Gaz zamiast czołgów, czyli w jaki sposób Rosja zmusza Europę Środkową do posłuszeństwa [ANALIZA]

4 października 2019, 10:06
putin gaz
archive.government.ru

Eksport surowców energetycznych daje Rosji olbrzymie wpływy budżetowe. To jednak nie tylko biznes. Handel ropą i gazem jest przez Kreml wykorzystywany do wywierania wpływu politycznego na niektóre państwa. Polska i Ukraina należą do tego grona.

Rosyjscy dyplomaci i komentatorzy polityczni nieustannie twierdzą, że Rosja nie ma interesu w politycznym wykorzystywaniu surowców energetycznych, a handel nimi traktuje czysto biznesowo. Polska, Ukraina i państwa bałtyckie z kolei  powtarzają, że jest wręcz przeciwnie, co spotyka się z zarzutami o rusofobię. Dlaczego Europa Środkowo-Wschodnia jest sceptyczna w stosunku do rosyjskich surowców?

Otóż o ile w przypadku Europy Zachodniej eksport rosyjskich surowców energetycznych rzeczywiście ma charakter biznesowy (choć z pewnymi wyjątkami), o tyle w Europie Środkowej już tak nie jest.

Architektura zależności

System gazociągów i ropociągów eksportujących surowce z głębi ZSRS na jego zachodnie rubieże oraz do państw RWPG został skonstruowany wraz z infrastrukturą w latach 1970ch w taki sposób, aby zaopatrzenie większości krajów regionu stało się możliwe wyłącznie sowieckimi surowcami. W ten sposób Białoruś, Estonia, Finlandia, Litwa, Łotwa, Mołdawia, Słowacja i Finlandia jeszcze w 2013 roku były w 100% uzależnione od rosyjskiego surowca. Uzależnienie od dostaw z Rosji przewyższało natomiast pułap 50% w Austrii, Bułgarii, Czechach, Grecji, Polsce, Słowenii na Węgrzech i Ukrainie.

Podobnie rzecz się miała z ropą naftową. Wszystkie rafinerie państw byłego RWPG zmagają się z dwoma kolosalnymi problemami. Po pierwsze, zostały one zbudowane z wykorzystaniem technologii umożliwiającej przerób wyłącznie ropy typu Urals. Ma to swoje zalety, ponieważ z uwagi na jej wysokie zasiarczenie jest ona dosyć tania, co pozwala na generowanie zysku z marży ze sprzedaży produktów ropopochodnych. Ma też duże minusy – powoduje uzależnienie od dostaw z Rosji. Po drugie, wyjątkowo ciężkim i kosztownym przedsięwzięciem jest bowiem dywersyfikacja dostaw. Nie wystarczy dokonać zakupu ropy z innego źródła. Najpierw trzeba ją odpowiednio zmieszać z innymi gatunkami oraz dostosować instalację.

Dywersyfikacja dostaw jest utrudniona również z innego powodu. Rafinerie były budowane w takich miejscach, by odbierać wyłącznie ropę rosyjską. Leżą one na trasie ropociągów z Rosji, bardzo często wewnątrz lądu, co utrudnia sprowadzenie surowca z innego kierunku tankowcami – przykładem jest rafineria w Płocku. Nawet zakłady znajdujące się niedaleko morza, jak litewskie Możejki, nie miały infrastruktury pozwalającej na import zbiornikowcami.

Gaz zamiast czołgów

Powyższa „geopolityka rurociągów” ukształtowana za czasów ZSRS doprowadziła sowieckich dyplomatów Walentina Falina i Julija Kwicińskiego do genialnego w swej prostocie wniosku – aby czołgi zastąpić rurociągami i to za ich pomocą zachować wpływ na politykę w regionie. Koncepcja ta nazywana jest doktryną Falina-Kwicińskiego.

Oczywiście można zadać sobie pytanie o to, czy doktryna ta po 30 latach od rozpadu ZSRS wciąż obowiązuje. W styczniu 2019 roku ambasador Rosji w Chorwacji w lokalnej gazecie Večernji list wprost napisał, że „Krytycy Rosji nie są w stanie przytoczyć ani jednego przykładu, gdy wykorzystaliśmy gaz dla Europy do wywarcia nacisku na sąsiadów w celu osiągnięcia celów politycznych”.

