- sponsorowane
- WIADOMOŚCI
IV Kongres Transformacji Energetycznej: Czas na rewolucję w ciepłownictwie
W czasie gdy polska elektroenergetyka rozwija się z potężnym rozmachem i dynamicznie zwiększa moc odnawialnych źródeł energii, krajowe ciepłownictwo wciąż pozostaje węglowym skansenem. Udział węgla w tym sektorze spadł na przestrzeni ostatnich dwóch dekad o dwadzieścia siedem punktów procentowych – z 90 do 63 proc. Dalsza zmiana tej struktury to dziś jedno z największych wyzwań gospodarczych, wymagające miliardowych nakładów i technologicznych rozwiązań „szytych na miarę”.
Autor. Klub Energetyczny
Artykuł sponsorowany
To właśnie dekarbonizacja ciepłownictwa, rola gazu w stabilizacji OZE oraz systemowa obrona przed dezinformacją były głównymi tematami IV Kongresu Transformacji Energetycznej, zorganizowanego w Warszawie przez Klub Energetyczny. Wydarzenie zgromadziło czołowych ekspertów, decydentów oraz menedżerów największych spółek. Punktem wyjścia do całodniowej dyskusji była premiera raportu.
Rewolucja w ciepłownictwie
Kamil Moskwik, Energy Market Advisor w firmie Plentra, prezentując raport „Rewolucja w ciepłownictwie. Jak zazielenić sektor zdominowany przez węgiel?”, zwrócił uwagę na fundamentalny problem dyskursu publicznego: transformacja energetyczna w Polsce jest utożsamiana niemal wyłącznie z rynkiem energii elektrycznej, podczas gdy ciepłownictwo pozostaje na jej marginesie. Tymczasem mówimy o potężnej gałęzi gospodarki. W ujęciu wolumenowym sektor ciepłowniczy w Polsce (licząc ogrzewnictwo i ciepłownictwo systemowe) jest ponad dwukrotnie większy od elektroenergetyki. Samo ciepłownictwo systemowe zaopatruje w Polsce ponad 15 milionów mieszkańców.
Sektor ten mierzy się z historycznymi barierami strukturalnymi. Ekspert wskazał, że rynek jest wysoce rozdrobniony – funkcjonuje na nim m.in. 60 małych przedsiębiorstw z mocą poniżej 50 MWt. Podmioty te najczęściej nie posiadają wyspecjalizowanych departamentów analitycznych ani dostępu do taniego kapitału, co w dobie gigantycznych nakładów inwestycyjnych zagraża ich płynności. Choć na przestrzeni niespełna dwóch dekad zdołano zredukować udział węgla w miksie paliwowym z 90 proc. (w 2005 r.) do 63 proc. (w 2024 r.), zastępując go głównie gazem ziemnym, to obecne tempo dekarbonizacji jest dalece niewystarczające. Presję wywierają lawinowo rosnące koszty uprawnień do emisji w systemie EU ETS, które spychają wiele lokalnych ciepłowni pod finansową kreskę.
„Ogólnokrajowa strategia jest niezbędna jako stabilizator i punkt odniesienia, jednak z uwagi na brak możliwości przesyłu ciepła na tak dalekie odległości jak energii elektrycznej, nie zastąpi ona szczegółowych planów inwestycyjnych. Zmiana musi przebiegać z pełnym poszanowaniem uwarunkowań, skali i problemów pojedynczych lokalizacji” – podkreślił Kamil Moskwik, zwracając uwagę na twarde fizyczne uwarunkowania funkcjonowania sieci.
Jednym z kluczowych dylematów branży pozostaje optymalizacja miksu paliwowego. Autor raportu ocenił, że gaz ziemny odegra rolę „paliwa pomostowego, ale z pewnością nie docelowego”. Jednostki kogeneracyjne oferują wprawdzie wysoką elastyczność operacyjną i natychmiastowo obniżają koszty uprawnień ETS względem bloków węglowych, jednak długoterminowe opieranie się na surowcu kopalnym stoi w sprzeczności z unijnymi celami neutralności klimatycznej. Generuje też stałą ekspozycję na szoki cenowe i ryzyko geopolityczne. Wobec tego inwestorzy muszą unikać pułapki węglowej (tzw. carbon lock-in). Każda nowa inwestycja gazowa powinna być projektowana w standardzie „biomethane market ready”, gwarantując technologiczną gotowość do przyszłego spalania gazów zielonych, których krajowy potencjał szacuje się na kilka miliardów metrów sześciennych rocznie.
Kamil Moskwik wyeksponował problem przestarzałej infrastruktury. Zmiana samego źródła wytwarzania jest bezcelowa bez modernizacji systemów przesyłowych. Polskie sieci są zaprojektowane pod węgiel i gaz, wymuszając pracę na wysokich parametrach temperaturowych, co generuje duże straty i blokuje wdrożenie nowych technologii. Aby sektor mógł powszechnie zaimplementować wielkoskalowe pompy ciepła, systemy odzysku ciepła odpadowego czy geotermię, niezbędne jest obniżenie temperatury pracy sieci poniżej 100 stopni Celsjusza.
