie do bieguna] jako własne wody terytorialne. Chiny nic nie mówią w tej kwestii i robią swoje, wydają jednak konsekwentnie kolejne Białe Księgi demonstrujące ich wolę wejścia w Arktykę. 4. Prawdziwa rozgrywka o Arktykę - czyli nie tylko o Arktyczny Jedwabny Szlak - bo to tylko pretekst ekonomiczny do wejścia w Arktykę geopolitycznie "hard power" - w walce o dominację nad geostrategicznie kluczową Strefą Seversky'ego - decydującą o przewadze strategicznej projekcji siły między Azją, a Ameryką Północną - ta walka nastąpi za dekadę, gdy Chiny uzyskają dostateczną liczbę podwodnych szturmowców atomowych nowej generacji 095 i jądrowych "boomerów" klasy 096. Nowa konstrukcja kadłubów, zintegrowany system kontroli siłowni, wyciszenie, napęd bezwałowy, automatyzacja i AI mają pozwolić flocie chińskiej na uzyskanie przynajmniej poziomu amerykańskich OP - o ile nie lepiej. Na razie trwa rozbudowa stoczni chińskich - do budowy ca 7 atomowców jednocześnie. Prototypy 095 i 096 uzyskają status operacyjny ca 2025 - wtedy ruszy produkcja wielkoskalowa. 5. Na razie pewną przeszkodą dla wejścia chińskich OP w Arktykę jest Cieśnina Beringa i pas Aleutów. Dlatego Chiny silnie naciskają na Kreml na budowę lądowego połączenia szybkiej kolei [o naprawdę szerokich torach - dla ładunków wielkogabarytowych] przez Syberią do Leny - a tam dla zbudowania portu rzecznego jako hubu przeładunkowego - a ujścia Leny byłby port morski - do przeładowania z transportu rzecznego na pełnomorski. Oznaczałoby to przecięcie Syberii na pół - znaczne skrócenie Arktycznego Jedwabnego Szlaku do Europy - ale także ominięcie "dylematu Beringa". 6. Sumując - Chiny budują siłę do infiltracji i okrążenia Rosji - najpierw przepływami strategicznymi - potem siłą militarną. Siła militarna chińskiej obecności w Arktyce będzie argumentem twardego nacisku na Kreml w kwestii przesyłów lądem do Leny - a potem w kwestiach zwrotu 1,6 mln km2 "ziem rdzennie chińskich pod tymczasową administracją rosyjską". Oczywiście - USA widzi nowe pole konfrontacji z Chinami - stąd od 2018 reaktywacja II Floty US Navy, sygnalizowane ćwiczenia za kręgiem polarnym [lotniskowiec atomowy, atomowe OP - w tym także z Royal Navy]. Przywrócenie blokady GIUK jest tylko wstępem do walki o dominację w Arktyce o Strefę Seversky'ego - zaś rosyjska Flota Północna jest tylko graczem "tymczasowym" - prawdziwa rozgrywka będzie między flotą amerykańską, a chińską. 7. Za dekadę nie można wykluczyć obecności chińskich okrętów nawodnych w Arktyce. Gdy analitycy US Navy alarmują, że Chiny wzmacniają konstrukcję kadłubów większych jednostek [np. niszczycieli czy krążowników rakietowych klasy 055] - to oczywiście będzie to służyło taktyce "taranowania" jednostek amerykańskich w przeciaganiu liny na Morzu Południowochińskim. Ale zapewne "dwoje w jednym" - czyli jest to prawdopodobnie przygotowanie jednostek chińskich do operowania w Arktyce. 8. Obecnie [po stress-teście COVID-19] przewagę ekonomiczną i produkcyjną Chin nad Rosją można szacować na 8:1. Za dekadę ta przewaga wzrośnie od 12:1 do 15:1. Jednak najważniejsze dla relacji Pekin-Kreml będzie uzyskanie przewagi technologicznej przez Chiny - wtedy skończy się odcinanie kuponów Rosji od przewagi technologicznej wypracowanej podczas ZSRR itd. Zdecyduje skok generacyjny systemów rewolucji RMA - na skale gobalną i kosmiczną - z systemami C5ISR/EW opartymi o łączność natychmiastową na splątaniu kwantowym, AI, komputerach kubitowych - w czym Chiny są liderem [łączność natychmiastowa i AI] - zaś w komputerach kubitowych rywalizacja idzie "łeb w łeb" z USA. Rosja nie jest tu żadnym konkurentem w tym wielkim wyścigu RMA - nie ma już [jak za ZSRR] odpowiedniej bazy B+R high-tech - a co ważniejsze - nie stać jej na ten wyścig zbrojeń - liczony w dziesiątkach bilionów dolarów. Dlatego w przyszłej dekadzie Rosja zacznie wyraźnie "odstawać" od Chin i USA. Wprowadzenie laserów wielkiej mocy i generatorów energii wiązek skierowanych [naziemnych, powietrznych, morskich i kosmicznych] całkowicie zlikwiduje doktrynę MAD - całkowicie tez zlikwiduję obecną przewagę ataku saturacyjnego sił jądrowych Rosji - na czym Rosja opiera swoje bezpieczeństwo. Wprowadzenie hipersoników nic tu nie da - bo nawet hipersonik 50 Mach nie przegoni promienia lasera czy wiązki energetycznej. Chiny [i prawdopodobnie USA - jeżeli nie padną finansowo] zbudują masowe wielkoskalowe sieciocentryczne połączone globalno-kosmiczne siły nowej generacji RMA - deklasując Rosję - której na to nie stać. Chiny odeprą tak saturacyjny Rosji - a Rosja nie odeprze ataku Chin. I Chiny nie będą musiały używać megatonowych ładunków - bo przeżytek z czasów zimnej wojny, gdy niedokładność INS powodowała rozrzut na kilometry. Teraz wystarczą kilotony - w uderzeniach precyzyjnych. Konkretnie - ca 10 tys głowic o sile 5 KT - czyli sumaryczny ładunek 50 MT - czyli mniej niż jedna "Car-bomba" 58 MT odpalona przez Chruszczowa w 1961. 9. Carstwo Moskiewskie - powstałe po upadku Złotej Ordy na początku XVI w. - nigdy w historii nie miało do czynienia z silniejszym przeciwnikiem. Teraz - po raz pierwszy w historii - ma za miedzą gracza silniejszego pod każdym względem - i szybciej rosnącego - na dodatek z ambicjami globalnej hegemonii - od razu przyćmiewającymi wszystkie plany Kremla z czasów białego caratu [np. w ramach ideologii władztwa globalnego Kremla jako Trzeciego Rzymu] - czy hegemonii globalnej Kremla w ramach "niesienia" komunizmu. Taktycznie Kreml i pekin udają "przyjaciół" w tymczasowym sojuszu przeciw USA. Strategicznie i docelowo "na jednym pagórku może stać tylko jeden tygrys" jak to z nietypowa szczerością oznajmił Xi w Astanie już w 2013. I dla Pekinu i dla Kremla jest jasne, że Chiny nie staną się hegemonem Ziemi - jeżeli PRZEDTEM nie staną się hegemonem Azji. Taka jest nieunikniona logika geopolityki i "wielkiej gry" globalnej - na poziomie strategicznym. Dla Chin Rosja [Syberia i Arktyka] to zasób do wzmocnienia się i uzyskania bonusów przestrzenno-surowcowych i ochronnych buforów i korzystnego przeniesienia strategicznej projekcji siły w Strefie Seversky'ego - przeciw USA.

