Współtwórca Nord Stream 2: Rośnie ryzyko, że projekt nie zostanie ukończony

11 sierpnia 2020, 10:01
news-icon-uniper-logo-blue-on-white-563441
Fot. www.uniper.energy

Rośnie prawdopodobieństwo, że projekt Nord Stream 2 nie zostanie ukończony - oświadczyła niemiecka spółka Uniper, zaangażowana w realizację kontrowersyjnej inwestycji.

„Wraz z intensyfikacją wysiłków USA w zakresie sankcji przeciwko projektowi Nord Stream 2 rośnie prawdopodobieństwo opóźnienia lub nieukończenia budowy rurociągu” - czytamy w raporcie spółki za pierwsze półrocze 2020 r.

Koncern zakomunikował również, że w związku z powyższym istnieje możliwość "obniżenia wartości" kredytu, udzielonego na realizację przedsięwzięcia.

W tym miejscu warto przypomnieć, dlaczego firmy zaangażowane w NS 2 wybrały drogę finansowania jego realizacji poprzez pożyczki. Znaczącą rolę odegrał tutaj Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Wspólna historia projektu Nord Stream 2 i polskiego UOKiK rozpoczęła się w grudniu 2015 roku, kiedy to do urzędu wpłynął wniosek dotyczący wyrażenia zgody na koncentrację. W praktyce dotyczył on utworzenia przez PAO Gazprom, Uniper Global Commodities SE, ENGIE SA, OMV Nord Stream II Holding AG. Shell Exploration and Production (LXXI) B.V. oraz Wintershall Nederland B.V. spółki joint venture służącej realizacji wspomnianej powyżej inwestycji. W pierwotnym zamiarze europejskie spółki miały objąć po 10% udziałów w konsorcjum, natomiast Gazprom 50%. Umowa dotycząca współpracy w tym zakresie została podpisana przez wspomniane podmioty 4 września 2015 roku we Władywostoku.

W lutym 2016 roku wniosek został skierowany do drugiego etapu postępowania, którego elementem była m.in. analiza oddziaływania na rynek. W wyniku tych działań UOKiK ustalił, że ewentualna zgoda na utworzenie konsorcjum wpłynęłaby nań negatywnie, ponieważ Rosjanie już w tym momencie posiadają pozycję dominującą - finalizacja transakcji mogłaby doprowadzić do pogłębienia tego stanu rzeczy. W ujęciu formalnym oznaczało to przedstawienie zainteresowanym spółkom zastrzeżeń, do których mogły odnieść się w terminie 14 dni (z możliwością przedłużenia o kolejnych 14). Rosyjskie media alarmowały wówczas, że stanowisko polskiego urzędu może bardzo negatywnie wpłynąć na realizację inwestycji. Pojawiły się także oskarżenia o upolitycznienie procesu (argumentem była m.in. decyzja niemieckiego urzędu, który jeszcze w grudniu 2015 wydał stosowną zgodę).

12 sierpnia 2016 roku, po przedstawieniu polskiemu urzędowi ustnych wyjaśnień dotyczących spornych kwestii, niedoszli udziałowcy Nord Stream 2 AG podjęli decyzję o wycofaniu wniosku. Komunikat w tej sprawie ogłoszono zaledwie kilka godzin po zakończeniu rozmów ze stroną polską. Przedstawiciele urzędu zauważają w tym kontekście, że wycofanie wniosku i zakończenie postępowania umorzeniem (zamiast wydania zgody) oznaczało w praktyce zakaz utworzenia konsorcjum.

Wkrótce po zderzeniu z UOKiK firmy zaangażowane w projekt rozpoczęły rozmowy dotyczące obejścia decyzji polskiego urzędu. Jednym z ich owoców było porozumienie zawarte 24 kwietnia 2017 roku w Paryżu. W świetle oficjalnych komunikatów zakładało ono, iż europejskie spółki pokryją połowę kosztów budowy (wówczas szacowanych na 9,5 mld euro, dziś mówi się o 9,9 mld). W myśl umowy każda z nich miałaby przekazać na ten cel 950 mln euro (10% ogólnego kosztu - przypomnijmy, że udziały w konsorcjum Nord Stream 2 AG miały również wynosić 10%). Niejasnym była wówczas droga przekazania środków, dziś wiemy już, że dzieje się to w formie pożyczek - co sprawia, że finansową odpowiedzialność za projekt ponosi Gazprom. Na początku maja 2017 poinformowano, że spółce Nord Stream 2 AG zostanie udzielony kredyt pomostowy wysokości do 6,65 mld euro do końca 2019 roku. Pożyczki udziela spółce rosyjski koncern Gazprom i zachodni partnerzy projektu. Oprocentowanie kredytu miało wynieść 6 procent. Gazprom zobowiązał się, że zapewni z kwoty kredytu 1,9 mld euro, pozostała część finansowania jest równomiernie rozłożona pomiędzy pięć zachodnich koncernów uczestniczących w projekcie - podawał dziennik "Kommiersant". Równocześnie miano poszukiwać środków “na rynku”.