Kilka wydarzeń z ostatnich lat pozwala jednak sądzić, że racja jest po stronie tych, którzy traktują doktrynę Falina-Kwicińskiego jako wciąż obowiązującą.

Zarządzanie przez kryzys

Ukraina do 2015 roku była w pełni uzależniona od bezpośrednich dostaw gazu z Rosji. Stan ten utrzymywał się przy akceptacji obu stron. Kijów utrzymywał neutralny lub wręcz prorosyjski kurs na arenie międzynarodowej, w zamian za co Rosja dostarczała Ukrainie gaz poniżej cen rynkowych.

Gdy w rezultacie Pomarańczowej Rewolucji władzę w Kijowie przejęło środowisko nastawione prozachodnio, Rosja postanowiła pozbawić Ukrainę „zniżki za posłuszeństwo” i jednostronnie poinformowała o wzroście ceny gazu. Trwający cały 2005 rok rosyjski sabotaż negocjacji doprowadził wreszcie do najpoważniejszego kryzysu gazowego w regionie. Rosja zakręciła Ukrainie kurek z gazem w samym środku sezonu grzewczego.

W ten sposób Kreml wymusił na Kijowie zgodę na podwyżki cen gazu oraz, na czym przede wszystkim zależało Moskwie, utworzenie spółki pośredniczącej między Gazpromem i Naftohazem – RosUkrEnergo (RUE). Jej celem było lobbowanie interesów rosyjskich na Ukrainie. Wystarczy wspomnieć, że udziałowcem połowy firmy jest Gazprom, a 90% drugiej połówki – prorosyjski oligarcha Dmytro Firtasz, przebywający w tej chwili w Austrii i zagrożony ekstradycją do USA. Jednym z dyrektorów wykonawczych RUE był zaś kolega Dmitrija Miedwiediewa z grupy na akademii KGB.

Kolejny kryzys gazowy wybuchł w 2009 roku. Wówczas posłużył on Rosji do wymuszenia na Ukrainie podpisania niekorzystnego kontraktu na dostawy i tranzyt gazu, co potwierdził późniejszy wyrok Trybunału Arbitrażowego w Sztokholmie oraz do zawarcia umowy „flota za gaz” w ramach której zwiększeniu uległa obecność wojskowa Rosji na Krymie. Kilka lat później okaże się, że przerzucone wówczas na Krym wojska przeistoczyły się w 2014 roku w „zielone ludziki”, które dokonały militarnej aneksji półwyspu przez Federację Rosyjską.

Instrument nacisku gazowego nie ominął również Polski. Ostatnie przerwy w dostawach gazu z Rosji miały miejsce kolejno w latach 2016 i 2017. Były skorelowane czasowo ze szczytem NATO w Warszawie oraz wizytą prezydenta USA Donalda Trumpa w Polsce. W wyniku przerw w dostawach przez Polskę, tranzyt przekierowywano na Nord Stream 1, sygnalizując możliwość ominięcia Polski w przypadku, gdy jej polityka nie będzie akceptowalna dla Kremla.

Wyceniaj i rządź

Wysokie uzależnienie regionu od gazu rosyjskiego daje Kremlowi również możliwość wywierania nacisku politycznego poprzez manipulacje cenowe. Doskonałym przykładem takiego zabiegu była zniżka na gaz ziemny, zaproponowana Ukrainie w przeddzień planowanego podpisania Umowy Stowarzyszeniowej z UE. W zamian za nią prezydent Wiktor Janukowycz miał zrezygnować z podpisania dokumentu traktowanego przez Kreml jako ingerencja w jej strefę wpływów. Ukraińcy postanowili po raz kolejny wyjść na ulice w obronie prozachodniego kursu państwa.