Obama
piątek, 3 września 2021, 04:46

Za bardzo nie da się zrozumieć w tej całej analizie wspominania tu i tam UK. To kraj powoli klękający, nawet Niemcy w kuluarach ONZ dążą do odebrania im stałego miejsca w Radzie Bezpieczeństwa. Zresztą istnieją już plany, aby Rosję spotkał podobny los. Cieszy, że w przyszłości ruskie dostaną kopa w zadek, a amerykańskie cwaniaczki minimum kijem po plecach. Tak trzymać.

a
poniedziałek, 23 sierpnia 2021, 01:22

Różne bajeczki czytałem ale takich to jeszcze nie. A jaki kapitał chiński jest zaangażowany na Syberii? Jakie złoża wydobywają? może coś bliżej, jakiś przykład? a jakie koncesje? Nawet w kompleksie Amur kapitał chiński to niecałe 40 %. A jakie długi ma Rosja - poczytaj dane z rezerw walutowych Rosji, już nie mówiąc ,że od wielu lat ma nadwyżkę w handlu zagranicznym. A poco kolej do ujścia Leny jak można bezpośrednio na zachód - co się zresztą projektuje. Bez udziału Rosji to Chiny na Arktykę nie wpłynął, co baza w Szanghaju a następna może w Londynie. A o komputerach kwantowych to się lepiej doucz a nie wypisuj głupot.

Obama
piątek, 3 września 2021, 04:58

Najdziwniejsze w tym wszystkim, że oficjalne raporty z banku centralnego ruskich nie są publikowane w pełnej swojej treści od lat. Za ich sojuza to w ogóle była literatura piękna, nie zaś właściwe raporty. Co do potencjału badawczego Chin to bym się nie martwił. Na prawdę go mają, kończąc swój doktorat z matematyki na Uniwersytecie Pittsburskim w 2016 roku zauważyłem dziwną rzecz. Było nas 20 plus osób. Trzech Słowian razem ze mną, jeden biały Amerykanin z czarnym, i reszta Chińczycy. Na amerykańskiej uczelni! Jak ten świat będzie wyglądać za dwie - trzy dekady?! Mnie osobiście nie ziębi nie grzeje, że Chińczycy będę kopać w tyłki ruskich, zaś jankesów okładać kijami basbelowymi. Mnie martwi czy Polska na tym skorzysta, bo jest dobra okazja.