Przyszłością i warunkiem przetrwania branży – według wniosków z zaprezentowanego dokumentu – jest sector coupling, czyli pełna symbioza ciepłownictwa z Krajowym Systemem Elektroenergetycznym. Magazyny ciepła w połączeniu z instalacjami Power-to-Heat (np. kotłami elektrodowymi) mogą stać się gigantycznym buforem dla taniej, zeroemisyjnej energii z OZE. Ekspert przywołał głośną w branży sytuację z 26 kwietnia bieżącego roku, kiedy przy ujemnych cenach energii operator (PSE) musiał ratować system, redukując generację ze źródeł wiatrowych i słonecznych. Zintegrowane ciepłownictwo mogłoby zaabsorbować i zmagazynować tę tanią energię w postaci ciepła, a następnie oddawać ją do miejskich sieci w godzinach szczytowego zapotrzebowania, optymalizując koszty wytwarzania.
Na zakończenie prelekcji Kamil Moskwik zaprezentował pięć rekomendacji, tzw. imperatywów, które mają udrożnić proces inwestycyjny:
- Opracowanie długoterminowej strategii i precyzyjnych regulacji stricte dla sektora ciepłowniczego.
- Wdrożenie mechanizmów finansowania uszytych na miarę specyfiki rozdrobnionej branży mierzącej się z presją taryfową.
- Zintegrowane planowanie systemowe, włączające ciepłownictwo w harmonogramy pracy KSE.
- Przejściowość inwestycji gazowych – obligująca projektantów do budowy infrastruktury gotowej na biometan.
- Stworzenie stabilnych ram dla sector couplingu, dających ciepłownictwu możliwość aktywnego monetyzowania swoich usług na rynku bilansującym.
Autor. Klub Energetyczny
Samorząd wojewódzki jako inicjator lokalnych inwestycji
Mariusz Rukat, Pełnomocnik Marszałka Województwa Mazowieckiego ds. Gospodarczych i Energii wskazał na aktywną rolę administracji regionalnej w procesie dekarbonizacji. Jako jeden z przykładów działań w tym zakresie, podał uruchomiony w ubiegłym roku Mazowiecki Instrument Wspierania Społeczności Energetycznych”. Mechanizm pozwolił na sfinansowanie (w formie dotacji) szeregu działań przedinwestycyjnych w obszarze tworzenia spółdzielni energetycznych i klastrów energii w gminach (beneficjentami instrumentu zostało 48 jednostek samorządu terytorialnego), spotykając się z dużym zainteresowaniem – złożono 112 wniosków. Środki wsparły tworzenie m.in. studiów wykonalności i analiz sytuacji energetycznej w gminach, co bezpośrednio przekłada się na późniejsze inwestycje w OZE, w tym m.in. zasilenie instalacji, w tym pomp ciepła w budynkach użyteczności publicznej.
„Ten program wychodzi naprzeciw niepewności i często brakowi świadomości co do możliwych rozwiązań na polu energii, i pomaga gminom wykorzystać dostępne instrumenty tak, aby lokalna transformacja energetyczna przebiegała w sposób rozsądny i skuteczny” – zaznaczył Mariusz Rukat, wskazując na konieczność merytorycznego wspierania samorządów w obliczu rosnących wymagań klimatycznych.
Pierwsza kompleksowa strategia dla ciepłownictwa
Podczas rozmowy na scenie dr Konrad Wojnarowski, Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Energii przypomniał, że administracja pracuje nad pierwszą w historii Polski kompleksową strategią dla ciepłownictwa. Dokument przeszedł już wewnętrzne konsultacje i opiniowanie m.in. przez Urząd Regulacji Energetyki (URE) oraz NFOŚiGW, a latem tego roku trafi do konsultacji publicznych. Jak zaznaczył wiceminister, strategia w dużej mierze pokrywa się z postulatami rynkowymi – stawia na rozwój OZE, magazynowanie ciepła, instalacje Power-to-Heat oraz kogenerację. Podstawą wdrażania założeń ma być zaprezentowany niedawno pakiet deregulacyjny (UDER 92), ułatwiający procesy inwestycyjne.
„Bez finansowania nic się nie zadzieje, a obliczyliśmy, że w ciągu najbliższych kilkudziesięciu lat ciepłownictwo będzie potrzebowało kilkuset miliardów złotych, co daje około 20 miliardów złotych rocznie, aby zapewnić stabilne ceny, bezpieczeństwo dostaw i przede wszystkim uniezależnienie od węgla” – podkreślił dr Konrad Wojnarowski, wskazując na skalę nadchodzącego wyzwania, które wymaga potężnego zaangażowania kapitałowego.
Przedstawiciel resortu zaznaczył, że nie będzie jednego, uniwersalnego modelu transformacji. Rozwiązania technologiczne muszą być „szyte na miarę” uwarunkowań lokalnych – inaczej proces ten przebiegnie w 40-tysięcznym mieście powiatowym, a inaczej w aglomeracjach. Choć gaz ziemny utrzyma status paliwa „trwale przejściowego”, docelowy model ma opierać się na odnawialnych źródłach energii, wielkoskalowych pompach ciepła, kotłach elektrodowych i magazynach ciepła. Ścieżką dojścia do optymalizacji kosztów ma być natomiast sector coupling – głęboka integracja ciepłownictwa z elektroenergetyką.