W szerszej skali wystarczy rzut oka na ceny gazu ziemnego sprowadzanego z Rosji, jakie płacą poszczególne państwa europejskie, aby przekonać się które z nich prowadzą prorosyjską politykę. Tylko one mogą liczyć na atrakcyjną ofertę. I tak na przykład prorosyjskie Węgry oraz Niemcy, zaangażowane w projekt Nord Stream 2, otrzymują gaz za niższą cenę niż Polska, Litwa, Dania czy Ukraina – kraje przeciwne temu projektowi.

Surowce energetyczne, a zwłaszcza gaz ziemny, są przez Rosję traktowane na obszarze Europy Wschodniej jako instrument polityki zagranicznej. Politycy w regionie mają dwie opcje. Albo zdecydują się na koncesje polityczne wobec Rosji w zamian za tani gaz, albo będą musieli się zmierzyć z podwyżkami cen, a w skrajnych sytuacjach – z przerwami dostaw. Istnieje jednak trzecia droga. Zapewnienie sobie alternatywnych źródeł dostaw poprzez rozbudowę połączeń z innymi państwami regionu i budowa terminali LNG.


Zmniejszenie uzależnienia od Rosji wytrąca jej instrument wywierania nacisku na region z rąk. Właśnie dlatego polskie, litewskie czy ukraińskie plany dywersyfikacji rodzą taki sprzeciw Kremla.


Artykuł ukazał się na stronie freerussia.eu, w ramach zapowiedzi Forum Niemcowa 2019, na którym zostaną między innymi poruszone wątki rosyjskiej polityki energetycznej. Forum odbędzie się w dniach 9-10 października w Warszawie. Program dostępny jest pod linkiem.

KomentarzeLiczba komentarzy: 15
marian
wtorek, 8 października 2019, 11:57

STARY GRZYB trzeba było dodać jeszcze jedno słowo. W najbliższym czasie RUSKIEGO gazu może zabraknąć dla polski i innych.Patrz Turecki Potok i dostawy do CHIN.Ceny energii,na gazie z USA, w Polsce poszybują i WSZELKA PRODUKACJA w Polsce może się okazać nieopłacalna !!! Ciekawostka. Za ŚREDNIĄ PŁACĘ w KOMUNIE można było ogrzać 4.400m2(czterytysiąceczterysta) m2 mieszkania. A DZISIAJ ???Przypomnę, że cena KUPOWANEGO w ZSRR gazu czy ropy nie mogła być wyższa niż 20% w stosunku do uprzedniego roku(Średnia z ostatnich 5 lat).Mówi Ci to coś !!!

Kiks
piątek, 11 października 2019, 12:22

Sam strzelasz sobie w stopę sugerując tylko ruski gaz. Gazu jest coraz więcej, bo odkrywane są nowe złoża, bo nowe technologie itd.

GB
czwartek, 10 października 2019, 16:55

Będzie izraelski, cypryjski. Gazu jest coraz więcej na rynku, a nie coraz mniej.

Brexit
poniedziałek, 7 października 2019, 17:34

Na razie to USA zmuszają te kraje do posłuszeństwa poprzez wymuszanie kupna LNG droższego o 40 % niż rosyjski.

Kiks
piątek, 11 października 2019, 12:23

Napisz, że jest droższy o 90%. Będzie bardziej dramatycznie.

mc.
poniedziałek, 7 października 2019, 23:03

Poprosimy o konkrety: ceny gazu LNG i cenę naszego gazu kupowanego od Rosjan. Tylko proszę nie kopiować cen ze Sputnika, bo te są niewiarygodne.

jOOj
wtorek, 8 października 2019, 12:19

Tak popieram prośbę o ujawnienie cen gazu z USA, LNG z KAtaru itp... bo jak na razie wiemy ile kosztuje gaz z Rosji...

Kiks
piątek, 11 października 2019, 12:22

Nie wiemy.

prawieanonim
środa, 9 października 2019, 18:23

Tak? A skąd to wiemy ile kosztuje gaz z Rosji? Gdzie takie informacje znajdę?