Rafi373
wtorek, 24 sierpnia 2021, 02:03

To prawda, że Rosja nie jest silnie zadłużona, czego nie można już jednak powiedzieć np. o Gazpromie, który dług ma duży. Ale co Rosji po rezerwach? Przecież to leży na kontach, i tyle. To żadne cudo ekonomiczne, że Rosja ma takie rezerwy - w przypadku kraju tak uzależnionego od eksportu jednego typu produktu posiadanie rezerw na czarną godzinę, nie pracujacych na codzień, jest po prostu KONIECZNOŚCIĄ, by móc się ratować w czasie kryzysu i obniżonych cen na ropę. To poduszka bezpieczeństwa, która raz rośnie raz maleje, a jest potrzebna żeby zamiast wzrotu i spadku zapasów walutowych, nie rosły i nie chudły naprzemian brzuchy Rosjan. Rezerwy Rosji to swego rodzaju "renta zacofania" wynikająca z uzależnienia od węglowodorów. To konieczność ich utrzymywania, gdy ropa spada, bo trzeba dać emerytom, budżetówce, ratować rubla, ratować zadłuózne przedsiębiorstwa jak Gazprom etc. Bogate kraje o wyższym PKB niż Rosja nie mają podobnych rezerw bo.... nie muszą. One w razie kryzyzu mogą pożyczyć stosunkowo tanio, a USA - może wydrukować. I wszyscy ich papiery kupią. A Rosja, bez rezerw, płacić musi za kredyty w czasie kłopotów oprocentowanie rzędu 10%. Dlatego trzyma rezerwy. Druga sprawa - bajeczna wysokość tych rezerw. To mit. Rezerwy walutowe Polski, w przeliczeniu na mieszkańca, są podobnej wielkości.

Obama
piątek, 3 września 2021, 05:05

Ruskie na koniec dnia żadnego przemysłu nie mają. Handlują ropą i gazem myśląc, że świat staną w miejscu. Większość kasy ładują w armaty, ochronę długich granic lądowych i łapówki. Ich pierwszy tak zwany uniwersytet powstał dwie dekady po rozbiorach Polski. Dzięki najazdom i kradzieżom trzymali się jakoś na nogach do tej pory, ale to już końcówka ruskiego miru. Cieszy serce, iż w końcu jest ktoś kto ich postawi pod ścianą. W końcu oprawy skończą jak skończyć dawno powinni!

a
czwartek, 26 sierpnia 2021, 02:19

A skąd wiesz na ile jest Gazprom zadłużony i u kogo - jest to tylko powtarzanie bajeczek o zadłużeniu Gazpromu. A wiesz jaka jest wartość złóż należących do Gazpromu? A tak to może poczytasz statystyki co Rosja eksportuje. Jak Rosja ma rezerwy to "renta zacofania" to co powiedzieć o Polsce która ma też rezerwy, Niemcy, Japonia, Chiny, Tajwan, Korea Południowa - to renty zacofania?. cyt "Po co są trzymane rezerwy walutowe? Rezerwy walutowe wykorzystywane są przez bank centralny danego kraju. Stabilizują wahania kursu walutowego. Służą też finansowaniu wyników ujemnych salda bilansu płatniczego, pomagając uniknąć spadku produkcji, konsumpcji oraz inwestycji w gospodarce danego państwa. Pozwalają na szybką reakcję na rynku walutowym, zapewniając w ten sposób stabilność rynku finansowego i gwarantują płynność w sytuacjach skrajnych"

Hillary
piątek, 3 września 2021, 05:20

Niemcy, Japonia, Chiny, Tajwan, Korea Południowa to wszystko kraje bardzo zaawansowane i technologicznie i socjalnie, zaś ruskie ze swoją walutą są odcięte od rynków finansowych. Ich gospodarka jest oparta na imporcie spożywki z Polski, produkcji średniej jakości wódki oraz przemysł zbrojeniowy, który lada moment będzie mniej zaawansowany od chińskiego. Pełny obraz gospodarczy naszego sąsiada.

a
sobota, 4 września 2021, 00:57

Następny bajkopisarz.

fakty nie baje
poniedziałek, 23 sierpnia 2021, 19:12

A czytałeś waszego ministra jak Chińczycy was doją na gazie i że żaden rurociąg z Siły Syberii nigdy się nie zwróci? O czym to świadczy i co mają do tego koncesje skoro oddajecie gaz za darmo i mało tego dopłacacie do niego?

a
czwartek, 26 sierpnia 2021, 02:20

A możesz przestać pisać bajki a poczytaj poważne opracowania są dostępne.

Xbc
niedziela, 22 sierpnia 2021, 17:40

Nie zgadzam się z opinią Sokały. Rosja sobie na to nie pozwoli. Jej polityka od początku istnienia Księstwa Moskiewskiego temu zaprzecza. Rosja nie pozwoli się zwasalizować, to błędne myślenie. Sokała zapomniał o ważnym graczu w tej rozgrywce, a mianowicie o Indiach. To właśnie istnienie tego państwa, którego relacje z Rosją są bardzo poprawne jest kluczem do związania Chin w wojnie z Rosją. To Rosja będzie rozgrywającym pomiędzy mocarstwami, a nie Chiny i to pomimo poprawy relacji Chiny-Indie. Trójkąt Rosja-Indie-Chiny może funkcjonować tylko i wyłącznie na osłabienie USA. Ale z drugiej strony osłabienie USA, największego klienta Chin, spowoduje osłabienie Chin przy jednoczesnym wzroście gospodarczym i militarnym Indii, będącym beneficjentem coraz nowocześniejszego uzbrojenia rosyjskiego. Indie to coraz większa konkurencja Chin i największy rosyjski klient uzbrojenia. Konflikt na linii USA-Chiny to matnia.