W odpowiedzi na tezę o niskim zainteresowaniu inwestorów branżą ciepłowniczą w porównaniu z sektorem energii elektrycznej, minister przyznał, że kluczową barierą i obciążeniem dla przedsiębiorstw pozostaje system EU ETS. Zasygnalizował przy tym, że na szczeblu unijnym pojawiają się korzystne dla Polski inicjatywy, takie jak czeska propozycja zawieszenia wejścia w życie systemu ETS II (obejmującego m.in. budynki) do 2034 roku.
Ostatnim istotnym wątkiem dyskusji był wpływ obecnych zawirowań geopolitycznych i szoków podażowych na rynku paliw na proces transformacji. Według wiceministra, niepokoje na Bliskim Wschodzie i wahania cen surowców stanowią silny impuls do dywersyfikacji.
„Paradoksalnie obecny szok podażowy na rynkach surowcowych sprawia, że inwestycje w gazy odnawialne stają się jeszcze bardziej uzasadnione, otwierając przed biometanem i zielonym wodorem zupełnie nowe perspektywy rozwoju” – zaznaczył dr Wojnarowski.
Dodał, że choć Polska posiada obecnie bezpieczne rezerwy surowców i stabilne zaplecze rafineryjne, strategicznym gwarantem bezpieczeństwa energetycznego pozostaje rozwój własnych źródeł, co znajduje odzwierciedlenie w aktualizowanym Krajowym Planie w dziedzinie Energii i Klimatu (KPEiK), zakładającym m.in. produkcję biometanu na poziomie 4 mld metrów sześciennych do 2040 roku.
Autor. Klub Energetyczny
Ciepłownia przyszłości
Agata Rakowska, Dyrektorka Działu Rozwoju Innowacyjnych Metod Zarządzania Programami w Narodowym Centrum Badań i Rozwoju (NCBR), udowadniała, że potężnym stymulatorem inwestycji jest rynek zamówień publicznych, których udział w PKB w Polsce wynosił w 2023 roku ponad 275 mld zł.
Przedstawicielka instytucji zaprezentowała skuteczność przedkomercyjnych zamówień publicznych (PCP). W odróżnieniu od klasycznych przetargów na gotowe produkty, mechanizm ten polega na finansowaniu prac badawczo-rozwojowych nad rozwiązaniami, których jeszcze nie ma na rynku. Zdejmuje to z wykonawców ciężar ryzyka, oferując im stuprocentowe finansowanie badań.
„Kupując sam proces badawczy, zamawiający publiczny zyskuje realny wpływ na docelowy kształt nowej technologii, którą może od razu wdrożyć w swojej infrastrukturze, jednocześnie otwierając drogę do jej dalszej komercjalizacji” – wyjaśniła Agata Rakowska, podkreślając, że mechanizm ten pozwala wymusić na inżynierach osiągnięcie ściśle wyznaczonych parametrów opracowywanej technologii.
Wykorzystując tryb PCP, Narodowe Centrum Badań i Rozwoju sfinansowało opracowanie nowych technologii modernizacji ciepłowni węglowych zademonstowanych w pełnej skali przy współpracy z przedstawicielami samorządów, przedsiębiorstw ciepłowniczych i wykonawców prac B+R. Wśród pomyślnie zrealizowanych przedsięwzięć badawczych wymieniono:
- Ciepłownię Przyszłości w Lidzbarku Warmińskim – instalację opartą w blisko 100 proc. na OZE. System zaopatruje 3,5 tys. mieszkań wykorzystując wysokotemperaturowe pompy ciepła zintegrowane z trójstopniowym (w tym sezonowym) magazynem ciepła.
- Elektrociepłownię w Sokołowie Podlaskim – lokalny układ kogeneracyjny zasilany biometanem, potwierdzający skuteczność ścisłej współpracy miejskich spółek ciepłowniczych z dostawcami biopaliw.
Ekspertka zapowiedziała dalszą stymulację rynku. NCBR realizuje obecnie nowy program innowacyjnych zamówień publicznych z budżetem 500 mln zł. Pozwoli to na sfinansowanie 15 kolejnych przedsięwzięć badawczych, we współpracy z polskimi samorządami, uczelniami i innowacyjnymi przedsiębiorstwami.
Sektor dwóch prędkości
Panel dyskusyjny „Dekarbonizacja ciepłownictwa – od gazu do elektryfikacji” obnażył realia rynku, na którym transformacja postępuje w sposób wysoce asymetryczny. Z dyskusji wyłonił się obraz pękniętego sektora – podczas gdy wielcy gracze realizują potężne projekty, mniejsze podmioty zmagają się z barierami organizacyjnymi i brakiem wizji.
