• Partner główny
    Logo Orlen

Elektroenergetyka

Prokuratura zakończyła śledztwo ws. Marka W.

Fot.: ABW
Fot.: ABW

Prokuratura Krajowa zakończyła śledztwo przeciwko Markowi W., zatrzymanego w marcu wieloletniego pracownika resortów związanych z gospodarką, podejrzewano o szpiegostwo.

Marek W. został oskarżony o branie udziału w latach 2014-2016 w działalności rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU przeciwko Rzeczypospolitej Polskiej. W ramach działalność szpiegowskiej oskarżony przekazywał wiedzę uzyskaną z tytułu zatrudnienia w Ministerstwa Gospodarki. Wiedza ta dotyczyła w dużej mierze pozyskiwania informacji z zakresu polskiej energetyki.

Do swojej działalności Marek W. używał głównie profilu na portalu Facebook. Jego konto zawierało tylko bardzo podstawowe informacje dotyczącego jego wykształcenia i zatrudnienia, stanu cywilnego oraz miejsca zamieszkania. Opatrzone było jedynie dwoma zdjęciami – profilowym oraz widokiem na warszawski Plac Trzech Krzyży, gdzie mieści się Ministerstwo Energii, pracodawca podejrzanego.

Nie wiadomo, ilu dokładnie znajomych na Facebooku miał Marek W. Ustawienia jego profilu nie pozwalają na poznanie dokładnej liczby. Jednakże, jak ustalił serwis Energetyka24, miał on w tym gronie około 400 – 450 osób z branży energetycznej. Wśród nich znajdują się pierwszoplanowi politycy (ministrowie, wiceministrowie, sekretarze stanu), posłowie i europosłowie (w tym obecni oraz byli członkowie komisji i zespołów parlamentarnych zajmujących się energią), pracownicy najważniejszych spółek energetycznych, dziennikarze, a także komentatorzy i działacze społeczni. Co ciekawe, większość z nich najprawdopodobniej nigdy nie spotkała Marka W. w „realu”, czyli w rzeczywistości niewirtualnej. Nie przeszkodziło to jednak wchodzić z nim w dłuższe rozmowy i wymieniać się informacjami. Zapewne wiele z tych osób przeżyła spory szok na wieść o tym, że ich znajomy jest podejrzany o szpiegostwo na rzecz Rosji.

Prokurator oskarżył Marka W. o popełnienie przestępstwa z art. 130 par. 1 kodeksu karnego. Zagrożone jest ono karą od roku do 10 lat pozbawienia wolności. Akta sprawy trafiły dzisiaj do Sądu Okręgowego w Warszawie.

Komentarze