Hillary
piątek, 3 września 2021, 05:28

W tej analizie brak aspektu problemów wewnętrznych z którymi ten kraj - Indie musi sobie poradzić. Mieszkają tam miliony ludzi, którzy są de facto niewolnikami. Sami do tego są wplątani w niekończący się konflikt zbrojny z Pakistanem. Mają już potężne problemy z wodą pitną i energetyką. Do tego raczkujący system ochrony zdrowia, jak covid ich w ich uderzył od raz padli na kolana. Jaki to hegemon? Jak to gracz? Drugi land Łukaszenki?

Rafi373
poniedziałek, 23 sierpnia 2021, 03:48

Co to znaczy, że Rosja nie pozwoli się zwasalizować? Czy Rosja jest jakimś arcyprzykladem, niepowtarzalnym w historii świata? Historia uczy, że państwo słabe ekonomicznie ulega wasalizacji silnego sąsiada, jeśli ten jest ekspansywny. Żadne zaklęcia wypowiadane na Kremlu tego nie zmienią. Ok, słaba ekonomicznie i biedna technologiczna Rosja robi wszystko, żeby mieć silną armię i a ten sposób: A. wkładać kij w szprychy USA i udowadniać, że nadal się liczy, B. trzymać jak najdłużej na dystans Chiny, odstraszać je. Ale w dłuższej perspektywie potęga Chin zwasalizuje Rosję, której nic nie dałby nawet reset z zachodem wobec strachu przed.smokkem, bo jak przyjdzie co do czego, zachód za Rosję i kacyków na Kremlu podobnych Putinowi, ginąć na wojnie z Chinami nie będzie. Co najwyżej, Rosja ulegnie rozpadowi. Cały sojusz Rosji i Chin, patrząc z perspektywy Kremla, to jedna wielka zasłona dymna. Rosja stwarza wrażenie, że skonfliktowana z USA jest w stanie znaleźć partnera w Chinach. Realnie na Kremlu wiedzą, że w dłuższej perspektywie taka 'przyjażń' to przyjęcie chińskiej obroży i kagańca. Tak, jak w relacji UE - Rosja, europejczycy są mięccy i rozgrywania przez Kreml, tak w relacji Rosja - Chiny twardym graczem są Chiny. Jak rosyjski gaz jest bronią w relacjach z UE, czymś co jest wprowadzane w krwiobieg Europy, by z niej wysysać kasę i osłabiać relacje z wykorzystaniem wpływy na gospodarkę, skłócając kraje - tak dla Chin Rosja w sensie surowcowym jest dostawcą i niczym więcej, dostawcą który ekonomicznie kiepsko na dealach z Chinami wychodzi i który może być zastąpiony przez innych dostawców, jeśli będzie chciał wierzgać, o próbach politycznego wykorzystania węglowodorów nie mówiąc. Technologicznie Rosja staje się pustynią. Nie jest w stanie wyprodukować narzędzi pozwalających wykorzystać surowce Arktyki. Jeśli PKB ma niższe od chińskiego o ca 10 razy, to w nowoczesnych technologiach różnica jest co najmniej jak 1:15, bo rosyjski PKB stoi węglowodorami, w tym węglem, płodami rolnymi, przemysłem drzewnym. Co więcej, ten kraj nie jest w stanie znaleźć sposobu na zmianę niekorzystnych tendencji w swojej gospodarce i drogi do przyspieszonego, nowoczesnego rozwoju. Dysproporcja na korzyść Chin będzie się powiększać. Jeśli tendencję się nie zmienią, fosyjska armia, dziś stosunkowo silna, przestanie być za 20-30 lat nowoczesna i nie będzie w stanie oprzeć się chińskiej.

Łajka
piątek, 3 września 2021, 05:42

Ruskie przegrywają niemalże na każdym froncie z Chińczykami. To widać i słychać od lat. Pewnego dnia przyjdzie do potwierdzenia tego w traktatach międzynarodowych bez wystrzału jednej kuli! I tu tkwi potęga Chin, potęga wspomnianego Smoka. Putin w globalnej rozgrywce nigdy się nie liczył. Od samego początku biegał, zabiegał i podżegał. Taki to on już jest. Swój rosyjski z mentalnością imperialisty, którego tak nie lubi.

a
poniedziałek, 23 sierpnia 2021, 14:00

A po pierwsze czy Rosja jest słaba ekonomicznie? 5 czy też 6 gospodarka światowa, technologicznie zacofana lepiej poczytaj a potem wypisuj bzdury. A może tak parę konkretów jak to słabo wychodzi Rosja na kontaktach z Chinami a nie slogany?