Renata Mroczek, Prezes Urzędu Regulacji Energetyki (URE), zwróciła uwagę na twarde dane: zaledwie 22 proc. krajowych systemów ciepłowniczych spełnia dziś prawne kryteria efektywności. Głównym hamulcem okazuje się brak kadr oraz strategicznego pomysłu na dekarbonizację w mniejszych ośrodkach. Prezes przestrzegła przed tendencją do inwestowania w przypadkowe technologie tylko dlatego, że w danej chwili spływa na nie szeroki strumień funduszy celowych. Taki brak rachunku ekonomicznego doprowadził już m.in. do powstawania projektów geotermalnych w rejonach o słabych parametrach geologicznych, co w ostateczności wywindowało ceny taryf.
Andrzej Gajewski, Prezes Zarządu ORLEN Termika, wyliczał realizowane obecnie inwestycje: potężny akumulator ciepła na warszawskim Żeraniu, wielkoskalowe instalacje odzysku ciepła z układów kondensacji spalin oraz duże pompy ciepła na ściekach surowych. Atutem tych inwestycji jest niemal 100-procentowy udział polskich podwykonawców (tzw. local content). Prezes Termiki ostudził jednak rynkowy entuzjazm wobec systemów Power-to-Heat. Ich wykorzystanie wymaga wybudowania trudnych w realizacji linii kablowych, aby móc w ogóle wyprowadzić i dostarczyć odpowiednią moc.
„Największym naszym problemem w procesie transformacji są dziś przedłużające się decyzje administracyjne i środowiskowe, skarżone często przez organizacje, które nie mają pojęcia, o jakiej skali bezpieczeństwa energetycznego decydują” – zdiagnozował barierę biurokratyczną Andrzej Gajewski, dodając, że branża z nadzieją czeka na dedykowaną specustawę ciepłowniczą.
Autor. Klub Energetyczny
„W Krajowym Planie w dziedzinie Energii i Klimatu widzimy istotną i uzupełniającą rolę biomasy, która jest równie ważna dla zapewnienia bezpieczeństwa w czteromilionowym segmencie ogrzewnictwa indywidualnego” – stwierdził dr Wojnarowski, wskazując, że ubiegłoroczny kryzys podażowy na rynku pelletu uwypuklił wagę lokalnych surowców.
Niezbędnym elementem nowego miksu energetycznego pozostaje gaz. Polska Spółka Gazownictwa (PSG) dostrzega wyzwania jakie stoją przede wszystkim przed lokalnymi przedsiębiorstwami grzewczymi w związku z zapadalnością unijnych terminów i zaostrzaniem wymogów sprawozdawczych. Aby usprawnić proces dekarbonizacji ciepłownictwa operator zreorganizował swoje struktury, powołując Departament Klientów Kluczowych i Innowacji, którego zadaniem jest szczególnie zacieśnienie współpracy z potencjalnymi odbiorcami paliwa gazowego w tym sektorze. Tylko w ubiegłym roku spółka podpisała 52 umowy przyłączeniowe w sektorze ciepłownictwa i elektroenergetyki, a w pierwszym kwartale bieżącego roku – 12 kolejnych umów.
– Ciepłownictwo rozproszone, w odróżnieniu od skonsolidowanych grup energetycznych, potrzebuje naszego szczególnego wsparcia zwłaszcza w wymiarze eksperckim. Dlatego powołaliśmy zespół doradców, który pomaga w wypracowaniu indywidualnych rozwiązań przyłączeniowych w każdym przypadku – zadeklarował Szymon Paweł Moś, Prezes Zarządu PSG, podkreślając, że wspieranie transformacji ciepłownictwa to dla spółki absolutny priorytet strategiczny.
Sporo miejsca w debacie zajęła inżynieria finansowa. Padł tu rynkowy paradoks: w dobie transformacji wycenianej na dziesiątki miliardów złotych, instytucje finansowe mają problem z ulokowaniem kapitału.
„Zasadniczo kapitał jest szeroko dostępny, a większym problemem sektora ciepłowniczego i główną barierą hamującą finansowanie komercyjne pozostaje deficyt dobrze sparametryzowanych projektów inwestycyjnych” – wskazał Artur Galbarczyk, Dyrektor Biura Branży Energetycznej i Technologii w Banku Gospodarstwa Krajowego, zachęcając spółki komunalne do działania i rozwoju kompetencji w obszarze przygotowywania dynamicznych modeli finansowych.
Gdy możliwości pozyskania tradycyjnego finansowania bankowego się kończą, do gry wchodzi Polski Fundusz Rozwoju. Mikołaj Raczyński, Wiceprezes PFR, wyjaśnił, że fundusz skupia się na domykaniu luk kapitałowych i dostarczaniu finansowania, które pozwala utrzymać bankowalność strategicznych projektów. Jako przykład wskazał inwestycję PFR w blok termicznego przetwarzania odpadów w Olsztynie, która pozwoliła domknąć strukturę finansowania całego przedsięwzięcia.
Raczyński podsumował również główne ryzyka dla sektora ciepłowniczego: „Największą niepewnością pozostają dziś regulacje unijne wokół ETS oraz ekonomika samych inwestycji. Kluczowe staje się takie ułożenie montażu finansowego – z udziałem kapitału prywatnego, finansowania publicznego i środków dotacyjnych – aby projekty były jednocześnie bankowalne i pozwalały utrzymać akceptowalne ceny ciepła dla odbiorców końcowych”.
