Gaz i atom. Niemiecko-rosyjskie porozumienie kosztem Polski?

3 lipca 2015, 17:09
Rosyjski Gazprom, niemiecki E.ON, brytyjsko-holenderski Royal Dutch Shell i austriacki OMV podpisały w list intencyjny dotyczący budowy dwóch nowych nitek Nord Stream. Fot. gazprom.ru
Elektrownia Niederaussem w Bergheim – trzecia co do wielkości emisji CO2 elektrownia węglowa w Unii Europejskiej. Fot. Wikipedia
Import energii przez Niemcy według nośników. Fot. przeglad_niemieckiego_rynku_energetycznego.pdf

Niemiecka rewolucja energetyczna oparta na odnawialnych źródłach energii (OZE) przeżywa coraz większe problemy. Reakcją Berlina na piętrzące się kłopoty jest zwiększenie importu gazu i energii elektrycznej. Już w niedalekiej przyszłości może on być oparty o dwa rosyjskie projekty –Nord Streamu i Bałtyckiej Elektrowni Atomowej-, które zagrażają polskiemu bezpieczeństwu energetycznemu. 

Ostatnie dni przyniosły dwie ciekawe z perspektywy Polski informacje dotyczące niemieckiego sektora energetycznego:

Forbes poinformował, że zgodnie z deklaracją wicekanclerza RFN, Sigmara Gabriela (SPD), do roku 2017 państwo niemieckie zmniejszy o 13% liczbę elektrowni na węgiel brunatny. Obiekty zostaną przeniesione do rezerwy, a później całkowicie zlikwidowane. Ma to pomóc w ograniczeniu emisji CO2 i tym samym wypełnieniu ostrych wymogów polityki klimatycznej. Decyzja ta pokazuje także, że przyjęta przez Berlin strategia Energiewende czyli zielonej rewolucji opartej na OZE przeżywa problemy (głównie natury finansowej) co przełożyło się na zwiększenie produkcji energii z węgla brunatnego. Zgodnie z zapowiedzią Gabriela w miejsce zamykanych elektrowni węglowych mają powstać elektrownie gazowe ponieważ tempo powstawania nowych jednostek OZE jest zbyt wolne by uzupełnić powstałą lukę. 

Druga informacja, także pochodząca z Forbesa i odnosząca się do Energiewende, dotyczy pojawienia się na niemieckim rynku spółki Maxatomstrom (zapewne za przyzwoleniem władz), która ma zamiar handlować prądem wyprodukowanym przez elektrownie atomowe (m.in. szwedzkie i szwajcarskie). Innymi słowy w Niemczech znów pojawił się popyt na taką energię mimo oficjalnej strategii polegającej na wyłączeniu wszystkich rodzimych reaktorów jądrowych do 2022 roku. 

Import energii przez Niemcy według nośników. Fot. przeglad_niemieckiego_rynku_energetycznego.pdf

Obie przytoczone powyżej informacje mogą mieć wielkie znaczenie dla bezpieczeństwa energetycznego Polski:

Rosyjskie media rozpatrują decyzję Niemiec o zamknięciu elektrowni węglowych i budowie gazowych pod kątem wielkiej szansy dla Gazpromu, który notabene w ostatnim czasie znacznie zwiększył eksport błękitnego paliwa do tego kraju. Niewykluczone, że cała sprawa jest bezpośrednio skorelowana z zapowiedzianą rozbudową Nord Stream, w którą zamierza zaangażować się m.in. niemiecki E.ON. Ta natomiast mogłaby skutkować nawet zaprzestaniem wykorzystywania gazociągu Jamalskiego biegnącego przez Polskę.

Rosyjski Gazprom, niemiecki E.ON, brytyjsko-holenderski Royal Dutch Shell i austriacki OMV podpisały w list intencyjny dotyczący budowy dwóch nowych nitek Nord Stream. Fot. gazprom.ru