Łajka
piątek, 3 września 2021, 05:48

Wystarczy poczytać po jakich cena sprzedają gaz Chińczykom. Sam prasa cyryliczna podaje, że to jedna trzecia cen europejskich. Rosja w dodatku sama rury układa Chińczykom biorąc na to kredyty właśnie od nich. Trzeba przy tym pamiętać, że same rury i sprzęt do budowy są dostarczane przez firmy albo chińskie albo posiadające zakłady produkcyjne na terenie Chin. Jakiekolwiek nawet sugestie, że Rosja ma w tym układzie szanse to wystawianie się na ostracyzm i pośmiewisko. Fakty ekonomiczne są jakie są. Rosjanie zawsze mieli problemy ekonomiczne to jest stały element ich pejzażu gospodarczego.

Rafi373
wtorek, 24 sierpnia 2021, 00:58

Rosja żyje przede wszystkim dzięki temu, co wykopiue z ziemi, zetnie w lesie i posieje na polu. Przy czym, wykopanie czegoś w Arktyce przekracza jej zdolności technologiczne. Sankcje zachodu po awanturze w Donbasie zatrzymały prace rosyjskich firm w Arktyce, które prowadziły z partnerami zachodnimi dysponującymi technologiami. Więc jeśli PKB Rosji jest na poziomie Włoch, ale gros PKB zawdzięcza niskozaawansowanemu kopaniu w ziemi, to tak, zdecydowanie Rosja nie jest krajem wysokiej technologii i pod tym względm zaawansowania technologicznego przemysłu nie plasuje się na 6 miejcu w świecie, ale dużo, dużo niżej.

a
czwartek, 26 sierpnia 2021, 02:21

Weś zapoznaj się ze struktura handlu Rosji a potem wypisuj głupoty

Gagarin
piątek, 3 września 2021, 05:57

Kiedyś w rosyjskojęzycznym magazynie czytałem artykuł na temat importu spożywki z Polski. Sami wiodący rosyjscy ekonomiści udowadniali w nim, że nigdzie na świecie tylko w Polsce nie mogą kupić artykułów spożywczych w tak dobrej zarówno jakości i cenie. Nie mogłem w to uwierzyć. Teraz nakładają embarga na Polskę dalej kupując ten sam towar, tyle że przez kraje trzecie. Gospodarczo Rosja to nic tylko bałagan. Same fakty, same fakty, a nie jak literatura piękna z ust Putina.

Rafi373
piątek, 27 sierpnia 2021, 03:57

Choćby z pierwszego źródła, znalezione w 2 minuty, za Wikipedią, Iwan: "Surowce mineralne i drewno oraz wyroby z tychże materiałów wykonane stanowiły w 2013 roku ok. 80% wartości eksportu, co powoduje dużą wrażliwość rosyjskiej gospodarki na wahania światowych cen surowców".

a
sobota, 4 września 2021, 00:59

A mamy 2020 rok

fakty nie baje
poniedziałek, 23 sierpnia 2021, 19:14

A nie jest słaba ekonomicznie? Przecież to poziom Włoch czy Meksyku tyle tylko że Włochy i Meksyk są kilkadziesiąt razy mniejsze od Rosji i nie mają surowców. Ochłoń trochę.

a
czwartek, 26 sierpnia 2021, 02:21

Może więcej faktów a mniej pisania głupot?

Gagarin
piątek, 3 września 2021, 05:58

Podano cytat z faktami. Mało?! Znotaryzować trzeba???

Dalej patrzący
niedziela, 22 sierpnia 2021, 13:01

@Dualram - Nie jestem wróżką ze szklaną kulą, tylko patrzę na trendy wielkoskalowe i parametry brzegowe, realizowane w średnim i długim biegu. A te są niezawodne - i żaden polityk nie jest w stanie je złamać albo zmienić. O tym, że zwrot na Chiny będzie kosztował Rosję utratę imperium kolonialnego piszę niezmiennie od 2014. I z każdym rokiem tylko się to potwierdza. Tempo rozwoju technologicznego Chin sprawia, że do końca tej dekady w technologiach militarnych wyprzedzą Rosję, a do końca 2035 [wyprzedzą USA. Chiny nie dopuszczą do powstania supermocarstwa od Lizbony do Władywostoku, co jest strategicznym celem nr 1 Kremla - budowanym od lipca 2010 - od spotkania w Deauville. Bo to daje Kremlowi [z naiwnym Berlinem i Paryżem, którzy nie rozumieją, że docelowo ma być to supermocarstwo wyłącznie Kremla] największą wygraną przy najmniejszych kosztach. Czyli najsilniejsze globalnie supermocarstwo - i zepchnięcie USA z roli "numeru 1" - jak też i zablokowanie wzrostu Chin - już na poziomie Azji. W historii Putin - jako zręczny taktyk i kiepski strateg - zapisze się jako grabarz imperialnej Rosji. Co dokładnie się spełni w latach 2035-2040. Bo Chiny rosną nieproporcjonalnie szybciej, niż same się spodziewały w 2013, gdy ogłosiły plan "6 wojen koniecznych" - gdzie wtedy wojnę o odebranie 1,6 mln km2 "ziem rdzennie chińskich pod tymczasową administracją rosyjską" planowały na 2055-2060. Zresztą i wtedy był to termin świadomie przesunięty w przyszłość - by wyskalować komunikat strategiczny wobec Kremla. Już wtedy było pewne, że ów pretekst do wojny dla odebrania całej Syberii i Arktyki [Arktyczny Jedwabny Szlak i Strefa Seversky'ego] będzie wykorzystany przed 2049 - czyli przed stuleciem powstania Chińskiej Republiki Ludowej. Bo Wielki Chiński Renesans - który wg deklaracji Xi ma się sfinalizować przed 2049 - wymaga nie tylko zebrania wszystkich ziem chińskich [malutki Tajwan jest tu tylko dodatkiem do owej koniecznej do wyrównania straty z "wieku hańby" - czyli zabranych przez Rosję 1,6 mln km2. A faktycznie - przy apetytach Państwa Środka - minimum to poszerzenie władztwa na Syberie i Arktykę, Pod hasłem Azja dla Azjatów - z Chińska Armią Ludowo-Wyzwoleńcza - jak sama nazwa wskazuje - do wyzwolenia ludów Azji spod panowania ostatniego kolonialnego imperium białego człowieka. Tak to widzą w Pekinie - i tylko ten ogląd strategiczny SILNIEJSZEGO się będzie liczył po 2035. Jakieś pytania?