Drogi prąd to polityczny mit
Tobiasz Adamczewski, Wiceprezes Zarządu Forum Energii, przeanalizował zjawisko ujemnych cen prądu. Jak przyznał, spadek cen w okresach wysokiej generacji OZE to „naturalny przebieg transformacji energetycznej”, którego branża mogła się spodziewać.
Ekspert odniósł się do narastającego problemu nierynkowego redysponowania (odłączania OZE). Przypomniał jednak, że „dużo więcej energii póki co jest traconej w systemie poprzez samą energetykę konwencjonalną”, więc w ujęciu całego Krajowego Systemu Elektroenergetycznego to wciąż „nie ta skala”. Naturalnym remedium ma być rozbudowa magazynów energii. Z aukcji rynku mocy wynika, że do 2030 r. powinno powstać ok. 11 GW takich wielkoskalowych instalacji, jednak jak zauważył wiceprezes Forum Energii: na razie „dużo się dzieje na papierze”. Najtrudniejszym sprawdzianem dla systemu będą lata 2026–2028, zanim moce te wejdą do użytku.
Adamczewski skrytykował też narrację wokół kosztów, wskazując, że polskie stawki oscylują wokół unijnej średniej. „Rosnące koszty energii to temat polityczny, podgrzewany do czerwoności, podczas gdy brakuje nam rządowych programów promujących przechodzenie na taryfy dynamiczne. Jesteśmy w sytuacji, w której funkcjonuje świetna, ogólnodostępna porównywarka cen węgla, ale brakuje podobnego narzędzia dla rynku energii elektrycznej” – zaznaczył Wiceprezes Forum Energii.
Podczas rozmowy na scenie Michał Niewiadomski, szef Klubu Energetycznego pytał o szoki podażowe. Kryzysy paliwowe historycznie napędzały wprawdzie innowacje, jednak Tobiasz Adamczewski ostrzegł przed chaotycznym inwestowaniem w nowe nośniki. Bez chłodnej strategii po prostu „zamieniamy jeden import na drugi import”. Konieczna jest wizja, w której celem będzie „niezależność energetyczna, suwerenność, która będzie budowana na podstawie własnych źródeł”.
„W przypadku paliw alternatywnych, w tym produkcji wodoru, w naszej układance brakuje jednego, szalenie istotnego elementu: taniej energetyki wiatrowej na lądzie z linią bezpośrednią do elektrolizerów. Bez tego inwestycje te będą nas kosztować zdecydowanie za dużo, albo trwale pozostaniemy zdani na zewnętrzny import” – podsumował Tobiasz Adamczewski.
Plany rozwoju sieci gazowej w Polsce
Katarzyna Szeniawska, Dyrektorka Pionu Rozwoju Rynku Gazu w GAZ-SYSTEM, zaprezentowała 10-letni plan rozwoju krajowej sieci przesyłowej. Jak przyznała ekspertka, „główną determinantą dzisiejszych prognoz zapotrzebowania” są rosnące potrzeby elektroenergetyki, co wymusza ścisłą koordynację działań operatorów rur i kabli.
Aby zbudować bezpieczny „szkielet sieci przesyłowej”, spółka realizuje szeroko zakrojony front inwestycyjny. Na mapie kluczowych projektów znalazły się m.in.:
- Pływający terminal FSRU w Gdańsku wraz z gazociągiem do Gustorzyna, który ma pełnić rolę układu przekierowującego surowiec w różne regiony kraju.
- Integracja gazociągów tranzytowych (SGT) z krajowym systemem (KSP) poprzez nowe połączenia pomiędzy systemami umożliwiając przekierowanie strumienia z terminala w Świnoujściu, Baltic Pipe czy FSRU w kierunku wschodniej części Polski wzmacnia szkielet krajowy. Jednocześnie planowane od 2027 roku rozwiązania połączenia dwóch obszarów KSP i SGT pozwolą przekształcić sieć w spójny „jeden organizm" operacyjny.
- Strategiczne projekty regionalne, takie jak wzmocnienie pierścienia warszawskiego, rozbudowa sieci na Śląsku (zasilająca nowe bloki m.in. w Rybniku) oraz gazociąg Wronów-Rozwadów-Strachocina, który w zależności od potrzeb rynku zbuduje zdolności na południu i południowym wschodzie Polski.
Według bazowych prognoz, do 2030 roku moc zainstalowana w blokach gazowych skoczy z obecnych 6 GWe do 17 GWe. Ponieważ elektrownie te będą pełnić rolę stabilizatorów dla OZE, ich cechą charakterystyczną będzie „bardzo duża zmienność pracy”. Wymaga to odpowiedniej pojemności i zdolności magazynowych, a także odpowiednio dużych zdolności na punktach wejścia. Szczytowe dobowe zapotrzebowanie odbiorców krajowych w sezonie 2025/2026 wyniosło ok. 103 mln m sześc. na dobę (przy zdolnościach na wejściach na poziomie 170 mln m sześc.). Pod koniec dekady dobowy szczyt popytu może sięgnąć 186 mln m sześc. na dobę, jednak planowane rozbudowy magazynów i FSRU zwiększą możliwości podażowe sieci do ok. 210 mln m sześc. na dobę, pozostawiając margines bezpieczeństwa.
