• Partner główny
    Logo Orlen

Analizy i komentarze

Ceny prądu – dlaczego rosną? [KOMENTARZ]

Fot. Pixabay

Ceny energii elektrycznej rosną – ale dlaczego? Poniższy tekst dokładnie wyjaśnia, co stoi za podwyżkami.

Suma wszystkich strachów

Rosnące ceny energii elektrycznej to jeden z naczelnych tematów ostatnich tygodni. Wzrost opłat za prąd to problem dla wielu gospodarstw domowych, które z niepokojem wyczekują kolejnych rachunków. Pojawiają się też pytania: z czego ta sytuacja? Powodów jest kilka.

Przede wszystkim, nad rynkiem europejskim wisi widmo najpotężniejszego kryzysu energetycznego w historii. Przełożyły się na to trzy inne, wielkie kryzysy: kryzys pandemiczny (który zaburzył łańcuchy dostaw i ceny nośników energii), kryzys wojenny (który spuścił na Unię Europejską rosyjski szantaż energetyczny) oraz kryzys klimatyczny (który – poprzez fale upałów – ograniczył możliwości produkcji energii elektrycznej np. we Francji). Tyle, jeśli chodzi o skalę makro.

Powyższe problemy nałożyły się na europejską strukturę kształtowania cen elektryczności, która była bardzo wrażliwa na tego typu zaburzenia. Wynika to z budowy rynku energii UE, który przez lata szedł w kierunku coraz głębszej liberalizacji. W normalnych warunkach tworzy to konkurencyjność i obniża ceny. Jednakże teraz, kiedy sektor energii znajduje się pod olbrzymią presją rozmaitych czynników (np. politycznych), liberalizm okazał się otwartymi drzwiami dla kryzysu.

Widać to m.in. na przykładzie mechanizmu obliga giełdowego, z którym związany jest tzw. system merit order. W skrócie: według zasady obliga, wytworzona przez producentów energia elektryczna musi być sprzedawana na giełdzie energii. Jednakże na rynku tym panuje swoisty porządek, zależy od ceny generacji energii elektrycznej – w pierwszej kolejności sprzedaje się prąd wytwarzany przez najtańsze elektrownie. W Polsce są to obecnie źródła odnawialne. Następne w kolejce są elektrownie węglowe, a na końcu – gazowe. Co ważne, cenę dla całego rynku kształtuje najdroższa jednostka, która sprzedaje wytwarzany przez siebie prąd. I tu tworzy się problem – który w tegorocznym sezonie zimowym może być bardzo dotkliwy.

W lato, kiedy dni są długie i słoneczne, a wiatr często wieje, moce w źródłach odnawialnych są w stanie zaspokoić sporą część zapotrzebowania na energię. Ewentualne braki mocy są w stanie wypełnić źródła węglowe – dzięki temu posiadacze OZE mogą sprzedawać energię drożej niż ją produkują, zarabiając na tym na nowe inwestycje, a kupujący prąd nie borykają się ze zbyt wysokimi cenami ze względu na stosunkowo przystępne koszty generacji z węgla.

Jednakże obecnie, w sezonie zimowym, czyli okresie, w którym zapotrzebowanie na moc jest największe, a produkcja energii z OZE bardzo niska, do systemu muszą wkraczać (poza węglowymi) również jednostki gazowe – i to one kształtują cenę, bo paliwo do nich jest obecnie ekstremalnie drogie. W ten sposób cała giełda staje się niejako „zakładnikiem" ceny gazu. To odbija się negatywnie na kontraktach.

Do tych czynników trzeba dodać także wysokie ceny uprawnień do emisji dwutlenku węgla, które podnoszą koszty generacji z elektrowni zasilanych paliwami kopalnymi (obecnie uprawnienie do emisji jednej tony kosztuje ok. 80 euro), rosnące ceny paliw do elektrowni (także węgla, którego przez pewien czas brakowało na światowych rynkach), wysoki kurs dolara w zestawieniu ze złotówką (sięgający już pułapu 5 zł), a także rosnące koszty transportu (tak drogą morską, jak i lądową).

Co zrobić?

Wysokie rachunki za energie elektryczną skłaniają jej konsumentów do zastanawiania się nad sposobami oszczędności – tak energii, jak i pieniędzy. Odbiorcy nie mają zbyt dużego wpływu na oferowane ceny prądu, ale mogą dostosować dostępne taryfy do swojego trybu życia oraz lekko go zmodyfikować, samodzielnie zmniejszać zużycie energii, a co za tym idzie – wydatki.

Analizując dostępne na rynku taryfy na energię elektryczną warto zastanowić się, czy nie byłoby korzystnie przejść na tzw. taryfę nocną, zwaną też dwustrefową. Polega ona na podzieleniu doby na dwie części: w czasie godzin nocnych (tj. od 22:00 do 6:00) ceny za kilowatogodzinę są znacznie niższe od dziennych – dzięki przerzuceniu zużycia na te pory (poprzez np. nastawianie na noc pralki czy zmywarki) osiągnąć można spore oszczędności.

Wydatki na energię można też ograniczyć poprzez zmianę nawyków w używaniu sprzętów elektrycznych. Za największe zużycie energii w gospodarstwie domowym są odpowiedzialne sprzęty kuchenne: lodówka, płyta indukcyjna i zmywarka. Szczególnie energochłonne są również takie urządzenia, jak czajnik elektryczny, piekarnik czy opiekacze, dlatego warto wiedzieć, jak racjonalnie z nich korzystać, by nie generować dodatkowych kosztów. Lodówkę należy otwierać rzadko i na krótko. Żeby to zrobić, dobrze przemyśleć ustawienie produktów, by nie trzeba było ich długo szukać. Warto też ulokować to urządzenie daleko od źródeł ciepła (np. piekarnika), inaczej pobór energii będzie wyższy. Z kolei stosując płytę indukcyjną trzeba pamiętać o gotowaniu pod przykrywką i stosowaniu odpowiednich naczyń z płaskim dnem. Z kolei zmywarka powinna pracować tylko wtedy, gdy jest pełna. Warto też zwrócić uwagę na ilość wody nalewanej do czajnika. Dodatkowa jej ilość zmarnuje tylko energię potrzebną do jej zagotowania. Jeśli zaś chodzi o piekarnik, to do podgrzania niektórych potraw lepiej zrezygnować z niego na rzecz kuchenki mikrofalowej. Należy też jak najrzadziej otwierać to urządzenie podczas pieczenia. Warto też nastawiać opiekacze wtedy, kiedy przystępujemy do ich używania – nie wcześniej.

Fot. PGE

Oszczędzanie zaczyna się od świadomości: dlatego warto zastanowić się też, ile nieużywanych urządzeń w gospodarstwie domowym jest podłączonych do kontaktu. Nawet wyłączone, ale podłączone do prądu i będące w trybie czuwania (stand-by), nadal pobierają prąd. Dobrze zaopatrzyć się w listwę przepięciowa, do której można podłączyć kila urządzeń i wyłączyć je wszystkie za pomocą jednego przycisku.

Z kolei przy wyborze nowego sprzętu do gospodarstwa domowego należy zwrócić szczególną uwagę na jego klasę elektryczną, ponieważ przez lata będzie miała ona wpływ na pobór prądu, a wraz z nią ceny rachunków. Tania lodówka o niższej klasie potrafi zużyć nawet sześć razy więcej energii, co energooszczędna o klasie A.

To zaledwie kilka z setek sposobów na obniżenie rachunków za prąd. Każdy może zacząć oszczędzać, a dbając o naszą kieszeń, dbamy również o środowisko.

Komentarze