Gagarin
piątek, 3 września 2021, 06:09

Nie wyobrażam sobie nawet jak Rosja może stanąć w szranki z takim potentatem przemysłowo-technologicznym jakimi są aktualnie Chiny. Jeśli uda się im przyłączyć Tajwan to od razu ich wywinduje. Sama gospodarka Tajwanu jest większa od polskiej. Amerykanie przegrywają gospodarczo z Chinami. Rosja nigdy nie mogła nawet dogonić USA. Myślenie w jakichkolwiek kategoriach, że Rosja nawet może mieć jakieś tam pole manewru w tym układzie to czysty absurd. Rosjanie są skończeni, z korzyścią dla Polski. Super, że Ameryka dostanie też rykoszetem przy okazji. Świetna sprawa.

mc.
niedziela, 22 sierpnia 2021, 17:28

Wojny o Daleki Wschód raczej nie będzie. Chiny bardzo sprytnie (jak zawsze) przejęły taktykę Rosji. W 2017 na Dalekim Wschodzie (tylko w tamtym rok Rosjanie powiedzieli to na "zebraniu władz") osiedliło się LEGALNIE 400 000 Chińczyków. A mówimy o krainie która ma 6 mln populacji, przy czym Rosjanie systematycznie stamtąd wyjeżdżają. Kwestia czasu i... Chińczycy na Dalekim Wschodzie stanowiący znaczącą część tamtejszej ludności zażądają opieki Pekinu i przeprowadzenia referendum... I co wtedy powie Rosja ? Krym się kłania...

piątek, 3 września 2021, 06:15

Od dekad ilość chińskich lic w tym rejonie rosyjskiego miru rośnie. Sam Putin w swoim przemówieniu podczas kampanii prezydenckiej w marcu 2000 zwrócił na to uwagę. Do tej pory nic nie uległo zmianie, oprócz proporcji na korzyść Chińczyków.

Fanklub Daviena i GB
niedziela, 22 sierpnia 2021, 18:30

Bzdury! Nigdy nie przebywało więcej niż 140000, nielegalnych (45000) deportowano a na stały pobyt nie mają co liczyć, bo trudno o taki pobyt jak nie ma się nieruchomości a zgoda na kupno nieruchomości przez cudzoziemca jest w Rosji ekstremalnie trudna do uzyskania, bajarzu. Chińczycy marzą, by osiedlić się w Szanghaju lub Pekinie a nie na Syberii, bajarzu... :D

Jurji
piątek, 3 września 2021, 06:12

Po pierwsze, same ruskojęzyczne media podają, że w Rosji mieszka na stałe ponad sześć milionów nielegalnych emigrantów. Zaskakująca liczba z ich własnego źródła. Po drugie, ruskie to łapówkarze, u nich nawet okręt podwodny za łapówkę kupisz. Taka mentalność.

a
sobota, 4 września 2021, 01:01

Taak mieszka ale poczytaj z jakich krajów czy aby na pewno z Chin?

JacekK
niedziela, 22 sierpnia 2021, 01:17

To nie jest analiza, raczej prezentacja swoich poglądów. Twierdzenie, że USA nie mają żadnej alternatywy prócz stawiania na Niemcy jest życzeniowe. USA mają różne alternatywy, w tym skutecznie są w stanie wywrzeć presję na Niemcy żeby bardziej gorliwie przykładały się do roli sojusznika. Poza tym jaki interes miałyby mieć Chiny w destabilizacji wojennej zachodniej Europy skoro to dla nich poważne źródło zysków i technologii. Wystarczy zwykła korupcja żeby uzyskać swoje cele. Nie wiem też jaki interes miałyby Chiny w agresji Rosji na naszą cześć Europy, co automatycznie usunęłoby przeszkody dla sojuszu Niemiec i Rosji. Połączenie potencjału Niemiec i Rosji nie jest w interesie Chin. Oczywiście Turcja nie zapewni nam bezpieczeństwa. Ale tym bardziej Niemcy. Turcja przynajmniej może mieć interes w osłabianiu Rosji. Nie możemy przeskakiwać z bezalternatywnego stawiania raz tylko na Niemcy, raz tylko na USA. Zdecydowanie Polska musi być aktywniejsza w regionie i budować bliskie relacje ze średnimi państwami, od których może pozyskać technologie.