Także doniesienia związane ze spółką Maxatomstrom mogą okazać się niekorzystne dla naszego kraju. Już w zeszłym roku mimo wojny na Ukrainie oraz sankcji, niemiecki i rosyjski biznes rozmawiał o możliwość importu energii z planowanej w obwodzie kaliningradzkim elektrowni atomowej. Chodzi o wizytę Igora Sieczina w Berlinie w ośrodku konferencyjnym na półwyspie Schwanenwerder nad jeziorem Wannsee w czerwcu 2014 r. To siłownia projektowana do celów eksportowych, mająca uzależnić (podobnie jak ma to miejsce w przypadku gazu) sąsiednie rynki elektroenergetyczne, głównie krajów bałtyckich i Polski. Dlatego stanowi ona bezpośrednią konkurencję dla planowanych w tych krajach elektrowni atomowych. Zgodnie z jednym z wariantów rozwoju tej inwestycji zaprezentowanym przez rosyjski Rosatom, mogłaby ona przesyłać energię także do Niemiec, za pomocą podmorskiego kabla (droższy wariant) lub tranzytem przez polską sieć. Jeszcze jakiś czas temu Berlin nie był zainteresowany taką opcją, teraz jednak wraz z problemami jakie przeżywa zielona rewolucja, stanowisko niemieckich władz może się jednak zmienić. Tym bardziej, że import energii z elektrowni atomowej leżącej poza terytorium RFN byłby stosunkowo bezpieczny z wizerunkowego punktu widzenia. Koncepcji na przeszkodzie nie stoją także sankcje nałożone na Rosję, którymi nie objęto sektora atomowego w tym kraju. Teoretycznie więc jedynym problemem stojącym przed zainicjowaniem dwustronnej kooperacji rosyjsko-niemieckiej w zakresie importu taniej energii elektrycznej (a więc konkurencyjnej wobec kierunku szwedzkiego i szwajcarskiego) jest stanowisko Polski i krajów bałtyckich, które świadome zagrożeń jakie niósłby ze sobą obiekt w obwodzie kaliningradzkim nie wyraziły zainteresowania kupnem produkowanego w nim prądu. W związku z tym budowa Bałtyckiej Elektrowni Atomowej w rosyjskiej eksklawie została zamrożona, ale –co ciekawe- coś w tym zakresie zaczyna się zmieniać.

Dwie przytoczone przeze mnie informacje z magazynu Forbes pokazują, że mimo relatywnie dobrych relacji polsko-niemieckich oba państwa bardzo wiele dzieli m.in. w sektorze energetycznym. Niewykluczone, że w najbliższym czasie decyzje podjęte przez Berlin uderzą w tranzyt gazu odbywający się przez Polskę oraz doprowadzą do zwiększenia uzależnienia naszego kraju w zakresie elektroenergetycznym. Nie jest tajemnicą, że po decyzjach jakie zapadły podczas szczytu klimatycznego UE utrzymanie węgla jako surowca strategicznego w zakresie wytwarzania energii elektrycznej w Polsce w perspektywie 2-3 dekad jest nie do utrzymania. Tymczasem coraz większe problemy dotykają projekty mogące stać się filarem przyszłego miksu energetycznego naszego kraju (łupki, atom). W związku z tym ewentualny import taniej energii z obwodu kaliningradzkiego, za którym lobbowałyby Niemcy, może dojść do skutku czego skutki byłyby opłakane.

Energetyka24
Energetyka24
KomentarzeLiczba komentarzy: 10
tomaszek
piątek, 3 lipca 2015, 23:15

relacje polski z niemcami są dobre tylko wtedy kiedy całkowicie rezygnujemy z egzekucji swoich interesów na rzecz niemiec. wtedy się lubimy! tusk był w polityce reprezentowaniu niemiec najlepszy od czasów zarządców generalnej guberni!!! nigdy przenigdy w ciągu ostatnich 25 latach niemcy nie podjęli decyzji dla nas korzystnej która od nich wymagałaby poświęcenia czegokolwiek. wykorzystują nas i my nie możemy mieć w stosunku do nich żadnych skrupułów. to nie jest przyjeźń, to nawet nie jest sojusz to jest ciche podporządkowanie republiki bananowej zwanej Polska bo niestety przez brak asertywności naszych rządzących tym się dla zachodnich partnerów staliśmy

qwa
piątek, 3 lipca 2015, 20:05

Polecam ciekawy artykuł w tymże temacie http://www.counterpunch.org/2015/06/29/putin-gobsmacks-uncle-sam-again/

sync99
niedziela, 5 lipca 2015, 15:45

Nie byloby kosztem Polski gdyby polski (nie)rzad nie skladal sie z psychicznie niestabilnych rusofoböw.

Iuh
piątek, 3 lipca 2015, 19:54

Panie "Polak" ,zeby garć to trza miec czym .... Niemcy maja silna gospodarkę oparta na zaawansowanej technologii, ruskie az sie slinią zeby to miec a Niemcy o tym wiedza. My nie mamy nic ( narazie) , musimy sie oprzeć o USA, nie ma wyjścia ! Jankesi od dawna widza,ze ruskie i szkopy kombinują, wiec starają sie NAS wzmocnić. A my musimy zrobic wszystko zeby jankesom to ułatwiać.

uze
piątek, 3 lipca 2015, 18:29

Niemcy to jednak durnie są. Zrezygnowali z własnej energii elektrycznej pozyskiwanej z elektrowni atomowych pod presją zielonych, ale nie przeszkadza im możliwość kupowania prądu z elektrowni atomowej od potencjalnego wroga... Gdzie tu sens, gdzie tu logika? Niech ten świat się już skończy, byle szybko, bo coraz większe gówno się po nim rozlewa.

Tweets Energetyka24