Brexit
czwartek, 10 października 2019, 13:55

Na stronie Amerykańskiego Departamentu Energii .

leming
piątek, 4 października 2019, 22:03

Istnieje jednak pewna różnica o której autor nie napisał.Rosja nikomu nie blokuje możliwosci dostarczania innego gazu dla Europy Środkowej.Natomiast trwają starania do zablokowania możliwości dostarczania rosyjskiego gazu do Europy Zachodniej.To nie są symetryczne działania,a w przypadku Opal naruszono nawet zasady gospodarki wolnorynkowej.

nieleming
sobota, 5 października 2019, 19:30

Przecież w artykule napisano, że Rosja zablokowała dostarczanie innego gazu/ropy przez odpowiednio poprowadzone rurociągi, umiejscowienie rafinerii i dostosowanie ich do przerobu tylko rosyjskiej ropy. "Odwracanie" tego procesu trwa, ale jest drogie, pracochłonne i czasochłonne.

Stary Grzyb
piątek, 4 października 2019, 17:03

"Otóż o ile w przypadku Europy Zachodniej eksport rosyjskich surowców energetycznych rzeczywiście ma charakter biznesowy (choć z pewnymi wyjątkami), o tyle w Europie Środkowej już tak nie jest." Panie Macieju, schroederyzacja to jest "charakter biznesowy"? Nie realizowana przez Kreml, z chętnym udziałem znacznych części zachodnich "elit", strategia wywierania zmasowanego wpływu przez korupcję na skalę państwową? Wszelkie kontakty z Rosją zawsze mają charakter prób inwazji, lub co najmniej dywersji, z jej strony i nigdy nie mają charakteru biznesowego, choć oczywiście nie od wczoraj istnieją pożyteczni idioci, gotowi dla doraźnych zysków (łapówek, mówiąc wprost) dostarczać Rosji sznura, na którym ta ich później powiesi, albo którym ich zwiąże, wymuszając podporządkowanie. Prawidłowe relacje z Rosją wyglądają zawsze tak samo - brak jakichkolwiek relacji, plus liczna, uzbrojona po zęby, bitna i o wysokim morale armia, plus mocne sojusze z krajami dla których Rosja jest wrogiem strategicznym, plus społeczeństwo świadome, że z Rosji, nieodmiennie od wieków, nadciąga tylko zagrożenie i zło. W wątku energetycznym, o którym pan wspomina, jedynym racjonalnym rozwiązaniem jest całkowite wymiksowanie Rosji z miksu energetycznego, co Polska od pewnego czasu systematycznie realizuje - warto by o tym napisać coś więcej, zwłaszcza dla mniej zorientowanych czytelników.

Niuniu
piątek, 4 października 2019, 15:02

Artykuł to jeden wielki truizm. Rosjanie uprawiają politykę za pomocą elementów ekonomicznych a przede wszystkim eksportu surowców energetycznych z gazem na czele. Zgoda ale co w tym niezwykłego? A co robi USA czy Unia Europejska? Przecież powszechne w dzisiejszych czasach sankcje to czym są? A polityka regulowania dostępu do kredytów prowadzona przez MFW czy Bank Światowy to czym jest? Na tle działań USA i Uni Europejskiej w sferze oddziaływania politycznego za pomocą ekonomi na resztę świata działania Rosjii są wręcz subtelne. Jak się dysponuje czymś na co jest większy popyt niż podaż i do tego jest to produkt bez którego trudno funkcjonować i trudno go zastąpić to jest to tak zwana pozycja monopolisty. I jest to niezwykle kożystne dla tegoż monopolisty. I jest naturalne, że pragnie on tę pozycję utrzymać. I robi to wszystkimi dostępnymi środkami. To między innymi nazywa się kapitalizm i to nie Rosja go wymyśliła. Natomiast jak widać całkiem nieźle sobie z nim radzi ku Naszemu szczeremu zmartwieniu. Szkoda, że My tak nie potrafimy.

Pan Ferdek
sobota, 5 października 2019, 23:53

Rożnica jest prosta: Działania o jakich piszesz mogą prowadzić USA (przede wszystkim) i ew. UE (najlepiej za zgodą Wielkiego Brata ale na szczęście w UE oprócz wasali są jeszcze państwa niezależne-szkoda, że nie my) ale Rosja nie.

Reklama
Reklama
Tweets Energetyka24