Gagarin
piątek, 3 września 2021, 06:22

Podczas cudu nad Wisłą w wojnie z bolszewikami to dostawy amunicji z Węgier uratowały sytuację, a nie francuskie kule zalegające na statkach gdzieś w drodze! Niemcy nie są dla nas żadnym sojusznikiem ani USA. Między sobą prędzej się dogadają i już. W USA mieszka ponad 70 milionów potomków emigrantów z Niemiec. Polskie kawały o nas są darem narodu niemieckiego za to, że odważyliśmy się budować własne niepodległe państwo! Miejmy to wszystko na uwadze.

Fanklub Daviena i GB
niedziela, 22 sierpnia 2021, 14:44

Nie ma USA alternatywy! UE IV Rzesza Niemcy! Bez UE i NATO USA musi się wynieść z Europy, a bez tutejszych baz, również z Afryki i Bliskiego Wschodu. Bez Europy USA cofa się geostrategicznie do XIXw i staje się mocarstwem lokalnym, w peryferyjnych Amerykach, którego standardy techniczne, informatyczne, imperialny system miar itp. nikogo nie obchodzą - USA się o tym przekonały gdy ich standardy komórkowe przegrały z europejskim GSM i przekonuje dalej, gdy europejskie RODO zagraża dominacji amerykańskich firm IT, które tylko dlatego dominują, że KE tylko udaje, że wdraża wyrok Trybunału w Strasburgu w sprawie RODO. USA to tylko 324 mln ludności a UE 445 mln. Tylko z UE Amerykanie mają jakieś szanse z 1,4 bln rynkiem Chin. Gdyby UE odwróciła się od USA na Rosję (co dla UE byłoby najkorzystniejsze) a tym bardziej na Chiny, to USA przestają NATYCHMIAST być globalnym mocarstwem. USA, jak ostrzegał G. Kennan, spitoliło "epokowo" (tak to określił!) sprawę, gdy odrzuciło dłoń Jelcyna i jego ofertę sojuszu z USA na warunkach "młodszego brata" i zamiast tego postanowiły potraktować Rosję gorzej niż III Rzeszą i Japonię i "wykorzystać historyczną szansę na zniszczenie Rosji" i ją do szczętu rozwalić na 17 "niepodległych państewek" okupowanych przez USA. Wbrew temu, co głosił gen. Matis i Brzeziński, nic z tego nie wyszło, natomiast jak ostrzegał G. Kennan pchnęło to Rosję w objęcia Chin, co spowodowało, że zamiast nazistowskiego "The New American Century" mamy desperacką walkę USA o powstrzymanie swojego upadku... Szansę ratunku USA widzą w Indiach, ale... jak pisałem nierozwinięte Indie nie są przeciwnikiem dla Chin, a rozwinięte... stają się drugimi Chinami a nie marionetką USA, czyli kolejnym zagrożeniem dla dominacji USA, więc USA "chciałyby ale się boją"... :D

Jurji
piątek, 3 września 2021, 06:27

My w Europie mamy swoje do ugrania. Nas USA nie powinno ani ograniczać ani interesować. Tak należy być grzecznym i brać udział we wszystkich aspektach gry pozorów. Na koniec dnia musimy dbać o swoje interesy gospodarcze, samą gospodarkę i naszą narodową niezależność. Nikt nam w niczym nie pomoże, a już na pewno nie Niemcy, Rosja czy upadające USA.

JacekK
poniedziałek, 23 sierpnia 2021, 00:20

Traktuje Pan UE i USA jak dwa państwa o sterowalnej polityce. Tymczasem UE jest póki co organizacją a nie państwem. Tak, wiem, Niemcy tworzą z UE swoje imperium. Imperium, które gospodarczo wysysa południe i pasożytuje na wschodzie. Niemcy jednak nie mają tradycji, chęci, sił ani środków żeby całości zapewnić bezpieczeństwo na wzór pax romana. System oparty na podległości przez zadłużenie nie jest efektywny i nie zapewni spójności strategicznej. Zresztą sami Niemcy widzą swoją imperialną szansę w sojuszu z Rosją. Taki sojusz musi dla USA oznaczać całkowitą ewakuację z Europy. Cóż zatem za pożytek z baz w Niemczech? Na razie Biden wierzy w ideologiczne, tęczowo-klimatyczne pokrewieństwo dusz USA-Niemcy i zrozumienie, że interes jest wspólny i wzajemnie korzystny. Ale się przeliczy bo pruskich genów nie da się łatwo wykorzenić. Jednak póki dolar jest walutą światową, US Navy zapewnia bezpieczny transport niemieckich maszyn, Niemcy znakomicie zarabiają na handlu z USA - USA mają realne narzędzia zmuszenia Niemiec do posłuszeństwa. Potem może być różnie. Dlatego USA nie mogą dopuścić do sojuszu z Rosją. O dziwo, tutaj interes USA i Chin jest wspólny. Jest to również nasz interes ponieważ powstanie sojuszu Niemcy-Rosja może zaistnieć po likwidacji niezależności Ukrainy, całkowitej wasalizacji środkowo-wschodniej Europy i ponownym wchłonięciu przez Rosję Przymorza.