Ekspertka wskazała przy tym na trudne wyzwanie geograficzne logistyki paliw – gaz wchodzi do systemu od strony północy, a największy popyt generuje południe Polski. „Im bliżej źródła, tym łatwiej ze strony infrastruktury realizować przesył i odpowiadać na potrzeby. Już dzisiaj widzimy relatywnie dużą kumulację projektów na południu, a w sytuacji, kiedy system zasilany jest głównie z północy, jest to najtrudniejsze miejsce w systemie” – podsumowała Katarzyna Szeniawska, podkreślając konieczność optymalizowania lokalizacji nowych bloków energetycznych.
Gaz jako sojusznik OZE
Debata „Gaz jako sojusznik OZE” ostatecznie rozprawiła się z mitem, że błękitne paliwo i zielona energia stoją po dwóch stronach barykady. Z dyskusji wyłonił się obraz twardego, technicznego sojuszu, w którym gaz jest jedynym gwarantem stabilności w okresie gwałtownej elektryfikacji.
Sławomir Hinc, Prezes Zarządu GAZ-SYSTEM, podkreślił, że operator sieci przesyłowej nie ocenia rynku wyłącznie w skali „miliardów metrów sześciennych rocznie”. Należy również pamiętać o parametrach elastyczności godzinowej i dobowej, na jakie pozwala system przesyłowy.
Rozbudowa zdolności na punktach wejścia i budowa wielkich „autostrad gazowych” umożliwiających zarządzenie rozpływami pomiędzy poszczególnymi obszarami kraju dobiega końca. Przed nami jest dokończenie projektu FSRU, zakończenie budowy układu FSRU-Gustorzyn oraz, w zależności od potrzeb rynku, decyzja dotycząca budowy gazociągu Wronów-Rozwadów-Strachocina.
Polska udowodniła w praktyce, że hub gazowy działa. W styczniu i lutym, w szczycie mrozów, nasz system nie tylko pokrył krajowe zapotrzebowanie, ale stał się także dostawcą na rynki Litwy i Ukrainy. GAZ – SYSTEM pracuje nad mapą zdolności przesyłowych, na podstawie której można będzie ocenić potencjał przyłączenia jednostek gazowych. W przyszłości planujemy jej udostępnienie, co ułatwi lokalizowanie nowych bloków.
Często jednak bywa tak, że to rury wyprzedzają powstawanie samych źródeł wytwórczych.
„Gazociągi mamy już nagazowane, stacje również. Natomiast po drugiej stronie musi pojawić się klient, np. elektrownia. Obecnie kluczowe jest obniżenie kosztów przesyłu. (…) Im więcej gazu prześlemy, tym niższe stawki będziemy mieć także dla polskich klientów” – ocenił Sławomir Hinc, wskazując, że wyższy tranzyt to wprost proporcjonalny spadek taryf w kraju.
Konrad Purchała, Wiceprezes Polskich Sieci Elektroenergetycznych, zwrócił uwagę na ścisłą współpracę z GAZ-SYSTEMEM. Jak zaznaczył, rosnący udział OZE wymusza twarde uregulowanie rynku – zarządzanie systemem w 2030 roku na zasadach „wolnej amerykanki” jest niemożliwe. Problem widać zwłaszcza w weekendy, gdy prognozy pogody stają się bezużyteczne, bo sama generacja z fotowoltaiki potrafi niemal zrównać się z całkowitym krajowym zapotrzebowaniem. Prowadzi to do drastycznych cięć rynkowych, które operator wykonuje „z obrzydzeniem”.
„OZE jest świetnym źródłem energii i kiepskim źródłem mocy, a my w systemie potrzebujemy jednego i drugiego (…) nie znam technologii, która byłaby lepsza niż gaz w dostarczaniu tej stabilności i tej pewności zasilania” – podsumował Purchała.
Maciej Przybylski, Prezes Vortex Energy Polska, uspokajał aktywistów obawiających się „pułapki gazowej”. Wskazał, że przepalanie gigantycznych wolumenów błękitnego paliwa to mit – gazowe peakery (jednostki szczytowe) w okresach pracy zużyją drobną, ledwie zauważalną część z potężnych możliwości dobowych operatora. Wtórował mu Tomasz Tomasiak, Head of Investment Office w ARP TFI. Przedstawiciel funduszu potwierdził, że kapitał komercyjny na rynku jest dostępny. Zaznaczył jednak, że banki bez wahania uciekną w bezpieczniejsze sektory (np. nieruchomości komercyjne), jeśli rynek energetyczny wciąż będzie obarczony nieprzejrzystym prawem i rozwlekłym permittingiem. To właśnie wieloletnie procedury i ryzyko zmuszają finansistów do żądania wyższych marż.
„Energetyka odnawialna i energetyka konwencjonalna, która ulega transformacji, dostarcza energię. Gaz, w rozumieniu źródeł szczytowych i podszczytowych, dostarcza elastyczności i mocy (…) I optymalizacja polega na tym, żeby tanią energię uzupełniać tanią elastycznością” – wyjaśnił model biznesowy prezes Przybylski.