KomentarzeLiczba komentarzy: 26
mc.
wtorek, 11 sierpnia 2020, 13:44

No i znowu będziemy tymi "najgorszymi". Bo to my się ciągle czepiamy, nie podoba nam się dominacja rosyjsko-niemiecka, nie chcemy płacić kosmicznych pieniędzy za gaz, itd. Ale wystarczyłoby żeby Rosjanie traktowali nas poważnie, by chcieli z nami współpracować. Gdyby (Rosjanie) nie zrezygnowali z najtańszego i najbezpieczniejszego rozwiązania czyli położenia drugiej nitki Jamału. Niestety Moskwa chciała "kupić" (łapówkami) państwo mające silny głos w UE. A teraz będą mieli "kłopot" - ponieważ gazociąg był budowany dzięki pożyczkom (zamiast udziałów), to teraz Gazprom będzie musiał oddać kasę.

Po trzecie sankcje
wtorek, 11 sierpnia 2020, 13:14

Braki finansowe na obszarze poradzieckim widać jak na dłoni. W 2014 UA zdecydowała się na kurs prozachodni. Dziś trwają protesty na Białorusi. Krym i Donbas spowodowały zerwanie więzi kooperacyjnych na linii FR - UA. Rozgrywka o surowce i integrację na przełomie 2019/2020 była pewnym Rubikonem po którym BY znalazła się mentalnie w opozycji do FR. Wizyta Mike Pompeo, zakupy ropy poza Rosją pokazują pewien trend i to trend niezależny od tego czy Łukaszenka utrzyma się u władzy i ewentualnie jak długo.

GB
wtorek, 11 sierpnia 2020, 12:17

Tylko wycofanie amerykańskich sankcji spowoduje że NS2 zostanie ukończony. W USA jednak wszystkie siły polityczne są przeciwko NS2, więc nic nie wskazuje na rezygnacje z sankcji. Niemcy nie mają siły aby przeciwstawić się gospodarczo USA i wszelkie wypowiedzi ich polityków odnośnie sankcji niemieckich na USA można włożyć między bajki. UE też nic nie zrobi bo sprzeciwi się Litwa i nie tylko...

Fanklub Fanklubika
wtorek, 11 sierpnia 2020, 12:15

Ale grono mędrców wschodu twierdzi że Rosjanie sami dokończą budowę.

T72B3
niedziela, 16 sierpnia 2020, 09:29

A to powiedz mędrcu ze środkowego wschodu dlaczego mają nie ukończyć i kto im zabroni skoro w ten projekt są zaangażowane największe europejskie koncerny energetyczne i to z poparciem rządów swoich dlaczego się tak bardzo obawiają tego taniego gazu z USA bronią się przed nim rękami i nogami , ekonomistów nie mają

GB
wtorek, 18 sierpnia 2020, 12:09

Zacofana Rosja nie ma technologii żeby samodzielnie ukończyć budowę NS2, a żadna zachodnia firma nie będzie z nią współpracowała. To właśnie widać po wycofaniu się szwajcarskiej firmy w grudniu 2019. Ba nawet rosyjska firma dzierżawiąca barkę Fortuna wycofała się z projektu.

T72B3
niedziela, 16 sierpnia 2020, 09:06

To ja tu czegoś nie rozumiem,skoro rezygnujemy z zakupów w Rosji surowców to co nam do tego gazociągu .Martwmy się swoim kiedy i jak go zbudujemy o ile i kiedy mamy długoletnie umowy na bardzo tani gaz. USA .To dlaczego największe europejskie koncerny energetyczne ustawiły się w kolekcje do NS2 a nie naszego terminalu z bardzo tanim gazem nie umieją liczyć ,nie mają ekonomistów a może to bicie piany wokoło NS2 ma inne dno

Tweets Energetyka24