Obama
piątek, 3 września 2021, 06:31

Ta nasza znajomość z Niemcami i USA jeszcze nam bokiem wyjdzie. Niemcy nie mają dobrych w tym wszystkim intencji.

Fanklub Daviena i GB
sobota, 28 sierpnia 2021, 13:33

UE jest IV Rzeszą sterowaną przez Niemcy. Proszę mi pokazać CHOĆ JEDEN PRZYKŁAD decyzji UE wbrew Niemcom a ja pokażę dziesiątki decyzji Niemiec wbrew UE i narzucających UE decyzje wbrew interesom UE a na rzecz Niemiec. KE to wykonawcy decyzji Merkel! Dlatego Wielka Brytania wystąpiła z UE - nie chciała być okupowana przez Niemcy! :D

Boris
piątek, 3 września 2021, 06:33

Fakt faktem Wielka Brytania wygrała z aliantami drugą wojnę światową, ale gospodarczo to już padli na twarz w błoto. Nigdy się z tego chyba nie podniosą.

Hmmm.
niedziela, 22 sierpnia 2021, 13:57

Fakt. Pominięto Francję. Ani słowa o Wielkiej Brytanii. Nic o Indiach. Polska ma zapóźnienia i zaniedbania, ale również możliwości i aspiracje. Pytanie, czy starczy czasu.

Andrew
piątek, 3 września 2021, 06:36

Francja już jest pozamiatana na amen, zaś Indie mają garść swoich wewnętrznych problemów. To jest największa demokracja na ziem, a samo to nie stawia ich w najlepszej sytuacji.

Rafi373
poniedziałek, 23 sierpnia 2021, 04:15

Polska w tej rozgrywce się nie liczy. Aspiracje Polski? Jakie aspiracje? Jesteśmy klintem szeroko rozumianego zachodu, tj. USA i kilku krajów dominujących w zachodniej Europie. Korzystny dla nas układ to zwarty blok krajów zachodu, czyli USA + Europa + reszta (Kanada, Australia, Nowa Zelandia, Japonia), związek USA i Europy jest oczywiście dla nas kluczowy. Europa prowadząca asertywną politykę wobec Stanów i traktująca Stany jak jednego z graczy, to strategiczne dla nas zagrożenie zbliżenia Niemców i Rosji, na którym możemy tylko stracić. Proszę porzucić ulice, że możemy być poważnym graczem. Technologicznie nie liczymy się. Grafenu nie potrafimy wyprodukować, nie jest jejemy w.nlwkczesnych technologiach. Armii mogącej oprzeć się Rosji, bez pomocy z zewnątrz, mieć nie będziemg przez 20 lat, a jeśli potem mieć ją będziemy to nie z powodu naszej potęgi, tylko postępującego zacofania technologicznego Rosji.

Hmmm.
poniedziałek, 23 sierpnia 2021, 23:06

Myślę, że aspirujemy do bycia klientem na poziomie Holandii cz Hiszpanii, a także do podobnej pozycji w bloku. Stąd moim zdaniem te trzy fregaty o dość sporych możliwościach.

Rafi373
wtorek, 24 sierpnia 2021, 01:30

Zgoda, ekonomicznie aspirujemy do pozycji Hiszpanii i Holandi. Dyplomatycznie będziemy głośniejsi i lepiej słyszani z powodu położenia w strategicznie ważniejszym miejscu od wspomnianych krajów, między Niemcami i Rosją, i uwarunkowań historycznych. Ale na tym nasza rola się skończy, nie dopuszczą nas do stołu, jeśłi dojdzie do rewizji rzez silnych status quo. Tak, jak nie uwaględnili naszego interesu, interesu grupy państw z Ukrainą włącznie, w sprawie North Stream II.

Hmmm.
poniedziałek, 23 sierpnia 2021, 23:06

Myślę, że aspirujemy do bycia klientem na poziomie Holandii cz Hiszpanii, a także do podobnej pozycji w bloku. Stąd moim zdaniem te trzy fregaty o dość sporych możliwościach.

Rafi373
wtorek, 24 sierpnia 2021, 01:38

Trzy fregaty będą dobrze wyglądać na defiladzie, a sojusznicy z NATO będą doceniać nasz wkłąd do wspólnego wysiłu militarnego. Natomiast: - jeśli w czasach pokoju Rosja i Niemcy wymyślą projekt a la North Stream 3, niekorzystny dla nas, to fregaty nie pomogą; - jeśli Rosja nas zaatakuje, a nie otrzymamy wsparcia - to 3 fregaty będą hyżo podążąć w kierunku cieśnin duńskich o ile, czując pismo nosem, zawczsu ich z Bałtyku nie wyprowadzimy, bo lepsze fregaty na Atlantyku, niż na dnie Bałtyku. Rosjska flota bałtycka jest za silna.

Tweets Energetyka24