Autor. Klub Energetyczny
Ministerstwo Klimatu i Środowiska jest w pełni świadome tego układu. Łukasz Tomaszewski, Dyrektor Departamentu OZE w resorcie klimatu, przyznał, że system przesycił się słońcem i wyczekuje wiatru na lądzie jak „pustynia dżdżu”. Zaprezentował on „zasadę 3O”: Odporność, Odpowiedzialność i Optymalizacja. Gaz wpisuje się w ten reżim jako niezbędny kompromis bezpieczeństwa.
„Transformacja energetyczna nie zadzieje się w ciągu nocy, nie obudzimy się pewnego pięknego dnia i powiemy mamy teraz 120% OZE i nie potrzebujemy już nic innego (…) Dlatego musimy mieć różnego rodzaju plany B” – skonstatował Tomaszewski
Dezinformacja energetyczna jako narzędzie wpływu
Transformacja energetyczna to nie tylko wyścig technologiczny, ale również brutalna wojna informacyjna. Dr Klaudia Rosińska z Akademii Kultury Społecznej i Medialnej oraz Polskiego Towarzystwa Bezpieczeństwa Narodowego przeanalizowała zjawisko manipulacji wokół tematu energetyki jądrowej w polskiej infosferze, opierając się na raporcie NASK i PTBN „Potencjał dezinformacyjny wokół tematu budowy elektrowni jądrowej w Polsce”.
Ekspertka zaznaczyła, że współczesna dezinformacja rzadko bazuje na zero-jedynkowych kłamstwach. Zamiast tego operuje fałszywym kontekstem i hiperbolizacją, kreując przekazy, które są „często stronniczymi opiniami i mają ukierunkowywać nasze myślenie o faktach w bardzo miękki sposób” wpływając tym samym na określoną interpretację zjawisk. Biorąc pod uwagę potężne przebodźcowanie związane z korzystaniem z mediów społecznościowych, mamy dziś do czynienia z pełnoskalową „wojną kognitywną”.
Z analizy sieci w mediach społecznościowych wynika, że fałszywe narracje uderzają precyzyjnie w kilka czułych punktów. Należą do nich m.in.:
- Szantaż geopolityczny – systematyczne antagonizowanie Polaków względem sojuszników technologicznych (np. USA ) poprzez wmawianie, że infrastruktura energetyczna staje się „narzędziem obcych interesów”;
- Pseudoekologia – cyniczne wykorzystywanie zaangażowania organizacji prośrodowiskowych do wzajemnego zwalczania się i paraliżowania strategicznych inwestycji państwowych;
- Panika ekonomiczna – wywoływanie gniewu u odbiorców wrażliwych finansowo poprzez nakręcanie lęku przed natychmiastową utratą krótkotrwałego dobrobytu.
Dr Rosińska wskazała, że największym zagrożeniem nie są sami opłacani trolle, lecz internetowi „oportuniści” (np. zasięgowi influencerzy) oraz osoby publiczne bez wiedzy branżowej, które nieświadomie wprowadzają fałsz do medialnego mainstreamu.
Aby obronić strategiczne inwestycje, państwo musi zmienić strategię komunikacji. Ekspertka oceniła, że klasyczny fact-checking to obecnie jedynie „rozwiązanie pasywne, następujące post-factum”. Zamiast tego branża powinna przejść do ofensywy i stosować tzw. prebunking – wyprzedzające uodparnianie społeczeństwa poprzez kampanie informacyjne i budowę szczelnej sieci branżowych gatekeeperów.
„Kiedy koncentrujemy się na weryfikacji faktów, musimy mieć z tyłu głowy, że ograniczamy nasze pole widzenia wyłącznie do przekazów, które łatwo da się udowodnić jako fałszywe, podczas gdy prawdziwe kreowanie wrogich narracji odbywa się dziś w bardzo miękki sposób, chociażby poprzez bodźcowanie emocjonalne i tworzenie opinii” – podsumowała dr Klaudia Rosińska, apelując o szersze spojrzenie na ochronę przestrzeni informacyjnej.
Walka z dezinformacją w obszarze energetyki
Zwieńczeniem Kongresu Transformacji Energetycznej były warsztaty poświęcone systemowej walce z dezinformacją. Eksperci z różnych sektorów poddali analitycznej ocenie mechanizmy, które na masową skalę paraliżują rozwój strategicznych inwestycji infrastrukturalnych w Polsce i Europie.
Anna Siewiorek, Kierowniczka w Fundacji Climate&Strategy, przedstawiła twarde dane obrazujące potężną skalę zjawiska, wskazując na narastający „paradoks zaufania”. Europejskie społeczeństwa, napędzane strachem ekonomicznym, coraz częściej odwracają się od zielonych technologii. W samych Niemczech odsetek obywateli przekonanych, że transformacja szkodzi przemysłowi, wzrósł w ostatnich latach z 25 aż do 64 proc.
„Spośród przeanalizowanych postów w mediach społecznościowych aż 68% treści przeciwnych energetyce wiatrowej zawierało elementy dezinformacji lub misinformacji. Za tego typu działaniami stoją nieraz gigantyczne budżety. Badanie z 2023 roku wykazało, że organizacje tworzące ruch antywiatrowy na wschodzie USA otrzymały ponad 72 miliony dolarów od darczyńców z sektora paliw kopalnych i nielegalnych źródeł finansowania w latach 2017–2021”– wyliczała Anna Siewiorek.
Marcin Popkiewicz, fizyk i badacz megatrendów, przypomniał, że manipulacja rynkiem to w pełni zorganizowany biznes, na którym zyskuje Rosja oraz globalne lobby paliw kopalnych. Do opóźniania transformacji powszechnie wykorzystuje się sztuczne „komory echo” oraz opłacanych „pseudoekspertów”, stosując przy tym wybiórcze analizy. Rozwiązaniem tego kryzysu poznawczego, zdaniem badacza, jest wdrożenie fundamentalnych zmian na etapie edukacji.
„Musimy brać przykład z państw takich jak Finlandia, gdzie edukacja o tym, jak działa dezinformacja, prowadzona jest już od przedszkola, dzięki czemu społeczeństwo uczy się przez własne doświadczenie i jest odporne na manipulacje” – ocenił fizyk.
Z diagnozą tą zgodził się dr Łukasz Olejnik, niezależny badacz i konsultant. Zauważył on, że Polacy są wysoce podatni na inżynierię społeczną ze względu na specyficzne, zakorzenione „uwarunkowania historyczne”. Podkreślił, że zewnętrzne „operacje wpływu nie działają w próżni”.
„Zewnętrzne operacje wpływu nie tworzą narracji z niczego, lecz najpierw badają pole, wykorzystując nasze bieżące spory oraz historyczne uwarunkowania, aby zmienić percepcję rzeczywistości i wpływać na realne działania społeczne” – zaznaczył dr Olejnik.
Próbę instytucjonalnej obrony przed tym zjawiskiem podjął Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW), alokując 12 mln zł na specjalny konkurs antydezinformacyjny. Jak zauważyła Katarzyna Karpa-Świderek, Dyrektorka Departamentu Ochrony Przyrody i Edukacji Ekologicznej, fundusz natychmiast musiał zmierzyć się z obawami o to, że działania będą miały na celu „tłumienie sceptycyzmu”. Rynkowym problemem okazała się również ewolucja samych technik manipulacji w stronę tzw. soft denializmu.
„Rozpisując konkurs na walkę z dezinformacją zderzamy się z potężnym wyzwaniem, jakim jest tzw. soft denializm klimatyczny, polegający na relatywizowaniu faktów i nadużywaniu pojęć naukowych po to, by ostatecznie zostawić odbiorcę z komunikatem, z którego nikt nic nie rozumie” – wyjaśniła przedstawicielka NFOŚiGW.
Klasyczna obrona post-factum również napotyka na twarde bariery technologiczne. Magdalena Pernet, prowadząca program „Wykrywacz Kłamstw” w TVP Info, obnażyła bezradność nowoczesnych algorytmów wobec zaawansowanych deepfake’ów. Wyszukiwarki i systemy bazujące na AI notorycznie przepuszczają celowo spreparowane grafiki, uznając je za bezpieczne.
„Wobec zaawansowanych modyfikacji obrazu zautomatyzowane narzędzia okazują się bezradne, przez co weryfikacja kłamstw opiera się dziś na żmudnej, wielogodzinnej pracy redakcyjnej i analizowaniu fałszywych materiałów dosłownie piksel po pikselu” – przyznała dziennikarka.
Dr Klaudia Rosińska z Akademii Kultury Społecznej i Medialnej podsumowała debatę pragmatycznym wnioskiem biznesowym. W jej ocenie nakłanianie obywateli do samodzielnego weryfikowania informacji jest błędem taktycznym. Systemowa obrona wymaga brutalnego nacisku na globalne platformy technologiczne, by przestały ignorować polski rynek, oraz masowego uświadamiania społeczeństwa kto realnie monetyzuje ich zdolności do suwerennego myślenia.
„Oczekiwanie, że zmęczeni po pracy obywatele będą weryfikować źródła, jest absurdem; musimy zacząć uczyć ich rozpoznawania samych mechanizmów manipulacji oraz wymusić na korporacjach technologicznych prawną odpowiedzialność za usuwanie fałszywych profili” – spuentowała ekspertka.
Organizatorem IV edycji Kongresu Transformacji Energetycznej był Klub Energetyczny.
Pełen zapis video konferencji na stronie www.energytransitioncongress.pl
PATRONAT HONOROWY Ministerstwo Energii, Ministerstwo Klimatu i Środowiska
PATRONAT Związek Miast Polskich
PARTNERZY Bank Gospodarstwa Krajowego, GAZ-SYSTEM, Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, Narodowe Centrum Badań i Rozwoju, ORLEN Termika, Polski Fundusz Rozwoju, Polska Spółka Gazownictwa, Samorząd Województwa Mazowieckiego, Vortex Energy
PARTNER MERYTORYCZNY Baltic Sea Security
PARTNER MEDIALNY ZielonaGospodarka.pl
